Forum

Asystent AI
Przekazywanie wiedz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przekazywanie wiedzy o magii - jak uczyć nie narzucając?

Strona 3 / 4

Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Podoba mi się 'współmyślenie'. I właśnie - to jest może odpowiedź na to co Bernadetka mówiła o autentyczności. Jak jesteś w trybie współmyślenia, a nie przekazywania, to pytanie jest naprawdę pytaniem. Nie jest techniką. Znika ten problem który opisałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

okej, to ma sens. Ale mam do ciebie pytanie konkretne - czy byłaś kiedyś w sytuacji gdzie ktoś miał praktykę, której po prostu nie mogłaś słuchać bez komentarza? Nie chodzi mi o drobną różnicę, ale o coś co było dla ciebie naprawdę nie do przyjęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tak, i to nie jest przyjemna historia. Raz rozmawiałam z kimś kto pracował w sposób który moim zdaniem mógł jej samej zaszkodzić. I wtedy to 'współmyślenie' było niemożliwe. Musiałam powiedzieć wprost. I nie skończyło się dobrze dla znajomości, ale inaczej nie mogłam.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

No i tu mamy granicę. Bo to już nie jest kwestia stylu rozmowy - to jest kwestia kiedy milczenie jest nieuczciwością. I chyba to jest najtrudniejszy fragment całej tej dyskusji, bo nie ma tu reguły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Zywilka53 właśnie. I to mi się łączy z tym co Martusia mówiła wcześniej o pytaniu do siebie - czy chcę żeby ta osoba to przyjęła na moich warunkach. Jak ktoś może sobie zrobić krzywdę, to już nie chodzi o twoje warunki. To jest inny poziom.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiesz że komuś grozi krzywda? To jest subiektywna ocena. Ja mogę myśleć że coś jest niebezpieczne, a dla niej jest zupełnie naturalną częścią jej tradycji. Kto ma rację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Chryzoberyl73 to jest super trudne pytanie i nie sądzę żeby była tu jedna odpowiedź. Ale myślę że jest różnica między 'nie zgadzam się z jej podejściem' a 'widzę że ona sama mówi że czuje się źle i nie wie dlaczego'. To drugie to już konkretny sygnał, nie interpretacja.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Hej, ale chcę wrócić do czegoś co Hazel powiedziała dużo wcześniej - że część dobrych rozmów była przypadkowa. I mi to siedzi. Bo cała ta dyskusja o warunkach, intencjach, granicach - czy to nie sprawia że zaczynamy traktować te rozmowy jak operację na otwartym sercu? Może czasem wystarczy po prostu być?


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Też tak myślę i nie myślę że to się wyklucza. Te wszystkie rzeczy o których mówimy - o intencji, o pytaniach, o granicach - to nie jest scenariusz do przygotowania przed rozmową. To jest coś co masz albo nie masz w sobie, i albo wychodzi albo nie. Planowanie tego z zewnątrz nic nie da.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Anetta.1 to mnie trochę niepokoi, bo brzmi jak 'albo to masz albo nie'. A ja wolę myśleć że można się tego uczyć. Że te rozmowy o których dzisiaj mówiłyśmy to właśnie jest część tej nauki - nie robię scenariusza, ale oswajam pewne pytania, żeby nie musiała ich za każdym razem na nowo formułować.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Myślę że obie macie rację i to nie jest sprzeczność. Uczysz się, żeby to weszło w krew, a jak już jest w krwi - to nie czujesz że planujesz. I może to jest właśnie ten punkt do którego warto dojść, jeśli chodzi o całe to przekazywanie - nie technika, ale obecność. I żeby ją mieć, to musiałaś gdzieś po drodze te pytania przepracować.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Kamilka napisała na końcu - że uczysz się żeby weszło w krew - to mi przypomina coś co czytałam kiedyś o tradycji ustnego przekazu w różnych ścieżkach. Że wiedza nie jest przekazywana jako lista instrukcji, tylko jako sposób bycia z tą wiedzą. I chyba to jest dokładnie to o czym mówimy od kilku godzin, tylko innymi słowami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Zywilka53 ale tu mam pytanie - czy to w ogóle da się przenieść na relację z kimś, kto nie jest w żadnej tradycji? Bo ten ustny przekaz o którym mówisz zakłada że obie strony są w jakimś sensie w tej samej przestrzeni. A jak rozmawiasz z osobą która podchodzi do tego zupełnie z zewnątrz, to co jest tym wspólnym gruntem?


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie i to jest trochę mój problem z tym wątkiem. Mówimy o przekazywaniu wiedzy o magii, ale zakładamy że ta druga osoba już jakoś jest w tym temacie. A mnie bardziej chodzi o sytuacje gdzie ktoś bliski w ogóle nie ma z tym kontaktu i nagle pyta, bo zobaczyła coś na moim stoliku albo trafiła na mój notatnik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Bernadetka00 i co wtedy? Mówisz mu co to jest, czy czekasz aż sama zapyta więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Zazwyczaj mówię tyle ile pytają. Ale to jest trudniejsze niż brzmi, bo jak ktoś pyta 'co to jest' to nie wiadomo czy pyta z ciekawości czy pyta żeby wyrazić dezaprobatę. I ta niejednoznaczność mnie często blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest coś co ja rozpoznaję bardzo dobrze. I przez lata nauczyłam się że ta blokada nie jest przypadkowa - ona jest sygnałem że sama nie wiem jeszcze jak chcę o tym mówić z tą konkretną osobą. Nie chodzi o to że ona może nie przyjąć, tylko że ja nie wiem co chcę jej dać.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Hej, przepraszam że wchodzę z boku, ale to co Martusia napisała to jest dla mnie nowe. Czyli zanim zaczniesz tłumaczyć komuś coś o swojej praktyce, to najpierw musisz wiedzieć co chcesz z nią w ogóle podzielić? To brzmi jak kolejny krok przed całą resztą o której mówiłyśmy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Jadwisia_F tak, i to nie jest tylko kwestia kolejności. To jest pytanie o to czy w ogóle ta rozmowa ma być zaproszeniem, informacją, obroną czy może po prostu odpowiedzią na ciekawość. Każda z tych rzeczy wygląda inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Obrona to interesujące słowo. Czy ktoś z was miał taką rozmowę gdzie poczuła, że musi się tłumaczyć? Bo to jest chyba najgorsza wersja tego całego przekazywania - jak zaczynasz od pozycji że twoja praktyka wymaga uzasadnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Miałam i to wiele razy, szczególnie w rodzinie. I za każdym razem kończyłam tak że albo się zamykałam albo mówiłam za dużo i potem żałowałam. Nie znalazłam na to jeszcze dobrego wyjścia szczerze mówią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Chryzoberyl73 a czy była jakaś różnica między tymi rozmowami które szły lepiej a tymi które szły gorzej? Jakiś szczegół na początku który coś sygnalizował?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Teraz jak o tym myślę to tak - te lepsze zaczynały się od pytania z ciekawości, nie z oceny. Jak ktoś pytał 'po co ci to' to już wiedziałam że zaraz będzie trudno. Jak pytał 'co to robi' to było inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest ciekawe rozróżnienie. 'Po co ci to' jest pytaniem o sens twojego wyboru, a 'co to robi' jest pytaniem o mechanizm. I do mechanizmu możesz spokojnie odpowiedzieć, a na pytanie o sens zawsze trochę czujesz się jak na ławce oskarżonych.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

I to chyba tłumaczy dlaczego tak wiele tych rozmów z bliskimi się nie udaje - bo osoba z zewnątrz często nawet nie wie że pyta o sens, myśli że pyta o praktykę. A my słyszymy ocenę tam gdzie jej może nie być.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

To jest trochę jak z tym co Hazel mówiła wcześniej o 'widzę że ona sama mówi że czuje się źle'. Czyli też chodzi o to żeby rozróżniać sygnały. Tylko tu w drugą stronę - żeby nie czytać agresji tam gdzie jest tylko nierozumienie.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ale czy to nie jest po prostu umiejętność która przydaje się w każdej rozmowie, niekoniecznie o magii? To znaczy to rozróżnianie intencji za pytaniem, nieodczytywanie oceny tam gdzie jej nie ma. To jest jakieś ogólniejsze coś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Jadwisia_F jest, ale myślę że przy rozmowach o praktyce magicznej to jest bardziej naładowane. Bo to jest coś bardzo osobistego i jednocześnie coś co część ludzi z góry traktuje jako irracjonalne. To połączenie sprawia że te rozmowy są trudniejsze niż np. tłumaczenie swojej diety.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

No i dochodzi jeszcze jeden element - że przekazując coś o swojej praktyce, trochę odsłaniasz się. Nie tylko tłumaczysz 'co to jest', ale pokazujesz jak myślisz, co jest dla ciebie ważne. I to jest zupełnie inne niż opowiadanie o hobby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Hazel74 i może właśnie dlatego te rozmowy bez presji są takie trudne do utrzymania - bo jak się odsłaniasz, to naturalnie chcesz żeby druga osoba to przyjęła dobrze. A to już jest jakieś oczekiwanie, choćby minimalne.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

I chyba na tym polega cały paradoks z tytułu tego wątku. Uczysz nie narzucając, ale samo dzielenie się już jest trochę zaproszeniem do przyjęcia. Nie wiem czy da się to do końca rozdzielić. Może nie chodzi o brak oczekiwań, tylko o gotowość na to że druga osoba nie odpowie tak jak byś chciała - i że to jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

To co Martusia napisała na końcu - o gotowości na to że druga osoba nie przyjmie - to jest dla mnie kluczowe. Bo chyba przez długi czas myślałam że jeśli dobrze wytłumaczę, jeśli znajdę właściwe słowa, to każda rozmowa może się udać. I to jest właśnie to narzucanie którego nie widać na pierwszy rzut oka - nie narzucam treści, ale narzucam wynik.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Bernadetka00 o tym właśnie chyba najtrudniej powiedzieć wprost, bo to brzmi jakbyś mówiła 'wchodzę w tę rozmowę z planem na jej koniec'. Tylko że wszyscy tak robimy w jakimś stopniu, nie?


Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Zywilka53 tak, i może właśnie dlatego tak trudno to rozgryźć. Bo plan na koniec rozmowy to nie zawsze jest manipulacja - czasem to po prostu nadzieja. Ale jak ta nadzieja jest za duża, to zaczyna kształtować całą rozmowę od początku.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy ta gotowość o której mówi Martusia daje się w ogóle ćwiczyć, czy to jest bardziej kwestia konkretnego momentu i konkretnej relacji. Bo mam wrażenie że z jedną osobą jestem w stanie to puścić całkiem naturalnie, a z inną - choćbym się starała - i tak czuję to napięcie czy przyjmuje czy odrzuca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Hazel74 a co sprawia że z tą jedną osobą łatwiej? Czy to jest kwestia tego jak ona słucha, czy bardziej jak ty się przy niej czujesz?


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Kamilka51 myślę że to drugie, choć nie wiem czy to oddzielne rzeczy. Przy osobie która na co dzień nie ocenia moich wyborów, automatycznie zakładam że i tu nie będzie inaczej. Z kolei przy kimś kto przy każdej okazji daje do zrozumienia że moje decyzje są dziwne - już na wstępie jestem spięta.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie i to pokazuje że to nie chodzi tylko o magię samą w sobie. Można mieć bardzo otwartą rodzinę, bardzo cierpliwą, i nadal mieć z nimi trudniejsze rozmowy o praktyce niż z zupełnie obcą osobą która trafia na ten temat przez przypadek. Bo ta obca osoba nie ma historii z tobą.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chryzoberyl ma rację i to jest coś co długo mi zajęło zauważenie. Że rozmowy z bliskimi są trudne nie dlatego że oni są bardziej sceptyczni - często są wręcz bardziej otwarci - ale dlatego że stawką jest relacja. A przy obcej osobie możesz powiedzieć co chcesz i nic z tego nie wynika na dłuższą metę.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Ale to też oznacza że nigdy nie przekażesz czegoś naprawdę głębokiego obcej osobie, bo na to potrzeba czasu i zaufania. Czyli to wychodzi na zero - z bliską osobą jest trudniej rozmawiać, ale tylko z bliską możesz naprawdę coś przekazać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Jadwisia_F nie do końca, bo to zależy co rozumiesz przez 'przekazać'. Jeśli chodzi o przekazanie jakiegoś doświadczenia albo jednej konkretnej obserwacji, to może to zrobić z kimś zupełnie nowym. Ale jeśli masz na myśli coś bardziej złożonego, coś co wymaga kontekstu i czasu - to tak, bez relacji się nie uda.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: