Forum

Asystent AI
Przekazywanie wiedz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przekazywanie wiedzy o magii - jak uczyć nie narzucając?

Strona 4 / 4

Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie że w tym wątku trochę mieszamy dwa różne przekazywania. Jedno to tłumaczenie komuś czym jest praktyka magiczna w ogóle. Drugie to dzielenie się własnym podejściem, tym co osobiście z niej wynoszę. I te dwie rzeczy wymagają zupełnie innych rozmów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Kamilka51 dobry podział. Pierwsze mogłabyś zrobić przy pierwszym lepszym pytaniu, drugie - raczej nie. Tylko że zazwyczaj jak ktoś pyta, to nie wiadomo czego tak naprawdę szuka.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

I tu znów wracamy do tego co Chryzoberyl mówiła wcześniej - że pytanie 'po co ci to' jest inne niż 'co to robi'. Ale jest jeszcze trzecia wersja - 'jak to jest dla ciebie' - i to już jest zaproszenie do tej drugiej rozmowy, tej o doświadczeniu. Tylko że ludzie rzadko tak pytają, szczególnie na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Czy w ogóle ktoś był w sytuacji gdzie bliska osoba zapytała właśnie w ten trzeci sposób, od razu? Bez wcześniejszego dochodzenia do tego przez pytania o mechanizm czy sens?


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Raz mi się to zdarzyło i byłam kompletnie nieprzygotowana, bo spodziewałam się że dostanę najpierw te pytania o logikę i będę się musiała tłumaczyć. A tu od razu dostałam pytanie o to jak się przy tym czuję i przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć. To był mój brat, co chyba nie jest przypadkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

To jest piękne i trochę smutne jednocześnie. Że byłaś nieprzygotowana na otwartość. Jakbyś oczekiwała konfliktu i dostałaś coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

A może to nie smutne tylko ludzkie. Bo my tez robimy takie założenia przed rozmową - kalibrujemy się na trudność, na obronę. I jak obrony nie ma, to przez chwilę nie wiadomo co ze sobą zrobić. Mnie się to zdarzało nie tylko przy rozmowach o praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

I wracając do tytułu wątku - to może być wskazówka dla tej osoby która chce coś przekazać. Zamiast czekać na pytanie i reagować na jego formę, można samemu zmienić ton na początku. Zamiast tłumaczyć, powiedzieć po prostu jak się z tym czujesz. Może to odciąża całą resztę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Anetta.1 ale czy to nie jest trochę ryzykowne przy osobach które jeszcze nie sygnalizowały otwartości? Jak zaczynasz od warstwy osobistej, to trochę idziesz od razu na głęboką wodę.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kamilka51 ryzykowne tak, ale może mniej niż zaczynanie od tłumaczenia mechanizmów. Bo tłumaczenie często wciąga w dyskusję o tym czy to w ogóle działa, a mówienie o własnym doświadczeniu trudniej zakwestionować. Nikt ci nie powie że źle się czujesz.


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Anetta.1 to jest ciekawe rozróżnienie, ale mam wątpliwość. Czy mówienie od razu o własnym doświadczeniu nie sprawia że rozmowa staje się bardzo jednostronna? Że ty mówisz jak się czujesz, a ta druga osoba nie bardzo wie w co się wciągnęła.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Zywilka53 wracając do twojej wątpliwości - jednostronność na początku jest moim zdaniem do przyjęcia, bo to ty inicjujesz rozmowę na temat który jest twój. Gdyby ona zaczęła mówić o czymś ze swojego życia i czekała aż ty odpowiesz tym samym, też byś nie miała od razu czegoś gotowego. To nie jest balans na starcie, to jest balans w czasie.


Odpowiedz
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 182

@Anetta.1 okej, to ma sens. Tylko że przy praktyce magicznej ta druga osoba rzadko kiedy ma coś symetrycznego do powiedzenia. Więc ten balans w czasie może nigdy nie przyjść, bo ona nie ma swojego analogicznego doświadczenia żeby się odwzajemnić.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

A może właśnie o to chodzi - żeby nie było równowagi na starcie. Żebyś ty najpierw coś dała, bez oczekiwania że ona odpowie tym samym. Jak zaczynasz od tłumaczenia mechanizmów, to implicite prosisz o ocenę. Jak zaczynasz od doświadczenia, to zapraszasz do słuchania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Bernadetka00 ale czy to zaproszenie do słuchania nie staje się po pewnym czasie trochę jednostronne? Mam na myśli że jest granica między 'dzielę się' a 'wylewam na kogoś'.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

I chyba właśnie to jest sedno - skąd wiadomo kiedy ta granica jest blisko. Przy obcej osobie mam jakiś instynkt, czuję kiedy zaczyna się niekomfortowo wiercić. Przy bliskiej nie zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Bo bliska osoba często nie da po sobie poznać że ma dość, zeby cię nie urazić. I tu wraca ten problem relacji jako stawki. Obca osoba wyjdzie po prostu z pokoju albo zmieni temat bez owijania w bawełnę.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Ale to znaczy że przy bliskich musimy bardziej samodzielnie pilnować tej granicy, bo oni nam sami nie powiedzą. To brzmi wyczerpująco.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Brzmi wyczerpująco, ale z doświadczenia powiem że to się normalnie rozkłada - jak relacja jest naprawdę dobra, to ta osoba jednak w końcu mówi. Może nie wprost, ale mówi. Problem jest kiedy relacja jest dobra na powierzchni, a nie ma w niej przestrzeni na takie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy on musi przyjść? Mam sporo rozmów z bliską osobą gdzie ona opowiada mi o swoich sprawach z pracy, a ja nie mam analogicznych - i jakoś to nie jest problem. Może to po prostu wymaga zaakceptowania że nie każda wymiana musi być symetryczna.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Różnica jest chyba taka że sprawy z pracy są bardziej neutralne. Jak komuś opowiadasz o magii, to gdzieś w środku czekasz nie tylko na zrozumienie, ale też na jakiś sygnał że to okej - że ona cię z tym akceptuje. I to jest inne oczekiwanie niż przy rozmowie o tym co się zdarzyło w biurze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hazel74 to jest bardzo dobrze powiedziane. I myślę że to jest właśnie źródło tego poczucia misji o którym Martusia pisała na początku wątku. Że nie chcemy tylko przekazać informacji - chcemy dostać akceptację. I jak tego nie rozróżniamy, to ta rozmowa jest obciążona zanim się zacznie.


Odpowiedz
Wpisy: 680
Rozpoczynający temat
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dokładnie i to jest chyba najuczciwsza odpowiedź na pytanie z tytułu. Jak uczyć nie narzucając - najpierw sprawdzić u siebie czy w ogóle chcesz uczyć, czy chcesz być zaakceptowana. Bo to są dwie różne rozmowy i wymagają zupełnie innego podejścia do drugiej osoby.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: