Forum

Asystent AI
Przedmioty zniszczo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty zniszczone podczas rytuału - czy to zły znak?

Strona 2 / 3

Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

A propos tego co mówi Cyla, i mam pytanie do Wiesława albo Inkantatora, bo oni mają więcej doświadczenia z tym. Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić ciężkość która jest realnym energetycznym efektem niedokończonej pracy, od tej która jest po prostu psychologiczną reakcją na zdarzenie? Nie kwestionuję że psychologiczna też jest prawdziwa, bo jest, ale od strony praktycznej warto wiedzieć czy reagować na poziomie energetycznym czy po prostu dać sobie czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Fluorytka.1 Szczere pytanie i szczera odpowiedź: nie ma niezawodnego sposobu. Ale są wskazówki. Ciężkość energetyczna po niedokończonej pracy zazwyczaj jest zlokalizowana, czujesz ją w konkretnym miejscu ciała albo w konkretnej przestrzeni, i reaguje na intencjonalne działanie. Ciężkość psychologiczna jest bardziej rozmyta, pojawia się w różnych kontekstach i nie zmienia się pod wpływem działania rytualnego, przynajmniej nie trwale. To nie jest zero-jedynkowe, ale daje jakiś punkt orientacyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Jeśli czujesz to bardziej w przestrzeni niż w sobie, to może faktycznie pójście w kierunku oczyszczenia miejsca jest lepszym krokiem niż skupianie się na zamykaniu czegoś od strony intencji. Bo jeśli sól rozlała się i nie skończyła pracy, a potem trafiła do śmietnika w domu, to zamieszanie energetyczne jest raczej przestrzenne. To co mówiła Wandka wydaje mi się w tej sytuacji bardziej konkretne niż szukanie właściwego rytuału zamknięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Kastor, dobry punkt. Jeśli sól nie zdążyła domknąć oczyszczania, a poszła do śmietnika razem z rozlaną energią, to może rzeczywiście przestrzeń jest w takim dziwnym zawieszeniu. Nie wiem tylko jak to sprawdzić inaczej niż przez własne odczucia, a te mam teraz mocno zaburzone przez to co się stało.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Iwetka Chcę wrócić do czegoś co Iwetka powiedziała, że ciężkość czuje bardziej w przestrzeni niż w sobie. Bo to zmienia optykę. Jeśli to jest coś co siedzi w pokoju, a nie w tobie, to może zamiast skupiać się na zamykaniu intencji od wewnątrz, po prostu wyjdź z tego pomieszczenia na jakiś czas. Nie na zawsze, ale czy zmieniałaś pokój i sprawdzałaś czy ciężkość idzie za tobą czy zostaje?


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dzidka81 Nie próbowałam tego świadomie. Normalnie chodzę po całym mieszkaniu i gdzieś w głowie miałam że to jest wszędzie, ale teraz jak pytasz to sobie uświadamiam że może po prostu zakładałam. Spróbuję dzisiaj wieczór posiedzieć w innym pokoju i zobaczyć. To prosta próba a nie wpadłam na to sama.


Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Iwetka To co mówi Dzidka jest metodyczne i podoba mi się takie podejście. Ale mam dodatkowe pytanie do Iwetki, czy ciężkość jest cały czas na tym samym poziomie czy zmienia się np. o różnych porach dnia? Bo jeśli jest intensywniejsza wieczorem albo rano, to może to też coś mówić o tym czy to zewnętrzne czy wewnętrzne.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Iwetka Przy okazji wróciłam do początku wątku i przypomniałam sobie że Iwetka mówiła o pojemniku z solą który pękł, a nie np. świeca zgasła czy coś przewróciło się samo. Pęknięcie naczynia to jednak inny rodzaj zdarzenia niż zgaśnięcie. Czy ktoś pracował z sytuacją gdzie naczynie pękło w środku rytuału i jak to interpretowaliście, bo mam wrażenie że każdy inaczej podchodzi do tego symbolicznie.


Odpowiedz
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Kastor96 Ja nigdy nie miałem pęknięcia w trakcie, ale mam wrażenie że pęknięcie naczynia to jest jednak znak że coś nie wytrzymało. Albo ciśnienia energetycznego, albo że materiał nie był odpowiedni. Czy to jest interpretacja którą gdzieś czytałaś czy to twoje własne rozumowanie?


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Geomanta03 Trochę z różnych źródeł, trochę własne. Natomiast widziałam interpretacje w których pęknięcie naczynia traktuje się jako uwolnienie, niekoniecznie jako coś złego. Pojemnik pęka bo zebrało się za dużo. Ale nie wiem czy to pasuje do sytuacji Iwetki, bo tu sól była na początku, a nie po zebraniu czegoś przez dłuższy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To zawieszenie to chyba dobry opis. Miałam podobnie po rytuałe który urwał się w połowie, nie z mojej winy, po prostu zaczęło się coś dziać w domu i musiałam przerywać. Zostało takie wrażenie niedokończoności przez kilka dni. Dopiero jak zrobiłam coś bardzo prostego, dosłownie zapalenie świeczki z konkretną myślą zamknięcia, poczułam że coś odpuściło. Nie wiem czy to działało energetycznie czy to był efekt psychologiczny, ale zmieniło stan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Wandka_61 A czy to zamknięcie które zrobiłaś musiało być jakoś powiązane z tym przerwanym rytuałem? Tzn. czy użyłaś podobnych elementów, czy to było coś zupełnie osobnego? Bo zastanawiam się czy jeśli prace się przerywa, to zamknięcie musi być z tej samej tradycji czy może być dowolne.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Geomanta03 Nie, nie powiązałam tego tematycznie z oryginalnym rytuałem. To było po prostu czyste zamknięcie przestrzeni, bez nawiązywania do tego co było wcześniej. Pytanie które zadajesz jest ciekawe, bo nie wiem czy istnieje jakaś zasada że musi być spójność tradycji. Może Inkantator albo Wiesław mają zdanie na ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ale nie rozbudowujmy z tego za bardzo teorii zanim Iwetka w ogóle sprawdzi podstawy. Najpierw test z pokojem który zaproponowała Dzidka, potem ewentualnie pory dnia. Jak zaczniemy teraz analizować harmonogram ciężkości to Iwetka się zagubi w obserwacjach zamiast po prostu poczuć co się dzieje.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Cyla ma rację o kolejności, ale pytanie Fluorytki jest też sensowne na późniejszym etapie. Iwetka, jedno co możesz zrobić od razu, nie czekając na żadne obserwacje, to sprawdzić czy ciężkość reaguje kiedy wychodzisz z mieszkania w ogóle. Nie tylko na inny pokój, ale na zewnątrz. Jeśli wychodząc za drzwi poczujesz że coś odpuszcza, to dużo mówi o tym gdzie to siedzi.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Inkantator Dodam jeszcze do tego co mówi Inkantator. Jeśli ciężkość odpuszcza przy wyjściu i wraca przy wejściu, to masz dość wyraźny sygnał że to jest związane z przestrzenią, nie z tobą. Wtedy oczyszczenie miejsca ma sens jako pierwsza akcja. Jeśli natomiast nosisz to ze sobą wszędzie, praca jest bardziej wewnętrzna. W tym przypadku nie ma co leczyć pokoju skoro pacjentem może być coś innego.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Wieslaw, to jest logiczne co mówisz, ale mam pytanko, a co jeśli to jest i w przestrzeni i w osobie jednocześnie? Czy to może sie tak nakładać? Bo rozumiem że te dwa scenariusze masz jako osobne, ale wydaje mi się że mogą iść razem.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Amethysta Mogą, i to jest właśnie najbardziej skomplikowany przypadek. Dlatego ta próba wyjścia jest dobra jako punkt startowy, bo chociaż trochę segreguje co jest czym. Jeśli oba wychodzą naraz, to nadal coś wiesz, że jedno bez drugiego nie istnieje w tym przypadku.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Inkantator To jest ważna obserwacja i dziękuję że sprawdziłaś, bo bez tego to faktycznie kręciliśmy się w kółko. Jeśli sypialnia daje inny odczyt, to masz punkt odniesienia. Teraz jeszcze to wyjście z mieszkania o którym mówił Inkantator, to dopełniłoby obraz. Zrobiłaś to już?


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Dzidka81 Pytanie zasadne, ale powiem jedno zanim Iwetka odpowie. Ten wynik z sypialnią to i tak już coś, bo wyklucza że to jest całkowicie w niej. Gdyby ciężkość wędrowała razem z nią wszędzie jednakowo, mielibyśmy inny rodzaj problemu. Tutaj wygląda na to że coś zostało w tym miejscu po pękniętym słoiku i przerwanej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozróżnienie które robi Kastor jest ważne, pęknięcie po zebraniu energii a pęknięcie na początku procesu to chyba różne rzeczy. Iwetka, czy ten pojemnik był nowy, czy wcześniej był używany do czegoś?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dzidka81 Był wcześniej używany, ale do zwykłych rzeczy, nie magicznych. Szklany słoik po dżemie, dokładnie umyty. Nigdy go nie ładowałam energetycznie ani nie oczyszczałam specjalnie pod kąt rytuału, po prostu wziełam co miałam. Może to błąd, może nie ma to znaczenia, naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Iwetka Mam jeszcze jedno pytanie zanim Iwetka pójdzie sprawdzać. Czy od czasu pęknięcia słoika cokolwiek jeszcze się wydarzyło w tej przestrzeni, coś fizycznego, nie odczucia, ale jakiś przedmiot się przesunął, coś spadło, żarówka przepaliła? Bo to by też dopowiadało obraz tego czy przestrzeń jest w jakimś napięciu.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

To może być istotne, ale nie chcę teraz otwierać kolejnego wątku analizy bo mam wrażenie że Iwetka ma już za dużo rzeczy do przemyślenia naraz. Powiem tylko że słoik po dżemie który nie był oczyszczony mógł wnieść jakieś swoje rzeczy, ale to spekulacja. Najpierw ten test z wyjściem z mieszkania, reszta może poczekać.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zgadzam się z Fluorytką że nie ma co teraz generować kolejnych analiz. Iwetka, jak zrobisz ten test z pokojem i wyjściem, napisz tu co poczułaś, bo ta rozmowa kręci się trochę w kółko bez nowych danych od ciebie. Wszyscy tutaj spekulujemy na podstawie tego co już wiemy, a ty siedzisz z tym na co dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, wróciłam z małym raportem. Siedziałam wieczorem w sypialni, która jest oddzielona od salonu gdzie robiłam rytuał. I faktycznie, coś się różniło. Nie znikło całkowicie, ale było jakby słabsze, mniej gęste. Nie wiem czy to dobra metafora, ale w salonie to jakby powietrze jest trochę inaczej, a w sypialni po prostu jest ok. Więc chyba macie rację że to bardziej przestrzeń niż ja. Co teraz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Iwetka Ja mam inne pytanie, trochę z boku. Iwetka powiedziała że słoik był po dżemie, nieoczyszczony. Czy ktoś wie czy szklany pojemnik który przechowywał jedzenie ma jakiś ładunek sam w sobie? Bo coś mi się kołacze że szło jest materiałem który kumuluje albo co najmniej przechowuje. Czy to ma znaczenie w kontekście pęknięcia?


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Geomanta03 Słyszałam różne teorie o szkle jako materiale, ale nigdy nie byłam pewna ile w tym praktyki a ile opowiadania sobie historii. Przyznam że sama używam szkła dość często i nie oczyszczam każdego naczynia przed użyciem jeśli to nie jest rytuał z konkretną intencją ładowania. Więc nie wiem czy to był błąd Iwetki czy nie.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Geomanta03 To że nie słyszałaś pęknięcia jest osobną rzeczą. Albo to był wolny proces naprężeń i puścił powoli, albo byłaś bardzo skupiona i zewnętrzne dźwięki po prostu do ciebie nie docierały. Jedno pęknięcie wzdłuż bez rozsypania to dla mnie spokojniejsza interpretacja niż gdyby eksplodował. Ale Geomanta03 pytał o materiał, i szczerze, mam wrażenie że ważniejsze od szkła był brak przygotowania naczynia a nie sam materiał.


Odpowiedz
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Kastor96 Czyli twierdzisz że to nie materiał, tylko brak oczyszczenia? To ma sens, ale mam wrażenie że te dwa czynniki mogą na siebie nachodź. Słoik po jedzeniu ma swoje własne przypisania, i jeśli do tego nie był oczyszczony, to mógł po prostu być zły wybór na naczynie które miało trzymać intencję. Nie twierdzę że to powód katastrofy, ale może stąd ta nierównowaga.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale poczekajcie, jeśli to zostało w miejscu, to czy to nie jest trochę niepokojące? Znaczy się, jeśli intencja nie poszła dokąd miała pójść i tkwi teraz w salonie, to co to właściwie jest? Czy to jest neutralna energia która po prostu wisi, czy coś co może działać samo z siebie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Amethysta To nie jest tak że intencja działa autonoicznie bez osoby która ją wysłała. Myślenie że porzucona praca magiczna zaczyna żyć własnym życiem to jeden z tych mitów który bardziej straszy niż pomaga. To co Iwetka czuje w salonie to najprawdopodobniej jej własna energia którą włożyła w ten rytuał i która nie znalazła ujścia. Zostaje w miejscu jak każda niezamknięta pętla.


Odpowiedz
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Wieslaw, nie do końca się zgadzam. Mam inne doświadczenia z niezakończonymi pracami w przestrzeni. Nie powiem że to działa samo z siebie, ale to że zostaje jakiś ładunek w miejscu, to jednak może przyciągać inne rzeczy. Przynajmniej według tego co znam. Może nie autonom, ale nie do końca neutralne też.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Cyla Jakie inne rzeczy? To jest bardzo ogólne i trochę niepotrzebnie straszy Iwietkę. Jeśli masz konkretną teorię to ją rozwiń, bo to że coś może przyciągać inne rzeczy bez żadnej specyfikacji to jest właśnie ten rodzaj mówienia o magii który niczemu nie służy.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Wieslaw Nie poczułam się wystraszona, po prostu byłam ciekawa mechanizmu. Ale rozumiem co mówisz, że bez dookreślenia to jest puste straszenie. Mam jedno dodatkowe pytanie bo mi wciąż chodzi po głowie to pęknięcie. Czy słoik pękł w jakiś konkretny sposób, czy to było jedno pęknięcie wzdłuż, czy rozsypał się na kawałki?


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Amethysta Pękł wzdłuż, jedno pęknięcie, właściwie dość czyste. Nie rozsypał się, nie zrobił bałaganu, po prostu stał sobie lekko rozchylony. Zobaczyłam to dopiero po chwili, nie słyszałam żadnego dźwięku. To też mnie zastanowiło, bo w ciszy powinnam była usłyszeć jeśli pęka szkło.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do pytania Amethysty, bo Wiesław ją trochę uciął. Myślę że ta granica między energią która wisi neutralnie a czymś co zaczyna oddziaływać to jest właśnie pytanie o czas. Świeże, kilkudniowe to jedno. Ale jeśli to siedzi tygodniami bez zamknięcia, to może zaczynać ciągnąć uwagę osoby która to zaczęła. Iwetka, ile czasu minęło od tamtej nocy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Fluorytka.1 Około trzech tygodni. Trochę czekałam zanim w ogóle napisałam tutaj, bo myślałam że samo jakoś opadnie. Nie opadło, stąd ten temat. I teraz jak tak piszesz to trochę mam wrażenie że może za długo czekałam. Ale z drugiej strony nie wiedziałam co dokładnie zrobić, nie chciałam grzebać w tym bez pomysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Trzy tygodnie to sporo, ale nie dramatycznie. Najważniejsze że teraz masz już więcej informacji niż na początku, wiesz że to w przestrzeni, wiesz że sypialnia jest inna. To jest punkt wyjścia do konkretnego oczyszczenia. Pytanie tylko jakie metody Iwetka ma w domu i co jej leży jako podejście, bo nie ma sensu proponować czegoś czego nie będzie chciała użyć.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Trzy tygodnie i to pęknięte naczynie, w sumie nieźle że nic ekstra się nie działo przez ten czas. Miałam kiedyś sytuację z przerwaną pracą gdzie przez dłuższy czas nic nie czułam, a potem nagle jeden dzień był bardzo ciężki. Nie twierdzę że Iwetka będzie miała tak samo, ale może dobrze że teraz się za to bierze a nie czeka kolejny miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ta analiza słoika jest interesująca jako teoria, ale chcę wrócić do praktyki. Iwetka ma niezamkniętą przestrzeń od trzech tygodni, wie już gdzie jest problem, wie że w niej samej jest ok. Teraz potrzebuje prostego kroku. Iwetka, czy masz w domu sól, którą możesz rozsypać wzdłuż progu salonu i zostawić na noc? To nie oczyszczenie, to tymczasowe odcięcie żeby zobaczyć jak przestrzeń reaguje na jakikolwiek gest granicy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Inkantator, próg to dobry pomysł, ale sól wzdłuż progu bez żadnej intencji to trochę jak postawienie znaku stop bez kierowcy. Czy nie lepiej żeby Iwetka zrobiła to z jakimś konkretnym myśleniem, choćby żeby zaznaczyć granicę swojej przestrzeni od tego co zostało? Bo sama sól fizycznie postawiona nic nie zrobi jeśli nie ma za nią żadnego zamiaru.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Cyla Tu akurat masz rację, ale nie przesadzajmy z wymaganiami wobec Iwetki na tym etapie. Intencja nie musi być rozbudowanym rytuałem. Wystarczy świadomość tego co się robi i po co. Iwetka, jak będziesz sypać tę sól, po prostu pomyśl że zaznaczasz granicę tej przestrzeni i dajesz sobie czas na decyzję co z nią zrobić. Bez formułek, bez ceremonii. To wystarczy jako krok pierwszy.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, sól mam, zrobię to jak napisałeś, Wiesław. Ale mam jeszcze jedno pytanie zanim zacznę, bo nie chcę czegoś przekombinować. Czy robię to raz i powtarzam po kilku dniach, czy wystarczy jednorazowo? Bo różnie czytałam na ten temat i nie wiem czy intensywność zależy od tego ile czasu minęło.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze że pytasz zanim zaczniesz, bo to ma znaczenie. Przy trzech tygodniach ja bym zrobiła to dwuetapowo, nie naraz. Najpierw granica, potem po kilku dniach sprawdzisz jak się czujesz w salonie i zdecydujesz czy potrzeba czegoś więcej. Jedna próba na raz daje ci też informację zwrotną, bo jak zrobisz wszystko jednocześnie to nie wiesz co zadziałało a co nie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jednak nie rozciągała tego w czasie. Skoro to już trzy tygodnie, to nie widzę powodu żeby jeszcze czekać kilka dni między etapami. Moim zdaniem zrób to wszystko w jednym dniu, ale nie w jednej chwili, z przerwą. Rano sól, wieczorem coś dla siebie. Wiesław co ty o tym myślisz, bo wiem że masz inne zdanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Cyla Tym razem mam mieszane zdanie. Z jednej strony rozumiem chęć żeby skończyć temat szybko, z drugiej strony Inkantator ma rację że rozłożenie tego w czasie daje Iwietce lepszy wgląd w to co się zmienia. Ale jeśli Iwetka czuje że potrzebuje mieć to zamknięte szybko, to jeden dzień z przerwą jest też w porządku. Pytanie do niej, co bardziej pasuje do jej rytmu.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam inne pytanie, trochę odchodząc od logistyki. Iwetka, jak ty się czujesz przez ostatnie dni, nie chodzi mi o salon, ale o ciebie samą? Pytam bo przy niezamkniętych pracach obserwuję u siebie że ten dyskomfort w przestrzeni przekłada się po czasie na jakieś rozdrażnienie albo trudność z koncentracją. Nie zawsze, ale wystarczająco często żeby zapytać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dzidka81 Szczerze? Tak, trochę. Nie myślałam że to może być powiązane, ale faktycznie ostatnio mam takie dni kiedy wchodzę do salonu i od razu mi się myśl urywa. Siedzę, patrzę i nic. Wcześniej tak nie miałam, salon był miejscem gdzie pracuję przy biurku. Teraz jakby coś mi tam przeszkadza w skupieniu.


Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Iwetka To co mówi Iwetka jest ważne i chcę się do tego odnieść. Ta trudność z koncentracją w konkretnym miejscu to jest bardzo praktyczna wskazówka że coś tam jest. Nie mistyczna, właśnie praktyczna. Twoje ciało zarejestrowało że coś w tej przestrzeni jest inne niż było i reaguje. To nie jest powód do paniki, ale jest powodem żeby nie czekać kolejnych tygodni.


Odpowiedz
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Fluorytka.1 A jak to ciało właściwie rejestruje? Rozumiem że Iwetka czuje się inaczej w tym pokoju, ale zastanawiam się czy to nie jest po prostu psychologia, czyli że sama wie o tym słoiku i dlatego ma ten efekt. Nie negując tego co czuje, ale jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Geomanta03 To jest dobre pytanie, naprawdę, ale w praktyce ta granica nie jest ostra i nie musi być. Nawet jeśli to jest częściowo efekt wiedzy o słoiku, to i tak wynik jest ten sam, czyli coś wymaga zamknięcia. Nie trzeba rozstrzygać czy to metafizyka czy psychologia żeby zrobić oczyszczenie. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Iwetka Miałam słoik z konfitur który pękł mi przy zupełnie innym rodzaju pracy i nie odczuwałam potem żadnego rozproszenia w przestrzeni. Więc albo materiał sam w sobie nie jest decydujący, albo rodzaj pracy ma większe znaczenie niż pojemnik. Zastanawiam się czy to co opisuje Iwetka nie wynika bardziej z tego jak była skonstruowana jej praca niż z samego słoika.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale to co Geomanta pyta to też jest ciekawe z innej strony. Jeśli sama wiedza o niezamkniętej pracy może wpływać na odczucia, to znaczy że świadomość tego co zrobimy teraz też będzie działać, prawda? Tzn. jak Iwetka będzie sypiąć tę sól z myślą że coś zamyka, to ten efekt psychologiczny też zadziała na plus. Czy to nie jest argument za tym że intencja jest kluczowa, niezależnie od tego skąd pochodzi ta zmiana?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Amethysta Dokładnie to miałem na myśli mówiąc o świadomości tego co się robi. Intencja nie jest oddzielna od osoby która ją niesie. Dlatego Iwetka nie musi mieć rozbudowanego rytuału, potrzebuje tylko wiedzieć po co to robi i być przy tym obecna. Czy masz teraz chwilę w ciągu dnia kiedy w tym salonie jest spokojnie i nikt ci nie przeszkadza?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Zanim Iwetka odpowie, chcę wrócić do pytania Geomanty o szkło. Nikt tak naprawdę nie odpowiedział na to porządnie. Sama niedawno szukałam czegoś o szkle jako materiale w kontekście magicznym i znalazłam wzmiankę o tym że w tradycji hoodoo szklane pojemniki są traktowane jako rzeczy które przetrzymują, nie pochłaniają. Czyli coś co do nich trafi, ma tendencję do pozostawania. Jeśli tak patrzeć na słoik po dżemie, to jest sens że coś w nim zostało po jego pęknięciu, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Kastor96 O, tego nie wiedziałem. To znaczy że jeśli szkło przetrzymuje a nie pochłania, to pęknięcie mogło właśnie uwolnić to co było w środku? I dlatego Iwetka czuje to teraz w przestrzeni a nie w jednym miejscu?


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Geomanta03 Tak to rozumiem, ale nie jestem pewna czy ta konkretna interpretacja jest powszechna czy tylko w tej jednej tradycji. Inkantator, ty co o tym myślisz? Bo może to jest też zależne od tego jak był użyty, czyli co było intencją i czy słoik był nośnikiem czy tylko pojemnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

To co Kastor mówi o szkle mi się zgadza z czymś co czytałam, ale dotyczyło to lustra a nie słoika. Lustra w wielu tradycjach są traktowane jako portale albo przynajmniej jako coś co utrwala obraz. Może to jest ta sama zasada, że szkło jako materiał ma tę właściwość przetrzymywania. Ale słoik po jedzeniu to jednak trochę co innego niż czyste naczynie magiczne, bo miał już swoją historię.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wandka, to jest ciekawe że tak mówisz, bo ja też teraz zaczynam myśleć że może zbyt dużo skupiłam się na emocji w tym momencie, kiedy to robiłam. Byłam trochę... nie wiem jak to nazwać, nakręcona? I może ten ładunek który poszedł do słoika był intensywniejszy niż przy spokojniejszej pracy. Czy to ma znaczenie przy takich pęknięciach?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Iwetka, to jest bardzo dobre spostrzeżenie i odpowiedź na nie jest prawdopodobnie tak. Kiedy emocja która napędza pracę jest bardzo silna, to i to co trafia do nośnika jest bardziej naładowane. Niekoniecznie źle, ale intensywniej. I taki materiał jak szkło, który jak mówi Kastor przetrzymuje, może po prostu nie był najlepszym wyborem dla takiej intensywności. Nie mówię że to był błąd nie do naprawienia, bo wszystko da się zamknąć, ale to wyjaśnia dlaczego pękł.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wieslaw, a czy to znaczy że do intensywnych prac lepiej używać materiałów które pochłaniają, jak na przykład drewno albo glina? Pytam bo to by tłumaczyło dlaczego w niektórych tradycjach używa się glinianych naczyń do prac gdzie jest dużo emocji. Sama zawsze używałam ceramiki i nigdy mi nic nie pękło, ale nie wiązałam tego ze sobą, myślałam że to przypadek.


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Dzidka81 Myślę że to nie jest przypadek. Glina i ceramika mają inną strukturę niż szkło, są porowate, absorbują. Szkło jest szczelne i pod naprężeniem pęka zamiast oddawać. To ma sens też czysto fizycznie, nie tylko metafizycznie. I dlatego słoik Iwetki pękł bez hałasu, bo nie było gwałtownego uwolnienia, tylko powolne puszczenie pod ciągłym naprężeniem. Iwetka, wracając do pytania, kiedy masz ten spokojny moment w salonie?


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Inkantator, to co mówisz o szkle i strukturze ma sens, ale mam pytanie praktyczne. Jeśli słoik pękł i to co było w środku rozeszło się po przestrzeni, to czy zamknięcie tej pracy solą ma w ogóle sens? Znaczy, czy sól działałaby wtedy na coś co już jest rozproszone, czy tylko na miejsce po słoiku?


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Kastor96 To jest właśnie sedno. Sól nie zbiera tego co rozproszone, ona wyznacza granicę. Więc jeśli to rozeszło się po całym salonie, to sypanie soli tylko tam gdzie stał słoik trochę mija się z celem. Dlatego wspominałem wcześniej o tym żeby Iwetka poczuła gdzie ten dyskomfort jest największy, żeby wiedziała z czym właściwie pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale jak ona ma to poczuć? Pytam serio, bo to brzmi jak coś co albo się ma naturalnie albo nie. Czy jest jakiś konkretny sposób żeby sprawdzić gdzie to jest, czy to bardziej intuicja?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Sama robiłam coś w stylu powolnego przechodzenia przez pomieszczenie i zatrzymywania się w miejscach gdzie coś mnie spowalniało, nie wiem jak to inaczej nazwać. Nie każdy to czuje tak samo, ale zwykle jest jakieś miejsce gdzie człowiek po prostu nie chce siedzieć albo szybciej wychodzi. Iwetka, ty masz jedno konkretne miejsce w tym salonie gdzie jest gorzej, czy to bardziej ogólne?


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wandka, tak naprawdę myślałam o tym ostatnio. Jest jedno miejsce, przy tym biurku gdzie pracuję, chociaż słoik tam nie stał, stał po drugiej stronie pokoju. Nie wiem co o tym sądzić, może to po prostu stres z pracą a nie cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

To że miejsce odczucia nie pokrywa się z miejscem gdzie stał słoik wcale nie jest dziwne. Przy rozproszeniu to co czujesz niekoniecznie osiada tam gdzie był nośnik. Twój mózg i ciało reagują na to gdzie ty jesteś najczęściej, a biurko to pewnie centrum twojego dnia w tym pokoju. To jest logiczne nawet bez wchodzenia w metafizykę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Fluorytka.1 Ale jak już idziemy w tę stronę to ja bym jednak zaczęła od biurka, a nie od miejsca po słoiku. Skoro tam Iwetka czuje to najmocniej, to tam powinna zacząć pracę z solą. Miejsce po słoiku to historia, biurko to teraźniejszość.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Cyla To jest ryzykowna logika. Leczenie objawu zamiast źródła. Jeśli pominiesz miejsca po słoiku, to za kilka dni znowu możesz mieć to samo przy biurku. Nie twierdzę że biurko nie wymaga uwagi, ale zaczęłbym od początku, czyli od miejsca gdzie to się zaczęło.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wieslaw, a co jeśli te miejsca są ze sobą połączone w jakiś sposób? Mam na myśli że może biurko jest tym miejscem gdzie Iwetka gromadzi napięcie ogólnie, niezależnie od słoika, i teraz to się nałożyło. Pytam bo u mnie tak bywa, że jedno zdarzenie wychodzi w miejscu które i tak było słabym punktem.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam pytanie może trochę z innej beczki. Czy ten słoik był w ogóle zakopany, schowany, czy stał na wierzchu? Bo czytałam że jeśli praca jest odkryta, tzn. widać ją codziennie, to też może na coś wpływać, na energię miejsca chyba.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: