Stał na parapecie, za zasłoną. Nie był zakopany ani nic takiego. Przez jakiś czas o nim w ogóle nie myślałam, bo zasłona była cały czas zamknięta. Dopiero jak pękł to zajrzałam.
Parapety to ciekawe miejsce nawiasem mówiąc. Są takie tradycje, bodajże w folk magic ze wschodniego wybrzeża USA, gdzie parapet okienny traktuje się jako przestrzeń progową bo okno to granica między tym co w środku a tym co na zewnątrz. Słoik za zasłoną na parapecie to prawie idealne miejsce dla czegoś co ma pracować bez ingerencji. Ale też idealne żeby to co pójdzie nie wiadomo gdzie miało łatwy wyjście.
To jest sensowna obserwacja dotycząca parapetu. Okno jako próg to nie jest wymysł jednej tradycji, pojawia się w kilku niezależnych źródłach europejskich też. Ale nie dramatyzowałbym. To nie zmienia tego co trzeba zrobić, zmienia ewentualnie kolejność. Iwetka, czy to okno wychodziło na ulicę, ogród, czy co?
Na ogród. Kamienica, pierwsze piętro, ogród jest wspólny ale prawie nikt tam nie chodzi. Dlaczego pytasz?
Dobra, to wychodzi na to że mamy kilka warstw do zamknięcia. Samo miejsce po słoiku, biurko gdzie Iwetka czuje to najbardziej, i może jeszcze okno. Iwetka, czy w ogóle myślałaś żeby zrobić to w kilku etapach czy chcesz mieć to za sobą w jednym podejściu?
Ja bym okno potraktowała oddzielnie i inaczej niż resztę. Nie solą, ale może czymś co jest związane z otwieraniem i zamykaniem. Próg to próg, i zamknięcie go powinno być świadome. Choćby zwykłe zamknięcie okna z intencją zanim zaczniesz pracę w środku.
Ale wtedy nie ryzykuejsz że zamkniesz też te rzeczy które mogły już wyjść? Tzn. jeśli część tego poszła przez okno na zewnątrz, to czy zamykanie okna z intencją nie może ich z powrotem wciągnąć?
Szczerze to nie wiem dokładnie kiedy pękł. Znalazłam go już pękniętego, nie słyszałam żadnego dźwięku ani nic. Zasłona była szczelna więc mogło to być kilka dni wcześniej albo i dłużej. Nie mam pojęcia jak długo tak stał.
Czas gra rolę o tyle, że im dłużej środowisko było nieuszczelnione, tym więcej mogło wejść z zewnątrz do tej samej przestrzeni. To nie jest tak że samo pęknięcie się z czasem pogarsza, ale okno bez intencji to okno bez żadnej kontroli przez cały ten czas. To jest bardziej kwestia tego co mogło się przez ten czas dostać, niż tego co wyszło.
