Forum

Asystent AI
Przedmioty zniszczo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty zniszczone podczas rytuału - czy to zły znak?

Strona 1 / 3

Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Robię rytuał oczyszczający przestrzeń, wszystko szło normalnie, aż nagle pęka mi szklany pojemnik na sól. Nie upuściłam, nie uderzyłam o nic, po prostu pękł w środku rytuału. Sól rozsypała się po całym ołtarzu. Intuicyjnie poczułam, że coś tu nie gra, ale nie wiem jak to interpretować. Czy ktoś miał podobną sytuację? Bo czytałam różne podejścia i jedni mówią, że to uwolnienie czegoś złego, inni że rytuał sam się sabotuje. Zupełnie nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
151 odpowiedzi
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie też coś takiego się zdarzało, chociaż nie pojemnik na sól, tylko świeczka. Rozpadła się w połowie na dwie części i obie się przewróciły. Byłam wtedy przekonana, że to zły omen, odłożyłam wszystko, potem wróciłam do rytuału po kilku dniach od nowa. Ale naprawdę nie ma jednej odpowiedzi na to, bo zależy jakiej tradycji się trzymasz. W niektórych szkołach to wręcz znak, że energia jest bardzo aktywna, a nie że coś się sypie.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Hej, mam pytanie do was obu, bo właśnie czytam ten temat i się zastanawiam. A czy to nie może być też prozaicznie wytłumaczone? Mam na myśli to, że szklane naczynia mogą pękać od temperatury, od świeczki obok, od wilgoci. Pytam poważnie, bo sama staram się oddzielać takie rzeczy zanim zacznę szukać głębszego sensu. Jak to u ciebie wyglądało od strony fizycznej, Iwetka? Czy coś mogło wpłynąć na ten pojemnik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dzidka81 No właśnie sprawdzałam to pierwsza rzecz. Pojemnik był grubościenny, kupiony specjalnie do pracy rytualnej, nie stał blisko żadnego ognia, temperatura w pokoju normalna. Nie wykluczam, że był jakiś mikropęknięcie w szkle od początku, ale czas pęknięcia mnie zastanawia. Dokładnie w momencie, kiedy wypowiadałam intencję. To mogła być zbieżność, ale też niekoniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Zbieżność to bardzo wygodne słowo w obie strony. Możesz je odwrócić zupełnie dowolnie, żeby pasowało do tego co chcesz usłyszeć. Nie mówię, że tak robisz, ale warto się pilnować. W tradycjach runicznych zniszczenie przedmiotu w trakcie pracy często jest traktowane jako zakończenie jego cyklu użytkowania w tej przestrzeni, dosłownie przedmiot wypalił się energetycznie. Ale to nie jest automatycznie zły znak. Pytanie brzmi co dalej z rytuałem zrobiłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Wieslaw Zatrzymałam się, posprzątałam, i nie wiedząc co z tym zrobić, po prostu zakończyłam na tym etapie. Może to był błąd? Nie wiem czy przerywać w połowie jest gorsze niż to co się stało. Masz rację że to słowo działa w dwie strony, właśnie dlatego pytam, bo sama nie chcę go używać jak wytrychu.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

A co to był za rytuał oczyszczający dokładnie? Bo jest ogromna różnica między oczyszczaniem przestrzeni a oczyszczaniem siebie, i różnymi metodami. Sól w kontekście oczyszczania to jedna z tych rzeczy, które działają dosyć intensywnie jeśli masz do czynienia z silnymi energiami w miejscu. Ciekawe że właśnie ona się rozsypała, a nie coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Ja wiem z doświadczenia, że pęknięcie szkła to prawie zawsze sygnał ostrzegawczy. Miałam podobnie z lustrem przy pracy ze snami i potem przez kilka tygodni wszystko mi się sypało. Definitywnie bym nie kontynuowała tego rytuału w tej samej przestrzeni bez gruntownego oczyszczenia od nowa, inaczej ściągasz na siebie to co chciałaś usunąć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Cyla Nie, to jest zbyt kategoryczne. Pęknięcie szkła przy lustrze a pęknięcie pojemnika na sól to dwie zupełnie różne sytuacje symboliczne i nie można ich wrzucać do jednego worka. Co miało wspólnego twoje lustro z tym co cię potem spotkało? Bo samo mówienie że wszystko się sypało przez kilka tygodni nie jest dowodem na związek przyczynowy.


Odpowiedz
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Wieslaw Nie twierdzę, że to dowód naukowy. Piszę o własnym doświadczeniu. Zresztą nie musisz mi wierzyć, ale piszę tutaj żeby Iwetka miała różne perspektywy, a nie tylko jedną.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w temat, bo mam wrażenie że pominęliście jeden aspekt. Czy to nie może zależeć od intencji rytuału? Chodzi mi o to, że może przedmiot reaguje inaczej kiedy rytuał jest naprawdę potrzebny w danym momencie versus kiedy robimy go z przyzwyczajenia albo bez odpowiedniego skupienia. Mam taką teorię, ale nie wiem czy ktoś bardziej doświadczony to potwierdzi.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Interesujące pytanie ale trochę otwierasz puszkę Pandory. Jeśli pójdziemy tym tropem, to rytuał w pełni skupienia powinien nie niszczyć niczego, bo energia płynie kontrolowanie. A tymczasem mamy tradycje, w których właśnie niszczenie przedmiotu jest wbudowane w rytuał jako jego celowy element, choćby palenie zapisanych karteczek, rozkruszanie wosku. Więc niszczenie samo w sobie nie jest problemem. Pytanie kto lub co steruje tym co się niszczy.


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę bo może głupie pytanie, ale czy to ważne jaki to był dzień księżyca? Bo czytałam że przy pełni energia jest mocniejsza i może powodować takie nieoczekiwane reakcje przedmiotów. Mam na myśli to że może szkło nie wytrzymało jakiejś intensywności?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Amethysta To nie głupie pytanie wcale. Faktycznie faza księżyca może wpływać na intensywność pracy rytualnej, przynajmniej w wielu tradycjach. Iwetka, pamiętasz jaki to był czas cyklu? To mogłoby coś dopowiedzieć do obrazka.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Był to czas tuż przed pełnią, jeden albo dwa dni przed. Fluorytka, nie pomyślałam o tym zupełnie, skupiłam się na stronie technicznej i materialnej. A co do pytania Geomanty, to był rytuał z przyzwyczajenia w pewnym sensie, bo oczyszczam przestrzeń regularnie co kilka tygodni. Może to coś znaczy?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

To że robisz coś regularnie nie oznacza automatycznie, że robisz to bez skupienia, ale warto się zapytać siebie wprost. Bo przed pełnią nawarstwiają się energie, zarówno te pozytywne jak i negatywne, jeśli coś było gromadzone w przestrzeni od poprzedniego oczyszczenia, to przed pełnią może być tego po prostu dużo. I może szkło po prostu nie dało rady.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie zastanawia coś innego. Czy po tym zajściu coś się zmieniło w przestrzeni? Mówię o takim odczuciu, nie o konkretnych faktach. Bo jeśli energia gdzieś odeszła, to zazwyczaj coś jest inaczej, trudno to opisać, ale wiesz o co chodzi. Jak się zachowujesz w tym pokoju od tamtej chwili?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Wandka_61 Właśnie chciałam zapytać o to samo. Bo jest różnica między poczuciem że coś zostało przerwane, a poczuciem że coś zostało zakończone. Iwetka, jak opisałabyś tę przestrzeń teraz?


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dzidka81 Szczerze? Czuję przestrzeń jako cięższą niż przed rytuałem. Jakby coś wisiało nierozwiązanego. Dlatego nie sądzę, że to było zakończenie w dobrym sensie. Bardziej jakbym uruchomiła coś i zostawiła w połowie. To może być też moje wyobrażenie, bo się przestraszyłam i zasugestionowałam. Sama nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

No to masz odpowiedź na własne pytanie z pierwszego posta. Nie pęknięcie szkła jest problemem, ale przerwanie rytuału w punkcie, kiedy coś zostało otwarte. To jest klasyczny scenariusz niedokończonej pracy. Zacznij od nowa, ale zanim to zrobisz, zamknij poprzednią próbę świadomie, dosłownie wypowiedz na głos że tamto się nie liczy i że zaczynasz od zera. Niektórzy się śmieją z takich rzeczy, ale psychologicznie i energetycznie stawia to wyraźną granicę.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

A jeśli ktoś nie czuje tej granicy po takim zamknięciu słownym, to co? Pytam bo mi się wydaje, że samo mówienie czegoś na głos nie wystarczy jeśli nie wierzysz w to co mówisz. Czy jest jakiś fizyczny element który można dodać, żeby to zamknięcie było bardziej... kompletne?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Geomanta03 Dobre pytanie i nie masz złudzeń, samo mówienie słów bez przekonania to trochę teatr. Fizyczny element zamknięcia może być różny w zależności od tradycji, ale jedną z prostszych rzeczy jest gaszenie czegoś, co zapaliłeś na początku pracy. Jeśli nie paliłeś nic, to możesz użyć dymu, konkretnie rozproszenia go dłonią i powiedzenia na głos że zamykasz, nie kończysz. Jest różnica między zamknięciem a porzuceniem i ciało to rozumie nawet jeśli głowa jeszcze nie.


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Inkantator Ale tu jest pułapka. Jeśli ktoś nie ma intuicyjnego poczucia zamknięcia, to dodawanie kolejnych gestów może tylko skomplikować, bo zamiast zamknąć, tworzy kolejną warstwę nierozwiązanego. Geomanta, pytasz o fizyczny element jakbyś szukał czegoś co zrobi robotę za ciebie. Czy naprawdę chodzi o brak wiary w słowa, czy może o brak praktyki w ogóle?


Odpowiedz
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Wieslaw Trochę to chyba jedno i drugie. Nie praktykuję długo i mam wrażenie, że słowa które mówię to jest taka wydmuszka, bo nie czuję nic za nimi. Ale pytałem w kontekście Iwetki, nie siebie, bo ona ma dokładnie ten problem, że przerwała bez poczucia zamknięcia i teraz czuje tę ciężkość.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Wieslaw Właściwie to Geomanta trafił w sedno. Nie czuję, żebym umiała to sama zamknąć, bo nie wiem do czego cofam się intencją. Wieslaw mówi żeby zamknąć poprzednią pracę zanim zacznę nową, ale jak to zamknięcie ma wyglądać skoro nie wiem gdzie jest granica tego co uruchomiłam? Czy wy macie jakiś punkt odniesienia kiedy coś jest naprawdę skończone?


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz jako ciężkość, to czy to jest stałe czy zmienne? Mówię o tym, że niektóre rzeczy które czujemy jako nierozwiązane potrafią się zmieniać w ciągu dnia, są lżejsze rano a cięższe wieczorem albo odwrotnie. Jeśli ta ciężkość jest stała od momentu przerwania, to może jednak jest coś niedomkniętego w przestrzeni, a jeśli zmienia się rytmicznie, to może bardziej chodzi o twój stan niż o samą przestrzeń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Dzidka81 Dobra wskazówka, bo zmienność daje dużo informacji. Iwetka, ile czasu minęło od tego rytuału? Pytam bo tuż przed pełnią to był szczyt napięcia energetycznego, a teraz księżyc jest w innej fazie i to też może wpływać na odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Przy runach mam podobną zasadę do tego co mówi Inkantator, że zamknięcie musi być tak samo intencjonalne jak otwarcie, inaczej to nie rytuał tylko czynność. Ale mam pytanie do Wiesława, bo powiedział żeby zamknąć poprzednią pracę zanim zacznie nową. Co konkretnie miał na myśli przez zamknięcie? Jakieś oczyszczenie przestrzeni, banishing, czy coś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Kastor96 Nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy czym się pracuje. W tradycji nordyckiej mamy pojęcie lykke, które jest czymś w rodzaju osobistej szczęśliwości albo mocy życiowej, i niedokończony rytuał może ją rozpraszać, a nie zatrzymywać. Fizycznie to może być cokolwiek co jest dla ciebie markerem końca, pod warunkiem że naprawdę nim jest. Iwetka, mam do ciebie inne pytanie. Czy to oczyszczanie miało konkretny cel, czy robiłaś je jako rutynę?


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Wieslaw Rutynę, ale nie bezmyślną. Regularnie oczyszczam przestrzeń bo mam wrażenie że coś się zbiera, szczególnie przed ważnymi pracami. To co poszło nie tak, to że nie byłam skupiona od początku, myślami byłam gdzie indziej i weszłam w to trochę mechanicznie. Może to dlatego pęknięcie tak mnie wytrąciło, bo byłam nieprzygotowana.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Mechaniczne wchodzenie w rytuał to właśnie jeden z tych momentów kiedy coś idzie nie tak. Nie twierdzę że pęknięcie było przepowiednią, ale twoje rozproszenie na początku mogło po prostu sprawić, że energia nie miała gdzie iść i wyładowała się w szkle. Słyszałam takie wyjaśnienie od kogoś kto pracuje z bioenergią i miało dla mnie sens, choć wiem że Wieslaw teraz powie że to za proste.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Cyla Nie powiem że za proste, powiem że nieweryfikowalne, co jest czymś innym. Ale w tym konkretnym przypadku akurat to wyjaśnienie nie jest złe, bo mamy dwa czynniki: rozproszenie Iwetki i czas tuż przed pełnią kiedy napięcia są wyższe. Kombinacja tych dwóch rzeczy mogła dosłownie przeładować materiał.


Odpowiedz
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Wieslaw Przepraszam że się wtrącę ale zastanawiam się nad tym co powiedział Wieslaw o nordyckim pojęciu lykke. Czy to significa że każdy niedokończony rytuał jest niebezpieczny, czy tylko te które dotykają jakichś konkretnych sfer? Bo jeśli tak to trochę się boję, bo też kiedyś przerwałam w połowie pracę ze świecą bo mi się po prostu skończyła i nie miałam zapasowej 🙂


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Amethysta Przerwa techniczna to co innego niż przerwanie z powodu zdarzenia w trakcie pracy. Świeca która się skończyła to zamknięcie materialne, a szkło które pęka to zdarzenie które przerywa przepływ. Różnica jest fundamentalna, bo w pierwszym przypadku przedmiot wypełnił swoją funkcję, a w drugim czegoś nie dokończył.


Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Wieslaw Kilka dni to sporo w kontekście zmiany fazy. Jeśli teraz księżyc jest po pełni i ta ciężkość nie opuściła, to raczej nie jest już kwestia energetycznego piku z pełni. To by bardziej wskazywało na to co mówi Wieslaw, że coś zostało naprawdę otwarte i czeka.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracam do pytania Dzidki o tę ciężkość. Iwetka, czy zmieniła się od czasu kiedy pisałaś ten pierwszy post? Mówię o tym, bo jeśli cały czas rośnie albo jest coraz bardziej wyraźna, to bym się tym zajęła szybciej niż wolniej.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Szczerze to nie wiem czy rośnie czy po prostu bardziej na nią zwracam uwagę od kiedy o tym piszę. To jest problem z takim pytaniem, bo uważność zmienia percepcję. Fluorytka, minęło kilka dni od rytuału. Księżyc zdążył się zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Okej ale nikt jeszcze nie zapytał o jedną rzecz. Co było w tym pojemniku z solą i co się stało z solą po pęknięciu? Bo to ma znaczenie. Sól która rozsypała się po przestrzeni w trakcie niedokończonego rytuału to coś innego niż sól która została w pojemniku albo trafiła do kosza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Kastor96 Rozsypała się częściowo na podłodze, zebrałam ją razem z kawałkami szkła i wyrzuciłam razem. Czy to był błąd? Nie wiedziałam co z tym zrobić, impuls był żeby posprzątać i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

No to właśnie. Sól zbiera to co oczyszcza i jeśli wyrzuciłaś ją z przestrzeni razem ze szkłem, to możliwe że zabrałaś ze sobą też to co miała zebrać i nie zdążyła. W niektórych praktykach solę po oczyszczeniu wynosi się za progi, nie do śmietnika w domu. Nie wiem jak dużo to zmienia w twoim przypadku, ale to jest trop który warto sprawdzić przy powtórzeniu pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy nie słyszałem żeby miało znaczenie dokąd trafia sól po rytuał. To jest opisane gdzieś konkretnie, czy to jest raczej przekazywana praktyka? Pytam bo to brzmi logicznie, ale chcę wiedzieć skąd to pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Kastor ma sens, bo sól nie jest tylko dekoracją w rytuałach oczyszczających. W niektórych tradycjach jest traktowana jako substancja, która dosłownie wiąże energię, a nie tylko symbolicznie. Ale mam pytanie, bo nie wiem tego: czy to w ogóle ma znaczenie co dokładnie zbierała ta sól przed pęknięciem? Mówię o tym, czy sól użyta w określonym celu zbiera inaczej niż sól użyta jako bariera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Geomanta03 To zależy od systemu którym się pracuje, ale generalnie sól zintencjonowana do konkretnego celu działa inaczej niż ta postawiona jako zwykła bariera. Jeśli była ładowana do zbierania czegoś konkretnego i nie zdążyła zakończyć pracy, to rozsypanie jej w przestrzeni to trochę jak rozlanie w połowie przefiltrowanej wody. Wróci do środowiska to co miała wyciągnąć. Nie dramatyzuję, ale Iwetka powinna wiedzieć że wyrzucenie jej do śmietnika w domu to nie było idealne wyjście.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

A można się dopytać co dokładnie miała oczyszczać ta sól? Bo jeśli to było oczyszczanie przestrzeni to jedno, a jeśli oczyszczanie intencji lub przedmiotu, to coś zupełnie innego. Iwetka, wróciłaś do mieszkania po wyrzuceniu tego? Mówię o tym, że jeśli worek ze szkłem i solą leżał przez jakiś czas w środku to mogło się coś zbudować lokalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 450
Rozpoczynający temat
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wyrzuciłam od razu, nie zostawiałam w domu. Wiesław mnie trochę przestraszył tym co napisał, ale chyba masz rację że to nie było dobre wyjście. Sól miała oczyszczać przestrzeń przed pracą. To znaczy, że rytuał nawet nie zdążył porządnie się zacząć, bo nie skończyłam oczyszczania. Kastor, rozumiem logikę tego co piszesz, ale skąd pochodzi ta zasada z wynoszeniem soli za próg? Pytam szczerze bo nie spotkałam się z tym opisanym nigdzie konkretnie.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@amethysta)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 113

@Iwetka Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Mówicie dużo o soli i o pojemniku, ale czy ktoś w ogóle zapytał co się stało z intencją? Mówię o tym, że Iwetka powiedziała że weszła mechanicznie, myślami była gdzie indziej. Czy w takiej sytuacji intencja w ogóle zdążyła wejść do rytuału, czy on był właściwie pusty od początku? Przepraszam jeśli to głupie pytanie ale nie bardzo rozumiem czy pęknięcie czegoś podczas rytuału bez intencji ma w ogole takie samo znaczenie jak pęknięcie podczas w pełni skupionego rytuału.


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Amethysta To wcale nie jest głupie pytanie. Mam podobną wątpliwość. Jeśli rozproszenie było od samego początku, zanim jeszcze sól zdążyła cokolwiek zebrać, to pęknięcie mogło być zwykłym wyładowaniem napięcia a nie sygnałem z poziomu pracy. Szkło pęka z różnych powodów, w tym z różnic temperatur, i tuż przed pełnią, jeśli ktoś zapalił świecę w pobliżu szkła które było zimne, to fizyka robi swoje. Iwetka, gdzie stało to naczynie względem ognia?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Inkantator Dwadzieścia centymetrów od płomienia to trochę mało żeby nagrzać szkło do pęknięcia, chyba że naczynie było bardzo zimne wcześniej i zmiana była gwałtowna. Ale nie o to teraz. Inkantator poruszył ważną kwestię, intencja rozproszona to nie to samo co brak intencji. Nawet rozproszony umysł generuje jakiś kierunek, tylko mniej kontrolowany. To może być gorsze niż brak intencji, bo zamiast jednego wyraźnego sygnału, wysyłasz kilka naraz i nie wiesz co z tego wyszło.


Odpowiedz
(@geomanta03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Wieslaw Czekaj, to co mówi Wiesław jest dla mnie nowe. Że rozproszona intencja może być gorsza niż brak intencji? Zawsze myślałem że coś lepiej niż nic, nawet jeśli nie jesteś w pełni skupiony. Czy to znaczy że lepiej przerwać rytuał na samym początku kiedy się zorientujesz że nie jesteś skupiony, niż kontynuować byle jak?


Odpowiedz
(@wieslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 339

@Geomanta03 Tak, generalnie tak. Niedokończony rytuał który świadomie zamknąłeś na etapie przygotowania jest o wiele mniej problematyczny niż ten który przekształciłeś w energetyczny chaos. Wielu praktyków ma zasadę że jeśli coś wytrąca ich ze skupienia przed właściwą pracą, zaczynają od nowa albo odkładają na inny dzień. To nie jest oznaka słabości, to jest higiena pracy.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Inkantator Wracam do tego co powiedział Inkantator, bo to mi zostało w głowie. Dwadzieścia centymetrów od świecy, szkło mogło być chłodne. Iwetka, z jakiego materiału był ten pojemnik? Bo ceramika i szkło reagują inaczej na zmiany temperatury, a też grubość ścianki ma znaczenie. Nie twierdzę że to czysto fizyczne wyjaśnienie wyklucza inne interpretacje, ale jeśli naczynie było delikatne i zimne, to mamy jedną zmienną mniej do rozwiązania.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dzidka81 Szkło, niezbyt grube. Stało w chłodnym miejscu bo okno było lekko otwarte. Więc fizycznie może mieć sens. Ale nadal nie wiem co zrobić z tą ciężkością. Jeśli pęknięcie to fizyka i niegroźna sprawa, to skąd to uczucie? Albo po prostu nakręciłam się po tym zdarzeniu i mózg robi swoje jak mówi Cyla, albo naprawdę coś jest otwarte.


Odpowiedz
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Iwetka, mam wrażenie że próbujesz dostać od nas jednoznaczną odpowiedź czy to poważne czy nie, i rozumiem to, ale nikt ci jej tutaj nie da, bo nikt z nas nie był tam z tobą. To co mogę powiedzieć, to że uczucie ciężkości po nieudanym rytuałe jest bardzo powszechne i w większości przypadków samo ustępuje po kilku dniach. Jeśli nie ustępuje albo rośnie, wtedy warto się tym zająć inaczej.


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Iwetka, wiem że to może być trochę z innej beczki, ale mam jedno praktyczne pytanie. Czy od czasu tego rytuału robiłaś cokolwiek żeby oczyścić przestrzeń, nawet zwykłe przewietrzenie z intencją albo dym z szałwii czy cokolwiek co stosowałaś wcześniej? Pytam bo czasem najprostsze działanie daje odpowiedź samą w sobie, jeśli po oczyszczeniu poczujesz ulgę, to masz informację. Jeśli nie, to też masz informację.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Wandka_61 Nie robiłam nic świadomie. Zwykłe sprzątanie, otworzyłam okna, ale bez żadnej intencji. Może to dobry pomysł żeby zrobić coś prostego z intencją i zobaczyć co się zmieni. Inkantator, ta wskazówka o zlokalizowaniu jest przydatna. Mogę powiedzieć że to co czuję jest bardziej w przestrzeni niż we mnie samej, przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem czy to cokolwiek zmienia interpretację.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Amethysta Stało przy świecy ale nie bezpośrednio obok niej. Może ze dwadzieścia centymetrów. Nie wiem czy to wystarczy żeby je pęknąć od ciepła, nie zajmowałam się nigdy fizyką szkła. Amethysta, twoje pytanie o intencję jest dobre i właśnie o tym myślałam. Jeśli weszłam bez skupienia, to może to co pękło to był właściwie pusty rytuał i pęknięcie nic nie znaczy. Ale z drugiej strony ta ciężkość jest, więc coś chyba jednak zaczęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze, to część pochodzi z praktyki przekazywanej, nie z jednej konkretnej książki. Spotkałam się z tym w kilku miejscach, między innymi w opisach praktyk słowiańskich gdzie sól po oczyszczeniu wynoszona była na zewnątrz i sypana przy furtce albo w ziemię, żeby to co zebrała wróciło do ziemi a nie zostało w przestrzeni domowej. Ale też w niektórych opisach hoodoo sól po pracy wyrzuca się na zewnątrz lub do bieżącej wody. Logika jest podobna w obu, że ziemia lub woda neutralizuje, śmietnik w kuchni niekoniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale nie przesadzajmy z tym dramatyzowaniem. Iwetka wyrzuciła sól, rytuał był niedokończony, to nie jest koniec świata. Znam kilka osób które dużo gorzej traktowały materiały po rytuałach i nic specjalnego się nie stało. Myślę że dużo z tego co teraz czujesz to jest efekt tego, że wiesz że coś poszło nie tak, i mózg szuka potwierdzenia tej tezy. To nie jest zarzut, to jest po prostu coś co się zdarza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Cyla Zgadzam się że nie ma co katastrofizować, ale to co mówisz o mózgu szukającym potwierdzenia to trochę upraszcza sprawę. Pytanie Dzidki o zmienność tej ciężkości było naprawdę trafne i Iwetka odpowiedziała że nie wie czy ciężkość rośnie. Jeśli naprawdę nie wiadomo, to może warto spróbować ją śledzić kilka dni, zamiast teraz rozstrzygać czy to coś realnego czy tylko efekt skupienia uwagi?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: