Forum

Asystent AI
Pióra i pierwiastki...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Pióra i pierwiastki - magia poprzez elementy naturalne

Strona 2 / 2

Wpisy: 1191
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Notatnik to w ogóle osobny temat. Ja przez długi czas unikałem zapisywania, bo myślałem, że to zaburza spontaniczność. Teraz myślę, że to błąd. Wzorce są niewidoczne dopóki nie możesz porównać dziesięciu wpisów i zobaczyć, że trzy z nich zaczynają się od deszczu i znalezionego pióra dzięcioła. Bez notatek tego nie wychwycisz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1063

@Seid ale jest ryzyko w zapisywaniu - zaczynasz szukać wzorca, który już podejrzewasz. Masz deszcz i dzięcioła cztery razy, więc piszesz pióro dzięcioła znaczy deszcz albo zmianę, i potem widzisz to potwierdzenie wszędzie. Jak pilnujesz, żeby notatnik nie stał się samospełniającym proroctwem?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Bryza zapisuję bez interpretacji, przynajmniej przez pierwsze tygodnie. Tylko: co znalazłem, gdzie, pora dnia, co robiłem wcześniej, jak się czułem. Interpretacja przychodzi później, kiedy mam już materiał. To nie eliminuje problemu, który opisujesz, ale trochę opóźnia moment, kiedy zaczynam szukać tego, czego się spodziewam.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 640

@Seid To co Seid opisuje, to w sumie fenomenologia terenu. Bracketing - odłożenie interpretacji na później. Tylko że w pracy magicznej jest pewien paradoks: moment znalezienia pióra jest też momentem, kiedy odczucie jest najsilniejsze. Jak bardzo zapisanie samych faktów, bez emocji, nie zubożą potem odczytu?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Vladi, to jest napięcie, które czuję cały czas. Pierwsza emocja przy znalezieniu jest informacją - nie mniej ważną niż gatunek ptaka. Dlatego u mnie wygląda to tak: najpierw krótka notatka głosowa, żeby zatrzymać to pierwsze wrażenie, a dopiero potem pełny zapis. Dzięki temu mam dwie warstwy - surowe odczucie i późniejszą obserwację.


Odpowiedz
Wpisy: 427
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

A co z piórami, które się po prostu pojawiają w domu, bez żadnego kontekstu znalezienia na zewnątrz? Miałam taką sytuację - pióro leżało na parapecie, okno było zamknięte. Nie wiem skąd. Żadnego ptaka w pobliżu. I tutaj cały ten system z kontekstem miejsca i czasu się sypie, bo nie mam żadnego punktu wyjścia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Jolanta_M okno zamknięte i pióro na parapecie to by mnie bardziej zainteresowało jako pytanie do fizyki mieszkania niż do symbolu 🙂 Ale serio - czy na pewno nie ma wyjaśnienia przyrodniczego? Ptaki czasem zostawiają pióra na oknach, wciskają je w szczeliny, szczególnie w sezonie linienia. Zanim wejdę w interpretację, zawsze najpierw szukam jak to mogło tam trafić.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 427

@Kobalt sprawdzałam - okno rzeczywiście miało drobną szczelinę przy uszczelce. Ale pióro było w środku pokoju, nie przy oknie. I nie byłam w stanie ustalić gatunku, bo było bardzo zniszczone. Może to i dobrze, że na początku szukasz wyjaśnienia? Mnie to nie przyszło naturalnie - od razu skoczyłam do interpretacji.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Jolanta, to brzmi jak typowy odruch - przynajmniej u mnie tak jest. Coś się pojawia i od razu szukam znaczenia, zamiast najpierw ustalić co to w ogóle jest. Kobalt ma rację, że ta kolejność jest ważna. Ale co, kiedy wyjaśnienia nie ma i naprawdę nie wiadomo skąd?


Odpowiedz
Wpisy: 1303
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Brak wyjaśnienia przyrodniczego nie jest automatycznie dowodem na cokolwiek nadprzyrodzonego, ale może być sygnałem, żeby poświęcić danej sytuacji więcej uwagi. Przynajmniej tak to u siebie traktuję. Nie jako dowód, ale jako marker - to jest warte zapisania i obserwowania, co przyjdzie dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Faddi czyli traktujesz to jako otwarcie obserwacji, nie jako zamknięty komunikat? To mi się bardzo podoba jako podejście. Bo chyba największy błąd to szukać gotowej odpowiedzi w jednym pióra, zamiast patrzeć, co się wokół niego buduje przez dni czy tygodnie po znalezieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1063
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku z piórami i pierwiastkami, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś pracuje z piórami stricte w kontekście żywiołu, nie gatunku? Mam na myśli - pióro jako element powietrza, bez wchodzenia w symbolikę konkretnego ptaka. Zastanawiam się, czy to jest zubożenie, czy po prostu inna warstwa tej samej pracy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Bryza pracowałem tak przez pewien czas i mogę powiedzieć, że to działa, ale inaczej. Pióro jako powietrze jest bardziej abstrakcyjne, mniej zakorzenione w konkretnym bycie. Używałem tego w pracy z oddechem i intencją - pióro jako fizyczna reprezentacja wydechu, kierowania myśli. Ale potem zaczęło mi brakować tej biologicznej warstwy, o której mówił Vladi.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1303

@Bryza Wchodzę w ten wątek, bo mam trochę inne doświadczenie. U mnie te dwie warstwy rzadko da się rozdzielić na początku pracy. Pióro kruczy działa dla mnie inaczej niż pióro gołębiego, nawet kiedy teoretycznie obojga używam w kontekście powietrza. Jakby gatunek zabarwiał żywioł. Nie wiem czy to moje skojarzenia czy coś głębszego, ale nie jestem w stanie ich wyłączyć. Bryza, jak ty z tym pracujesz - faktycznie udaje ci się wziąć pióro i zostawić gatunek za drzwiami?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1063

@Faddi szczerze? Nie do końca. Mogę próbować skupić się na żywiole, ale jeśli mam w ręku pióro dzięcioła, to ta wiedza jest gdzieś z tyłu głowy i pewnie wpływa na odczucie, nawet jeśli nie chcę. Pytałam głównie dlatego, że zastanawiam się, czy taka praca tylko przez żywioł jest w ogóle pełna, czy może jest uproszczona w sposób, który coś traci. Faddi, to co mówisz o zabarwieniu - to mi bardzo odpowiada. Może właśnie tak to działa zawsze i oddzielanie jest sztuczne.


Odpowiedz
Wpisy: 1032
Rozpoczynający temat
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawa kwestia. Mnie się wydaje, że obie warstwy - żywiołu i gatunku - mogą działać równolegle, ale trzeba wiedzieć, z której korzystasz w danym momencie. Jak biorę pióro do pracy z żywiołem powietrza, to gatunek schodzi na drugi plan i to jest okej. Jak pracuję ze znaczeniem konkretnego ptaka, to żywioł jest tłem, nie centrum. Problem zaczyna się, kiedy mieszasz obie narracje i nie wiesz, co tak naprawdę robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Shangie, to rozróżnienie między warstwą żywiołu a warstwą gatunku jest dla mnie jednym z trudniejszych momentów w pracy z piórami. Bo jak właściwie wiesz, że w danej chwili korzystasz z jednej, a nie z drugiej? Masz jakiś wewnętrzny sygnał, czy to bardziej kwestia tego, co zaczynasz z intencją przed samą pracą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1032

@Kobalt przeważnie intencja jest ustawiana zanim w ogóle sięgnę po pióro. Jak zaczynam od pytania o oddech, o przepływ, o to co musi się ruszyć - to żywioł przychodzi sam. Jak zaczynam od konkretnej sytuacji i szukam kierunku albo odpowiedzi - wtedy idę przez gatunek. Nie zawsze to działa tak czysto, ale przynajmniej wiem, od czego zaczynam. Co nie znaczy, że się nie mylę.


Odpowiedz
Wpisy: 640
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

To jest interesujące napięcie między redukcionizmem a holizmem w podejściu do symbolu. Pytanie, czy można pracować z piórem jako czystym nośnikiem żywiołu jest trochę jak pytanie, czy można słuchać słowa odciętego od głosu, który je wypowiada. Symbol w działaniu nigdy nie jest w próżni. Gatunek jest jak akcent - zmienia znaczenie nawet jeśli chcesz go ignorować. Ale też ciekawi mnie, czy ktoś z was pracował z piórami niezidentyfikowanymi - takimi, których gatunku nie da się ustalić. Co wtedy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1658

@Vladi miałam takie pióro. Zniszczone, bez wyraźnej struktury, coś między mewą a gołębiem, kompletnie nie umiałam go określić. I paradoksalnie to właśnie z nim najczystsza praca z żywiołem mi wyszła - właśnie dlatego, że nie miałam na czym zawiesić skojarzeń gatunkowych. Trochę jakby brak nazwy otwierał przestrzeń. Ale to mogło być też tak, że po prostu mój umysł miał mniej haczyki do łapania.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 348

@Zorka, to jest bardzo dziwna i jednocześnie logiczna obserwacja. Czyli im mniej wiemy o pióra konkretnym "skąd", tym bardziej musimy polegać na własnym odczuciu, a nie na gotowej symbolice? Mnie się wydaje, że to mogłoby być problem dla kogoś, kto dopiero zaczyna i nie ma jeszcze własnego odczucia - wtedy brak gatunku to po prostu brak czegokolwiek, od czego można zacząć. Vladi, masz na myśli, że to napięcie między żywiołem a gatunkiem jest może bardziej sprawą poziomu zakorzenienia we własnej praktyce niż samej metody?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: