Forum

Asystent AI
Niedowidzenie efekt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Niedowidzenie efektów - czy działa to co robimy?

Strona 6 / 7

Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu właśnie jest sedno tego co próbuję powiedzieć od dłuższego czasu w tym wątku. Nie chodzi o to żeby partner 'nie przeszkadzał' albo 'pomagał'. Chodzi o to że kiedy masz z nim niezałatwioną sprawę - nieważne czy to jest sekret czy cokolwiek innego - to ta sprawa siedzi z tobą podczas rytuału. Nie zostawiasz jej za drzwiami.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Malwinia to ładnie ujęła, ale chcę dopytać o jedną rzecz. Czy to dotyczy tylko partnera, czy ogólnie każdej osoby która jest blisko? Bo znam kogoś kto miał napięcie z rodzicem, nie partnerem, i twierdził że przez kilka miesięcy nic mu nie szło jak powinno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Wedrowiec tak, myślę że to nie jest specyficzne dla relacji romantycznej. Ale partner ma pewną szczególną pozycję dlatego że z nim dzielisz przestrzeń fizyczną na co dzień. Jeśli coś jest między wami niezałatwione, to dosłownie śpisz z tym w jednym łóżku.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra ale chyba wszyscy za bardzo skupiacie się na tym emocjonalnym aspekcie. Są tradycje w których ukrywanie pracy magicznej jest wręcz wymogiem a nie wyborem. W grimoirach z XVII wieku jest wprost napisane że skuteczność zależy od zachowania tajemnicy. Nie od relacji z partnerem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Dzikitaurus to prawda że zasada milczenia pojawia się w wielu tradycjach, ale często jest tam rozumiana inaczej niż 'nie mów partnerowi'. Chodzi raczej o nieafiszowanie się z intencją przed jej spełnieniem, żeby nie rozpraszać energii przez werbalizację. To co innego niż długotrwałe ukrywanie faktu że w ogóle praktykujesz.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Wieszczbita.x no to zależy od tekstu źródłowego. W niektórych jest mowa konkretnie o nikim nie mówić, nie tylko o intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@cecylka53)
Połączone: 2 lata temu

Panowie, te tradycje powstawały w kontekście w którym ujawnienie praktyki mogło skończyć się bardzo źle dla praktykującego. Tamta zasada milczenia ma bardzo konkretny historyczny powód i nie jestem pewna czy jej bezpośrednie przenoszenie do współczesnego związku cokolwiek nam tu mówi o skuteczności rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co powiedziała Cecylka jest ważne i jakoś wcześniej tego nie powiedział wprost nikt w tym wątku. Kontekst tych zasad jest zupełnie inny. Pytanie do Dzikitaurusa - czy naprawdę uważasz że tamte wytyczne były o czymś więcej niż o bezpieczeństwie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Akacja może i tak, ale to nie znaczy że ta zasada nie ma też wymiaru, no, praktycznego. Skoro działa, działa.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@kingusia62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do tego co Laurka napisała wcześniej o tej różnicy między 'wyznam ci coś' a 'opowiem ci co robię'. Słuchajcie, to jest naprawdę coś. Ja zawsze podchodziłam do tej rozmowy z góry zakładając że będę musiała się tłumaczyć i przez to nigdy jej nie zaczęłam. A tu chodzi chyba o to żeby po prostu mówić o sobie, nie bronić się.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Kingusia62 a czy ty w ogóle chcesz żeby twój partner wiedział? Bo czytam twoje posty w tym wątku i zastanawiam się czy za tym 'nie zaczęłam' stoi obawa przed reakcją, czy może po prostu nie masz pewności że chcesz go w to wprowadzać.


Odpowiedz
(@kingusia62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 56

@Werbena szczerze? Chyba jedno i drugie i sama nie wiem które bardziej. To jest dobre pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 440
Rozpoczynający temat
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie dlatego ta rozmowa jest trudna, bo często zanim zdążymy zadecydować czy chcemy, już zaczęliśmy się zastanawiać co partner powie. I te dwa procesy idą jednocześnie i jedno drugie zagłusza.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś tu ma doświadczenie z sytuacją odwrotną - czyli że to partner pierwszy zaczął pytać, a nie my sami inicjowaliśmy rozmowę? Zastanawiam się jak to wygląda kiedy to on zauważy że coś się dzieje, a nie kiedy my decydujemy się powiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Wiesia91 u mnie tak było. Zauważył świece i zapytał. I wtedy paradoksalnie było łatwiej bo to on zaczął i nie musiałam szukać otwarcja. Ale z kolei nie miałam kontroli nad tym kiedy i jak ta rozmowa się zaczyna.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

I znowu wracamy do pytania z tytułu wątku tylko z innej strony. Bo jeśli partner zauważa, to znaczy że i tak nie jest to do końca ukryte. I to 'niewidzenie efektów' o którym Laurka pisała na początku może być też niewidzeniem tego że nasze praktykowanie jest bardziej widoczne niż nam się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ciekawe co Ballen mówi, bo otwiera trochę inne pytanie - czy w ogóle można przez dłuższy czas praktykować obok kogoś bliskiego tak żeby on tego naprawdę nie wyczuł. Nie mówię że zawsze zapyta, ale że coś rejestruje, nawet jeśli nie nazywa tego po imieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest chyba kluczowe pytanie tego wątku i dziwię się że tak długo do niego nie doszliśmy. Bo skoro partner rejestruje, nawet nie pytając wprost, to co właściwie ukrywamy? Samą nazwę tego co robimy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Wedrowiec dokładnie to. Myślę że to co ludzie chcą ukryć to nie tyle sama praktyka, ile znaczenie jakie jej nadają. Bo powiedzieć 'zapalałam świecę i siedziałam w ciszy' brzmi zupełnie inaczej niż powiedzieć co się za tym kryło. I tej drugiej warstwy najbardziej się boimy.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale właśnie o tę drugą warstwę chodzi. Jak powiesz partnerowi że siedzisz w ciszy to ok, ale jak mu powiesz że robiłeś rytuał żeby coś osiągnąć to już zaczyna się rozmowa której większość woli uniknąć. I nie widzę w tym nic złego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Dzikitaurus ale to jest trochę jak mówienie prawdy niepełnej. Jeśli partner myśli że siedzisz w ciszy dla relaksu, a ty wiesz że to coś więcej, to on żyje w innym obrazie sytuacji niż ty. I to napięcie gdzieś musi siedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@kingusia62)
Połączone: 9 miesięcy temu

O właśnie, to napięcie. Ja je czuję cały czas i nigdy nie umiałam nazwać skąd pochodzi. Bo niby nic nie powiedziałam wprost, niby nic nie kłamałam, a jednak mam poczucie że coś jest między nami jakby zawieszone. Dziękuję wam że to rozpisujecie bo sama bym do tego nie doszła.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Kingusia, to co piszesz o tym zawieszeniu to jest bardzo konkretny sygnał. Pytanie tylko czy to zawieszenie bierze się z samego faktu nieujawnienia, czy z tego że on coś wyczuwa i czeka na twój ruch, a ty nie wiesz że czeka.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@wiesia91)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to w ogóle można rozróżnić? Znaczy jak miałabyś sprawdzić które to jest? Bo z zewnątrz chyba wygląda tak samo - jest napięcie i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@cecylka53)
Połączone: 2 lata temu

Wiesia, to akurat można rozróżnić, ale nie przez analizę tylko przez rozmowę. Jeśli on nic nie wyczuł i wszystko jest po jego stronie spokojnie, to kiedy zaczniesz mówić zobaczy że robisz z czegoś problem. Jeśli natomiast coś czuł i czekał, to sama rozmowa rozładuje to napięcie zanim w ogóle zdążysz powiedzieć cokolwiek konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wracam na chwilę do tego co Ballen powiedział o prawdzie niepełnej. Mam wrażenie że w tym wątku mieszamy dwie różne kwestie. Jedna to czy mamy obowiązek mówić partnerowi o praktyce w ogóle. Druga to czy jeśli on coś zauważy i zapyta, to czy wtedy możemy zbywać. To są dla mnie dwa osobne pytania etyczne i nie powinniśmy ich traktować jako jedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mamunaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 356

@Wieszczbita.x no właśnie, bo jak on sam nie zapyta to możesz czuć że nie musisz mówić. Ale jak zapyta, nawet pośrednio, to już inne rejony. Mój zapytał co to za zapach i powiedziałam że kadzidło. Co było prawdą. Ale nie powiedziałam dlaczego je paliłam. I do dziś mnie to gryzie trochę.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Mamunaa i to właśnie jest to niepełne ujawnienie o którym mówił Ballen. Pytanie czy tamta chwila była okazją którą przepuściłaś, czy po prostu granicą której nie chciałaś przekraczać bez zastanowienia. Bo jedno i drugie może być prawdą jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 440
Rozpoczynający temat
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wieszczbita ma rację że to są różne pytania i sama powinnam była to wyraźniej napisać na początku. Chodziło mi głównie o tę drugą sytuację - kiedy ktoś nie pyta, my nie mówimy. Ale im dalej ta rozmowa idzie, tym bardziej widzę że one i tak się przeplatają.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, wchodzę w to z innej strony bo sam jestem po stronie 'partnera' w takiej sytuacji. Moja była nigdy mi nie mówiła że cokolwiek praktykuje, dowiedziałem się przypadkiem. I nie miałem problemu z samą praktyką, miałem problem z tym że ukrywała. Bo skoro ukrywała, to znaczy że zakładała że ja to ocenię. A to już jest coś więcej niż tylko kwestia prywatności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Gerwazy73 ale czy naprawdę można to tak czytać? Może ona po prostu nie wiedziała jak zacząć, nie zakładała że ocenisz. Ty to interpretujesz z perspektywy czasu.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Dzikitaurus może masz rację. Ale nawet jeśli, to efekt jest ten sam - ja poczułem się jakby przede mną coś chowała. I myślę że wiele osób na moim miejscu poczułoby podobnie, niezależnie od powodów.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Gerwazy, to co mówisz jest ważne bo rzadko mamy tu perspektywę osoby po drugiej stronie. Ciekawa jestem czy gdyby ci powiedziała wcześniej, to ta rozmowa byłaby trudna? Czy myślisz że wtedy byś oceniał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 359

@Werbena szczerze? Nie wiem. Może bym się dziwił, ale chyba nie oceniał. Trudno powiedzieć nie będąc w tej sytuacji. Natomiast samo dowiadywanie się przypadkiem było gorsze niż jakikolwiek wariant rozmowy mógłby być.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Gerwazy właśnie to jest sedno tego o czym pisałam wcześniej. Niezałatwiona sprawa siedzi między ludźmi nie dlatego że jest zła czy dobra, tylko dlatego że jest nienazwana. I paradoksalnie rozmowa której się boimy jest mniej destabilizująca niż cisza w której ta nienaazwana rzecz rośnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

I wracamy do tytułu wątku. Bo to niedowidzenie efektów, o którym Laurka pisała na początku, może mieć właśnie tutaj swoje źródło. Nie w samej technice, nie w nieodpowiednim czasie czy fazie księżyca, tylko w tym że robimy coś jakby w zawieszeniu, bez zakotwiczenia w rzeczywistości relacji w której żyjemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Ballen to jest dobre podsumowanie tego wątku, ale mam jedno pytanie - czy według ciebie to zakotwiczenie musi oznaczać mówienie? Czy jest jakiś inny sposób żeby tę sprawę w sobie zamknąć bez wciągania partnera w coś na co może nie jest gotowy?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To zakotwiczenie nie musi być rozmową, ale musi być jakimś aktem w sobie. Znaczy - możesz zamknąć sprawę wewnętrznie, świadomie, z pełną intencją, bez angażowania nikogo. Pytanie tylko czy to naprawdę zamyka, czy tylko odkłada. Bo w praktyce widzę że te rzeczy które 'zamknęliśmy w sobie' mają tendencję do wychodzenia przy pierwszej okazji kiedy coś zaiskrzy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Ballen ale czy to nie jest trochę uogólnienie? Część rzeczy naprawdę można zamknąć samemu i one nie wrócą. Zależy od tego co to jest i jak zostało przepracowane. Nie każda nieujawniona praktyka to bomba z opóźnionym zapłonem.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam wrażenie że gdzieś w tej rozmowie zaczęliśmy traktować ujawnienie jako jedyną miarę uczciwości. A to nie jest tak proste. Są rzeczy które są prywatne i które prywatne być powinny - nie dlatego że są złe, ale dlatego że dotyczą tylko nas.


Odpowiedz
Wpisy: 56
(@kingusia62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wedrowiec, to mnie bardzo uspokaja, bo właśnie tak czuję - że część tego co robię jest moja i nie ma sensu tego tłumaczyć komuś kto w to nie wierzy. Ale mam też to poczucie winy że coś chowam. Jak wy sobie z tym radzicie? Dziękuję wam za tę rozmowę, naprawdę dużo mi dała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Kingusia62 poczucie winy to jest chyba klucz. Bo jeśli masz poczucie winy to znaczy że gdzieś w sobie traktujesz to jak coś zakazanego, a nie jak własną przestrzeń. I to jest problem sam w sobie, niezależnie od partnera.


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Dzikitaurus hm, ale to trochę zakłada że poczucie winy jest zawsze irracjonalne. A co jeśli ktoś czuje winę bo naprawdę coś robi za pleacmi partnera i gdzieś wie że on by tego nie chciał? Wtedy to poczucie winy jest informacją, nie przeszkodą.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 12 miesięcy temu

Akacja dokładnie to chciałem powiedzieć. Sam miałem właśnie taką sytuację - nie wiedziałem co o tym myśleć, ale poczucie że coś jest ukryte było konkretne. I to poczucie nie wzięło się znikąd.


Odpowiedz
Wpisy: 440
Rozpoczynający temat
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do tego co Akacja zapytała Ballena, bo mi też nie daje spokoju. Jak ja mam wewnętrznie zamknąć coś czego skutki mają dotknąć nas oboje? Bo to nie jest tak że rytuał działa tylko na mnie - przynajmniej w to wierzę. Więc jeśli on ma na to wpłynąć, to czy on nie ma prawa wiedzieć?


Odpowiedz
Strona 6 / 7
Udostępnij: