Forum

Asystent AI
Magia przedmiotów c...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia przedmiotów codziennych - co się da zrobić z rzeczami z domu

Strona 2 / 2

Wpisy: 699
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z woreczkiem lawendy mnie skłonił do zastanowienia się nad czymś innym. Bo wieszanie suchych ziół przy wejściu to jedno, ale co z tymi roślinami, które nie mają tej ładnej historii świątynnej ani etymologii? Skrzyp, pokrzywa, mniszek. Używano ich w magii równie często, a nikt nie pisze o nich z taką atencją jak o rozmaryniе albo tymianku.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Kobalt Pokrzywa ma całkiem konkretną historię ochronną. W tradycji słowiańskiej i germańskiej wieszano ją przy wejściu, żeby odganiać złe duchy, a w Anglii palono ją razem z bydłem w Beltane. Może po prostu nie ma tak dobrze opowiedzianej historii, bo rosła przy każdym płocie i była "za pospolita" na pisanie o niej.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Fraida Właśnie - pospolitość jako dyskwalifikacja to jest ciekawy mechanizm. Im coś łatwiej dostać, tym mniej magiczne się wydaje. A przecież w starych zielnikach pokrzywa ma kilkanaście zastosowań ochronnych i oczyszczających, wcale nie mniej niż rozmaryn.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Kunia No ale skąd wiadomo które z tych zastosowań brać poważnie, a które to po prostu przesąd? Pokrzywa przy płocie broniła przed złem czy po prostu odganiała nieproszonych gości, bo parzyła?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Larkis A to rozróżnienie jest w ogóle potrzebne? Parzy, więc chroni - i to na poziomie fizycznym, i na poziomie symbolicznym. Granicy między tymi dwoma warstwami tam nie było. Roślina która faktycznie boli daje odpór - to jest całkowicie spójna logika.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, to mam pytanie praktyczne. Czy to znaczy że jak mam stary słoik z pokrzywą na herbatę, to mogę go też po prostu postawić przy drzwiach? Brzmi głupio ale serio się zastanawiam czy to ma jakiś sens.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Habba Nie brzmi głupio, dokładnie w ten sposób u mnie zaczęło się większość tych małych gestów - od "a może po prostu spróbuję". Słoik przy drzwiach ma sens jeśli ty mu dasz sens. Nie musisz tego uzasadniać historycznie.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Habba Chociaż historia pomaga, bo daje ci poczucie że robisz coś co ma ciągłość, nie wymyślasz od zera. Habba, jak wiesz że pokrzywa była przy płocie od setek lat, to twój słoik nie jest oderwany od kontekstu - jesteś częścią tej samej linii, tylko w mieszkaniu zamiast na wsi.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Arat Ale czy ta ciągłość jest prawdziwa, czy my sobie ją projektujemy wstecznie? Czytam tu dużo o tradycjach, ale zastanawiam się ile z tego naprawdę przetrwało w żywej formie, a ile jest rekonstrukcją.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Elfin Większość jest rekonstrukcją, nie ma co do tego złudzeń. Żywe przekazy to jest stosunkowo mało - pieśni, część zwyczajów wiejskich, zielniki. Reszta to interpretacja źródeł pisanych, często przez kogoś kto nie był praktykiem tylko kronikarzem. Ale rekonstrukcja nie znaczy fałsz. Znaczy że musisz być świadomy swojego pośrednika.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Indaphoros I tu jest różnica między tradycją żywą a tradycją odtworzoną - ta pierwsza ma błędy, lokalne warianty, rzeczy które nie mają sensu bo ktoś coś przekręcił przez pokolenia. Ta odtworzona jest zwykle bardziej "czysta" i właśnie dlatego czasem mniej wiarygodna. Zbyt gładka.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Fraida To jest dobra obserwacja. Moja babcia wieszała czosnek nad drzwiami i nie miała pojęcia dlaczego, bo tak robiła jej matka. To jest prawdziwa ciągłość - bez uzasadnienia, przez nawyk. A my teraz szukamy uzasadnienia dla czegoś co ona po prostu robiła odruchowo.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Kobalt Właśnie. I może ta szukanie uzasadnienia jest naszym sposobem na wejście w coś, w co wcześniejsze pokolenia wchodziły przez wychowanie. Nie mamy babci która nas nauczyła, więc sięgamy po książki i wątki na forum. Inaczej, ale efekt podobny - zawieszamy czosnek.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to mi daje dużo spokoju właściwie. Bo miałam takie poczucie że zaczynam coś od zera i robię to źle, bo nie mam żadnej tradycji za sobą. A tak to po prostu wchodzę innym wejściem.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Habba Dobra, ale żeby zejść na ziemię - jak to się przekłada na ten słoik z pokrzywą Habby przy drzwiach? Czy ona ma "wchodzić w relację" z pokrzywą, czy po prostu go postawić i nie myśleć? Serio pytam bo to jest konkretna sytuacja.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 745

@Elfin Też chciałam to doprecyzować, bo brzmi to coraz bardziej abstrakcyjnie. Jak wygląda ta relacja w praktyce? Kupuję pokrzywę na herbatę, sypię do słoika, stawiam przy drzwiach i... co? Patrzę na nią? Mówię coś?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 821

@Habba Nie musisz robić nic specjalnego, ale jeśli pytasz co ma sens - w starych przekazach zbieranie roślin samo w sobie był aktem relacyjnym. Mówiono coś do rośliny, zbierano o określonej porze, dziękowano. Ty tego etapu nie miałaś, bo kupiłaś w sklepie. Ale to nie znaczy że nic nie możesz zrobić - możesz po prostu uświadomić sobie co ten słoik tam robi kiedy go stawiasz. To wystarczy.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Fraida Moja babcia by powiedziała że to co opisuje Fraida to "gadanie z ziołami" i śmiałaby się. A robiła to całe życie nie wiedząc że to gadanie. Kiedy zbierała coś w ogrodzie, to gadała przez cały czas - do roślin, do siebie, do nieba. Czy to był rytuał? Dla niej nie. Dla nas pewnie tak.


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Kobalt I to jest trochę smutne, że my to musimy robić świadomie, a one po prostu żyły w tym trybie. Czy jest jakaś wersja tej praktyki która nie wymaga ciągłego zastanawiania się co właściwie robię?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Kobalt Jest, ale trzeba najpierw przejść przez to świadome stadium. Tak przynajmniej wygląda to u większości osób - na początku każdy gest jest rozmyślny, a z czasem zaczyna być po prostu częścią dnia. Tak jak babcia Kobalta. Ona kiedyś też się pewnie uczyła od kogoś, tylko nie było to nazwane nauką.


Odpowiedz
Wpisy: 642
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A czosnek - ktoś wie dlaczego akurat czosnek? Bo dla mnie to zawsze było wampiryczne i tyle, ale rozumiem że to nie jest cała historia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Larkis Wampiry to stosunkowo późna warstwa. Czosnek w kontekście ochronnym pojawia się w starożytnym Egipcie, Grecji, Rzymie - wieszano go w domach i świątyniach, dawano żołnierzom przed bitwą, kładziono na grobach. Allicyna faktycznie działa antybakteryjnie i antygrzybicznie, więc znowu - ten sam mechanizm co z pokrzywą. Działa fizycznie, więc chroni symbolicznie. I ma bardzo charakterystyczny zapach który był odstraszający dla pasożytów, insektów, chorób - a potem ta logika rozszerzyła się na wszystko złe.


Odpowiedz
Wpisy: 1035
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Zapach jako granica - to jest wątek który w zasadzie przebiega przez całą magię ziołową. Kadzidła, saszetki, wiązki suszonych roślin. Nos jako bramkarz. Trochę inaczej na to patrzy się kiedy to ujmiesz tak wprost.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 781

@Kunia I ma to sens neurologicznie - węch to jedyny zmysł który idzie bezpośrednio do układu limbicznego, bez pośrednictwa wzgórza. Zapach trafia tam gdzie są emocje i pamięć zanim w ogóle zdążysz go przetworzyć świadomie. Więc jakikolwiek rytuał z zapachem działa na poziomie którego inne zmysły nie mają.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Arat Serio? Nie wiedziałem o tym z tym węchem i limbicznym. Czyli babcia z czosnkiem nad drzwiami dosłownie ustawiała strefę zapachową która działała na każdego kto wchodził?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 699

@Elfin No i teraz wróć do pytania Larkis - gdzie kończy się czar, a zaczyna fizjologia. Może to nie jest pytanie które ma odpowiedź, albo ta odpowiedź jest nudna bo brzmi: "to jest to samo".


Odpowiedz
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 642

@Kobalt No właśnie, i to jest chyba odpowiedź na moje pytanie o czosnek, tylko że teraz mam jeszcze więcej pytań. Jeśli zapach działa na limbiczny zanim w ogóle pomyślisz, to po co w ogóle intencja? Czy sam przedmiot z silnym zapachem coś "robi" niezależnie od tego co o nim myślisz?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1783

@Larkis To zależy od tego co rozumiesz przez "robić". Fizjologicznie - tak, zapach działa bez twojej zgody. Ale magia herbalna nigdy nie opierała się wyłącznie na składniku aktywnym. Allicyna zabija bakterie, ale starożytny Egipcjanin wieszał czosnek żeby odganiać złe duchy. Obydwie warstwy istniały równolegle i nie były postrzegane jako sprzeczne.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1035

@Indaphoros Mam pytanie - bo mówisz o warstwach, ale czy to nie jest nasze współczesne rozbicie czegoś co wtedy było niepodzielne? Znaczy, czy oni w ogóle odróżniali "działa bo składnik" od "działa bo rytuał"? Mam wrażenie że to my nakładamy tę siatkę.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Kunia Dokładnie to samo sobie myślę. Moja intuicja jest taka, że to pytanie "czy przedmiot działa sam czy potrzebuje intencji" jest pytaniem z naszej epoki, nie z tamtej. Tamta logika była inna - roślina była po prostu bytiem które ma swoją naturę i ta natura oddziałuje. Bez podziału na fizyczne i symboliczne.


Odpowiedz
Wpisy: 781
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

A to właściwie bliskie temu co filozofia przyrody opisuje jako animizm - przekonanie że przedmioty mają wewnętrzną agencję. Nie jesteś wtedy "aktywatorem" rośliny, tylko wchodzisz z nią w relację. To zmienia całą optykę praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 653
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Czyli to co robimy na tym forum - czytamy, rozmawiamy, szukamy - to jest właśnie ten pierwszy etap. I może zamiast się z tego wstydzić albo czuć że to jest gorsze niż "prawdziwa tradycja", to po prostu taka jest droga kiedy nie ma babci która cię wprowadza od dziecka.


Odpowiedz
Wpisy: 1035
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

I wróćmy jeszcze do tytułu wątku - magia przedmiotów codziennych. Bo chyba właśnie do tego doszliśmy: te przedmioty działają najlepiej kiedy przestają być specjalne, a stają się zwykłą częścią przestrzeni. Słoik z pokrzywą przy drzwiach, czosnek nad wejściem, wiązka rozmarynu w kuchni. Nie spektakl, tylko nawyk.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: