Lustra od zawsze mnie ciągną w stronę pracy rytualnej, ale przez długi czas nie wiedziałam co z nimi zrobić inaczej niż postawić przed świecą. Ostatnio zaczęłam drążyć temat głębiej i trafiłam na koncepcję, która mnie zatrzymała - mianowicie że lustro nie odbija rzeczywistości, tylko jej wersję opóźnioną o ułamek sekundy. Fizycznie to oczywiście bez znaczenia, ale w kontekście pracy z odbiciami zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest właśnie ta szczelina, przez którą można coś zobaczyć. Ktoś tu pracował z lustrami w rytuałach albo używał ich jako elementu czegoś bardziej złożonego?
Ta koncepcja z opóźnieniem to ciekawy trop, ale chciałbym dopytać - co rozumiesz przez "zobaczyć przez tę szczelinę"? Bo kierunki mogą być bardzo różne. Skrying na lustrze to jedno, ale są tradycje, gdzie lustro działa bardziej jak membrana niż okno - nie patrzysz przez nie, tylko z nim rozmawiasz. W niektórych praktykach voodoo lustra zakrywa się po śmierci kogoś bliskiego właśnie dlatego, że uważa się je za miejsca, gdzie duch mógłby utknąć zamiast przejść dalej. To zupełnie inne podejście niż użycie lustra jako powierzchni do wizualizacji.
To z tym zakrywaniem luster po śmierci to nie jest tylko voodoo, to praktyka obecna w judaizmie, w części tradycji słowiańskich, w pewnych regionach Bałkanów. Zawsze mnie zastanawiało skąd taki rozrzut geograficzny przy podobnym uzasadnieniu. Jakby ludzie niezależnie od siebie doszli do tego samego wniosku co do natury odbić.
Wchodzę tu bo ten temat mocno nakłada się na coś, nad czym siedzę od jakiegoś czasu. Przy czarnym lustrze - czy to obsydian, czy szklana czarna tafla - wchodzi się w stan bliski temu co badacze świadomości nazywają ganzfeld. Oczy nie mają punktu zaczepienia, mózg zaczyna generować własne obrazy. To nie neguje sensu praktyki, tylko dodaje wymiar, który warto mieć z tyłu głowy. Miskę z wodą rozumiem podobnie - Nostradamus podobno używał miednicy z wodą. Simma, a jak długo siedzisz przy lustrze zanim coś zaczyna się dziać?
Wróćmy do kamieni, bo temat jest też o nich - znaczy o tym jak odbicia działają w kontekście kryształów. Obsydian to oczywistość, ale czy ktoś pracował z selenitem przy lustrze? Selenity mają tę właściwość, że są trochę mleczne, trochę przezroczyste, trochę odbijające i nigdy do końca nie wiadomo co widzisz.
Mam selenitową kulę i szczerze to za każdym razem kiedy na nią patrzę to mam inne odczucia. Raz jakby coś migotało w środku, raz nic. Nie umiem tego kontrolować i nie wiem czy to kwestia mojego stanu czy czegoś zewnętrznego. Simma, ty to kontrolujesz przy pracy z selenitem?
Też mam pytanie do Simmy - wspomniałaś o misce z wodą, ale czy dodajesz do niej coś? Sól, zioła, cokolwiek? Spotkałam się z przepisami gdzie wodę się zabarwia inkaustem albo dodaje soli i zastanawiam się czy to zmienia jakość odbicia technicznie czy też chodzi o coś innego.
Pytanie może naiwne ale - czy lustro w sypialni naprawdę coś robi czy to tylko przesąd? Bo słyszałam że nie powinno być lustra naprzeciwko łóżka i nie wiem czy to feng shui, magia czy po prostu nie wiem co.
W takim razie jak ktoś używa lustra w rytuałach to potem je zakrywa? Pytam bo nie spotkałam się z tym żeby ktoś o tym mówił, a po tej rozmowie zaczynam myśleć że może warto.
Właśnie - ta kwestia intencji przy lustrach jest dla mnie kluczowa. Mam jedno lustro, które traktuję jako element stałej przestrzeni rytualnej, i jest zakryte kiedy nie pracuję. Ale mam też zwykłe w łazience i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby je rytualizować. Granica jest tam gdzie twoja intencja - przynajmniej tak to czuję. Simma, ty rozróżniasz swoje lustra czy masz jedno do wszystkiego?
To co Simma napisała o granicy między przestrzenią rytualną a resztą mieszkania - to mnie uderzyło. Bo ja robiłam dokładnie ten błąd. Miałam jedno lustro, które raz służyło do rytuału, raz po prostu sprawdzałam w nim czy mam równo koszulę. I faktycznie z czasem przestałam czuć co jest czym. Ale jak kupić osobne lustro tylko do pracy, to gdzie je trzymać kiedy nie używasz? Ukryte w szafie, zakryte tkaniną, po prostu na ścianie?
Wracając do kamieni przy lustrze - Simma pytała o selenity i ten wątek się urwał. Mam pytanie do niej i do Bryzy: czy wy ustawiacie kamienie wokół lustra jako coś w rodzaju obramowania czy raczej trzymacie je w dłoniach podczas sesji? Bo to chyba robi różnicę w tym jak odbicie działa.
To ciekawe co Simma mówi o lewej dłoni - w kilku tradycjach lewa ręka jest receptywna, prawa aktywna. Trzymanie kamienia w lewej przy odbiorczej pracy jak skrying ma więc pewną logikę, nawet jeśli nikt tego nie tłumaczył. Ale Gebda poruszyła coś ważniejszego według mnie - czy kamień wokół lustra działa jako granica czy jako filtr? Bo to dwie różne rzeczy.
A jak w ogóle dobiera się kamień do lustra? Czy to zależy od tego do czego służy sesja, czy od rodzaju lustra, czy może od pory roku albo fazy księżyca? Bo słyszałam że obsydian i turmalin to jakiś klasyczny zestaw ale nie wiem skąd to się bierze.
Mam wrażenie że ta kwestia doboru kamienia to trochę jak pytanie o to czy kredki muszą być konkretnej marki żeby dobrze malować. Materiał ma znaczenie, ale twoja znajomość tego materiału ma co najmniej tyle samo. Pracowałam raz z agatem przy lustrze zamiast labradorytu bo go nie miałam pod ręką i nie był to zły wybór - po prostu inny.
Trudno powiedzieć kategorycznie. Aczkolwiek słyszałem że kamienie mocno związane ze słońcem - cytryn, złoty tygrysie oko - trochę kłócą się z nocnym charakterem lustrzanej pracy. Ale to bardziej intuicja niż coś zapisanego gdzieś konkretnie. Simma, ty próbowałaś czegoś z tej słonecznej grupy przy lustrze?
Mam głupie pytanie może, ale - czy przy kulach kryształowych działa tak samo? Bo moja selenitowa kula to jednak nie jest płaskie odbicie, to bardziej jak wchodzenie w głąb. Zastanawiam się czy reguły dotyczące luster przenoszą się na kule.
Trochę zgubiłam wątek - czy kule kryształowe też trzeba zakrywać jak lustra? Bo mam taką małą kwarcową i leży sobie na półce cały czas.
Hipnagogiczny to jest właśnie ta faza, i tak, jest używany celowo w niektórych technikach skringu właśnie dlatego że znika cenzura świadoma. Problem jest praktyczny - żeby nie zasnąć, część pracujących tą metodą trzyma rękę w górze albo siedzi w pozycji która nie jest wygodna do spania. To nie jest estetyczne, ale działa. Powrót do luster - czy ktoś próbował pracować z lustrem płaskim kontra wypukłym albo wklęsłym? Bo kształt lustra to zupełnie inny parametr niż materiał i jakoś go omijamy.
To nie jest tylko ikonografia - w tradycji Feng Shui ba-gua mirror to jest właśnie wypukłe lustro i służy do odbijania i rozpraszania energii z zewnątrz, nie do skupiania jej do środka jak płaskie. Zupełnie odwrotna funkcja. Więc jeśli przenosimy tę logikę na lustrzaną pracę, to wypukłe mogłoby być bardziej defensywne niż recepcyjne.
A wklęsłe to w ogóle jak działa? Pytam bo kojarzę je tylko z tymi lusterkami do makijażu które powiększają. Nie wyobrażam sobie pracy ze zniekształconym odbiciem.
Obsydianowe szkło czy obsydian naturalny? Bo chyba robiłam z siebie głupka myśląc że czarne lustro do skringu to zawsze naturalny kamień cięty w płytę.
Przepraszam że wchodzę z czymś może oczywistym, ale - skąd w ogóle wiadomo że konkretna sesja "zadziałała"? Jak to oceniasz po fakcie? Bo czytam tę rozmowę i widzę że wszyscy mówicie o odczuciach podczas, ale nie o tym co potem.
Kiedyś też myślałam że "zadziałało" znaczy że zobaczyłam coś wyraźnego. Teraz raczej patrzę na to czy sesja przyniosła jakieś przesunięcie w rozumieniu czegoś - nie koniecznie obraz, czasem po prostu poczucie że wiem coś czego nie wiedziałam przed. To trudniej zmierzyć, ale bardziej mnie przekonuje niż gonienie za wizjami.
To może głupie, ale mam jeszcze jedno pytanie o to lustro wypukłe Simmy - czy te dekoracyjne lustra które się kupuje w sklepach z wyposażeniem mogą być do czegoś używane, czy muszą być jakieś specjalnie przygotowane? Bo mam podobne i teraz się zastanawiam.
Ale czy lustro "chłonie" energie to jest właśnie to założenie które warto by rozłożyć na czynniki pierwsze. Różne tradycje mają tu różne odpowiedzi. Niektóre traktują lustro jako neutralną powierzchnię, inne jako rodzaj akumulatora. Simma, ty masz to wypukłe od jak dawna? I skąd w ogóle pochodzi - kupiłaś nowe, dostałaś?
Dostałam po babci. Mniej więcej teraz rozumiem dlaczego instynktownie nie tknęłam go do żadnej pracy - jest w nim dużo historii której nie znam. Wisiało w jej sypialni, a wcześniej podobno u jej matki. Babcia nie była żadną praktykanką, ale trochę wierzyła w znaki. Nie wiem co z tym zrobić - czy czyścić, zostawić, spróbować nawiązać kontakt z tym co zostało.
