Forum

Asystent AI
Magia oddaliania - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia oddaliania - zaklęcia na dystansie bez znajomości celu

Strona 1 / 2

Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie, które chodzi za mną od jakiegoś czasu. Czy w ogóle można robić cokolwiek na kogoś, o kim wiemy dosłownie nic - ani imienia, ani daty urodzenia, ani wyglądu? Chodzi mi o sytuację, gdzie masz tylko ogólne pojęcie, że "istnieje jakaś osoba" i tyle. Na przykład ktoś anonimowy, kto źle życzył tobie albo komuś bliskim, a ty chcesz po prostu żeby się odsunął, zniknął z orbity. Magia oddaliania, zaklęcia na dystansie - jak to w ogóle działa bez punktu zaczepienia?


Odpowiedz
105 odpowiedzi
Wpisy: 643
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To zależy bardzo od tego, co rozumiesz przez "punkt zaczepienia". Bo w tradycyjnych systemach magicznych - czy to w hoodoo, czy w starszych europejskich praktykach - nie zawsze potrzeba imienia. Niektóre szkoły mówią, że samo twoje intencjonalne skupienie na "źródle problemu" już wystarczy jako wektor. Tylko że to jest właśnie miejsce, gdzie sporo osób robi błąd - zamiast skupić się na ochronie siebie albo neutralizacji szkody, zaczynają grzebać na oślep w kierunku czegoś, czego nie potrafią zidentyfikować. Efekty bywają... różne.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam to zapisane u siebie z kilku różnych źródeł i faktycznie to co mówi Terenia62 pojawia się w różnych tradycjach. W praktykach Rootwork często zamiast imienia używa się opisu "whoever is causing this harm" albo czegoś w stylu "the unknown enemy" - i to traktowane jest jako wystarczający link. Ale mam pytanie do Terenia62 - co miałaś na myśli mówiąc "efekty bywają różne"? Chodziło ci o to, że bez konkretnego celu energia się rozprasza, czy że może trafić nie tam gdzie trzeba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Franek Oba scenariusze. Jak strzelasz w nieznane, masz trzy opcje - albo nic się nie dzieje, bo nie ma wystarczającego połączenia, albo rzeczywiście trafiasz, albo - i to jest ten trzeci wariant, o którym mało kto mówi głośno - odbiwa się z powrotem na tobie, bo nie było gdzie "wylądować". Sama pracowałam kiedyś na kogoś, o kim wiedziałam tylko tyle, że jest powiązany z konkretnym miejscem. I owszem, coś drgnęło, ale nie mam pewności czy to był efekt działania czy zbieg okoliczności. Nigdy nie wiem przy takich rozmytych celach.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Przy pracy bez jasno zdefiniowanego celu stosuje się niekiedy technikę, którą można by określić jako "wycinanie połączenia" zamiast kierowania czegoś na konkretną osobę. Czyli zamiast "oddalam X od Y" - robisz coś w stylu "przecinam każde nieczyste połączenie, które wpływa na mój byt". To działa niezależnie od tego, czy wiesz kto stoi za problemem. Ale mam pytanie do Sennica - czy to ma być ochrona dla ciebie, czy naprawdę chodzi ci o oddziaływanie na tę nieznaną osobę? Bo to są dwie fundamentalnie różne intencje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Kobalt Szczerze? Nie jestem do końca pewna. Bardziej chodzi mi o to żeby ta osoba "odpuściła", przestała mieć wpływ - niekoniecznie żebym jej robiła cokolwiek złego. Raczej żeby po prostu zniknęła z pola. Tylko teraz zastanawiam się czy w takim razie to naprawdę jest magia oddaliania, czy bardziej jakaś forma ochrony?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Sennica Właśnie to jest ten dylemat, który mi się pojawia przy każdej rozmowie o oddalianiu. Bo granica między "chcę żeby ta osoba odeszła" a "chcę być bezpieczna przed tą osobą" jest w praktyce cienka, ale w intencji - zupełnie różna. Ja np. przy podobnej sytuacji skończyłam na takim kompromisie: zamiast czegokolwiek "wysyłać", skupiłam się na czymś, co można by nazwać budowaniem bariery. Efekt - ta osoba faktycznie zniknęła z mojego życia, ale czy to był wynik pracy, czy po prostu życie potoczyło się tak - nie wiem do dzisiaj.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy w takich przypadkach astrologia może dać jakiś "punkt zaczepienia"? Mam na myśli - jeśli wiesz mniej więcej kiedy ta osoba pojawiła się w twoim życiu, czy moment pojawienia się problemu, to można na tej podstawie wyciągnąć coś o energii tej sytuacji? Nie wiem, pytam bo mi się skojarzyło, że niektórzy używają chart electional astrology nie tylko do planowania rytuałów, ale też do "opisania" celu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Mistyk Słyszałem o podobnym podejściu - budowaniu tzw. "sygnatur sytuacji" zamiast sygnatury osoby. Czyli zamiast identyfikować kto - identyfikujesz kiedy i jak. Mam u siebie notatkę z jakiegoś angielskiego forum, gdzie ktoś opisywał, że używał daty pierwszego kontaktu z problemem jako kluczowego "linku" do odczytu i do pracy. Brzmi spójnie logicznie. Choć trochę mi się to kłóci z podstawowym założeniem, że im bardziej konkretny cel, tym skuteczniejsza praca.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

To co opisuje Franek to blisko techniki zwanej w niektórych tradycjach "working the situation" zamiast "working the person". Crowley pisał o czymś analogicznym - że kierowanie woli na zjawisko zamiast na konkretny podmiot jest niekiedy precyzyjniejsze, bo omija opór psychiczny i etyczne komplikacje. Owen Davies w "Magic: A Very Short Introduction" też porusza ten wątek, że historycznie magia ochronna często działała na zasadzie usuwania okoliczności, nie osób. Tylko Sennica powinna się zastanowić, czy to, czego szuka, to faktycznie oddanie czy neutralizacja wpływu - bo to już jest inna praca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Wajdelota Neutralizacja wpływu - to chyba jest dokładnie to słowo, którego szukałam. Ale jak to się technicznie różni od zwykłego odcinania powiązań? Bo mam wrażenie, że część ludzi używa tych pojęć wymiennie.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Nie są to pojęcia tożsame, choć bywają stosowane zamiennie. Odcinanie powiązań to praca z tym, co łączy ciebie z tym "czymś" - przecinasz nić. Neutralizacja wpływu to praca z samą energią wpływu - nie rozcinasz połączenia, tylko odbierasz mu ładunek. Wyobraź sobie kabel pod napięciem: odcinanie to jego przecięcie, neutralizacja to wyłączenie prądu. Efekt podobny, ale w pierwszym przypadku masz luźny koniec kabla, który nadal gdzieś jest, a w drugim kabel jest, ale martwy.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To wyjaśnienie Kobalt jest naprawdę klarowne, ale teraz mam pytanie poboczne - co z sytuacją, gdzie nie wiesz, czy w ogóle jakiś kabel jest? To znaczy - kiedy nie masz pewności, czy ta "nieznana osoba" naprawdę działa na ciebie intencjonalnie, czy może to tylko twoje własne przekonania wzmacniają problem? Pytam serio, bo miałam kiedyś sytuację gdzie przez dwa miesiące byłam przekonana, że ktoś mi "rzuca", a potem się okazało że to był po prostu trudny okres i własna energia napędzała spiralę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Darka To jest naprawdę ważne pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo większość wątków tego tematu omija. Spora część przypadków "ktoś mi rzuca" to w rzeczywistości własny strach albo przekonanie o byciu ofiarą, które samo w sobie staje się blokadą. I tutaj jest pułapka: jeśli zaczniemy robić rytuały oddaliania na "kogoś nieznanego", możemy tak naprawdę wzmacniać narrację o zagrożeniu zamiast się od niej uwalniać.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie, Terenia62 to dotknęłaś czegoś, co mnie zawsze trochę hamuje zanim cokolwiek zacznę robić w takich sytuacjach. Jakiś czas temu ktoś mi polecił żebym przed każdą pracą ochronną zadała sobie pytanie: "czy wiem że ktoś mnie atakuje, czy tylko wierzę że ktoś mnie atakuje?". I różnica między tymi dwoma stanami jest kolosalna. Tylko skąd wiesz, które to jest, jeśli efekty w życiu wyglądają tak samo?


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest pytanie diagnostyczne, nie retoryczne. W praktyce robisz wtedy coś w rodzaju testu - zamiast od razu kierować pracę "na zewnątrz", robisz najpierw intensywne oczyszczenie i pracę z własną energią przez kilka dni. Jeśli po tym sytuacja zmienia się sama - odpowiedź na twoje pytanie jest jasna. Jeśli po oczyszczeniu i stabilizacji własnego pola nadal coś naciska - wtedy masz argument za tym, że źródło jest zewnętrzne. To stara zasada z tradycji hermetycznych, żeby "sprzątać dom" przed szukaniem złodzieja na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zanotowałem. Ale mam do Wajdelota pytanie o ten test - jak długo powinno trwać to "oczyszczanie własnego pola" żeby wynik był wiarygodny? Kilka dni to mało jeśli sytuacja ciągnie się miesiącami. I czy robi się to jeden raz czy regularnie przez ten okres?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Franek Nie ma jednej reguły, ale z tego co czytałem i z własnego doświadczenia - minimum tydzień regularnej pracy, najlepiej dwa. Jeden raz nie wystarczy, bo efekty psychologiczne (czyli to co sami sobie robimy swoją narracją) nie cofają się po jednym zabiegu. To jak z lekiem - nie bierzesz jednej tabletki i czekasz na efekt przez miesiąc, bierzesz regularnie przez określony czas i dopiero potem oceniasz. I tak samo tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie może trochę inne - jeśli chcesz pracować na kogoś nieznanego w kierunku oddaliania, czy istnieje w ogóle jakaś forma weryfikacji, że to działa? Bo rozumiem, że przy pracy na kogoś konkretnego możesz obserwować jego zachowanie, ale jeśli pracujesz na "nieznane źródło" - po czym poznasz że jest efekt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Melania.ka Obserwujesz swoje życie, nie cel. Jeśli praca była na "oddalenie wpływu nieznanej osoby" to efektem do weryfikacji nie jest to co robi ta osoba, tylko to co dzieje się z tobą i w twoim otoczeniu. Czy sytuacje, które były trudne, zaczęły się klarować? Czy poczucie "czegoś złego za plecami" słabnie? To są twoje wskaźniki. Nie masz jak sprawdzić celu, ale masz jak sprawdzić efekt w swoim życiu. To wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

To wszystko razem daje mi do myślenia i trochę zmienia moje podejście do tego co chciałam zrobić. Zaczęłam od pytania o techniki pracy bez celu, a kończę z refleksją, że może najpierw powinam ustalić czy w ogóle mam zewnętrzny problem czy wewnętrzny. I to jest chyba ważniejsze pytanie niż które zaklęcie wybrać. Choć wciąż nie wiem co robić w sytuacji, gdy po tym całym oczyszczeniu nadal będę czuć że coś jest - bo wtedy wracam do punktu wyjścia z tym samym brakiem danych o celu.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Sennica napisała na końcu - że zaczęła od pytania o techniki, a skończyła na pytaniu czy w ogóle ma zewnętrzny problem - to jest chyba najuczciwsza konkluzja jakiej można dojść w takim wątku. Ale mam wrażenie, że to nie zamyka tematu tylko go otwiera na nowo. Bo co jeśli po tym tygodniu czy dwóch oczyszczania dojdziesz do wniosku, że jednak jest coś zewnętrznego? Wtedy wracasz do punktu wyjścia, czyli: jak pracować bez celu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Darka No właśnie i to jest ten moment, gdzie większość poradników milczy. Opisują diagnostykę, opisują techniki - ale nie ma prawie niczego o tym co robisz kiedy diagnostyka pokazuje "tak, jest coś zewnętrznego, ale nie wiesz co". Jakby samo dojście do tej odpowiedzi miało być wystarczające.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie do Kamilka51 - czy te poradniki, o których mówisz, to masz na myśli głównie polskie źródła, czy też zachodnie? Bo z tego co sam czytałem, w anglojęzycznych tradycjach hoodoo albo w części materiałów rootwork jest sporo o pracy "na sytuację" właśnie wtedy kiedy sprawca jest nieznany. Tam nie ma luki, którą opisujesz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Franek Głównie polskie, ale to pewnie dlatego że po polsku jest po prostu mniej materiału w ogóle. Nie znam hoodoo na tyle dobrze żeby porównywać. Co konkretnie robią w tym rootwork kiedy sprawca jest nieznany - masz coś do poczytania?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Franek Ma rację że w tradycji hoodoo takie przypadki są opisane dość dokładnie. Tam stosuje się często pracę z lustrem albo z miską z wodą - ale nie jako "odbicie na kogoś", tylko jako stworzenie bariery między tobą a źródłem, bez identyfikowania źródła. Praca skierowana jest na granicę, nie na podmiot. To trochę jak stawianie ogrodzenia kiedy nie wiesz kto chodzi po twoim polu, ale wiesz że ktoś chodzi.


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Wajdelota A ta bariera z lustra - to jest coś co się robi jednorazowo czy regularnie? I czy wymaga jakichś konkretnych materiałów, czy to bardziej kwestia intencji i tego co robisz podczas pracy?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Melania.ka To zależy od szkoły. W klasycznym podejściu hoodoo lustro jest fizycznym obiektem i ma znaczenie materialne, nie tylko symboliczne. Stawia się je tak, żeby odbijało od ciebie, nie na zewnątrz. Intencja jest ważna, ale samo wyobrażenie bez fizycznego działania to w tej tradycji trochę za mało. Robi się to zazwyczaj jako ustawienie, które zostaje - nie jednorazowy rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o lustrach i mam mieszane uczucia. To jest technika, która przy nieumiejętnym użyciu daje efekty zupełnie inne od zamierzonych - i tu wchodzę z tym swoim wiecznym "ale". Lustro jako bariera działa, owszem. Ale lustro bez dobrego zakotwiczenia intencji działa jak ściana z obu stron - nie tylko blokuje co przychodzi, ale może też zamknąć to co wychodzi. Znam kilka osób które po takiej pracy miały problem z energetycznym "zastyganiem" własnego pola.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Terenia62 To co opisujesz to jeden z powodów dla których część tradycji zamiast lustra używa tekstu albo węzła - coś co można "rozwiązać" kiedy praca jest skończona. Lustro jest trudne do zamknięcia. Jak już stoi i działa, to wymagasz świadomego działania żeby je zdjąć. Węzeł możesz po prostu rozplątać.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Węzły to mam zapisane w notatkach jako technikę nordycką głównie, ale chyba nie tylko? Kobalt skąd ty to masz - z jakiejś konkretnej tradycji czy to takie bardziej ogólne podejście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Franek Węzłowa magia pojawia się w kilku tradycjach niezależnie od siebie - jest w folklorze słowiańskim, jest w szamanizmie syberyjskim, jest w Europie północnej. Nie ma jednego źródła, to raczej podobna odpowiedź na podobny problem w różnych miejscach. Mnie interesuje głównie aspekt praktyczny - że masz fizyczny obiekt, który możesz rozwiązać. To jest coś czego lustrze nie masz.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do wątku po chwili przerwy i widzę że rozmowa poszła w konkretne techniki. Mam pytanie trochę z tyłu - zanim w ogóle dobierzesz technikę, lustro czy węzeł czy cokolwiek innego, to skąd wiesz w którą stronę ustawić tę barierę? Mam na myśli - jeśli nie znasz celu, nie wiesz skąd coś przychodzi, to jak orientujesz się gdzie jest "ta strona" a gdzie "tamta strona"?


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie to pytanie, które oddziela podejście mechaniczne od podejścia świadomego. I niestety nie ma na nie jednej dobrej odpowiedzi. Część pracujących mówi że bariera jest kołowa - otaczasz siebie, nie wskazujesz kierunku. Część mówi że trzeba pracować z odczuciem gdzie napięcie jest największe. Ja osobiście zaczynam od medytacji diagnostycznej, gdzie po prostu siedzę z tym pytaniem jakiś czas i czekam na coś co można by nazwać odczuciem kierunku - ale nie każdy to czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy można by tu użyć astrologii do wyznaczenia tego kierunku? Nie mam na myśli azymutu w sensie geograficznym, tylko - czy np. planet tranzytująca przez określone pole w danym momencie nie mogłaby powiedzieć czegoś o tym skąd "przychodzi" problem? Czytałem coś o kierunkach planetarnych w mundannej astrologii, ale nie wiem czy da się to przełożyć na taką pracę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Mistyk Astrologia mundanna to jest coś zupełnie innego niż indywidualna, i szczerze - nie wiem czy to ma tu zastosowanie. Ale twoje pytanie o "kierunek problemu" przypomina mi o czymś innym - o tym że w numerologii czasem patrzy się na liczby daty kiedy problem się zaczął, żeby zobaczyć jaki "typ energii" przyniósł. Nie kierunek geograficzny, ale charakter. Może to bardziej przydatne niż szukanie azymutu?


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Darka Numerologia daty początku problemu - to ciekawe podejście, ale jak to miałoby pomóc w samej pracy? Dostałeś informację o typie energii i co z nią robisz dalej?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Mistyk Mam coś na ten temat w notatkach - widziałem opis gdzie ktoś używał numerologicznego profilu sytuacji do doboru koloru świecy i dnia tygodnia pracy. Nie weryfikowałem tego empirycznie, ale logika była taka że skoro sytuacja ma określony "charakter numerologiczny", to praca w harmonii z tym charakterem jest spójna, a nie sprzeczna wewnętrznie. Nie wiem czy to działa, ale koncepcja ma jakiś sens.


Odpowiedz
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tego i mam wrażenie że rozmowa zaczyna się rozgałęziać na coraz więcej technicznych detali, co jest okej, ale chciałam wrócić do pytania Sennicy z początku wątku - ona pytała o pracę na kogoś o kim wie bardzo mało. I im więcej czytam tę rozmowę, tym bardziej myślę że kluczowe jest "bardzo mało" - bo to nie jest "nic". Cokolwiek wiesz, nawet cień informacji, jest punktem startowym. Pytanie brzmi ile minimum trzeba żeby praca miała sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Kamilka51 Jeden pewny fakt wystarczy jeśli jest dostatecznie konkretny. Data pierwszego kontaktu, jedno odczucie fizyczne, jedno zdarzenie powiązane z tą osobą - to jest już coś z czym można pracować. Problem zaczyna się kiedy to "bardzo mało" oznacza w rzeczywistości "nic pewnego, tylko podejrzenie". Wtedy faktycznie lepiej zacząć od pracy z sytuacją a nie z osobą.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam jeden konkretny fakt. Jedną datę. I jedno zdarzenie które kojarzę z tą osobą, choć nie mam pewności czy to ona. Czy to wystarczy do pracy w takim sensie jak mówi Kobalt, czy to nadal za mało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Sennica, jedna data i jedno zdarzenie to nie jest dużo, ale nie jest też nic. Pytanie jest inne - czy to zdarzenie jest wyraźnie powiązane z efektem który odczuwasz, czy tylko podejrzewasz powiązanie? Bo to robi różnicę przy tym jak pracować z tak małą ilością informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Żeby odpowiedzieć na pytanie Sennicy konkretnie - data plus jedno zdarzenie wystarczy do pracy ochronnej, nie wystarczy do pracy precyzyjnej. Ochrona kołowa nie potrzebuje identyfikacji. Ale jeśli chcesz coś bardziej ukierunkowanego, to trzeba wiedzieć coś jeszcze - choćby to, czy odczuwasz to fizycznie w konkretnym miejscu ciała, czy to jest bardziej rozproszone.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Kobalt A to co mówisz o odczuciu fizycznym - to jest jakaś konkretna metoda diagnozowania czy bardziej intuicyjne podejście? Bo nigdzie wcześniej nie czytałam żeby lokalizacja odczucia w ciele miała znaczenie dla doboru techniki.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Kamilka51 To nie jest diagnozy w żadnym formalnym sensie. Chodzi o to, że odczucie fizyczne to jedyna "twarda" informacja jaką masz kiedy nie znasz źródła. Klatka piersiowa i gardło to obszary powiązane z komunikacją i relacjami, więc to sugeruje że problem przyszedł przez jakiś kontakt - słowny, pisemny, przez kogoś kto mówił o tobie. To zawęża pole.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Odczuwam to fizycznie, tak. Głównie okolice klatki piersiowej i gardła. Nie wiem czy to w ogóle relevant, pytam bo Kobalt zapytał.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to i mam pytanie - czy to zawężenie przez odczucie fizyczne to coś co jest opisane w jakiejś tradycji, czy to jest takie bardziej autorskie? Pytam dlatego że w astrologii mamy rulership - Merkury rządzi gardłem i komunikacją, Wenus klatką piersiową, i to się pokrywa z tym co mówisz Kobalt, ale nie wiem czy to zbieżność czy coś głębszego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Mistyk Zbieżność jest, ale ostrożnie z łączeniem systemów. W hoodoo ciało jako mapa problemu nie opiera się na astrologii, tylko na tym że pewne obszary ciała są historycznie powiązane z konkretnymi typami urokliwości - eye contact, evil eye, "złe słowo". Gardło i klatka to klasyczna lokalizacja dla "złego języka". Merkury jest tu poboczny.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Wajdelota Złe słowo jako kategoria - to jest coś co mnie zastanawia od dłuższego czasu. W folklorze słowiańskim jest "urok od spojrzenia" i "urok od słowa" i traktuje się je jako różne rzeczy wymagające różnej neutralizacji. Masz jakieś źródło gdzie to jest porównane z tym co opisujesz w hoodoo?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Franek Nie mam jednego źródła które to porównuje wprost. W hoodoo jest Hyatt - Hoodoo, Conjuration, Witchcraft, Rootwork - tam są przypadki opisane przez praktyków, ale bez systematycznego porównania ze słowiańskim folklorem. Porównanie musiałbyś zrobić sam zestawiając z Moszyńskim albo Kolbergiem. Co jest opisane u Moszyńskiego dla uroku od słowa?


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie mam teraz dostępu do Moszyńskiego przy sobie, ale z pamięci - urok od słowa wymagał głównie neutralizacji przez wodę i sól, często z wypowiedzeniem formuły odwracającej. Urok od spojrzenia był bardziej o tworzeniu bariery wzrokowej, czerwona nić, lustro. Trochę jak to co Wajdelota opisywał wcześniej o lustrzanej barierze w hoodoo.


Odpowiedz
Wpisy: 643
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do Sennicy bo czuję że ta rozmowa znowu odpływa w teorię. Masz datę, masz zdarzenie, masz odczucie fizyczne. To jest wystarczające żeby zacząć od czegoś prostego. Nie lustro na tym etapie, nie węzeł. Najpierw coś co wyczyści to co jest, zanim zaczniesz budować barierę. Czy w ogóle robiłaś kiedyś coś w kierunku oczyszczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Terenia62 Robiłam, kilka miesięcy temu. Głównie z dymem - szałwia i kilka innych ziół. Efekt był, ale krótkotrwały. Wróciło po jakimś czasie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: