Forum

Asystent AI
Magia cech osobowoś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia cech osobowości - zaklęcia na zmianę charakteru

Strona 1 / 5

Wpisy: 260
Rozpoczynający temat
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zaczęłam ostatnio myśleć o tym, czy można magią wpłynąć na swój własny charakter. Nie chodzi mi o jakieś wielkie przemiany, bardziej o konkretne cechy - np. żebym była bardziej zdecydowana albo żebym przestała się tak wszystkiego bać. Słyszałam, że są zaklęcia na wzmocnienie odwagi, cierpliwości itp., ale nie wiem czy to w ogóle działa inaczej niż zwykłe afirmacje. Ktoś próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
234 odpowiedzi
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sama dużo robiłam z afirmacjami i myślę że różnica między tym a rytuałem jest taka że rytuał bardziej angażuje całe ciało i intencję, nie tylko głowę. Jak mówisz afirmację to często gdzieś z tyłu głowy masz 'no tak ale to i tak nieprawda'. A jak zrobisz coś fizycznego - zapalasz świecę, zapisujesz intencję, robisz to w konkretnym czasie - to jakoś inaczej to wchodzi. Chociaż może to tylko psychologia, ale mi to pomogło przy pracy nad niecierpliwością.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie jest tylko psychologia, ale też nie ma sensu tego rozdzielać jakby to były dwa osobne światy. W tradycji ceremonialnej praca z cechami charakteru to coś co się robi przez planety - np. Mars przy odwadze, Saturn przy dyscyplinie, Merkury przy komunikatywności. Każda planeta ma swoje dni, godziny, kolory, metale, zioła. Zaklęcie na zdecydowanie możesz zrobić w środę w godzinie Merkurego albo we wtorek w godzinie Marsa - zależy od tego co konkretnie przez 'zdecydowanie' rozumiesz, bo to słowo może iść w kilka stron.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Nyja a jak to się ma do natalu? Pytam bo mam Saturna w 1. domu i teoretycznie powinnam być zdyscyplinowana, a jestem rozlazła jak nic. Czy zaklęcie pod Saturna ma sens skoro Saturn jest u mnie tak mocny, a jakby go nie było?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Dominisia Saturn w 1. domu to nie jest gwarancja zdyscyplinowania, to raczej temat życiowy - coś z czym się mierzysz, nie coś co masz 'w pakiecie'. Więc tak, praca pod Saturna może mieć sens właśnie dlatego, że to twój temat. Ale powiem szczerze, że zanim sięgnęłabym po zewnętrzny rytuał, zapytałabym siebie czego dokładnie chcę. 'Chcę być zdyscyplinowana' to za mało. Co konkretnie ma się zmienić? Rano wstajesz, czy chodzi o pracę, czy o relacje?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

właśnie to mnie zawsze zatrzymuje przy tych pracach. Zanim zacznę w ogóle myśleć o rytuale to spędzam chyba tygodnie na samym ustaleniu co chcę. Kiedyś zrobiłam rytuał na 'więcej pewności siebie' i efekt był taki że zaczęłam mówić ludziom prosto w twarz rzeczy których lepiej było nie mówić 🙂 Więc teraz jak pracuję nad cechą to staram sie zapisać bardzo konkretnie w jakiej sytuacji chcę żeby to działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Tamarka80 to ciekawe że efekt był ale nie taki jak chciałaś. Czyli zaklęcie 'zadziałało' tylko że w nieoczekiwany sposób? Jak długo po rytuale zaczęłaś zauważać zmiany?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

po kilku tygodniach. Ale uczciwie mówię - nie wiem czy to był rytuał czy po prostu coś się we mnie przesunęło bo w ogóle skupiłam uwagę na tym temacie. To jest problem z ocenianiem skuteczności takich rzeczy. Nie masz grupy kontrolnej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A nie łatwiej po prostu użyć run? Tiwaz na odwagę, Uruz na siłę, Kenaz na pewność siebie. Wyryć na czymś co nosisz przy sobie i tyle. Po co te wszystkie skomplikowane systemy z planetami i godzinami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Bronek01 runy działają, ale 'wyryć i zapomnieć' to trochę za mało jeśli chodzi o zmianę charakteru. Bindruna albo pojedyncza runa to dobry punkt wyjścia, ale sama runa na amuletcie bez intencji i bez jakiejś regularnej pracy to jak zawieszenie sobie obrazka na ścianie. Coś tam może robić, ale nie oczekiwałabym że sama runa przepiszę od nowa głęboko zakorzenione wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam pytanie - czy praca nad cechą charakteru nie powinna zaczynać się od jakiegoś odpuszczenia starego wzorca zanim w ogóle zaprosi się nowy? Bo jak chcę być bardziej cierpliwa to czy nie powinnam najpierw coś odpuścić, jakiś rytuał oczyszczający albo coś na wyjście? Słyszałam gdzieś że 'wlewanie do pełnego naczynia' nie ma sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Leokadia72 to ma sens i w pracy z czakrami to właśnie tak się to robi - najpierw oczyszczenie blokady, potem praca z energią. Ale ciekawa jestem co Nyja o tym myśli bo ona zna to od strony rytuałów, a ja bardziej od energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Leokadia72 ma rację w tym sensie że jest taka zasada w magii hermetycznej - coś trzeba 'wyczyścić' zanim coś wpiszesz. Ale to nie musi być osobny rytuał. Można to zrobić w jednym - część banish, część invoke. Klasyczna struktura: oczyść przestrzeń i siebie, potem wprowadź intencję. W praktyce LBRP plus praca z syglem albo planetą to właśnie to. Nie musisz robić dwóch oddzielnych ceremonii.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A co z kartami tarota w tym kontekście? Bo ja czasem korzystam z kart przy rytuałach - wyciągam kartę cechy którą chcę rozwinąć i ustawiam ją na ołtarzu podczas pracy. Siła jako karta do pracy nad opanowaniem, Cesarzowa przy cierpliwości i spokoju itp. Czy to ma jakiś sens czy to zbyt wymyślone?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Galia to ma sens, tarot to też system symboliczny i jeśli karta rezo... znaczy jeśli karta coś ci mówi i angażuje intencję to czemu nie. Sama nie łączę tarota z rytuałami ale widziałam takie podejście w kilku tradycjach i nie jest to wymysł. Pytanie tylko czy ustawiasz kartę jako punkt skupienia uwagi czy traktujesz ją jako aktywny element rytuału - bo to chyba robi różnicę w tym jak pracujesz z intencją.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Dominisia szczerze mówiąc do tej pory traktowałam to głównie jako punkt skupienia. A jak miałoby wyglądać aktywne użycie karty? Masz jakiś przykład?


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu bo mam podobny temat u siebie. Pracuję nad asertywnością od jakiegoś czasu i próbowałam różnych rzeczy - rytuał ze świecą (pomarańczowa, bo wyczytałam że na pewność siebie), potem bindruna z Tiwaz i Sowilo, teraz próbuję czegoś z sygilami. I mam takie wrażenie że najbardziej z tego wszystkiego pomogło mi zapisanie intencji w formie sygilu - może dlatego że musiałam bardzo precyzyjnie sformułować czego chcę. Sam proces tworzenia sygilu zmusił mnie do myślenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Centa a jak tworzyłaś ten sygil? Metodą wykreślania liter czy jakąś inną? I co zrobiłaś z nim potem - aktywowałaś, przechowujesz, spaliłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

wykreślanie liter, tak jak w metodzie Austina Osmana Spare'a - skracasz zdanie intencji do liter, usuwasz powtórzenia i z tego tworzysz symbol. Spaliłam po aktywacji, bo wyczytałam że przy sygilach najlepiej 'odpuścić' intencję żeby nie zablokować działania ciągłym sprawdzaniem efektów. Nie wiem czy tak jest w każdej tradycji, ale ta konkretna metoda mi pasowała.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

to ciekawe co mówi Centa bo ja własnie miałam problem z tym odpuszczaniem. Robiłam afirmacje i rytuały i potem co chwile sprawdzałam 'no i co, jestem już bardziej cierpliwa?' i oczywiście nic nie działało bo skupienie było na braku a nie na celu. To chyba największa pułapka przy pracy nad charakterem - im bardziej obserwujesz siebie tym bardziej widzisz że 'jeszcze nie ma zmian'. Sygil i spalenie ma tę zaletę że fizycznie coś kończysz i możesz iść dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

dobra ale wróćmy do tego co Wikusia mówiła - że skupiała się na braku a nie na celu. To jest problem z całą tą magią intencji, bo jak mam intencję 'chcę być cierpliwy' to i tak w głowie mam 'bo teraz nie jestem'. Jak to w ogóle obejść?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Bronek01 właśnie o to chodzi, trzeba przformułować intencję tak żeby była w czasie teraźniejszym i pozytywna. Nie 'chcę być cierpliwy' tylko 'jestem spokojny i dziękuje za czas który mam'. Brzmi głupio, wiem, ale to zmienia sposób w jaki mózg to przetwarza. Choć to łatwo powiedzieć a trudniej faktycznie przestawić myślenie.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Wikusia66 to co opisujesz to jest klasyczna afirmacja, ale w kontekście rytuału jest jeden dodatkowy krok - musisz wyjść z trybu 'wiem że kłamię'. Bo jak mówisz 'jestem spokojna' a wewnętrznie się śmiejesz bo wiesz że kłamiesz, to intencja jest rozmyta. Dlatego część tradycji pracuje z formułami w trybie rozkazującym albo z odwołaniem do jakiejś siły zewnętrznej - nie mówisz o sobie, tylko wzywasz coś żeby weszło.


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Nyja to dlatego właśnie w pracy z czakrami nie używa się afirmacji jako głównej metody przy głębszych blokadach. Afirmacja działa na poziomie umysłu ale blokada może siedzieć gdzieś niżej. Jak solarny splot jest mocno zablokowany to żadna afirmacja o pewności siebie nie przebije się sama. Najpierw praca z ciałem i energią, potem słowo. Nie odwrotnie.


Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Wera_T a jak to wygląda praktycznie? Pytam serio bo mam wrażenie że za każdym razem jak słyszę o czakrach to jest albo teoria albo 'oddychaj i wizualizuj kolor'. Czy jest jakaś konkretna sekwencja działań przy pracy z solarnym splotem pod kątem pewności siebie?


Odpowiedz
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 581

@Dominisia szczerze - nie dam ci prostej sekwencji bo to naprawdę zależy od osoby. Ale mogę powiedzieć co u mnie działało. Praca z oddechem brzusznym, dużo ruchu fizycznego, dopiero potem wizualizacja i przy tym coś z zewnątrz - kamień, świeca, cokolwiek co angażuje zmysły. Bez fizycznego zakotwiczenia to dla mnie nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

a wracając do tego co pytałam wcześniej o tarot - Dominisia, nie odpowiedziałaś mi co miałaś na myśli z tym aktywnym użyciem karty. Bo ustawienie na ołtarzu to rozumiem, ale co innego można z kartą zrobić przy rytuale?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Galia oj przepraszam, odpłynęłam. Chodziło mi o to że kartę można potraktować jako bramę do medytacji - wchodzisz w obraz na karcie, wyobrażasz sobie że jesteś postacią albo że absorbujesz jakość którą ona reprezentuje. Widziałam też podejście gdzie karta jest obecna przy każdym etapie rytuału - otwierasz nią, zamykasz nią. Ale to już bardziej rozbudowane i szczerze nie wiem czy sama bym tak pracowała.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

to co Dominisia opisuje z wchodzeniem w kartę brzmi podobnie do czegoś co czytałam o pathworkingu - tam chodzi o aktywną wizualizację wejścia w symbol. Tylko że przy Sile albo Pustelniku to ma sens bo to archetypy, a co z kartami mniejszej arkany? Tam mi się trudniej wyobrazić jak wejść w Dziewiątkę Buław żeby nabrać wytrwałości 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

pathworking to jest coś zupełnie innego niż rytuał nastawiony na zmianę cechy, ale Centa dobrze trafia w sedno - pracuje się na archetypach, nie na kartach jako takich. Karta jest tylko obrazem archetypu. I dlatego przy Sile wiesz z czym pracujesz, bo to jest konkretna energia - poskromienie, łagodność połączona ze siłą wewnętrzną. Przy drobnych kartach musisz być bardziej świadoma co chcesz wyciągnąć z tego symbolu. To nie jest zły pomysł, ale wymaga więcej własnej pracy ze znaczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 344
(@leokadia72)
Połączone: 6 miesięcy temu

to bardzo ciekawe co Nyja mówi o archetypach bo ja ze snami pracuję podobnie - jak mi się przyśni jakaś postać to staram się zobaczyć co ona we mnie reprezentuje. I teraz myślę że to może być podobne podejście - jaką część siebie chcę wzmocnić i jaką postać albo symbol to najlepiej wyraża. Czy ktoś tak to robił - wychodził od własnego symbolu zamiast gotowego systemu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Leokadia72 tak! i to jest wg mnie lepsze niż klepanie gotowych przepisów. Jak sama stworysz symbol z własnego snu albo wyobrażni to jest on twój i nie musisz 'ładować' go znaczeniem bo on już je ma. Miałam raz rytuał oparty na postaci którą widziałam we śnie i to było mocniejsze niż cokolwiek z gotowego systemu. Nie wiem czemu tak jest ale chyba chodzi o to że psychika ma już gotowe połączenie.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Tamarka80 ale jak to zweryfikować że ta postać ze snu coś znaczy a nie jest przypadkowa? Bo sny są różne, raz śni mi się że stoję w kolejce w Biedronce a raz coś symbolicznego. Nie wiem jak odróżnić.


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Bronek01 haha Biedronka to też może być symbol 🙂 ale serio - w praktyce po prostu czujesz że coś zostaje z tobą po przebudzeniu. Żywe sny, te które wracają w myślach przez dzień, mają inną jakość niż te prozaiczne. Choć nie jestem żadnym ekspertem od snów, Wera_T pewnie wie więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tamarka trafia w sedno z tą jakością - sny które mają znaczenie to takie po których jest jakiś 'po co'. Ale to osobny temat. Wracając do magii cech - mnie ciekawi jak długo ktoś prowadził regularną pracę zanim zauważył coś konkretnego. Mówię o tygodniach, miesiącach? Bo mam wrażenie że oczekiwania są często za krótkoterminowe.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

u mnie z asertywnoścą minęły może dwa miesiące zanim cokolwiek poczułam i to nie było 'eureka' tylko takie małe rzeczy - że raz powiedziałam nie i nie przepraszałam za to przez tydzień. Nie wiem czy to rytuał, afirmacje, terapia w tle czy po prostu czas. Szczerze nie da się tego rozdzielić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 260

@Centa ale to co mówisz jest ważne - że nie da się rozdzielić. Więc po co w ogóle rytuał skoro nie wiemy czy to on działa? Pytam szczerze bo sama się z tym zmagam przy ocenianiu własnych działań.


Odpowiedz
Wpisy: 534
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

dla mnie rytuał daje ramy i coś w rodzaju punktu zakotwiczenia - 'od tego momentu pracuję nad tym'. Nawet jeśli efekt jest psychologiczny to jest realny. Poza tym rytuał angażuje inne warstwy niż samo postanowienie w głowie - jest ciało, jest przestrzeń, jest czas. To nie jest bez znaczenia nawet jeśli nie wierzysz w energię jako taką.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

to co Centa opisuje to jest klasyczny argument za magią działającą przez zmianę stanu umysłu i to argument uczciwy. Ale ja myślę że to nie wyklucza niczego innego - może działać na kilku poziomach jednocześnie i nie ma potrzeby wybierać. Mnie bardziej interesuje co się dzieje gdy ktoś prowadzi regularną pracę rytualną przez dłuższy czas - bo zmiany które widziałam u siebie po kilku miesiącach pracy z Merkurym przy komunikatywności naprawdę mnie zaskoczyły. I to nie było tylko 'postanowiłam być bardziej komunikatywna'.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do Nyji - co to znaczy 'praca z Merkurym'? Chodzi o konkretny dzień, godzinę, symbole? Bo widzę że kilka razy padło że ktoś pracuje z daną planetą ale nigdy nie było wyjaśnione jak to wygląda od środka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Kinia.2 dobre pytanie i masz rację że to padało skrótowo. Praca z planetą to może być bardzo różne rzeczy - wybór odpowiedniego dnia i godziny planetarnej, użycie symboli i kolorów planety, odpowiednie kadzidło, modlitwa czy wezwanie do danego ducha planetarnego lub zasady. W tradycji hermetycznej każda planeta zarządza konkretnymi cechami i zdolnościami - Merkury komunikacja, logika, elastyczność myślenia; Mars wola i działanie; Jowisz rozszerzenie i szczodrość. Ale nie jest to tak że wchodzisz w środę bo to dzień Merkurego i zapalasz świecę i gotowe. To jest raczej punkt wyjścia do głębszej pracy. Pytanie czy chcesz więcej konkretów bo to się rozrośnie.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pytania Kini - żeby nie urywać - praca z Merkurym przy cechach komunikacyjnych, asertywności, zdolności wyrażania siebie, to może być wybór środy jako dnia rytuału, pierwsza lub ósma godzina planetarna od wschodu słońca, kolor pomarańczowy albo żółty, kadzidło z lawendy lub lavatera, i wezwanie przez modlitwę albo przez intencję skierowaną do zasady którą Merkury reprezentuje. Nie musi być ceremonialnie - czasem wystarczy że w środę rano siedzisz z kawą i intencjonalnie formułujesz co chcesz wzmocnić, używając symbolu planety jako kotwicy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 251

@Nyja a te godziny planetarne to jak się liczy? Bo słyszałam że to nie jest po prostu 'o 8 rano' tylko coś bardziej skomplikowanego.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Kinia.2 Bronek dobrze mówi o aplikacjach, ale dla zrozumienia - każda godzina po wschodzie słońca jest przypisana do innej planety według kolejności chaldejskiej: Saturn, Jowisz, Mars, Słońce, Wenus, Merkury, Księżyc i od nowa. Dzień tygodnia bierze nazwę od planety rządzącej pierwszą godziną tego dnia - stąd środa od Merkurego po łacinie dies Mercurii. To nie jest magia sama w sobie, to jest system synchronizacji z rytmem który praktykujący uważają za rzeczywisty.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

są aplikacje do godzin planetarnych, Kinia. Planetary Hours albo coś podobnego na telefon. Sam używam i to ułatwia sprawę bo liczy samo na podstawie twojej lokalizacji i dnia. Choć przyznam że nigdy nie sprawdziłem czy faktycznie coś to zmienia czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

to mnie zawsze uderzało w tych systemach - że jest w nich jakaś wewnętrzna logika którą mozna sprawdzić historycznie. Nie ma poczucia że ktoś to wymyślił ostatnio. I dlatego mi łatwiej z tym pracować niż z czymś co jest 'kanalizowane przez kogoś w 2015 roku'. Choć rozumiem że inni mogą mieć odwrotnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 773

@Tamarka80 ale właśnie tu mam pytanie - jeśli pracujesz z systemem bo ma historyczną logikę, to czy to znaczy że wierzysz że te planety faktycznie mają wpływ, czy że historia systemu daje mu jakąś wiarygodność psychologiczną?


Odpowiedz
(@tamarka80)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 456

@Dominisia o rany, dobre pytanie i nie wiem czy potrafię odpowiedzieć. Chyba jedno i drugie, i nie umiem tego rozdzielić. Może nie chcę.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@wera_t)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dominisia trafia w coś ważnego tym pytaniem - bo jeśli działamy przez psychologię symbolu to system musi mieć dla nas wewnętrzną spójność żeby w ogóle działał. A historyczny system który przetrwał kilka tysięcy lat musi mieć tę spójność niejako wbudowaną, bo był testowany przez pokolenia praktykujących. To nie rozstrzyga czy działa 'naprawdę' ale wyjaśnia dlaczego może działać na kogoś kto mu ufa.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

słuchajcie, a ja mam głupie pytanie - te wszystkie rzeczy które wymieniacie, kadzidło, dzień, godzina, kolor, to wszystko musi być razem żeby zadziałało? Bo jak czytam te listy składników to mam wrażenie że jak nie mam lawendy w środę o ósmej to w ogóle nie ma sensu zaczynać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Galia absolutnie nie - to jest jedna z rzeczy które zajęło mi sporo czasu żeby przestać się tym stresować. Każdy element wzmacnia intencję ale żaden nie jest konieczny w sensie że bez niego nic nie zadziała. Rytuał bez kadzidła ale z pełną uwagą i intencją jest lepszy niż rytuał z wszystkimi składnikami ale rozkojarzonym umysłem.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 397

@Centa no ale skąd wiesz że tak jest? To znaczy - to brzmi sensownie ale mogłoby też być tak że właśnie te zewnętrzne rzeczy są tym co robi różnicę a nie intencja. Intencja to mamy cały czas, każdy czegoś chce, a nie każdemu wychodzi.


Odpowiedz
(@centa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 534

@Bronek01 to uczciwy zarzut i nie mam na to twardej odpowiedzi. Mogę tylko powiedzieć że moje własne doświadczenie idzie w tę stronę. Ale może po prostu inaczej reag-- tzn. inaczej mi to działa niż komuś innemu. Nie wiem.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: