Słucham tego i mam takie proste pytanie: czy jest jakaś pozycja, od której warto zacząć, jeśli nie mam jeszcze żadnych nawyków z tym związanych? Nie mówię o idealnej pozycji, tylko o takiej, która jest względnie neutralna i daje jakiś grunt pod pracę.
Dodam do tego, co mówi Czulu - wiele tradycji wskazuje na punkt kontaktu z podłożem jako kotwicę. Siedzisz na podłodze, czujesz jak siedzenie dotyka ziemi, miednica jest lekko pochylona do przodu. To nie jest postawa spektakularna, ale daje konkretne poczucie zakorzenienia bez konieczności wyobrażania sobie czegokolwiek. Ciało ma fizyczny punkt odniesienia.
Zastanawia mnie jedno - mówimy dużo o pozycji siedzącej, ale w wielu tradycjach praca magiczna odbywa się na stojąco albo z ruchem. Taniec rytualny, procesje, okrążanie ołtarza. Czy to, o czym rozmawiamy, dotyczy też pracy w ruchu, czy tylko statycznych pozycji?
Czelu, na początku tego wątku pisałeś o tym, że postawa wpływa na stan, z którego wychodzisz do pracy. Teraz gdy czytam całą tę rozmowę, mam wrażenie, że równie ważne jest to, co postawa robi w trakcie - czy utrzymujesz ją, czy ona się zmienia. Czy ty też tak to widzisz, czy to jest zbyt daleko od tego, co miałeś na myśli?
I tu się zamykamy chyba w kółko, bo to znowu jest pytanie o to, czy słuchać ciała czy je kształtować. Ale może to nie jest sprzeczność. Może postawa wyjściowa to twoja deklaracja intencji, a zmiany w trakcie to dialog z tym, co praca wywołuje. I jedno i drugie jest częścią tej samej praktyki.
A jak to robisz praktycznie - to przypominanie sobie postawy po fakcie? Bo ja mam problem z tym, że kiedy jestem w trakcie pracy, po prostu nie obserwuję siebie. Wchodzę w to i tyle. Żadnej meta-świadomości.
A to rozróżnienie - napięcie jako koszt versus napięcie jako informacja - da się w ogóle wypracować bez długiego stażu praktyki? Pytam szczerze, bo wydaje mi się, że to wymaga lat, żeby się nauczyć czytać własne ciało na tym poziomie.
Ten skan ciała, o którym mówisz - robisz to na stojąco, siedząc, jak? I co to konkretnie znaczy "skan"? Przepraszam za takie podstawowe pytanie, ale naprawdę nie wiem jak to wykonać.
To jest pytanie, które podskórnie chodzi przez cały ten wątek. I nie jestem pewien, czy odpowiedź ma znaczenie praktyczne. Jeśli świadoma postawa i skan ciała poprawiają jakość pracy - czy naprawdę musimy wiedzieć, dlaczego? Ale jeśli pytasz o moją opinię: myślę, że magia jest częściowo techniką dostępu do stanów, które zmieniają sposób działania. Uważność robi to samo innymi słowami.
Mam z tym pewien problem. Jeśli rama znaczeniowa jest dowolna i wymienna, to skąd wiemy, że jakakolwiek ma głębsze zakorzenienie? Mogę powiedzieć, że moje poranne bieganie to rytuał solenny ku czci wschodzącego słońca - i może tak będę to czuł - ale co z tego wynika dla praktyki?
To jest w sumie zamknięcie koła od tego, gdzie zaczął się ten wątek. Ale mam wciąż jedno pytanie, które mi zostało: mówimy głównie o praktyce stacjonarnej, siedzącej. A co z magią, którą robisz w codziennym życiu - kiedy chcesz wejść w określony stan podczas rozmowy, w pracy, gdziekolwiek? Tam nie możesz sobie usiąść w pozycji rytualnej i zrobić skanu ciała.
A jak to się ma do sytuacji, kiedy nie możesz przyjąć "swojej" postawy? Choroba, kontuzja, zmęczenie, jesteś w miejscu publicznym. Praktyka odpada, czy da się ją jakoś zaadaptować?
