Wracam do pytania które zadałam wcześniej, bo nie dostałam do końca odpowiedzi - czy ktoś miał złe doświadczenia. Paradoxa wspomniała o osobach które otworzyły coś czego nie umiały zamknąć. Czy możesz powiedzieć więcej, co to znaczyło w praktyce?
Moja ciotka mówiła że jak się daje krew bez wiedzy co się robi, to jest jak otwieranie drzwi bez sprawdzenia co jest po drugiej stronie. Wtedy nie miałam pojęcia co to znaczy. Teraz trochę rozumiem.
Ruta, myślę że to jest właśnie to rozróżnienie, o którym Znachorka mówiła wcześniej. Krew jest genetycznie unikalna, identyfikuje cię precyzyjniej niż cokolwiek innego co możesz dać. Czy to otwiera drzwi czy nie - zależy co uznajesz za prawdziwe. Ale sam fakt że jest unikalna to biologia, nie wiara.
Zastanawiam się czy przypadkiem nie mieszamy dwóch rzeczy - skuteczności psychologicznej i skuteczności w sensie metafizycznym. Bo może krew działa po prostu dlatego że dla nas ma ogromne znaczenie symboliczne i kulturowe. I to wystarczy żeby rytuał był mocniejszy subiektywnie. To nie wyklucza ani nie potwierdza niczego ponadnaturalnego.
Mnie nie satysfakcjonuje jako jedyne wyjaśnienie, nie dlatego że je odrzucam, ale dlatego że mam doświadczenia których nie umiem spakować do kategorii 'to tylko psychologiczne'. Ale rozumiem że dla kogoś z zewnątrz brzmi to dokładnie tak samo.
To jest uczciwa odpowiedź. I właśnie dlatego ten temat jest niemożliwy do zamknięcia - bo operuje na doświadczeniu, a doświadczenia nie są transferowalne. Możesz opisać, ale nie możesz przekazać.
To znaczy że w sumie cała ta rozmowa nie może mnie przekonać ani w jedną ani w drugą stronę, bo dopóki nie spróbuję sama, nie wiem nic. Tylko że nadal boję się spróbować bez sensu. Jak to w ogóle się zaczyna - od czego?
To mi się zdarza tak samo - za dużo czytam, potem przez tydzień mam w głowie jakiś temat i nie wiem czy to zainteresowanie czy obsesja. Chociaż z magią krwi nigdy aż tak daleko nie zaszłam myślami. Może dlatego że fizyczny aspekt mnie odpycha.
Ja kiedyś też się bałam. Ale potem ktoś mi powiedział że strach przed krwią we własnym rytuale to często strach przed wzięciem odpowiedzialności za to o co prosisz. Nie wiem czy to prawda, ale zostało mi to w głowie.
No dobra, ale jak to wygląda w praktyce od strony czysto fizycznej? Bo słyszałam różne wersje - że wystarczy kropla, że to musi być większa ilość, że sposób pobrania ma znaczenie. Ktoś mi może powiedzieć jak to faktycznie wygląda, bo internet mi daje sprzeczne informacje.
Właśnie, bo to jest dokładnie ten problem z magią krwi w sieci - mnóstwo rzeczy jest zapożyczonych między tradycjami bez kontekstu. Widziałam rytuały opisywane jako 'tradycyjne' które były po prostu sklejką z trzech różnych systemów naraz.
To jest sedno problemu z całą tą rozmową. Pytamy 'czy magia krwi działa' nie precyzując w ogóle jakiej tradycji dotyczy pytanie. Krew w kontekście palero czy candomblé to zupełnie inna historia niż krew jako element współczesnej chaos magic. Te systemy mają różne założenia, różne cele, różne ryzyka.
Ruta, to jest bardzo celne pytanie i myślę że właśnie dlatego te rozmowy są takie trudne. Sama nie wywodzę się z żadnej konkretnej tradycji i to pewnie wpływa na to jak postrzegam efekty. Może ktoś kto pracuje w określonym systemie widzi to inaczej.
ale to jest też argument za tym, żeby nie zaczynać od krwi. Jeśli nie masz kontekstu tradycji, nie masz też jej systemu bezpieczeństwa - sposobów żeby to domknąć, intencji które są testowane przez lata, hierarchii tego co i kiedy. Chaos magic daje wolność ale zakłada że wiesz co robisz.
A skąd ktokolwiek ma wiedzieć co robi jeśli każda tradycja jest hermetyczna i wiedza jest strzeżona? To trochę catch 22 - żeby bezpiecznie zacząć musisz już wiedzieć, ale nie możesz wiedzieć bo nikt ci nie powie.
Moja ciotka była z małej wsi i nie znała żadnych systemów ani tradycji z nazwy, a wiedziała rzeczy których ja do dziś nie rozumiem. Myślę że czasem ta cała klasyfikacja to sprawa dla nas, żeby się w tym jakoś poruszać, a nie warunek żeby coś działało albo nie.
Zaczynam rozumieć że to co nas dzieli to może nie jest kwestia wiary w magię krwi jako taką, tylko zupełnie inne punkty startowe. Krysia_58 mówi o przekazie kulturowym, Arat mówi o systemach, Wera pyta o konkrety praktyczne - i to są de facto trzy różne rozmowy naraz.
I w sumie właśnie dlatego zadałam to pytanie tak ogólnie. Nie dlatego że myślę że istnieje jedna odpowiedź, tylko chciałam zobaczyć jak różne osoby do tego podchodzą. I ta rozmowa dała mi więcej do myślenia niż jakikolwiek artykuł jaki czytałam.
