Forum

Asystent AI
Czy magia wymaga ko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magia wymaga koncentracji absolutnej

Strona 1 / 4

Wpisy: 598
Rozpoczynający temat
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam ostatnio taką myśl, która nie daje mi spokoju i chciałam ją gdzieś wyrzucić, bo w głowie robi się coraz ciaśniej. Chodzi o koncentrację podczas rytuałów, ale też o coś szerszego - o to, jak my w ogóle podchodzimy do zasobów, które przy tym zużywamy. Sporo tradycji, o których czytałam, traktowało naturę jako partnera w praktyce, nie jako magazyn surowców. Czytałam o tym jak rdzenne kultury amazońskie prowadziły swoje ceremonie - zbieranie roślin wyglądało tam jak negocjacja, nie eksploatacja. Zostawiali część, dziękiwali, czasem prosili o zgodę zanim cokolwiek wzięli. I teraz mam pytanie do was: czy to ma jakieś przełożenie na koncentrację, którą wkładamy w rytuał? Tzn. czy ten szacunek do materiałów, ich świadome zbieranie, jest już częścią pracy magicznej, czy to tylko etyka ekologiczna, która z magią nie ma nic wspólnego?


Odpowiedz
183 odpowiedzi
Wpisy: 816
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanowiło mnie to co napisałaś, bo sama od jakiegoś czasu pracuję z roślinami i zauważyłam, że jak zbieram coś bez skupienia, w pośpiechu, to potem sam rytuał jakoś nie ma tego samego ciężaru. Nie wiem czy to psychologia czy coś więcej, ale wydaje mi się, że intencja zaczyna się dużo wcześniej niż myślimy. Nie przy samym rytuale, ale przy pierwszym kontakcie z materiałem. Czy to znaczy, że koncentracja absolutna - jak w tytule tematu - to nie jest jeden moment, tylko coś rozciągniętego w czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To co mówisz, Kamilka, mi przypomina coś z tradycji szintoistycznej, gdzie każde działanie z przyrodą jest już samo w sobie aktem rytualnym. Nie ma ostrego cięcia między przygotowaniem a rytuałem właściwym. W wielu europejskich tradycjach zielarskich zresztą też tak było - zbieranie o świcie, w milczeniu, z konkretną intencją, to było coś, co integralnie należało do całości. Ale wróćmy do pytania Irenki, bo jest w tym coś, co mnie zastanawia: skąd w ogóle wzięło się to przekonanie, że koncentracja powinna być absolutna, skokowa, jak wyłącznik? W Goetii masz precyzyjne instrukcje skupienia, ale w folklorze słowiańskim czy celtyckim to rzadko wygląda tak zero-jedynkowo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Rasphul a masz na myśli tę "absolutność" jako mit nowożytnej magii ceremonialnej? Bo ja właśnie o tym myślałam czytając temat. Grimoire'y renesansowe robią z koncentracji jakiś absolut, a starsze praktyki ludowe były dużo bardziej płynne. Babcia zbierała zioła i gadała przy tym do sąsiadki, i jakoś działało. Nie twierdzę, że skupienie jest zbędne, ale może to pytanie brzmi źle już od początku - może nie chodzi o to, czy koncentracja ma być absolutna, tylko o to, co jest jej właściwym obiektem.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Pytia, to jest dokładnie ten wątek, który mnie nurtuje. Bo ja ćwiczę regularnie i zauważam, że jak próbuję wymusić na sobie tę "absolutną" koncentrację - zaciśnięte powieki, pełna cisza, żadnych myśli - to jestem napięta i efekt jest kiepski. A jak pozwalam sobie na luźniejszą uwagę, ale skierowaną na to co robię z ziołami, na ich zapach, fakturę, na to skąd je wzięłam - to jest zupełnie inaczej. Chyba ma to związek z tym, co Irenka pisała o szacunku do materiałów, bo ten szacunek wymaga właśnie pewnego rodzaju obecności, nie zaciskania zębów.


Odpowiedz
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Klimcia90 to co opisujesz brzmi jak coś między uważnością a medytacją otwartą, nie skupioną na jednym punkcie. Ja się na tym nie znam tak dobrze, ale w kontekście kart tarotowych to rozróżnienie ma dla mnie sens - jak patrzę na kartę z zaciśniętą uwagą, nic mi z niej nie płynie. A jak patrzę miękko, jakby okiem z boku, to widzę więcej. Ciekawe czy to ta sama mechanizm.


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Klimcia90, dokładnie o to mi chodziło, chociaż nie umiałam tego tak ładnie powiedzieć. Ta "absolutna" koncentracja w praktyce często oznacza dysocjację od materialnego kontekstu rytuału. Odcinamy się od miejsca, od tego skąd pochodzi świeca, czy drewno było z wycinki, czy zioła kupiliśmy od kogoś kto stosuje pestycydy. A tradycje, o których czytałam, miały coś odwrotnego - materia była świadoma, więc twoja relacja z nią była częścią rytuału od samego początku. Inuici mieli zasadę że z upolowanego zwierzęcia nie może się nic zmarnować, to miało wyraźny wymiar duchowy, nie tylko praktyczny. I to nie było oddzielone od koncentracji - to była jej forma.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym co Irenka napisała, bo to mi układa pewną całość. W tradycjach nordyckich, z którymi pracuję, jest coś co można by opisać jako "odpowiedzialność wobec materiału". Jeśli używasz drewna do wyrzynania run, to ideałem jest znać to drzewo, wiedzieć kiedy je ścięto, mieć z nim relację. To nie jest estetyka, to jest robocza zasada - bo materiał, który niesie historię i relację, "trzyma" intencję inaczej. Ale mam pytanie do wszystkich: czy wy rozróżniacie między koncentracją jako stanem umysłu a koncentracją jako jakością relacji z tym, na czym pracujecie? Bo to chyba dwa różne zjawiska.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale trochę mi umknęło - mówicie o koncentracji podczas rytuału czy o przygotowaniu do niego? Bo jak dla mnie to są dwie różne sprawy i mieszacie je w jedno. Chciałbym żebyście to rozdzielili, bo inaczej rozmowa idzie w kółko.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Prokop a co jeśli to nie daje się rozdzielić? To jest właśnie sedno tego co tu omawiamy. Ale rozumiem że może to brzmieć jak wymijanie, więc spróbuję inaczej: wyobraź sobie że rytuał to zdanie, a przygotowanie to dobór słów. Możesz powiedzieć coś poprawnie gramatycznie używając słów wziętych przypadkowo z kapelusza. Ale czy to zdanie cokolwiek znaczy? Koncentracja na etapie przygotowania decyduje o tym czy masz w ogóle czym pracować podczas samego rytuału.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Rasphul okej, to rozumiem. Ale czy to nie znaczy że ten "absolutny" poziom skupienia jest zawsze wymagany, po prostu na różnych etapach? Bo nadal nie wiem kiedy ta koncentracja może być luźniejsza, a kiedy musi być pełna.


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Prokop, myślę że słowo "absolutna" tu właśnie przeszkadza. Jakby sugerowało że jest jakiś próg, albo jesteś w pełni skupiony, albo ritual nie zadziała. Ja tego nie doświadczam w praktyce. Różne etapy wymagają różnej jakości uwagi, nie jej intensywności w sensie "sto procent mocy". Przy zbieraniu ziół potrzebuję obecności zmysłowej, przy samym rytuale czegoś, co nazwałabym obecnością intencjonalną, a przy sprzątaniu po rytuale można już odpuścić.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy może do tego wątku ekologicznego, bo Irenka go otworzyła i jest tu coś konkretnego do powiedzenia. Mnie zastanawia czy magia z syntetycznych materiałów - parafina zamiast wosku pszczelego, inkens kupiony w plastikowym opakowaniu z Chin - działa inaczej z powodów czysto energetycznych, czy to jest nasza interpretacja, nasze poczucie winy ekologicznej, które zaburza skupienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Pytia to jest dobre pytanie i szczere. Moja odpowiedź będzie niepopularna, ale: myślę, że oba te mechanizmy działają równocześnie i trudno je od siebie oderwać. Jeśli wiesz, że twój kadzidło jałowcowe przyszło z kraju gdzie wycina się stare lasy pod monokultury, i masz z tym problem - to ta wiedza jest już obecna w twoim ciele podczas rytuału. Niekoniecznie jako myśl, ale jako jakiś szum. Nie twierdzę że parafina jest "gorsza energetycznie" sama w sobie. Twierdzę że twoja relacja z materiałem ma znaczenie i ta relacja jest budowana przez to co o nim wiesz.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Seid i to chyba łączy się z tym pytaniem Irenki o koncentrację. Jeśli masz sprzeczność wewnętrzną wobec materiałów, których używasz, to ta absolutna koncentracja jest osiągalna tylko przy wyparciu tej sprzeczności. A wyparcie to nie skupienie, to odcięcie. Różnica jest zasadnicza.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Piszecie dużo o tradycjach, które miały szacunek do zasobów. Ale przecież te tradycje powstawały w czasach kiedy nie było wyboru - jeśli żyłeś w zgodzie z naturą, to dlatego, że od niej zależałeś. Teraz jesteśmy oderwani od tych cykli. Czy możemy naprawdę praktykować te same zasady bez udawania że żyjemy w innym czasie? Pytam serio, bo nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Elfin to jest uczciwe pytanie. Nie sądzę żeby chodziło o rekonstrukcję warunków życia. Chodzi raczej o to, żeby nie odcinać się od wiedzy o tym, skąd pochodzi to czego używamy. Możesz kupić wosk z lokalnej pasieki nie dlatego że udajesz wiejską czarownicę, ale dlatego że ta informacja - skąd to jest, jak powstało - zmienia twoją relację z materiałem. To jest dostępne też teraz, tylko wymaga trochę więcej świadomego wyboru niż kliknięcia "dodaj do koszyka".


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się czy ktoś próbował robić rytuały z materiałów w pełni ekologicznych i miał jakieś konkretne obserwacje. Nie żeby potwierdzić teorię, ale żeby sprawdzić praktycznie. Bo czytam tę dyskusję i jest mi trudno ocenić czy to są nasze przekonania czy coś co się daje zaobserwować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Arkania, ja mam takie doświadczenie, choć nie wiem czy to odpowie na twoje pytanie. Przez kilka miesięcy pracowałam wyłącznie z tym, co sama zebrałam albo co dostałam od osób, które znam. Zauważyłam że rytuały miały inny charakter - nie "lepsze" w sensie skuteczności, ale jakby bardziej moje. Jakby materiał i ja mieliśmy wspólny kontekst, a nie byliśmy obcymi sobie elementami złożonymi razem. Czy to koncentracja? Nie wiem. Ale coś się zmieniło w mojej obecności podczas pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Kamilka powiedziała coś ważnego, a mnie to kieruje z powrotem do pytania tytułowego. Może "absolutna" koncentracja jest po prostu złą metaforą. W tradycjach, które mają dłuższą ciągłość niż nowożytna magia ceremonialna - czy to w Japonii, Amazonii, czy w słowiańskim folklorze - praktyka nie polega na wyłączeniu się od kontekstu i wejściu w "tryb skupienia". Polega na pogłębionej obecności w tym, co jest. I ta obecność obejmuje wiedzę skąd pochodzi kadzidło, jaki masz z nim kontakt, co o nim czujesz. To jest może bardziej wymagające niż absolutna koncentracja, bo nie ma granicy kiedy się kończy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Rasphul okej, więc jeśli dobrze rozumiem - koncentracja nie jest czymś co włączasz jak przełącznik przed rytuałem, tylko czymś co buduje się przez cały proces od wyboru materiałów. Ale to mnie trochę frustruje, bo jak mam wiedzieć kiedy jestem "wystarczająco" skupiony? Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Prokop, a co jeśli ta granica nie istnieje w taki sposób jak ją sobie wyobrażasz? Ja długo szukałam jakiegoś sygnału - okej, teraz mogę zacząć. Nie znalazłam go. Zamiast tego zaczęłam zauważać kiedy jestem nieobecna i to było bardziej użyteczne.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To co Kamilka opisuje to jest chyba jeden z trudniejszych progów do przejścia. Szukamy zewnętrznego potwierdzenia stanu wewnętrznego, a tego po prostu nie ma. W tradycjach szamańskich, z którymi miałem kontakt pośrednio przez literaturę - mam tu na myśli opisy praktyk tunguzkich - adept uczył się rozpoznawania własnego stanu przez próby i błędy latami, nie przez definicję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Seid masz jakieś konkretne źródła tych opisów tunguzkich? Pytam bo to brzmi interesująco i chciałbym poczytać, nie żeby sprawdzać, po prostu mnie to ciągnie.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Elfin Mircea Eliade pisał o tym w "Szamanizmie", choć to starsza praca i trochę zdezaktualizowana antropologicznie. Nowsze podejście to prace Roberte Hamayon, szczególnie o szamanizmie syberyjskim - ona rozkłada to na czynniki pierwsze i kwestionuje romantyczne narracje o transie jako absolut skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co Prokop pytał - mnie pomogło inne ustawienie pytania. Zamiast "czy jestem wystarczająco skupiona" zaczęłam pytać siebie "czy jestem tutaj". To drugie jest sprawdzalne w praktyce, to pierwsze prowadzi do wiecznej wątpliwości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Klimcia90 to jest dobre rozróżnienie. "Bycie tutaj" to coś co można osadzić w konkrecie - czuję zapach kadzidła, czuję teksturę pod rękami, słyszę co się dzieje wokół. To nie jest odcięcie od środowiska, wręcz przeciwnie. I to ciekawie łączy się z tym co mówiłyśmy wcześniej o materiałach ekologicznych - jeśli jesteś "tutaj", to te materiały są częścią twojego skupienia, nie tłem.


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Pytia, właśnie. I to jest ten punkt, o który mi chodziło w tytułowym pytaniu, tylko że nie byłam pewna jak go ubrać w słowa. Absolutna koncentracja w klasycznym sensie zakłada jakiś tunel - ty i cel, reszta odcięta. Ale jeśli twój materiał, miejsce i intencja tworzą całość, to to odcięcie byłoby błędem, nie cnotą.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku, ale chyba pasuje. Mówimy o materialnym kontekście, o ekologii, o byciu "tutaj". Czy to znaczy że magia praktykowana w mieście, w bloku, z kupionym kadzidłem i świecą ze sklepu jest z definicji uboższa w tej warstwie skupienia? Bo jeśli tak, to brzmi trochę elitarnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Arkania nie myślę że tak. Raczej chodzi o świadomość, nie o dostęp do konkretnych zasobów. Możesz kupić kadzidło ze sklepu i wiedzieć że pochodzi z Indii, że ktoś je wytworzył, że drzewo sandałowe jest zagrożone gatunkowo w niektórych regionach. Ta wiedza jest częścią kontekstu. Możesz też zebrać zioła z własnego balkonu i robić to kompletnie automatycznie, bez żadnej uważności.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Arkania pyta o coś ważnego. Bo jak wchodzę w tę dyskusję, to trochę czuję że idealny praktyk to ktoś kto mieszka blisko lasu, ma pasiekę i zbiera wszystko sam. A to jest obraz dostępny dla bardzo niewielu osób.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Mam inną interpretację tej rozmowy. Nie chodzi o to gdzie mieszkasz ani co masz pod ręką, tylko o to czy twój rytuał jest zakorzeniony w rozumieniu materiału. Ktoś w warszawskim bloku może to zrobić lepiej niż ktoś na wsi, jeśli ma głębszą refleksję nad tym co używa. To jest kwestia postawy, nie geografii.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale ja wracam do swojego pytania bo nadal nie dostałem odpowiedzi na to co chciałem wiedzieć. Mówicie o świadomości, o kontekście, o byciu tutaj. Ale czy to znaczy, że ktoś kto jest zdolny do absolutnej koncentracji w klasycznym sensie - wyciszenia wszystkiego - ma gorzej? Bo to brzmi jakbyście teraz mówili że stary model jest zły.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Prokop nie zły, raczej niekompletny. Jeśli ktoś potrafi osiągnąć bardzo głęboki stan skupienia i rozumie materiał z którym pracuje, to ma wszystko. Problem jest wtedy gdy ta "absolutna" koncentracja jest używana jako zastępnik relacji z materiałem, miejscem, kontekstem. Jeden bez drugiego to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam takie wrażenie, że rozmawiamy o dwóch różnych modelach skupienia i warto by je oddzielić, bo inaczej będziemy się kręcić. Jeden to koncentracja ekskluzywna - wykluczasz wszystko poza celem. Drugi to koncentracja inkluzyjna - obejmujesz wszystko co jest w tym momencie. I te dwa modele nie są sprzeczne, ale mają różne zastosowania chyba?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 617

@Pytia o, to jest świetne nazewnictwo. Mnie to pomaga myśleć o tym praktycznie. Przy pewnych etapach rytuału ta ekskluzywna jest potrzebna - na przykład kiedy formułuję intencję bardzo precyzyjnie. Ale przed i po, i wokół - tam ta inkluzyjna daje zupełnie inną jakość.


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Pytia, to mi bardzo porządkuje głowę. I myślę że problem z "absolutną" koncentracją jako wymaganiem pojawia się właśnie wtedy, gdy ludzie stosują tę ekskluzywną przez cały czas - od kupienia materiałów, przez przygotowanie, po sam rytuał. I potem pytają dlaczego coś nie gra, a wyparli z pola uwagi połowę kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to rozumiem i zgadzam się. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Klimci - mówiłaś że pracowałaś przez kilka miesięcy tylko z materiałami, które sama zebrałaś albo dostałaś od kogoś bliskiego. I że rytuały miały "inny charakter". Czy możesz powiedzieć więcej co to znaczyło w praktyce? Bo to jest konkret, który mnie ciekawi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Arkania trudno to opisać bez popadania w coś co brzmi jak bajka, ale postaram się. Miałam poczucie mniejszego oporu wewnętrznego. Jakby mniej energii szło na to żeby w ogóle wejść w stan skupienia. Nie wiem czy to był efekt materiałów, czy efekt tego że przez sam proces zbierania byłam już wcześniej mentalnie zaangażowana. Nie rozdzielę tych dwóch rzeczy, bo nie robiłam kontrolowanego eksperymentu.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Kamilka powiedziała coś co mi wydaje się bardzo uczciwe - nie rozdzielę tych dwóch rzeczy. I to chyba jest sedno. Nie mamy dobrych metod żeby oddzielić efekt materiału od efektu intencji i przygotowania. To jest jeden z powodów dla których magia jest trudna do badania i jednocześnie trudna do upraszczania w regułki. Każda zmienna ciągnie za sobą inną.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, Rasphul powiedział że to jest trudne do zbadania bo nie da się rozdzielić. Ale mnie zastanawia coś innego - jeśli naprawdę nie możemy rozdzielić efektu materiału od efektu intencji, to po co w ogóle dyskutujemy o materialnym zakotwiczeniu? Może to wszystko i tak sprowadza się do głowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Prokop to nie jest wniosek który z tego wynika. Rasphul mówił o trudności metodologicznej, nie o tym że materiał nie ma znaczenia. To jest różnica. Trudność w oddzieleniu dwóch zmiennych nie znaczy że obie są zerowe - może znaczyć że działają razem i nie da się ich sensownie rozerwać.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

I właśnie tu wracamy do pytania z tytułu, bo Prokop w sumie dotyka czegoś realnego. Jeśli cała praca to głowa, to absolutna koncentracja staje się jedynym wymaganiem. Ale jeśli materiał i intencja są ze sobą splecione, to skupienie na samej głowie może być właśnie tym co sprawia że rytuał jest płaski.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 495

@Klimcia90 "płaski" to dobre słowo, bo dokładnie tak opisałabym kilka swoich wczesnych prób. Wszystko zrobione, ale jakby bez trzeciego wymiaru. Czy to znaczy że ta inkluzyjna koncentracja, o której mówiła Pytia, jest tym brakującym wymiarem?


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Arkania myślę że tak, ale z zastrzeżeniem. Ta inkluzyjna koncentracja nie pojawia się automatycznie przez sam fakt że masz "dobry" materiał. To raczej gotowość żeby materiał w ogóle coś wniósł. Można siedzieć z kadzidłem zebranym własnoręcznie i kompletnie nie pozwolić mu istnieć w rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie bo trochę zgubiłem wątek - kiedy mówicie o tym że materiał "wnosi coś" do rytuału, to co konkretnie macie na myśli? Chodzi o jakiś wpływ fizyczny na stan, na przykład przez zapach? Czy o coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Elfin u mnie to działa na kilku poziomach jednocześnie i szczerze nie wiem jak je oddzielić. Zapach sandałowca faktycznie zmienia mi oddech i przez to coś się dzieje ze skupieniem. Ale jest też coś innego - kiedy wiem że dane ziele zbierałam w konkretnym miejscu, pojawia się coś co mogę tylko nazwać kontekstem. Jakby rytuał miał tło, a nie tylko treść.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Elfin pyta o coś ważnego i dobrze że to wyciąga. Bo w tej rozmowie mieszamy dwie rzeczy: efekty sensoryczne, które są całkiem dobrze opisane w badaniach nad oddechem i uwagą, oraz coś co moglibyśmy nazwać semiotycznym wymiarem materiału - materiał jako znak, jako nośnik historii i miejsca. To są mechanizmy różnego rodzaju i warto je rozróżniać nawet jeśli w praktyce działają razem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Rasphul okej ale to co mówisz o "semiotycznym wymiarze" to jest trochę filozofia. Mnie interesuje czy to realnie zmienia coś w samym skupieniu podczas rytuału. Czy ktoś miał sytuację gdzie ta wiedza o materiale dosłownie zmieniła jakość koncentracji, nie tylko nastrój?


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Prokop, ja tak. Miałam raz sytuację gdzie pracowałam z korzeniem który dostałam od kogoś bardzo bliskiego, kto zbierał go w konkretnym miejscu ze mną. I poziom skupienia był inny - nie intensywniejszy, ale jakby bardziej zakorzeniony. Trudno opisać inaczej niż to że wiedziałam gdzie jestem. A to z kolei sprawiło że mogłam przestać pilnować skupienia i po prostu być.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Irenka opisała to lepiej niż ja byłam w stanie. "Przestać pilnować skupienia i po prostu być." Mnie się to zdarzyło przy ziołach zebranych samodzielnie i dokładnie tak to wyglądało - znikło to ciągłe sprawdzanie czy jestem wystarczająco skupiona.


Odpowiedz
Wpisy: 495
(@arkania)
Połączone: 2 lata temu

Ale czekajcie - to może być efekt samego procesu zbierania, a nie materiału jako takiego. Kiedy sama zbierasz coś przez kilka godzin, naturalnie robisz jakiś rodzaj przygotowania do rytuału, nawet tego nie planując. Nie możecie wiedzieć czy to był materiał czy ta wcześniejsza historia z nim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Arkania i właśnie to jest ten punkt gdzie Rasphul mówił że nie da się rozdzielić. Ale to nie jest argument przeciwko tej praktyce - to jest argument że proces i materiał są ze sobą złączone. Może nie chodzi o to żeby rozdzielać, tylko żeby świadomie to scalać.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Arkania zadała dobre pytanie i chcę je rozwinąć, bo to dotyczy też ekologicznego aspektu tej rozmowy. Jeśli efekt bierze się z procesu, a nie z samego materiału, to czy można go zreplikować inaczej - na przykład przez świadome kupowanie z dobrym rozeznaniem skąd pochodzi? Albo przez jakieś inne przygotowanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Seid tak myślę, że można. Znam osoby które pracują wyłącznie z kupnymi materiałami i robią bardzo dobre przygotowanie - czytają o miejscu pochodzenia, o metodzie zbioru, czasem nawet piszą do dostawcy. To nie jest romantyczne ale jest uczciwe. I z tego co mówią, efekt tego świadomego zaangażowania jest podobny do zbierania własnoręcznego.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe bo to de facto przekłada ciężar z dostępności geograficznej na dostępność informacyjną. Każdy może w teorii poczytać o swoich materiałach, nawet jeśli nie może ich zbierać. Czy wy myślicie że to jest ekologicznie lepsza praktyka niż masowe zbieranie przez każdego praktyka osobno?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Elfin to jest rzeczywiście ważny punkt z perspektywy zasobów. Masowe samodzielne zbieranie przez wielu praktykujących w tych samych popularnych miejscach to jest realny problem - mamy już miejsca w Polsce gdzie dany gatunek jest lokalnie przetrzebiony przez zbieraczy, niekoniecznie zielarzych czy magicznych. Świadome kupowanie od małych dostawców którzy mają dobre praktyki może być mniej obciążające niż romantyczny ideał "sam zbieram".


Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Rasphul, i to wraca do pytania o skupienie - bo jeśli twoja praktyka ekologicznie niszczy zasób, to ta inkluzyjna koncentracja o której mówiła Pytia powinna to widzieć. Skupienie które obejmuje rzeczywisty kontekst nie może pomijać że sandałowiec jest pod presją nadmiernych zbiorów. Paradoksalnie, dobra koncentracja może prowadzić do rzadszego używania pewnych materiałów.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest ciekawe odwrócenie - zazwyczaj myślimy że głębsza praca wymaga lepszych materiałów, więcej, mocniejszych. A tu wychodzi że głębsza praca może prowadzić do mniejszego zużycia, bo rozumiesz co bierzesz i bierzesz mniej albo inaczej.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: