Forum

Asystent AI
Magia kontekstowa -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia kontekstowa - czy miejsce wykonania ma wpływ?

Strona 1 / 3

Wpisy: 166
Rozpoczynający temat
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęłam ostatnio myśleć o czymś, co przez długi czas traktowałam jako oczywistość, a teraz nie jestem taka pewna. Chodzi o to, czy miejsce, w którym wykonujesz rytuał, naprawdę cokolwiek zmienia - i mówię tu o czymś więcej niż tylko o atmosferze czy skupieniu. Mam na myśli konkretne, mierzalne różnice w tym, jak ciało reaguje w trakcie pracy magicznej w zależności od lokalizacji. Bo zauważyłam coś ciekawego: w lesie za miastem moje tętno podczas medytacji rytualnej zachowuje się inaczej niż w mieszkaniu - spokojniejsze, bardziej wyrównane, a pewne stany skupienia wchodzą szybciej. Ale nie wiem, czy to efekt miejsca, czy po prostu to, że las działa relaksacyjnie na każdego z biologicznego punktu widzenia. Ktoś z was w ogóle śledzi takie sygnały ciała przy pracy?


Odpowiedz
130 odpowiedzi
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie, bo ja akurat zawsze wykonuję rytuały w tym samym miejscu i nigdy nie próbowałam tego porównać. Ale masz rację, że coś takiego jak drżenie rąk albo nagłe uczucie zimna w kręgosłupie pojawia się u mnie w różnych momentach - i teraz zastanawiam się, czy nie ma to związku właśnie z miejscem, nie tylko z treścią rytuału. Słyszałaś kiedyś o koncepcji 'place memory' albo 'spirit of place' w kontekście nie psychologicznym, ale stricte magicznym? Bo mam wrażenie, że to może być klucz do tego, o czym mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Genius loci - to jest stare pojęcie, sięgające przynajmniej starożytnego Rzymu, i w tradycjach magicznych jest traktowane bardzo poważnie. Nie jako metafora, tylko jako coś dosłownego: każde miejsce ma swojego ducha, swoją 'osobowość' energetyczną, jeśli chcemy to tak nazwać. Ale wracając do fizjologii - to jest akurat obszar, który mnie od dawna interesuje, bo jest mierzalny. Variability rytmu serca, galwaniczna odpowiedź skóry, temperatura kończyn - to wszystko zmienia się w trakcie głębokiej pracy rytualnej i da się to udokumentować. Problem polega na tym, że bardzo trudno oddzielić efekt miejsca od efektu samego stanu skupienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Zengui A jak ty to rozróżniasz w praktyce? Bo rozumiem, że mierzysz te sygnały, ale skąd wiesz, czy to miejsce robi różnicę, skoro jednocześnie jesteś w rytualne skupieniu, które samo w sobie wpływa na ciało? To trochę jak mierzenie temperatury wody, stojąc w tej wodzie.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Henryka59 No właśnie, i to jest sedno problemu. Próbowałem kiedyś zrobić coś w rodzaju kontrolowanego porównania - ten sam rytuał, ta sama pora dnia, taki sam stan wyjściowy, różne miejsca. Różnice były, ale czy statystycznie istotne? Nie wiem. Nie mam spektrometru ani laboratorium. Ale powtarzalność pewnych reakcji w konkretnych miejscach była dla mnie wystarczającym sygnałem, żeby traktować to serio.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś z innej strony - w geomancji i feng shui jest coś, co można by nazwać mapowaniem energetycznym przestrzeni. Nie mówię, że to ta sama tradycja co magia rytualna, ale obie zakładają, że przestrzeń nie jest neutralna. W praktyce tybetańskiej jest pojęcie 'sa ché' - dosłownie zły grunt, czyli miejsca, które mają niekorzystny wpływ na działania, które tam podejmujesz. Zwraca się uwagę m.in. na ukształtowanie terenu, historię miejsca, przepływ wody podziemnej. I to nie jest tylko symbolika - te czynniki fizyczne naprawdę mogą wpływać na stan układu nerwowego. Pytanie Janeczki o sygnały fizjologiczne jest więc bardzo sensowna, bo te tradycje też na to wskazują, tyle że z innej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, to ja też coś dodam, bo właśnie przypomniało mi się coś dziwnego. Kilka tygodni temu próbowałam medytować przy pewnych ruinach w okolicy i miałam bardzo silne uczucie ucisku w klatce piersiowej, które minęło dosłownie w chwili, gdy odeszłam kilkanaście metrów dalej. Myślałam, że to moja wyobraźnia, ale czytam was i zaczynam się zastanawiać, czy to nie było coś związanego właśnie z miejscem? Chociaż nie mam pojęcia, jak to sprawdzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Leontyna65 Ucisk w klatce przy ruinach to może być kilka rzeczy jednocześnie - sugestia miejsca, faktyczny niepokój autonomiczny, ale też np. zmiany ciśnienia atmosferycznego albo specyfika akustyczna przestrzeni. Badania nad 'infrasound' - czyli dźwiękami poniżej progu słyszalności - pokazały, że pewne budynki lub miejsca generują częstotliwości między 18 a 19 Hz, które mogą wywoływać lęk, poczucie obecności, a nawet zaburzenia wzrokowe. Vic Tandy opisał to już w latach 90. To nie znaczy, że twoje doświadczenie jest 'tylko fizyczne', ale to jeden z mechanizmów, które mogą działać.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Czekaj, Janeczka, infrasound przy ruinach? To ma sens w przypadku starych budynków, ale otwarta przestrzeń? Czy tam też to działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Nekromantka Tak, i to jest właśnie interesujące - rzeźba terenu, doliny, określone układy skał, a nawet wiatr przechodzący przez pewne formy geologiczne może generować infradźwięki. Stonehenge było badane pod tym kątem i okazało się, że układ kamieni faktycznie tworzy specyficzne właściwości akustyczne. To nie wyjaśnia wszystkiego, co ludzie tam odczuwają, ale jest elementem układanki.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może głupie, ale - jeśli miejsce wpływa na rytuał przez takie fizyczne rzeczy jak dźwięki czy ukształtowanie terenu, to czy w takim razie magia kontekstowa to bardziej kwestia neurologii niż czegokolwiek 'magicznego'? Bo trochę tak to brzmi. Nie mówię że to źle, po prostu chcę zrozumieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Konwalka84 To jest dokładnie to pytanie, które trzeba postawić wprost, więc dobrze że je zadałaś. I moja odpowiedź jest taka: nie wiem, czy to rozróżnienie jest w ogóle sensowne. Jeśli rytuał działa przez zmianę stanu świadomości, a stan świadomości zmienia się pod wpływem bodźców środowiskowych, to miejsce jest częścią mechanizmu - nie tłem. Czy to 'tylko neurologia'? To jakbyś powiedziała, że zakochanie to 'tylko oksytocyna'. Technicznie prawda, ale traci coś po drodze.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@cynobryt93)
Połączone: 2 lata temu

Muszę przyznać, że jestem tu raczej sceptyczna wobec tłumaczeń czysto energetycznych, ale to co mówi Zengui o stanie świadomości - to już jest dla mnie do przyjęcia. Bo to empirycznie da się badać. Ale mam pytanie do Janeczki: te różnice tętna w lesie kontra mieszkanie - mierzyłaś to faktycznie, czy bardziej subiektywnie czułaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Cynobryt93 Subiektywnie, ale świadomie. Nie miałam opaski monitorującej, ale znam swoje ciało na tyle, żeby odróżnić stan spokojnego tętna od przyspieszonego. Wiem, że to nie jest twardy dowód. Ale ten wzorzec powtarzał się wystarczająco konsekwentnie, żeby uznać go za punkt wyjścia do dalszego myślenia, nie za gotową odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@lechoslawa)
Połączone: 9 miesięcy temu

A ja mam takie pytanko bo może głupie ale - czy to nie jest też kwestia tego, co my sami wnosimy do miejsca? Bo rozumiem, że las działa inaczej, ale ja jak robię coś w piwnicy u mamy, to też mi wychodzi całkiem nieźle, chociaż to nie jest żadne specjalne miejsce. Może my tworzymy to 'pole' sami i miejsce potem jakby to 'trzyma'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Lechoslawa To jest bardzo dobry trop i są tradycje, które dokładnie to zakładają. W ceremonialnej magii zachodniej jest pojęcie 'temenos' - wydzielonej przestrzeni rytualnej, która przez regularną praktykę 'nabiera' charakteru, staje się nasycona intencją. Ale tu jest pytanie: czy to nasycenie jest realne poza głową praktykującego? I czy to w ogóle ma znaczenie, jeśli efekty są spójne? Ja skłaniam się ku temu, że obie rzeczy działają jednocześnie - miejsce ma swoje właściwości i my też je kształtujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@romek51)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od początku i jedno mi chodzi po głowie. Mój dziadek był leśnikiem i zawsze mówił, że w lesie są miejsca, gdzie zwierzęta nie chodzą, a inne, gdzie wszystko się zbiera. Nic magicznego, po prostu tak jest. I zastanawiam się, czy my jako ludzie nie reagujemy na te same sygnały - tylko nie wiemy, że reagujemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Romek51 To o czym mówisz ma nawet swoją nazwę - 'wildlife corridors' i 'avoidance zones', i rzeczywiście część z tych miejsc ma mierzalne parametry fizyczne: wilgotność, skład gleby, promieniowanie tła. Ale część - i to jest ta niewygodna część dla nauki - nie ma jak dotąd wyjaśnienia. Zwierzęta reagują na coś, czego my nie potrafimy zmierzyć. I może to jest właśnie to, co tradycje magiczne nazywają energią miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy w takim razie nie jest tak, że każde miejsce na ziemi ma jakiś 'poziom' tej energii i po prostu jedne są silniejsze od innych? Mówię o tym, bo słyszałam o liniach ley i że pewne miejsca kultu były zawsze budowane w tych samych punktach geograficznych właśnie dlatego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Serenity70 Linie ley to jest bardzo ciekawa, ale też bardzo skomplikowana sprawa. Oryginalnie Alfred Watkins, który wprowadził to pojęcie w 1921 roku, miał na myśli coś zupełnie niemagicznego - po prostu zauważył, że pewne punkty historyczne i geograficzne układają się w linie proste na mapach Anglii. Hipotezę energetyczną dołożyli dopiero późniejsi autorzy, w tym John Michell w latach 60. Czy faktycznie działają jako kanały energii? Nie mam dowodów za ani przeciw. Ale że miejsca kultu były często lokalizowane z rozmysłem w specyficznych geograficznie punktach - to jak najbardziej. I te punkty mają często mierzalne cechy: akustyka, właściwości skał, dostęp do wody.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do fizjologicznych sygnałów, bo to mnie najbardziej tu wciąga - mam jedno spostrzeżenie z własnej praktyki. Zauważyłam, że pewne miejsca wywołują u mnie coś, co mogę opisać jako 'ciarki bez zimna' - nie dreszcze z zimna, ale taką falę przebiegającą wzdłuż kręgosłupa w górę. I to się pojawia zanim zdążę cokolwiek pomyśleć, zanim wykonam jakikolwiek gest rytualny. Jakby ciało odpowiadało na miejsce zanim umysł zdąży się włączyć. Janeczko, ty masz coś podobnego?


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tymi ciarkami bez zimna - mam dokładnie to samo i też nie umiem tego sklasyfikować. Zdarza mi się to w pewnych miejscach w lesie, ale też raz miałam tak w kościele, do którego weszłam zupełnie przypadkowo, bez żadnego nastawienia. Więc nie było tu mowy o sugestii miejsca, bo nawet nie wiedziałam, że jest stary. Potem okazało się, że ma kilkaset lat. Czy to cokolwiek dowodzi? Pewnie nie. Ale zastanawia mnie, czy ktoś jeszcze to testował - wchodził w nieznane sobie miejsce bez wiedzy o jego historii i dopiero potem sprawdzał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Henryka59 To jest właściwie jedyna metodologicznie uczciwa wersja takiego testowania. Bez uprzedniej wiedzy, bez nastawienia. Problem polega na tym, że nawet wtedy mamy kwestię ogólnego wyglądu miejsca - stary kościół wygląda inaczej niż nowe centrum handlowe i to samo w sobie może wywoływać określone stany. Ale ten twój przypadek jest ciekawy, bo mówisz, że weszłaś 'zupełnie przypadkowo' - czy miałaś jakieś ogólne wrażenie estetyczne przed tym, zanim poczułaś te ciarki?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę tak, że my wszyscy zakładamy, że te sygnały ciała są wiarygodnym wskaźnikiem? A co jeśli ciało po prostu reaguje na całą masę bodźców naraz i my dopasowujemy to potem do narracji o miejscu? Mam na myśli - skąd wiemy, że to 'ciarki od miejsca', a nie od temperatury, wilgotności, albo po prostu od tego, że weszłyśmy do cichego pomieszczenia po hałaśliwej ulicy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Serenity70 No i tu jest właśnie to, co mnie najbardziej interesuje w tej rozmowie. Bo można powiedzieć, że temperatura i wilgotność też są częścią 'charakteru miejsca'. Pytanie jest inne: czy te fizyczne parametry wystarczą, żeby wyjaśnić całość efektu, czy zostaje jeszcze jakiś naddatek, którego nie umiemy zmierzyć. I właśnie ten naddatek jest albo 'energią', albo złudzeniem. Ale jak to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

Słucham i mam takie głupie pytanie - czy ktoś z was próbował robić rytuały w miejscach, które są z definicji 'neutralne'? Znaczy nie las, nie ruiny, nie stary kościół, ale na przykład zwykłe biuro albo centrum handlowe? Ciekawi mnie, czy wtedy te sygnały ciała w ogóle się pojawiają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Konwalka84 Próbowałem. Z pełną świadomością tego, co robię, i właśnie dlatego, żeby zobaczyć, czy miejsce robi różnicę. I owszem, w miejscach, które są funkcjonalnie 'neutralne' i ruchliwe, trudniej mi osiągnąć jakikolwiek stan skupienia. Ale nie wiem, czy to magia, czy po prostu psychologia - biuro kojarzy mi się z pracą, więc głowa nie odpuszcza. Las nie ma takich skojarzeń. To może być tak proste.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Zengui Ale to, co mówisz o skojarzeniach - czy to nie jest właśnie magia kontekstowa? Tzn. jeśli miejsce zmienia twój stan przez skojarzenia, to i tak działa. Niekoniecznie przez 'energie', ale przez coś realnego. Mam wrażenie, że w tej rozmowie cały czas zakładamy, że 'fizyczne wyjaśnienie' wyklucza efekt magiczny, a może oba mogą być prawdziwe jednocześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Leontyna, to jest dobry punkt i wpisuje się w coś, o czym myślę od jakiegoś czasu. W tradycji hermetycznej jest zasada 'as above, so below', ale mniej cytowana jest jej kontynuacja - 'as within, so without'. Miejsce jest zewnętrzem, a stan wewnętrzny jest tym 'within'. Obie te rzeczy są ze sobą sprzężone. Ale tu pojawia się pytanie praktyczne: czy możesz celowo wpłynąć na miejsce przez swoją praktykę, czy tylko wybierasz miejsca, które już sprzyjają? Bo to dwie zupełnie różne strategie pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Astrolożkaa To rozróżnienie jest naprawdę istotne i nigdy tak o tym nie myślałam. Czy wybierasz odpowiednie miejsce, czy przygotowujesz każde miejsce. Bo jeśli możesz przygotować każde miejsce, to geograficzny kontekst nie ma znaczenia. A jeśli musisz wybierać - to mamy do czynienia z czymś obiektywnym w terenie, niezależnym od ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@lechoslawa)
Połączone: 9 miesięcy temu

No własnie, bo ja jak już pisałam wcześniej, mi działa w piwnicy u mamy i ona to nie jest żadne specjalene miejsce, ale może właśnie TO jest moje przygotowywanie miejsca przez regularną praktykę? Tylko że ja tam robię różne rzeczy, nie tylko rytuały, tam też jest pralka 🙂 Więc chyba nie jest to takie proste


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynobryt93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 36

@Lechoslawa Pralka to dobry punkt, serio. Bo jeśli miejsce 'nasiąka' intencją jak pisze Astrolożkaa o temenos, to co z tymi wszystkimi innymi intencjami - pranie, irytacja gdy coś nie działa, nuda - one też są w tym miejscu. Czy rytuał jest silniejszy od prania? I jak to w ogóle miałoby działać?


Odpowiedz
Wpisy: 166
Rozpoczynający temat
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Cynobryt o 'hierarchię intencji' w miejscu jest ciekawe, ale chcę wrócić do czegoś bardziej konkretnego. Henryka wspomniała o ciarce bez zimna i ja mam hipotezę, która może to tłumaczyć bez odwoływania się do energii - są dowody na to, że mózg przetwarza bodźce z przestrzeni zanim dotrą do świadomości. Coś w starym budynku - akustyka, specyficzne rozłożenie cienia, układ przestrzenny - może wywoływać pierwotny sygnał alarmowy, który odczuwamy właśnie jako 'ciarki'. To nie jest złudzenie, to jest realna reakcja. Czy to zmienia sposób, w jaki patrzysz na te doznania?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Ale Janeczko, jeśli mózg przetwarza to nieświadomie, to skąd wiemy, że nie przetwarza też czegoś, czego my w ogóle nie umiemy nazwać? Tzn. może właśnie ta nieświadoma percepcja jest tym, co ezoteryka nazywa 'odczytywaniem energii miejsca'. Różnica jest tylko w słowniku, nie w zjawisku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Serenity70 To jest filozoficznie uczciwe pytanie i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Ale zauważ, że jeśli przyjmiemy, że 'energia miejsca' i 'nieświadoma percepcja złożonych bodźców' to to samo, tylko inaczej nazwane - to wtedy magia kontekstowa jest po prostu bardzo wyrafinowaną formą świadomej pracy z własną percepcją. Co jest równie interesujące, ale inaczej działa w praktyce. Bo jeśli to percepcja, to można ją trenować. A jeśli to energia zewnętrzna, to można jej szukać.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@romek51)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i muszę przyznać, że ta różnica między 'trenowaniem percepcji' a 'szukaniem energii' jest dla mnie kluczowa. Bo to zmienia to, co robimy w terenie. W jednym przypadku idziesz i ćwiczysz uważność. W drugim szukasz konkretnego miejsca. I pytanie jest takie - czy wyniki tych dwóch podejść się różnią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Romek51 Dobre pytanie i podejrzewam, że tak - i że to by wyjaśniało, dlaczego jedni magowie bardzo przywiązują się do konkretnych miejsc, a inni mówią, że mogą pracować wszędzie. To może być kwestia temperamentu i podejścia, ale też faktycznie różnych wyników.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@konwalka84)
Połączone: 1 rok temu

A co z miejscami, które sami tworzymy? Mam na myśli np. ołtarz w domu. Czy stały ołtarz w jednym miejscu to jest właśnie to 'przygotowywanie miejsca' o którym mówiła Astrolożkaa? I czy po jakimś czasie ten kąt w pokoju zaczyna działać inaczej niż reszta?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Konwalka84 To jest właśnie klasyczna funkcja ołtarza w większości tradycji - nie tylko jako fizyczna przestrzeń do pracy, ale jako punkt, który przez regularną intencję zmienia swój charakter. Buddyści mówią o miejscach medytacji, że 'przyjmują praktykę'. Nie ma tu znaczenia, czy interpretujesz to dosłownie czy metaforycznie - efekt behawioralny jest ten sam: siadasz przy ołtarzu i ciało inaczej reaguje niż gdy siadasz przy biurku. Pytanie Romka jest tu kluczowe - czy to różnica w miejscu, czy tylko w twoim skojarzeniu z nim?


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno spostrzeżenie do tej dyskusji o fizjologicznych sygnałach. Kiedy zaczęłam świadomie śledzić swoje reakcje ciała podczas praktyki, zauważyłam coś, czego się nie spodziewałam - te sygnały są konsekwentne, ale nie zawsze pozytywne. Tzn. niektóre miejsca wywołują u mnie spokój i otwartość, inne - napięcie, które trudno zdefiniować. I te 'złe' miejsca - czy to oznacza, że są nieodpowiednie do pracy, czy że wymagają innego rodzaju pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Henryka59 To jest coś, o czym rzadko się mówi wprost. W tradycji szamańskiej jest rozróżnienie między miejscami 'mocy' a miejscami 'próby' - i oba typy są używane, ale do innych celów. Miejsce wywołujące napięcie może być właśnie tym, gdzie pewne rodzaje pracy są możliwe, a w miejscu spokojnym nie. Ale uwaga - to rozróżnienie zakłada, że umiesz odróżnić 'napięcie twórcze' od zwykłego dyskomfortu, który po prostu przeszkadza. I tu wracamy do pytania o trening percepcji.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@cynobryt93)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale jak się tego uczy? Tzn. skąd wiesz, Janeczka, że to co czujesz jako 'napięcie twórcze' to nie jest po prostu napięcie, które sobie interpretujesz po fakcie jako coś użytecznego? Mam wrażenie, że tu jest największa pułapka w całej tej magii kontekstowej - łatwo uzasadnić każde doświadczenie jako coś ważnego.


Odpowiedz
Wpisy: 166
Rozpoczynający temat
(@janeczka68)
Połączone: 2 lata temu

Cynobryt, to jest właśnie to pytanie, które powinno paść dużo wcześniej i dobrze, że je zadałaś wprost. Skąd wiem, że nie racjonalizuję po fakcie? Szczera odpowiedź: nie wiem na pewno. Ale mam kilka rzeczy, które mi pomagają to odróżnić. Po pierwsze - czas. Jeśli interpretacja pojawia się w trakcie lub tuż po doświadczeniu fizycznym, a nie kilka godzin później przy kawie, to jest dla mnie mocniejszy sygnał. Po drugie - powtarzalność w tym samym miejscu bez zmiany nastawienia. Byłam kiedyś w jednym miejscu w Bieszczadach trzykrotnie i za każdym razem, niezależnie od tego, z jakim nastawieniem przyjeżdżałam, dostawałam to samo uczucie w klatce piersiowej - takie zwężenie, nie ból, ale jakby ucisk. Przy pierwszej wizycie myślałam, że to zmęczenie. Przy trzeciej przestałam szukać innych wyjaśnień. Ale nadal nie mogę ci dać pewności, że to nie jest mózg budujący skojarzenie z miejscem po pierwszym razie.


Odpowiedz
Wpisy: 36
(@cynobryt93)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, to jest uczciwa odpowiedź. Ale mam jedno 'ale' - mózg jest bardzo dobry w budowaniu skojarzeń nawet po jednej ekspozycji. To się nazywa warunkowanie klasyczne i działa błyskawicznie. Więc twój przykład z Bieszczadami - trzy wizyty, ten sam efekt - to teoretycznie może być właśnie to. Po pierwszej wizycie mózg zapamiętał 'to miejsce, ucisk', po drugiej i trzeciej odtworzył to automatycznie. Nie mówię, że tak było, ale jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Cynobryt93 Ale czy to warunkowanie klasyczne w tym kontekście wyklucza efekt miejsca, czy go tylko wyjaśnia mechanizmem? Tzn. jeśli miejsce wywołuje efekt przez warunkowanie, to nadal wywołuje efekt. Pytanie o mechanizm jest ciekawe, ale dla praktyki może nie być kluczowe. Chociaż... masz rację, że jeśli to warunkowanie, to powinno się dać odtworzyć efekt w innym miejscu po odpowiednim 'zaplanowaniu' skojarzenia. Czy ktoś to próbował?


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz, bo tu chyba jest ważne rozróżnienie - warunkowanie klasyczne zakłada, że bodziec neutralny jest łączony z bodźcem, który już wywołuje reakcję. A co jeśli miejsce samo w sobie nie jest neutralne od początku? Tzn. co jeśli niektóre miejsca mają coś, co już przy pierwszym kontakcie wywołuje reakcję, zanim mózg zdąży cokolwiek skojarzyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Serenity70 I tu wchodzimy w obszar, który jest ciężki do zbadania, bo jak odróżnić 'pierwsze skojarzenie' od 'pierwszej percepcji czegoś realnego'? Obydwa wyglądają tak samo od środka. Ja mam jedno kryterium, które stosuję prywatnie i które może nie jest naukowe, ale działa na moje potrzeby: sprawdzam, czy mój pies reaguje. Poważnie. Zwierzęta nie mają narracji, nie budują skojarzeń słownych. Jeśli mój pies w jakimś miejscu zachowuje się dziwnie - zatrzymuje się, nie chce iść dalej - to biorę to pod uwagę jako dodatkową informację.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@romek51)
Połączone: 1 rok temu

Henryka, to z psem to jest naprawdę interesujące. Słyszałem podobne rzeczy od kilku osób. Tylko że psy są wyczulone na ultradzwięki, zapachy, zmiany ciśnienia - rzeczy, których my świadomie nie rejestrujemy. Więc może pies reaguje na coś fizycznego, czego ty nie czujesz świadomie, ale twoje ciało rejestruje nieświadomie. I obydwoje dajecie sygnały z tego samego źródła - tylko różnymi kanałami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Romek51 To by się zgadzało z tym, co Janeczka mówiła wcześniej o nieświadomej percepcji. Ale mam pytanie do Henryki - czy zdarzyło ci się kiedyś, że ty czułaś coś wyraźnie, a pies był kompletnie spokojny? Bo to by był ciekawy przypadek do przemyślenia.


Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Nekromantka Tak, kilka razy. I to jest właśnie to, co mnie zawsze trochę zatrzymuje. Raz w pewnym miejscu na Mazurach miałam bardzo silne uczucie, że coś jest nie tak - napięcie w ramionach, płytki oddech, chciałam wyjść. Pies biegał i machał ogonem. Więc albo mój pies nic nie czuje tam, gdzie ja 'coś' czuję, albo on czuje i ocenia to jako OK, a ja panuję nad tym inaczej. Albo to po prostu był mój stres z innego powodu.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: