Słucham tej rozmowy o sensoryce i chcę dodać jedną obserwację. W tradycjach które znam nie ma generalnie założenia że jedna modalność jest właściwa. Ale jest założenie że trzeba pracować z tą którą ma się aktywną, nie z tą którą się chciałoby mieć. To co Kazia opisuje z dotykiem jest tego dobrym przykładem. Pytanie dla Emiliana: czy próbowałeś kiedyś budować praktykę wokół czegoś innego niż obraz?
Szczerze - nie bardzo. Dostałem ćwiczenia oparte na wizualizacji, próbowałem je robić jak opisano, nic nie działało. Nie wiedziałem że można inaczej.
To jest właśnie ten problem dziedziczonych praktyk z opisu tematu. Ktoś przekazuje coś co u niego działało i zakłada że to universalne. Emilian dostał gotowy przepis który pasował do kogoś o innej strukturze percepcji i próbował go wykonać dokładnie tak jak był zapisany. To nie jest jego błąd, to jest błąd systemu przekazu.
Halny, ale jak ktoś nie jest zakorzeniony w tradycji i nie wie co w niej jest strukturą a co tylko formą, to skąd ma wiedzieć co może zmienić a czego nie? To brzmi jak dobre rozróżnienie dla kogoś kto już dużo wie, ale dla osoby na początku to może być nieprzydatne.
Krysztal, ale to brzmi jakbyś mówił że Emilian musi najpierw wybrać tradycję żeby cokolwiek robić. A co jeśli ktoś nie chce tradycji tylko chce zrozumieć jak to w ogóle działa?
Wracając do tego co Froen powiedział o zmianie modalności a zmianie struktury - mam jedno zastrzeżenie. Są tradycje gdzie forma jest treścią i nie można ich rozdzielić. Zmiana obrazu na dźwięk może brzmieć jak techniczna zamiana, ale jeśli ten obraz był częścią wielopokoleniowego przekazu i niósł znaczenie zakodowane właśnie wizualnie, to zamiana nie jest neutralna. Nie mówię że to niemożliwe, mówię że wymaga świadomości co się traci.
Wierzbina ma rację i to jest dokładnie ten punkt gdzie dziedziczone praktyki stają się trudne. Ktoś przekazał coś wizualnego bo sam tak to przeżywał. Emilian dostał zapis tego przeżycia, ale nie dostał samego przeżycia. Jak on ma wiedzieć co w tym zapisie jest strukturą a co tylko śladem konkretnej percepcji tej jednej osoby?
To co Joasia mówi ma sens, ale jak ktoś ma odróżnić 'mam inną percepcję' od 'po prostu mi nie wychodzi i szukam wymówki'? Bo to drugie też się zdarza i chyba każdy z nas zna kogoś kto tłumaczy brakiem efektów to że po prostu nie ćwiczy wystarczająco.
Ja mysle ze ten watek o dziedziczonych praktykach to sie troche odlacza od oryginalnego pytania Emiliana. On pytal o wizualizacje bez wyobrazni wzrokowej i dostalismy odpowiedz, ale caly czas krecymy sie wokol tego czy praktyka jest autentyczna. Czy ktos moze powiedziec Emilianowi konkretnie jak moze sprawdzic czy ma aphantazje czy nie? Bo to by uproscilo dyskusje.
