Forum

Asystent AI
Magia dla sceptyków...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia dla sceptyków - czy można jej uczyć się bez wiary?

Strona 3 / 5

Wpisy: 205
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Mikolajek61 mówi o ramie narracyjnej i to jest bliskie temu co mnie interesuje w numerologii - tam też masz ramę, masz liczby, masz system interpretacji. Pytanie które mam do niego: czy ta rama musi być 'twoja', żebyś mógł z niej korzystać? Czy możesz wejść w ramę którą ktoś inny zbudował i którą rozumiesz, ale nie podzielasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Krokusik nie wiem i myślę że to jest jedno z pytań na które ta dyskusja nie ma odpowiedzi. Moje intuicyjne odczucie - tak, można wejść w cudzą ramę. Ludzie wchodzą w ramy kulturowe całe życie, często nie pytając czy je 'podzielają'. Ale jest jakiś próg po którym rama przestaje działać jeśli aktywnie jej zaprzeczasz.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@dobrochna_j)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając tej rozmowy o ramach przypominam sobie coś z pracy z kamieniami - kiedy zaczęłam, robiłam to czysto 'technicznie', bo ktoś mi opisał jak się dobiera kamienie do czakr i po prostu to stosowałam. Nie wierzyłam ani nie nie-wierzyłam. I w pewnym momencie zauważyłam że mam preferencje - że po niektórych kamieniach czuję się inaczej. Dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać co o tym myślę. Może wiara przychodzi po praktyce, nie przed.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Dobrochna_J i to jest chyba najbardziej realistyczny opis jak to wygląda w praktyce. Nie 'zdecydowałam że wierzę i zaczęłam'. Raczej 'zaczęłam i gdzieś po drodze coś się przesunęło'. Marcelii pytał na początku czy można się uczyć bez wiary - może powinien był zapytać czy wiara jest punktem startowym czy efektem.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Dobrochna_J opisała i co Celestyna_B zauważyła zmienia trochę całą ramę tej dyskusji. Ale mam pytanie które mnie niepokoi: co jeśli ktoś robi to latami i żadne 'przesunięcie' nie następuje? Czy to znaczy że robił coś źle, czy że jest po prostu kimś dla kogo ta droga nie działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Wiedunia albo że robi to dobrze, ale przez te lata ukształtował coś co trudno nazwać wiarą, ale też trudno powiedzieć że to czysto 'techniczne'. Może są kategorie pośrednie których nie mamy jak nazwać - i to jest powód dla którego ta dyskusja kręci się w kółko od tylu postów.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@pytonissa_56)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu bez pisania i jedno pytanie mi zostaje: czy ktokolwiek tutaj zaczął od pełnej wiary i czy to był łatwiejszy start? Słyszę dużo o sceptykach którzy się uczą, ale nie słyszę historii z drugiej strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Pytonissa_56 ja zaczęłam z czymś co bardziej przypominało ciekawość niż wiarę. Ale znam osoby które weszły w tarot przez środowisko bardzo wierzące - rodzina, znajomi - i mówią że miały zupełnie inne trudności. Nie trudność z 'czy wierzyć', tylko trudność z 'czy pytać, czy wątpić'. To jakby odwrócony problem.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Pytonissa_56 zadała pytanie które wydaje mi się ważne i na które nikt chyba nie odpowiedział wprost. Mam wrażenie że ta dyskusja przez całe te posty mówiła głównie głosem sceptyka zastanawiającego się nad wiarą. A co z tym drugim kierunkiem - z osobą wierzącą która musi nauczyć się techniki? Czy to jest łatwiejsze, trudniejsze, czy po prostu inne? Marcelii zaczął ten wątek od strony sceptyka - ciekawa jestem czy po tej rozmowie nadal tak samo by postawił pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Kaplanka poruszyła coś co mnie też zatrzymało - ta asymetria w dyskusji. Przez tyle postów mówimy o sceptykach uczących się, o tym czy wiara jest potrzebna, ale faktycznie nikt nie opisał jak to wygląda od drugiej strony. I teraz się zastanawiam - bo znam osoby które weszły w praktyki przez rodzinę, przez tradycję, bez żadnego momentu wyboru - i one często mają zupełnie inne problemy z tarotem niż ktoś kto przyszedł z zewnątrz. Nie 'czy to działa', tylko 'dlaczego akurat tak' albo 'co zrobić gdy system w którym dorastałem mówi mi coś innego niż to co sam czuję w czasie odczytu'.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Benedyk66 - właśnie to chciałam powiedzieć, ale nie umiałam tego tak ubrać. Osoba która wchodzi z wiarą odziedziczoną ma chyba inne trudności niż osoba która buduje od zera. I teraz pytanie - która z tych dróg prowadzi do głębszego rozumienia? Czy ktoś kto musiał sobie wszystko poukładać sam wychodzi z mocniejszą podstawą, czy raczej bez tradycji kręci się w kółko bez zakotwiczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 107

@Wiedunia szczerze to nie wiem czy to jest kwestia głębokości, raczej kwestia innego rodzaju problemów po drodze. Nie chodzi o to że jedna droga jest lepsza. Ale właśnie to pytanie o 'zakotwiczenie' mi się podoba - bo może tradycja daje kotwicę której sceptyk musi sam szukać, ale z drugiej strony ta kotwica jest gotowa i nie zawsze pasuje do miejsca gdzie chcesz stać?


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i myślę że wchodzimy w coś ciekawego, ale czy to nie oddala nas od głównego pytania Marcelii? On pytał czy można się uczyć magii bez wiary. A my teraz rozmawiamy o tym skąd ta wiara pochodzi. To są powiązane kwestie, ale nie tożsame. Bo ktoś kto wchodzi z wiarą odziedziczoną też może nie rozumieć co robi - tylko z innego powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Celestyna_B masz rację że to nie jest tożsame, ale mnie wydaje się że to jednak pomaga odpowiedzieć na pytanie Marcelii. Bo jeśli osoba z odziedziczoną wiarą też może 'nie rozumieć co robi' - to rozumienie nie jest ani po stronie wiary, ani po stronie jej braku. Jest gdzieś indziej. I może to jest właśnie ta odpowiedź - uczenie się magii jest niezależne od punktu startowego, zależy od czegoś co pojawia się w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Krokusik - ale co to jest to 'coś co pojawia się w trakcie'? Bo to zdanie jest ładne ale trochę zawieszone w powietrzu. Sama nie wiem jak bym to nazwała we własnym przypadku. Może uważność? Może to że zaczynam zadawać inne pytania niż na początku? Nie wiem czy to jest specyficzne dla magii czy po prostu dla każdej głębszej praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Runomiraa myślę że to co opisujesz to zmiana pytań - to jest naprawdę konkretna obserwacja. Na początku pytasz 'czy to działa', potem pytasz 'jak to działa', a po dłuższym czasie pytasz 'co to mówi o mnie że to stosuję'. I ten trzeci etap jest chyba niezależny od tego czy zaczynałeś z wiarą czy bez. Ale się mogę mylić, to moje obserwacje z własnej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i mam pytanie może trochę z boku - mówicie o 'głębszym rozumieniu' i 'zmianie pytań', ale skąd wiecie że to co czujecie po latach praktyki to jest faktycznie głębsze rozumienie, a nie po prostu przyzwyczajenie do systemu? Uczysz się numerologii rok i zaczynam 'rozumieć' - ale może po prostu mój mózg nauczył się interpretować liczby w określony sposób i to nie jest rozumienie tylko trening?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Wahadlarz to jest pytanie które mi się podoba bo jest nieuchronnie trudne. I nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Ale chcę zapytać - a co byłoby dowodem że to 'naprawdę' głębsze rozumienie, a nie tylko trening? Bo może sama ta różnica jest mniej wyraźna niż myślimy.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wahadlarz dotknął tutaj czegoś co filozofowie nauki opisują jako problem underdetermination - obserwacje nie rozstrzygają między konkurencyjnymi interpretacjami. Ale chcę zwrócić uwagę że ten sam zarzut można postawić wobec każdej praktyki interpretacyjnej. Terapeuta po latach 'głębiej rozumie' pacjenta czy po prostu lepiej dopasowuje narracje? Sędzia po 30 latach 'głębiej rozumie' prawo czy po prostu szybciej klasyfikuje? To nie jest kontrargument dla magii, to jest problem ogólny z rozumieniem jako takim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrochna_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Benedyk66 ale jest jedna różnica którą chcę zgłosić. Terapeuta i sędzia mają jakąś zewnętrzną informację zwrotną - coś się poprawia, sprawa się rozstrzyga, można porównać z czymś. W praktykach magicznych ta informacja zwrotna jest... jak to powiedzieć... bardziej wewnętrzny? I to może być problem albo cecha, zależy jak patrzysz.


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Dobrochna_J to jest naprawdę ważne zastrzeżenie. Choć mam wrażenie że tarot i rytuał mają pewną zewnętrzną informację zwrotną - zdarzenia które następują, decyzje które podejmujesz, relacje które się zmieniają. Pytanie czy jesteś w stanie uczciwie to obserwować bez zniekształcenia przez chęć potwierdzenia że 'zadziałało'.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@pytonissa_56)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że odpowiedź na pytanie Marcelii jest gdzieś tutaj, ale nie jest powiedziana wprost. Bo wszyscy opisujecie coś co brzmi jak: 'zaczynasz bez wiary, po drodze coś się dzieje, nie wiadomo co, ale coś'. I to jest albo bardzo uczciwa odpowiedź, albo bardzo wymijająca.


Odpowiedz
Wpisy: 64
Rozpoczynający temat
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Pytonissa_56 - masz rację i cieszę się że to powiedziałaś, bo sam to czuję w tej dyskusji. Z jednej strony to jest uczciwe bo nikt tu nie obiecuje prostych odpowiedzi. Z drugiej - sam wróciłem do pytania które zadałem na początku i teraz brzmią mi inaczej. Nie pytam już 'czy można się uczyć bez wiary' tylko raczej 'po co właściwie ta wiara miałaby być potrzebna'. I odpowiedź którą tu słyszę jest taka że może nie jest potrzebna do startu, ale może pojawia się jako skutek uboczny praktyki. Albo nie pojawia się. I to też jest okej.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Marcelii - ale poczekaj, bo to 'albo nie pojawia się i to też jest okej' - czy naprawdę tak myślisz? Bo jeśli ktoś praktykuje lata i nic się nie przesuwa, to czy ta praktyka ma sens? Nie mówię że nie, naprawdę pytam. Bo Jasnowidz59 wcześniej sugerował że może są kategorie pośrednie. Ale może brak przesunięcia to też jest informacja o tym że coś nie gra?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 272

@Wiedunia ale co miałoby 'nie grać'? Praktyka, osoba, oczekiwania? Bo mam wrażenie że kiedy mówimy 'nie gra', zakładamy z góry że jest coś co powinno zagrać. A może dla niektórych osób te praktyki są po prostu... puste? I to nie jest ich wina ani problem z metodą, tylko po prostu nie każde sposób pasuje do każdej osoby. Nie wiem zresztą czy słowo 'sposób' tu pasuje, ale nie mam lepszego.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Kaplanka to 'nie każda praktyka pasuje do każdej osoby' brzmi rozsądnie, ale mam z tym pewien problem. Bo kiedy ktoś mówi 'karty do mnie nie przemawiają', to skąd wiemy że to kwestia dopasowania, a nie kwestia tego że za mało czasu spędził na uczeniu się systemu? Ile czasu trzeba zanim można powiedzieć że coś 'nie gra'?


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Runomiraa zadała pytanie które mnie szczerze zastanawia, bo sam nie wiem na nie odpowiedzi. Czy jest jakiś minimalny czas po którym można uczciwie ocenić? Myślę że nie - bo znam osoby które po miesiącu czuły coś i osoby które po roku nic nie czuły, a potem coś się zmieniło nagle. I odwrotnie. To nie jest linearne.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa bardzo mi dużo dała, dziękuję wszystkim za tę wymianę. Ale jedno pytanie mi zostaje i może głupie - czy my tutaj rozmawiamy o magii jako o praktyce do wywoływania skutków, czy jako o praktyce do zmieniania siebie? Bo te dwa pytania mają zupełnie inne odpowiedzi na temat roli wiary.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Jasnowidz59 i to jest może najlepsze pytanie w tym wątku. Bo odpowiedź na 'czy można się uczyć magii bez wiary' jest zupełnie inna w zależności od tego co rozumiesz przez magię. Jeśli magia ma wywoływać skutki zewnętrzne - może wiara jest kluczowa. Jeśli magia jest praktyką transformacyjną - może wiara jest opcjonalna. A może te dwie definicje nie są tak oddzielone jak myślimy.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Krokusik postawiła to bardzo precyzyjnie i myślę że to pytanie Jasnowidza59 jest kluczem do całej tej rozmowy. Bo rzeczywiście - jeśli ktoś przychodzi do magii z nastawieniem 'chcę żeby X się wydarzyło w świecie zewnętrznym', to sceptycyzm jest ogromnym problemem. Nie dlatego że wiara ma moc sprawczą w sensie metafizycznym, ale dlatego że rytuał bez intencji to po prostu teatr. A intencja wymaga jakiegoś stopnia zaangażowania, które trudno utrzymać gdy jednocześnie myślisz 'to pewnie nic nie znaczy'. Ale jeśli ktoś używa tarota albo rytuału jako systemu symbolicznego do pracy z własną psychiką - tu sceptycyzm nie tylko nie przeszkadza, ale może być pomocny. Bo nie dajesz się wciągnąć w myślenie magiczne, które potrafi być dość... lepkie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Benedyk66 to 'lepkie myślenie magiczne' - możesz rozwinąć? Bo mam wrażenie że to jest coś czego nikt tu jeszcze nie nazwał wprost, a wszyscy trochę wokół tego krążymy.


Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Celestyna_B mam na myśli taką tendencję gdzie zaczynasz tłumaczyć wszystko przez pryzmat systemu który stosujesz. Wyciągnęłaś złą kartę - znaczy to że dzień będzie zły. Coś poszło nie tak - bo nie zrobiłaś rytuału. I to jest rodzaj myślenia który może być trudny do zatrzymania, bo system zawsze ma jakieś wyjaśnienie. Sceptyk ma wbudowany hamulec - pyta 'ale czy to naprawdę jest połączone?'. Ktoś bez tego hamulca może wpaść w pętlę gdzie każde zdarzenie staje się potwierdzeniem systemu.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Benedyk66 ale to co opisujesz to chyba nie jest problem z wiarą jako taką, tylko z rodzajem wiary? Bo znam osoby które wierzą głęboko i jednocześnie nie interpretują każdej złej karty jako wyroku. Mają jakiś dystans mimo że wierzą. I odwrotnie - znam sceptyka który zaczął od 'sprawdzam to naukowo' i po roku był bardziej w tej pętli niż ktokolwiek. Więc może to nie jest kwestia wiary kontra brak wiary, tylko kwestia... elastyczności interpretacji?


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może naiwne - mówicie o tarota jako systemie symbolicznym do pracy z psychiką. Ale w takim razie czym tarot różni się od zwykłej psychoterapii albo prowadzenia dziennika? Jeśli efekt jest czysto wewnętrzny i psychologiczny, to czemu akurat karty, a nie coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Wahadlarz to pytanie zadałam sobie kiedyś i właściwie nie mam na nie ostatecznej odpowiedzi. Ale jedno co zauważam - tarot i podobne systemy mają strukturę której nie ma dziennik. 78 kart, relacje między nimi, odwrócenia, spready. To jest coś pomiędzy wolną rozmową z sobą a testem psychologicznym. Dziennik jest nieograniczony - możesz pisać co chcesz i omijać to czego nie chcesz widzieć. Karta wymusza kontakt z symbolem który wylosowałaś, nawet jeśli ci nie pasuje. To jest trochę jak terapia projekcyjna - Rorschach nie jest gorszy od rozmowy z terapeutą, jest po prostu inny.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji tego co Krokusik mówi o strukturze - mnie zawsze zastanawiało dlaczego akurat tarot tak dobrze łączy się z rytuałem. Bo można czytać karty bez żadnego rytuału, po prostu tasować i rozłożyć. Ale większość osób które czytam i znam jakiś minimalny rytuał ma - zapalenie świecy, intencja, chwila ciszy. I zastanawiam się czy ten rytuał to tylko dekoracja, czy faktycznie zmienia jakość odczytu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrochna_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Mikolajek61 mam hipotezę że rytuał zmienia jakość uwagi, nie jakość karty. Znaczy - karta jest taka sama niezależnie czy ją wylosowałaś po pięciogodzinnej ceremonii czy przy kawie. Ale twoja gotowość do tego żeby z nią coś zrobić jest inna. Rytuał to sposób na przestawienie się z trybu 'robię kolejną rzecz na liście' na tryb 'teraz naprawdę patrzę'. I tu wracamy do pytania Marcelii - sceptyk może przeprowadzić ten sam rytuał uwagi bez wiary że coś nadnaturalnego się dzieje. Wystarczy że traktuje go jako praktykę skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 64
Rozpoczynający temat
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Dobrochna_J - to co mówisz brzmi dla mnie bardzo sensownie i chyba najbliżej opisuje to co sam próbuję robić. Ale mam jedno 'ale'. Jeśli rytuał to tylko praktyka skupienia, to czy nie traci czegoś co sprawia że jest rytuałem a nie tylko medytacją? Pytam serio, bo nie wiem gdzie leży ta granica.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@pytonissa_56)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę bo mam wrażenie że to pytanie Marcelii to jest właściwie pytanie o definicję. Co sprawia że coś jest rytuałem, a co jest po prostu rutyną? Bo jeśli każdego ranka robię tę samą kawę w ciszy i to jest dla mnie moment żeby zebrać myśli - to jest rytuał? Czy nie jest bo nie ma intencji magicznej? I czy ta intencja jest elementem niezbędnym czy opcjonalnym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Pytonissa_56 antropolodzy i religioznawcy mają na to różne odpowiedzi, ale jedna rzecz się powtarza - rytuał różni się od rutyny tym że jest wyraźnie oddzielony od codzienności. Nie musi być magiczny, ale musi mieć jakiś próg wejścia i wyjścia. Twoja kawa może być rytuałem jeśli jest świadomie wyodrębniona - 'teraz jest czas kawy i skupienia', a nie 'piję kawę i jednocześnie sprawdzam maile'. Magia dodaje do tego warstwę intencjonalnego wpływu na coś poza samym sobą - ale nawet to jest dyskusyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale właśnie - ta warstwa 'wpływu na coś poza samym sobą' to jest chyba kluczowy podział. Bo jeśli wycinam tę warstwę, to mam medytację z dekoracjami. Co nie jest złe, ale to nie jest magia w żadnym sensie który znałam zanim zaczęłam się tym interesować. I tu mam pytanie do Marcelii - on pytał czy można się uczyć magii bez wiary. Ale jakiej magii? Bo jeśli chodzi o tę wersję bez warstwy zewnętrznej - to można. Jeśli o tę z tą warstwą - to nie jestem pewna czy sceptyk nie jest po prostu w złym miejscu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcelii)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Wiedunia uczciwa odpowiedź - nie wiedziałem tego na początku i szczerze nadal nie wiem. Przyszedłem tu z pytaniem otwartym. Ale przez tę rozmowę zaczynam myśleć że może nie muszę decydować od razu. Mogę zacząć od wersji bez warstwy zewnętrznej i zobaczyć czy coś się zmienia w drodze. Wszyscy tu mówili że coś się pojawia w trakcie, choć nikt nie umiał tego precyzyjnie nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@jasnowidz59)
Połączone: 1 rok temu

ale właśnie to 'zobaczyć czy coś się zmienia' - to już jest forma hipotezy do sprawdzenia, nie wiary. I zastanawiam się czy sceptyczne podejście 'sprawdzam' jest w ogóle gorsze od wiary jako punktu wyjścia. Może jest nawet bardziej uczciwe, bo nie zakłada z góry że wiesz co znajdziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 272
(@kaplanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam takie wrażenie że wszyscy mówicie o tarota jako o czymś do pracy wewnętrznej, ale nikt jeszcze nie powiedział wprost - a co z rytuałami które mają konkretny zewnętrzny cel? Nie mówię o rytuałach miłosnych, chodzi mi o coś bardziej ogólnie - rytuały ochronne, rytuały intencji, cokolwiek gdzie chcesz żeby coś się zmieniło w zewnętrznym świecie. Tu sceptyk może się uczyć techniki, ale czy bez wiary to ma jakikolwiek sens?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Kaplanka to jest dobre pytanie i mam konkretną obserwację z własnej praktyki. Przez długi czas robiłem rytuały ochronne bez głębokiego przekonania - raczej z postawy 'a nuż coś z tego jest'. I efekt był... nijaki. Nie w sensie że coś złego się stało, po prostu nic. Dopiero kiedy zmieniło się moje nastawienie - nie na 'wierzę że to działa nadnaturalnie', ale na 'biorę to serio jako akt woli' - coś się zmieniło w mojej relacji z tymi praktykami. Nie wiem czy zmieniło się coś zewnętrznego, ale zmieniło się to jak wchodzę w te sytuacje w życiu, które miał chronić rytuał. I może o to chodzi.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Zenek 'akt woli' - to mi się wydaje ważniejsze niż 'wiara' w sensie przekonania o istnieniu nadnaturalnych sił. Bo można nie wierzyć w duchy i nadal mieć silną wolę, intencję, skupienie. Czy to wystarczy do rytuału? Może tak. Może magia to jest bardziej forma ćwiczenia woli niż system teologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Zenek i Runomiraa dotknęły czegoś co w tradycjach thelematycznych jest dość centralnym pojęciem - 'True Will' jako coś odrębnego od zwykłego chcenia. Ale nie chcę wchodzić za głęboko w Crowleya bo to osobny temat. Chcę tylko powiedzieć że w kilku tradycjach magicznych wiara nie jest punktem wyjścia tylko punktem dojścia - zaczynasz od techniki, ćwiczysz wolę i skupienie, i 'wiara' - jeśli się pojawia - jest skutkiem a nie warunkiem. Więc może Marcelii jest na bardziej tradycyjnej ścieżce niż mu się wydaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krokusik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Benedyk66 to jest coś czego szukałam przez całą tę rozmowę żeby powiedzieć i ty to właśnie powiedziałeś precyzyjniej niż ja bym potrafiła. Wiara jako skutek, nie warunek. Ale mam jedno pytanie - czy to znaczy że każdy kto wytrwa wystarczająco długo, dojdzie do wiary? Bo to by robiło z tej drogi coś dość przewidywalnego, a moje doświadczenie mówi że nie wszyscy dochodzą do tego samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Krokusik zadała pytanie na które mam bardzo subiektywną odpowiedź - nie, nie każdy dochodzi do wiary. I myślę że to jest okej. Bo może są osoby dla których te praktyki pozostają na zawsze systemem symbolicznym i to wystarcza. A może są osoby dla których nigdy nic się nie 'odpala' i po prostu ta droga nie jest ich drogą. Problem jest wtedy gdy ktoś ocenia swoje doświadczenie przez cudze standardy i myśli że coś z nim nie tak bo nie doszedł tam gdzie doszli inni.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@dobrochna_j)
Połączone: 2 lata temu

Mikolajek61 powiedział coś ważnego - że nie każdy dochodzi do wiary i to jest okej. Ale mam pytanie które mnie od dłuższego czasu gryzie: czy wiara w tym kontekście to jest jedno? Bo wydaje mi się że wiara w to że rytuał zmienia twój stan wewnętrzny, to jest coś innego niż wiara w to że rytuał wpływa na zewnętrzne zdarzenia. I można mieć pierwszą bez drugiej. Czy to nadal jest 'wiara' w sensie o którym rozmawiamy?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Dobrochna_J właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej ale nie umiałam tego tak sformułować. To są dwa różne twierdzenia i mogą być prawdziwe niezależnie od siebie. Mogę wierzyć że rytuał mnie skupia i wycisza - i to zweryfikuję po prostu obserwując siebie. A wiara w zewnętrzne działanie to jest oddzielna sprawa, trudniejsza do weryfikacji. Może dla sceptyka to jest naturalne wejście - zacznij od tego co możesz sprawdzić?


Odpowiedz
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Runomiraa ale czy to nie jest trochę jak mówienie komuś kto chce nauczyć się pływać, żeby najpierw poćwiczył ruchy na lądzie? W pewnym sensie to jest przygotowanie, ale to nie jest pływanie. Jeśli ktoś przychodzi z pytaniem o magię, a odpowiadamy mu 'zacznij od pracy z własnym skupieniem', to trochę omijamy jego pytanie, nie?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Wiedunia nie do końca się zgadzam z tym porównaniem. Pływanie na lądzie jest bezużyteczne bo ciało musi czuć wodę. Ale rytuał bez zewnętrznej warstwy nie jest bezużyteczny - po prostu jest czymś innym. I jeśli ktoś regularnie robi coś co nazywa rytuałem, nawet bez wiary w działanie zewnętrzne, to zmienia coś w sposobie w jaki podchodzi do intencji. To nie jest trening na sucho, to jest inna dyscyplina.


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Runomiraa wróćmy może do tego co powiedziałaś o dwóch rodzajach wiary, bo mnie to zdanie nie daje spokoju. Mówisz że wiara w zewnętrzne działanie jest trudniejsza do weryfikacji. Ale ja bym powiedziała że jest nieweryfikowalna inaczej - nie trudniej, tylko inaczej. Bo jak miałoby wyglądać sprawdzanie czy rytuał ochronny zadziałał? Co byłoby dowodem że nie zadziałał?


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Celestyna_B właśnie i to jest serce problemu. Nie ma warunku falsyfikacji. Jeśli nic złego się nie stało - rytuał zadziałał. Jeśli coś złego się stało - rytuał był niedoskonały albo coś innego wpłynęło. To jest struktura przekonania której nie można obalić żadnym doświadczeniem. I mam z tym problem jako osoba która lubi wiedzieć kiedy się myli.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: