Forum

Asystent AI
Jak unikać automaty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak unikać automatyzacji w rutynowych rytuałach?

Strona 1 / 3

Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam ostatnio taki problem, że robię te same rytuały od jakiegoś czasu i zaczęłam zauważać, że idę przez nie jakby na autopilocie. Zapalę świecę, zacznę wizualizację, wymawiam słowa - i czuję, że robię to mechanicznie, jak mycie zębów. Sama zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle ma to sens, jeśli intencja jest gdzieś z tyłu głowy zamiast być w centrum. Czy ktoś miał podobnie? Jak sobie z tym radzicie, bo szczerze nie wiem, czy zmieniać cały rytuał, czy tylko jakiś element.


Odpowiedz
133 odpowiedzi
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To jest jeden z tych problemów, o których rzadko się mówi otwarcie, a dotyka chyba każdego, kto praktykuje regularnie. Mam pytanie do ciebie - kiedy mówisz 'mechanicznie', to czujesz, że umysł odpływa w czasie rytuału, czy raczej chodzi o to, że sama sekwencja czynności już cię nie angażuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Kianitka82 Oba naraz, szczerze mówiąc. Umysł mi odpływa, ale też mam wrażenie, że sekwencja stała się zbyt przewidywalna. Wiem, co będzie za chwilę, zanim to zrobię. I przez to jakby przestaję być obecna.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz ma swoją nazwę w niektórych tradycjach - mechaniczne odprawianie rytuałów bez obecności bywa nazywane 'pustą formą'. W magii ceremonialnej był z tym problem chyba od zawsze i różne szkoły radziły sobie z tym inaczej. Jedni wprowadzali losowy element do rytuału - np. zmieniali kolejność działań, inni zmieniali medium (zamiast świecy - dym, zamiast głośnego recytowania - wewnętrzne milczenie). Ciekawi mnie, czy próbowałaś w ogóle rozbić tę sekwencję, albo wejść w rytuał od innego punktu niż zwykle?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam inne zdanie - skoro rytuał jest wyuczony do perfekcji, to może właśnie o to chodzi? Ciało robi swoje, a świadomość może być gdzie indziej. Jak w medytacji chodzenia, nie? Nie rozumiem, czemu automatyzacja miałaby przeszkadzać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Wahadlarz73 Analogia do medytacji chodzenia ma sens, ale tylko częściowo. W medytacji chodzenia intencją jest właśnie obserwacja automatyzmu. W rytuале intencja jest skierowana na zewnątrz - na coś, co ma się wydarzyć albo zmienić. To trochę inne mechanizmy. Pytanie, czy rytuał bez zaangażowanej intencji w ogóle cokolwiek wysyła.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytałam kiedyś, że w tradycji hoodoo mówi się wprost: jeśli twoje serce nie jest w tym, to materiały robią robotę za ciebie. Zioła, świece i tak dalej mają swoje właściwości niezależnie od ciebie. Więc może automatyzm nie jest takim problemem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Jadzia88 To jest mocno uproszczone podejście do hoodoo, szczerze. Owszem, w niektórych pracach ten nurt kładzie nacisk na fizyczne składniki, ale intencja przy nakładaniu, przy modlitwie, przy tzw. 'dressing' świecy - to nie jest kwestia opcjonalna. Autorzy tacy jak cat yronwode piszą wprost, że to intencja operatora nadaje kierunek pracy. Same składniki to nie amulet, który działa bez właściciela.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

I tu wracamy do sedna pytania - bo jeśli intencja jest kluczowa, to co zrobić, kiedy ta intencja zaczyna być tylko formalnym kiwaniem głową zamiast czymś żywym?


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja rozwiązałam ten problem dość radykalnie - co jakiś czas celowo robiłam przerwę. Nie tydzień, nie dwa, ale dłuższą. I wracałam, kiedy sama czułam, że mam na to ochotę, a nie że 'czas na rytuał'. Zmiana podejścia z obowiązku na wybór potrafi zdziałać więcej niż zmiana samej formy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Gituska A jak długie przerwy? Bo bałam się, że przerwa coś zerwie, jakiś ciąg pracy nad sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Różnie. Czasem kilka tygodni, raz było ze dwa miesiące. I nic nie zerwałam - wróciłam i rytuały znowu miały jakiś ciężar, były mniej papierowe. Myślę, że to obawa przed przerwą jest bardziej problematyczna niż sama przerwa.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

A czy chodzi tylko o rytuały, które się robi dla siebie? Bo zastanawiam się, jak to wygląda, jeśli ktoś robi coś w intencji innej osoby. Czy ta automatyzacja też wtedy przeszkadza, czy może jest inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Pola94 Dobra różnica. Jeśli praca jest skierowana na inną osobę, to wchodzi dodatkowy element - fokus na kimś konkretnym może naturalnie wyrwać z automatu, bo trzeba aktywnie przywołać tę osobę, jej energię, sytuację. Chociaż jeśli robi się to samo wielokrotnie na tej samej osobie, ten mechanizm też może się stępić.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

A propos powtarzania na tej samej osobie - czy w ogóle ma sens powtarzać, jeśli poprzednia próba nie dała efektu? Chodzi mi o to, czy jest jakiś sens czekania, czy można od razu powtórzyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wahadlarz73 Zależy, co rozumiesz przez 'nie dało efektu'. Brak efektu po tygodniu to nie to samo, co brak efektu po paru miesiącach. I co to znaczy 'ta sama osoba' - ta sama intencja co poprzednio, czy coś się w sytuacji zmieniło? Bo to całkowicie zmienia, co właściwie powtarzasz.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Generalnie w kwestii odstępu - to bardzo zależy od rodzaju pracy i tego, czego dotyczy. Przy lżejszych sprawach, gdzie efekt powinien być stosunkowo szybki, brak jakiegokolwiek ruchu po 3-4 tygodniach to sygnał, żeby przeanalizować, a nie od razu powtarzać. Przy poważniejszych - kilka miesięcy nie jest niczym dziwnym. Samo powtarzanie bez zrozumienia, dlaczego pierwsza próba nie zadziałała, to trochę strzelanie w ciemno.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Poczytałam teraz trochę i chyba myliłam się z tym hoodoo, przepraszam za błąd wcześniej. Faktycznie, modlitwa i intencja są tam ważne. Ale wracając do automatyzacji - może problem nie leży w samym rytuале, tylko w tym, że za bardzo skupiamy się na formie? Może wystarczy zmienić jedno małe działanie, żeby znowu być obecnym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Jadzia88 To ciekawy trop. Ostatnio próbowałam zmienić kolejność - zaczęłam od oddychania i ciszy zamiast od razu od zapalenia świecy. I faktycznie, sama ta mała zmiana sprawiła, że byłam bardziej skupiona. Ale nie wiem, czy to nie był efekt nowości, który za tydzień znowu minie.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hej, ja tu gdzieś weszłam w środek rozmowy, ale mam pytanie - mówicie o rytuałach, które się powtarza regularnie. A czy ktoś próbował w ogóle robić rytuały nieregularnie, tylko wtedy, kiedy naprawdę poczuje taką potrzebę? Zastanawiam się, czy problem z automatyzmem nie bierze się właśnie z tego, że robimy coś 'bo trzeba', a nie 'bo czuję'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Albitka To jest właśnie to, co próbowałam powiedzieć wcześniej z przerwami. Tyle że nieregularność ma swoje minusy - jak ktoś pracuje nad czymś ciągłym, to przerwa może faktycznie rozbić rytm pracy. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Ale pytanie, które zadajesz, jest ważniejsze niż szukanie techniki na automatyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

A właśnie, bo mi się kręci w głowie to pytanie o powtarzanie na tej samej osobie - jak coś nie zadziałało, to czy czekasz jakiś konkretny czas, zanim spróbujesz jeszcze raz? Czy w ogóle powtarzasz tę samą formę, czy zmieniasz coś w środku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Pola94 Zmieniasz, zawsze. Przynajmniej coś. Sama forma rytuału może zostać podobna, ale podejście wewnętrzne nie może być identyczne - bo skoro poprzedni nie dał efektu, to znaczy, że coś było nie tak, i powtórzenie jeden do jednego to tylko powtórzenie błędu. Pytanie, co się zmieniło w sytuacji, w tobie, w tej osobie. Czy w ogóle wiesz, co poszło nie tak?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Ale skąd wiadomo, co poszło nie tak? Rytuał nie generuje raportu błędów. Mam czekać tygodniami i zgadywać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Wahadlarz73 Nie generuje raportu, ale zostawia ślady. Jeśli świeca gasła w połowie, coś się przewróciło, sam się rozpraszałeś co chwilę - to już są sygnały. Poza tym brak efektu po konkretnym czasie to też informacja. Tylko, że większość ludzi nie chce czekać na tę informację, bo niecierpliwość skraca okno obserwacji do kilku dni.


Odpowiedz
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 203

@Mistique94 No właśnie, kilka dni to za mało, rozumiem. Ale ile to jest 'wystarczająco długo'? Bo czytałem różne rzeczy i wychodzi mi od tygodnia do kilku miesięcy, co jest totalnie nieużyteczne jako wskazówka.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze, to nie ma jednej liczby i każdy, kto podaje konkretną, trochę upraszcza. Zależy od skali sprawy, od tego, czy praca była jednokrotna czy seryjna, i od tego, jak szybko w ogóle rzeczy się w danej sytuacji ruszają. Jeśli sprawa jest z natury długoterminowa, to szukasz zmiany po kilku miesiącach, nie po tygodniu.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do automatyzacji, bo trochę odpłynęliśmy - zastanawiam się, czy problem z automatyzacją przy pracy na kogoś innego nie jest w ogóle trudniejszy do zauważenia niż przy pracy na siebie. Przy sobie czujesz, czy jesteś w tym, czy nie. Przy kimś innym możesz się łudzić, że skupiasz się na tej osobie, a tak naprawdę masz w głowie swój obrazek tej osoby sprzed roku.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest dobra obserwacja, chyba jedna z lepszych w tej rozmowie. Praca na kogoś innego wymaga aktywnego przypominania sobie, kim ta osoba jest teraz, nie tym, kim była kiedy zaczynałaś. Szczególnie jeśli pracujesz nad czymś długo - sytuacja tej osoby mogła się zmienić, jej energia mogła się zmienić, a ty dalej masz stary obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak w ogóle 'aktualizować' obraz kogoś, kogo może nawet nie widujesz regularnie? Bo to brzmi sensownie w teorii, ale w praktyce nie wiem, jak to zrobić. Medytacja z myślą o tej osobie przed rytuałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Jadzia88 Nie tylko medytacja. Chodzi o to, żeby zanim zaczniesz, zadać sobie pytanie - co wiem o tej osobie teraz? Co się ostatnio zmieniło? Czy moja intencja nadal odpowiada sytuacji, czy pracuję nad problemem, który już nie istnieje albo zmienił formę? To nie jest mistyka, to po prostu sprawdzenie aktualności.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@albitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To trochę jak aktualizowanie afirmacji, żeby pasowały do tego, gdzie jesteś, a nie gdzie byłaś. Dobra, przepraszam, wiem, że nie to jest tematem, ale ta analogia mnie uderzyła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pola94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Albitka Nie, to jest dobra analogia. Zasada jest podobna - jeśli twoja intencja jest nieaktualna, to cały rytuał jedzie na starych danych. Miałam coś takiego raz, pracowałam nad czymś, co się już samo po cichu rozwiązało, tylko ja o tym nie wiedziałam przez jakiś czas.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

I to jest jeden z argumentów za tym, żeby przed powtórzeniem czegokolwiek naprawdę ocenić sytuację od nowa. Nie tylko 'nie zadziałało, spróbuję znowu', ale 'czy to nadal ma sens, czy coś się zmieniło, co zmienia podejście'. Przerwa służy właśnie temu - żeby wyjść z pętli powtarzania tego samego bez refleksji.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Weszłam w tę rozmowę trochę z boku, bo szukałam czegoś o przedmiotach i trafiłam tu przez przypadek. Ale mam pytanie, bo pracuję z kamieniami przy rytuałach - czy automatyzacja może wynikać też z tego, że obiekty, których się używa, są za bardzo 'oswojone'? Jakby kamień leżał w tym samym miejscu od miesięcy i jest już taki zwykły, że nie przyciąga uwagi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Rozalinda54 To jest ciekawy wątek. Oswojenie obiektów - tak, myślę, że to realne. Kiedy coś jest cały czas na widoku i cały czas na swoim miejscu, przestaje sygnalizować 'czas na pracę'. Może właśnie dlatego część tradycji chowa przedmioty rytualne między pracami, żeby przy każdym wyciągnięciu były trochę nowe.


Odpowiedz
Wpisy: 376
Rozpoczynający temat
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja tak mam z ołtarzem. Kiedy jest cały czas ustawiony, po jakimś czasie przestaję go w ogóle widzieć. Przechodzę obok i nic. A kiedy składam go przed rytuałem od zera, to samo ustawianie jest już częścią skupienia. Nie wiem, czy to działa dla każdego, ale u mnie robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

To jest znana praktyka - rozkładanie i składanie jako element rytuału, nie tylko jego oprawa. W niektórych tradycjach mówi się, że przestrzeń rytualna istnieje tylko na czas pracy, a potem wraca do bycia zwykłą przestrzenią. To nie przypadek. Ciągła ekspozycja rozmywa granicę między rytualnym a codziennym.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@wahadlarz73)
Połączone: 1 rok temu

Ale to wymaga dużo więcej zachodu. Składać i rozkładać za każdym razem? Rozumiem, że skuteczniejsze, ale czasowo - no, to już jest kwestia tego, czy ktoś ma na to przestrzeń w życiu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wahadlarz73 Nikt nie mówi, że musisz mieć pełny ołtarz z dwudziestoma elementami. Nawet wyciągnięcie jednego przedmiotu z szuflady i schowanie go z powrotem po pracy może zrobić tę granicę. Skala może być mała, zasada ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@jadzia88)
Połączone: 2 miesiące temu

I chyba właśnie to jest odpowiedź na automatyzację - nie tyle zmieniać sam rytuał, co zmieniać warunki, w których wchodzisz w rytuał. Składanie przestrzeni, przerwa, aktualny obraz sytuacji. To wszystko jest właściwie o tym samym, tylko powiedziane różnymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie o to mi chodziło z tym oswojeniem - że jak coś jest za bardzo 'moje', to przestaje działać jak sygnał. Ale zastanawiam się teraz, czy to samo dotyczy samego schematu rytuału. Czy jeśli zawsze robisz te same gesty w tej samej kolejności, to w pewnym momencie ciało po prostu jedzie na autopilocie i głowa jest zupełnie gdzie indziej?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: