Forum

Asystent AI
Magia botaniczna - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia botaniczna - rośliny w praktyce magicznej

Strona 2 / 2

Wpisy: 1384
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Do tego dorzuciłbym Cunninghama, choć z zastrzeżeniem — jego "Encyclopedia of Magical Herbs" to kompilacja, nie badanie źródłowe, więc nie wszystko, co tam znajdziesz, ma solidne udokumentowanie. Ale jako punkt wyjścia do dalszego szukania działa. Problem jest taki, że wiele tradycji słowiańskich nie zostało spisanych tak jak tradycje zachodnie i dużo jest po prostu stracone albo zrekonstruowane po fakcie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Barni Czyli jak szukam "słowiańska magia botaniczna", to duża część tego, co znajdę, to może być twórczość ostatnich dekad, a nie coś autentycznego?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1384

@Nastie Tak, to jest uczciwe powiedzenie tego. Część tego, co funkcjonuje jako "słowiańska magia ziołowa", to rekonstrukcje robione od XIX wieku w górę, często przez romantycznych etnografów, którzy mieli swoje wyobrażenia o tym, jak powinno to wyglądać. To nie znaczy, że jest bezwartościowe — ale warto wiedzieć, co trzymasz w ręku.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Barni To brzmi jakby połowa ezoteryki była napisana przez ludzi, którzy chcieli, żeby coś istniało, więc to wymyślili i opisali jako stare.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Elfin To jest trochę uproszczenie, ale nie jesteś daleko od prawdy w wielu przypadkach. Wicca na przykład jest prezentowana jako starożytna tradycja, a w praktyce pochodzi głównie z lat 50. XX wieku — Gerald Gardner, Doreen Valiente. To nie znaczy, że praktyka jest nieważna, tylko że "starożytność" jest tu mitem założycielskim, a nie historycznym faktem.


Odpowiedz
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Seid I to nie przeszkadza ludziom, którzy to praktykują? Że historia jest wymyślona?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1147

@Kasieczka Mnie nie przeszkadza, bo uważam, że praktyka nie potrzebuje legendarnego rodowodu, żeby działać. Ale rozumiem, że dla niektórych osób autentyczność historyczna jest częścią sensu. Jeśli ktoś szuka połączenia z czymś naprawdę starym, odkrycie, że tradycja ma lat siedemdziesiąt, jest rozczarowujące.


Odpowiedz
Wpisy: 1063
Rozpoczynający temat
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wracając jednak do samych roślin — bo trochę odpłynęliśmy. Jest jeszcze kwestia, o której nie mówiliśmy, a mianowicie czas zbioru. W wielu tradycjach europejskich zbiór miał znaczenie — nie tylko, co zbierasz, ale kiedy. Pory roku, fazy księżyca, pora dnia. Czy ktoś z was faktycznie to stosuje, czy jest to bardziej teoria?


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zbieram rośliny do suszenia i kilka razy robiłem to świadomie w różnych fazach księżyca — przy pełni i przy nowiu. Nie przeprowadzałem żadnego kontrolowanego eksperymentu, ale subiektywnie mam wrażenie, że zioła zbierane przy pełni mają wyraźniejszy zapach. Może to efekt tego, że zwracam wtedy większą uwagę. Nie wiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 837

@Lubon Są badania sugerujące, że księżyc wpływa na ciśnienie osmotyczne w tkankach roślinnych i że zawartość olejków eterycznych rzeczywiście może się różnić w zależności od fazy. To nie jest mainstreamowa botanika, ale kilka studiów z lat 2000-2010 badało to w kontekście biodynamicznego rolnictwa. Wyniki są niejednoznaczne, ale też nie zerowe.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Cohen Czyli jest jakaś podstawa naukowa do tej magicznej zasady? To mnie zaskakuje szczerze.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1384

@Galia To jest coś, co się pojawia dość często przy magii botanicznej — zasady, które wyglądają na czysto symboliczne, mają czasem jakieś korelaty w obserwacjach przyrodniczych. Zbiór o świcie zamiast w południe — to ma sens botanicznie, bo olejki eteryczne odparowują w ciepłym słońcu. Nie musisz wierzyć w magię, żeby to stosować.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

A co z kwestią intencji przy zbiorze? Słyszałam, że w wielu tradycjach mówi się roślinie, po co ją zbierasz, prosisz o zgodę. Jak wy na to patrzycie — to jest dosłowna wiara, że roślina słyszy, czy coś bardziej symbolicznego?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Mirta Dla mnie to nie jest kwestia, czy roślina "słyszy" w sensie, w jakim słyszy człowiek. To bardziej kwestia uważności — gdy mówisz na głos, po co zbierasz, zmuszasz siebie do świadomego działania zamiast automatycznego rwania. Rytuał jest tu trochę dla Ciebie, nie dla rośliny. Choć dopuszczam, że ktoś inny ma zupełnie inne rozumienie tego samego gestu.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Seid No właśnie, ten aspekt uważności jest dla mnie kluczowy przy zbiorze. Mam takie miejsce przy lesie, gdzie wracam co roku do tej samej dzikiej malwy i za każdym razem, zanim cokolwiek zerwnę, stoję chwilę i patrzę na nią. Nie wiem, czy "prosi o zgodę" ma sens dosłownie, ale to spowalnia mnie wystarczająco, żeby nie rwać machinalnie. Zupełnie inaczej się potem pracuje z czymś, co zebrałeś świadomie.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Seid A czy ta uważność przy zbiorze przekłada się potem jakoś na samą pracę z rośliną? Mam na myśli — czy czujesz różnicę między czymś, co zebrałeś z pełną uwagą, a czymś kupionym w sklepie ze zdrową żywnością?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Nastie Ciężko powiedzieć, bo to nie jest zmienna, którą mogę odizolować. Kupiona szałwia i zebrana przeze mnie szałwia różnią się też tym, że jedna rośnie w monokulturze, a druga w konkretnym miejscu, w konkretnych warunkach. Więc nie wiem, czy to moja uważność robi różnicę, czy po prostu jakość rośliny.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi jak argument za tym, żeby w ogóle zacząć samemu zbierać. Ale gdzie — szczególnie jeśli mieszka się w mieście? Pytam serio, bo u mnie najbliższy las jest za tramwajem i kolejką, i nie jestem pewna, czy to co tam rośnie przy drodze nadaje się do czegokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1063

@Mirta Przy drodze to rzeczywiście jest problem, bo rośliny wchłaniają metale ciężkie z gleby — szczególnie te o dużej powierzchni liści. Ale jeśli zejdziesz z drogi choćby sto metrów w głąb, sytuacja jest zazwyczaj inna. Nie trzeba jechać na koniec świata. Wiele roślin, które mają znaczenie w magii botanicznej, rośnie wszędzie — łopian, krwawnik, babka lancetowata. One nie potrzebują lasu.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Krwawnik rozumiem, ale nie kojarzyłam babki lancetowatej z magią. Co się z nią robi?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1147

@Galia W tradycji anglosaskiej babka — Plantago — była jedną z dziewięciu świętych ziół, wspomnianych w Lacnunga, to taki staroangielski zbiór zaklęć i recept medycznych z X-XI wieku. Traktowana jako roślina ochronna i uzdrawiająca, ale też kojarzona z podróżami — ponoć rosła wszędzie tam, gdzie chodził człowiek, stąd łacińskie "planta" i noga. Nie wiem, ile z tego jest historycznie rzetelne, ale etymologia przynajmniej się zgadza.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 308

@Czulu Czyli dosłownie chwast przy chodniku może mieć całą tę historię za sobą. Jakoś nigdy tak nie patrzyłem na babkę przy parkingu.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1384

@Elfin To jest jeden z ciekawszych aspektów magii botanicznej, przynajmniej dla mnie — że rośliny, które ignorujemy jako chwasty, często mają bogatszą historię zastosowań niż te, które kupujemy w ładnych opakowaniach. Bylica, pokrzywa, łopian. Wszystkie trzy przewijają się w tradycjach różnych kultur, zanim ktokolwiek wymyślił sklep zielarski.


Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Barni Czyli wracamy do tego, co Barni mówił o Cunninghamie — że to punkt wyjścia, a nie całość. Ale jak osoba, która zaczyna, ma wiedzieć, że punkt wyjścia jest niepełny, zanim już gdzieś nie zabrnęła?


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@kasieczka)
Połączone: 2 lata temu

A pokrzywa jaką ma historię w kontekście magicznym? Bo znam ją głównie jako ból przy przypadkowym kontakcie i herbatę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 837

@Kasieczka Pokrzywa pojawia się w bardzo różnych kontekstach. W tradycjach germańskich i skandynawskich była łączona z Thorem, podobno ze względu na "parzący" charakter — coś w rodzaju zasady podobieństwa. Używana do odpędzania złych wpływów, ale też jako roślina graniczna, sadzana przy wejściach. W polskim folklorze też jest obecna, Moszyński wymienia ją w kontekście ochrony dobytku. Ciekawe, że funkcja ochronna pojawia się w niezależnych tradycjach — co może oznaczać albo wspólne korzenie, albo po prostu, że ludzie niezależnie od siebie doszli do podobnych skojarzeń przez obserwację rośliny.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 669

@Cohen Czekaj, ta zasada podobieństwa — że coś, co parzy, może odpędzać, bo "atakuje" — to jest ogólna zasada stosowana w magii botanicznej? Bo jeśli tak, to rozumiem, skąd biorą się te przyporządkowania, których wcześniej nie mogłam pojąć.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1191

@Mirta Tak, to jedna z podstawowych logik porządkujących te systemy. Roślinę przypisuje się do konkretnej funkcji przez analogię — kształt, kolor, sposób wzrostu, zapach, środowisko. Cierniowa roślina — ochrona. Roślina rosnąca w wodzie — emocje, intuicja. To nie jest wymysł nowoczesnych ezoterycznych podręczników, doktrina signatura, nauka o sygnaturach, funkcjonowała jako poważna teoria medyczna i magiczna przez wieki. Paracelsus opisywał ją szczegółowo w XVI wieku.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Seid Tylko że ta sama logika prowadzi czasem do sprzecznych przyporządkowań w różnych tradycjach. Czarny bez na przykład — w jednych tradycjach ochrona i pogrzeb, w innych absolutnie nie wolno go ciąć bez pytania duchy miejsca. Jak się potem człowiek orientuje, co z czym?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1063

@Lubon To jest coś, czego nie da się rozwiązać przez przeczytanie jednego źródła. Czarny bez jest dobrym przykładem, bo ta ambiwalencja jest w nim naprawdę głęboka — w angielskim folklorze była cała tradycja "Elder Mother", duchy zamieszkującego drzewo, do której trzeba było mówić zanim się cokolwiek wzięło. To nie jest zakaz, to jest prośba. Ale już u Cunninghama bez jest po prostu wymieniony przy konkretnych funkcjach bez tego niuansu. I stąd ludzie wchodzą w praktykę z niepełnym obrazem.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: