Do tego dorzuciłbym Cunninghama, choć z zastrzeżeniem — jego "Encyclopedia of Magical Herbs" to kompilacja, nie badanie źródłowe, więc nie wszystko, co tam znajdziesz, ma solidne udokumentowanie. Ale jako punkt wyjścia do dalszego szukania działa. Problem jest taki, że wiele tradycji słowiańskich nie zostało spisanych tak jak tradycje zachodnie i dużo jest po prostu stracone albo zrekonstruowane po fakcie.
Wracając jednak do samych roślin — bo trochę odpłynęliśmy. Jest jeszcze kwestia, o której nie mówiliśmy, a mianowicie czas zbioru. W wielu tradycjach europejskich zbiór miał znaczenie — nie tylko, co zbierasz, ale kiedy. Pory roku, fazy księżyca, pora dnia. Czy ktoś z was faktycznie to stosuje, czy jest to bardziej teoria?
Zbieram rośliny do suszenia i kilka razy robiłem to świadomie w różnych fazach księżyca — przy pełni i przy nowiu. Nie przeprowadzałem żadnego kontrolowanego eksperymentu, ale subiektywnie mam wrażenie, że zioła zbierane przy pełni mają wyraźniejszy zapach. Może to efekt tego, że zwracam wtedy większą uwagę. Nie wiem.
A co z kwestią intencji przy zbiorze? Słyszałam, że w wielu tradycjach mówi się roślinie, po co ją zbierasz, prosisz o zgodę. Jak wy na to patrzycie — to jest dosłowna wiara, że roślina słyszy, czy coś bardziej symbolicznego?
To brzmi jak argument za tym, żeby w ogóle zacząć samemu zbierać. Ale gdzie — szczególnie jeśli mieszka się w mieście? Pytam serio, bo u mnie najbliższy las jest za tramwajem i kolejką, i nie jestem pewna, czy to co tam rośnie przy drodze nadaje się do czegokolwiek.
Krwawnik rozumiem, ale nie kojarzyłam babki lancetowatej z magią. Co się z nią robi?
A pokrzywa jaką ma historię w kontekście magicznym? Bo znam ją głównie jako ból przy przypadkowym kontakcie i herbatę.
