To jest właśnie miejsce gdzie system wyroczniany i prywatna praktyka się rozchodzą. W inkubacji świątynnej był kapłan, był kontekst rytualny, był czas przygotowania - cisza dochodziła w określonych warunkach i można ją było odczytywać. Prywatnie nie masz tego kontekstu. Więc nie powiem ci jak rozróżnić, bo uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Możesz próbować budować własne kryterium przez powtarzalność - ale to trwa.
No i tu wracamy do mojego problemu. Nieregularność. Próbowałam przez kilka tygodni ale bez stałego rytmu - raz z wyciszeniem raz bez, raz z precyzyjną intencją raz z ogólną. I teraz nie mam żadnej bazy do oceny. Hubert72, czy myślisz że da się "zresetować" i zacząć zbierać dane od nowa, już porządnie?
hej, mam pytanko troche z boku - jak wy w ogóle notujecie te sny? tzn. czy zapisujecie od razu jak się budzicie czy dopiero rano? bo mi zanim dolezę do notesu to połowa ucieka
Ja próbowałam nagrywać głosowo na telefon zaraz po przebudzeniu zamiast pisać. I paradoksalnie - jak potem odsłuchałam - byłam zaskoczona ile pamiętałam w tej chwili po przebudzeniu a potem zupełnie nie. Mówię bezładnie, ale jest to. Zastanawiam się czy technika w ogóle ma tu znaczenie czy chodzi tylko o to żeby cokolwiek złapać zanim mózg przejdzie w tryb dzienny.
Jest na to termin w tradycji hermeneutycznej - przedwczesne zamknięcie sensu. Jak coś nazwiemy za szybko, to przestajemy widzieć inne warstwy. Ze snem działa podobnie - jak zdecydujesz w poniedziałek rano że sen dotyczył X, to we wtorek wieczór możesz nie dostrzec że dotyczył też Y, bo umysł już ma odpowiedź. Nie mówię że to regułą, ale ryzyko istnieje.
A jak długo w takim razie powinno się czekać z interpretacją? Bo słyszę że za wcześnie źle, ale też chyba za późno źle bo zapominamy. Gdzie jest ten moment?
Ciekawi mnie jak to się ma do intencji magicznej konkretnie. Bo tu rozmawiamy o pamięci snów i interpretacji, ale tytuł wątku mówi o wpływie snów na intencje. Czy sen może zmienić intencję którą miałaś przed zaśnięciem? Pytam bo mi się to raz przydarzyło - poszłam spać z konkretnym zamiarem i rano miałam wrażenie że sen go całkowicie przewrócił do góry nogami.
Natychmiastowa w odczuciu, ale rozumienie przyszło później. Znaczy - obudziłam się i wiedziałam że coś się przesunęło, ale jeszcze przez dobre pół dnia nie umiałam powiedzieć co dokładnie. To było bardziej jak wiedza w ciele niż w głowie, jeśli to ma sens.
Przepisała intencję po śnie - to brzmi jak całkiem konkretna praktyka, nie tylko filozofia. Ale ciekawi mnie jedno: skąd wiedziałaś że ta nowa wersja jest lepsza, a nie że po prostu byłaś rano w innym nastroju i przez to inaczej widziałaś temat?
To jest pułapka post hoc - coś się wydarzyło po zmianie, więc przypisujemy zmianę jako przyczynę. Ale sam fakt że Habbia to zauważa i nie twierdzi że ma pewność - to już jest uczciwa robota z materiałem. Większość problemów w tego rodzaju praktyce zaczyna się od zbyt szybkiego wyciągania wniosków przyczynowych.
a mam pytanie może głupie ale - skoro sen może skorygować intencje, to co jeśli śnimy po kilka razy w nocy i każdy sen inaczej na nas działa? który sen jest "ważniejszy"?
A ja mam wrażenie że u mnie zawsze pamiętam tylko ten ostatni sen, te wcześniejsze zupełnie zanikają. Nie wiem czy to kwestia biologii czy tego że nie ćwiczyłam pamięci snów wystarczająco długo.
Miałam coś takiego. Sen był bezpośrednio związany z tym nad czym pracowałam - nie symbolicznie, dosłownie, jakby podświadomość powtarzała intencję w obrazach. Czułam rano takie spokojne "tak, właśnie to". Nie ekstatyczne, po prostu spokojne potwierdzenie. Nie wiem jak to interpretować poza własnym odczuciem.
A jak intencja jest pytaniem - to co właściwie piszesz? Dosłownie "czy powinienem iść w tym kierunku?" czy bardziej coś ogólniejszego? Bo wyobrażam sobie że to może być bardzo różnie sformułowane.
Zaczęłam się zastanawiać nad czymś przy tej rozmowie - czy ktoś z was miał taki sen który był ewidentnie odpowiedzią na intencję, ale odpowiedź była negatywna? Nie korekta, nie potwierdzenie, ale wyraźne "nie, nie tędy". Bo mówiliśmy dużo o snach które wzmacniają albo precyzują, ale czy sen może po prostu powiedzieć stop?
Miałem coś takiego. Sen nie był symboliczny, był wręcz nachalnie konkretny - widziałem jak coś się wali, dosłownie. Obudziłem się z takim dyskomfortem że przez kilka dni nie wracałem do tamtej intencji. Kiedy wróciłem, przepisałem ją kompletnie. Nie wiem czy to był sygnał czy mój własny lęk skondensowany w obrazy, ale efekt był ten sam - zatrzymanie.
Do tego wątku z dyskomfortem - jest taka stara tradycja w pracy ze snami, chyba najbardziej rozbudowana w szkole jungowskiej, która mówi że sen który wywołuje silny lęk albo opór jest dokładnie tym snem na który warto zwrócić uwagę. Nie dlatego że jest zły, ale dlatego że dotyka czegoś co świadomość normalnie omija. W kontekście intencji to znaczyłoby że właśnie takie sny mogą pokazywać gdzie intencja ociera się o coś czego nie chcemy zobaczyć.
