Forum

Asystent AI
Magia a głośność - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a głośność - czy sąsiedzi mogą słyszeć zaklęcia przez ścianę?

Strona 2 / 3

Wpisy: 1972
Rozpoczynający temat
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe że Bolek mówi o 'systemie zamkniętym' w tarocie - bo właśnie przy łączeniu z rytuałem mam wrażenie że ten system się otwiera. Dostałem kiedyś kartę która przy zwykłym odczycie nie mówiłaby mi nic specjalnego, ale w kontekście tego co wcześniej zaintonowałem, nagle miała bardzo konkretne odniesienie do tego pytania. Jakby kontekst rytuału zawęził pole interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

A czy mogę zapytać jak to wyglądało - ta zmieniona interpretacja? Mam na myśli czy to było coś w rodzaju 'teraz rozumiem tę kartę inaczej', czy bardziej czułeś że to jest właściwa odpowiedź i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Rozalka86 Trudno to rozdzielić. Powiedziałbym że to było coś w stylu - normalne czytanie tej karty daje mi kilka możliwych kierunków i sam wybieram który pasuje do sytuacji. W rytuale ten wybór był zrobiony jakby przede mną, jakby jedna interpretacja 'wyskoczyła' jako oczywista. Czy to była prawdziwa odpowiedź czy mój umysł zawężony stanem skupienia - nie wiem. Ale subiektywnie różnica jest wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję że to opisałeś, bo przez całą rozmowę właśnie o to mi chodziło - jak to odczuć w praktyce. Mam jeszcze pytanie do całej dyskusji - czy to jest coś co wymaga ciszy zewnętrznej? Bo ja mieszkam w bloku i mam blisko sąsiadów, i zastanawiam się czy w ogóle sensowne jest cokolwiek intonować głośno w takich warunkach.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Orakliaa O, to akurat jest pytanie do tytułu wątku które trochę zgubiłyśmy. Ja pracuję przy zamkniętych oknach i po prostu mówię ściszonym głosem. Nie wiem czy 'pełny głos' jest wymogiem czy przyzwyczajeniem z tradycji które powstawały zanim ludzie mieszkali w blokach.


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Akacja dobrze to ujęła. W źródłach ceremonialnych - Mathers, Crowley, ale też wcześniejsza literatura goecka - nie ma właściwie żadnego wyjaśnienia dlaczego głos musi być głośny, po prostu zakłada się że jest. Ale te rytuały były pisane dla warunków gdzie praktykujący miał dostęp do prywatnej przestrzeni albo grupy. Kwestia głośności jako wymóg rytuału versus głośność jako artefakt historyczny - tego nikt chyba nie przeanalizował na poważnie.


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Donat Chyba że weźmiesz pod uwagę tradycje Wschodu gdzie intonowanie mantry wewnętrznie jest traktowane jako wyższa forma praktyki niż intonowanie głośne. Japa yoga rozróżnia trzy poziomy - głośne, szeptane i mentalne - i to trzecie jest uważane za najintensywniejsze. Więc argument że głos jest konieczny technicznie jest dość słaby historycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Czyli rozumiem że przy tym tarot plus rytuał, możesz całość zrobić cicho i niekoniecznie tracisz cokolwiek ważnego? Bo jeśli tak, to to zupełnie zmienia mój sposób myślenia o tym. Zawsze zakładałam że te zaklęcia czy inwokacje muszą być wypowiadane i czułam się trochę nieswojo z tym w mieszkaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Eweliniunia_H Wiele osób tak zaczyna i potem stopniowo dochodzi do własnego stylu. Ja przez długi czas szeptałam i dopiero jak miałam pewność że jestem sama i nikt nie słyszy, próbowałam pełnym głosem. I powiem szczerze - nie czułam żeby efekt był radykalnie inny. Może trochę łatwiej utrzymać skupienie przy głośnym, ale to może być kwestia samej techniki oddechowej, nie jakiegoś wymogu.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zaraz, zaraz - czy mówimy teraz o tym że rytuał w bloku ma takie same efekty jak w prywatnej przestrzeni? Bo to jest dosyć duże twierdzenie. Zakłócenia zewnętrzne - hałas sąsiadów, poczucie że ktoś może usłyszeć - to są czynniki które wpływają na stan skupienia. Nie chodzi o metafizykę, tylko o prostą psychologię.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
Rozpoczynający temat
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Bolek ma punkt, ale z innego powodu niż myśli. Problem nie jest w tym czy sąsiad słyszy, tylko w tym czy ty sam słyszysz siebie. Jak jesteś rozproszony przez lęk że ktoś za ścianą zastanawia się co ty robisz, to ten lęk jest w rytuał wbudowany. I to akurat jest coś co warto rozwiązać - niekoniecznie przez przeprowadzkę, ale przez zmianę podejścia do tego co robisz i dlaczego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Faddi To co Faddi napisał na końcu o lęku wbudowanym w rytuał jest chyba najważniejszą rzeczą w całej tej dyskusji. Bo skupiamy się na głośności jako technicznym parametrze, a tak naprawdę chodzi o to w jakim stanie psychicznym wchodzisz w praktykę. Sąsiad za ścianą nie przeszkadza dlatego że słyszy - przeszkadza dlatego że ty o nim myślisz.


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Akacja Ale to trochę za łatwe wyjście z problemu. Bo owszem, stan psychiczny ma znaczenie, ale czy nie jest tak że część tradycji celowo wymagała izolacji przestrzennej właśnie po to żeby nie testować praktykującego tym rodzajem rozproszenia? Nie chodzi tylko o skupienie, chodzi o to że niektóre rytuały zakładają że jesteś jedyną osobą w danej przestrzeni akustycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
Rozpoczynający temat
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Narcyz, ale skąd to wiesz o tej izolacji akustycznej? Bo ja nie trafiam w tekstach na żadne uzasadnienie poza praktycznym - żeby nie niepokoić innych. Nie widzę żeby to był wymóg rytualny jako taki, raczej kwestia komfortu. Możesz podać jakiś konkretny przykład tradycji która to explicite zakazuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 117

@Faddi Czekajcie, bo mam wrażenie że kręcimy się w kółko. Faddi powiedział wcześniej że problem jest w tym czy ty słyszysz siebie - a ja to rozumiem ale nie do końca. Co konkretnie tracisz jak szepczesz zamiast mówić pełnym głosem przy tarocie? Czy to jest różnica w koncentracji, w odczuciu fizycznym, w czymś innym?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Eweliniunia_H Wibracja. To nie jest mistyczne - to fizyczne. Przy pełnym głosie czujesz rezonans w klatce piersiowej, w czaszce. To jest sprzężenie zwrotne które wpływa na twój stan. Przy szepcie tego nie ma. Czy to jest niezbędne? Nie wiem. Ale tyle mogę powiedzieć jako różnicę konkretną.


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Donat wspomniał o wibracjach fizycznych i to jest ciekawy trop. W tradycji hermetycznej - już od Ficina, nie od XX-wiecznych popularyzatorów - zakłada się że dźwięk ma działać na poziomie etherycznym jako przedłużenie oddechu. Ale to nie oznacza głośności, to oznacza kontrolę. Możesz szeptać z pełną kontrolą oddechu i technicznie spełniasz warunek.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam podobne odczucie - nawet przy afirmacjach jest różnica między mówieniem głośno a szeptem, i to nie jest kwestia wiary w to co się mówi, tylko właśnie tego fizycznego odczucia. Ale czy przy tarocie naprawdę potrzebujesz tego fizycznego stanu? Karty odczytujesz głównie wzrokiem i myślą chyba?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Rozalka86 To zależy od tego jak pracujesz. Jak odczyt jest czysto interpretacyjny, to pewnie nie. Ale jak robisz go jako część rytuału, to czytanie na głos jest bardziej jak mówienie do kogoś niż jak czytanie książki. I wtedy ten głos niesie coś więcej niż tylko słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Okej ale 'niesie coś więcej' - co to znaczy w praktyce? Sylweria, naprawdę pytam, bo przez cały ten wątek mówisz w kategoriach które brzmią przekonująco ale nie jestem pewien czy mamy na myśli to samo. Czy jeśli ja to samo poczuję co ty podczas cichego odczytu, to twierdzisz że coś straciłem? Skąd to wiadomo?


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego pierwotnego pytania o blok - bo nie padła jeszcze żadna odpowiedź na to co dla mnie jest kluczowe. Jeśli mam zrobić odczyt z inwokacją i naprawdę nie chcę żeby sąsiedzi słyszeli, to czy szept w połączeniu z wyraźną intencją jest wystarczający? Nie szukam gwarancji, tylko praktycznych doświadczeń innych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Orakliaa Ja robię tak od kilku lat i nie czuję że coś nie działa przez to że jestem cicho. Ale uczciwie mówiąc nie wiem jak by wyglądała ta sama sesja gdybym mogła krzyczeć 🙂 Nie mam porównania bo zawsze pracuję z założeniem że ktoś może usłyszeć.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
Rozpoczynający temat
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Narcyz ma rację że to kwestia kontroli, nie głośności. Ale chcę dodać coś do tej dyskusji o bloku - myślę że wielu z nas ma skrzywienie bo ćwiczyło z materiałami gdzie rytuał był opisywany jako coś ceremonialnego, wymagającego przestrzeni. A praktyczna magia codzienności działała zawsze inaczej, w kuchniach, w izbach, w miejscach gdzie inni ludzie byli za ścianą albo obok.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Nie wiedziałam że ta magia 'codzienna' to taka długa historia. Zawsze myślałam że praktykowanie w domu to jakiś kompromis wobec 'prawdziwego' rytuału. Masz może jakiś przykład jak to wyglądało dawniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Kryska Cunning folk w Anglii, znachorki w Polsce, brauche w tradycji pensylwańskich Niemców. Wszyscy pracowali w zwykłych warunkach, w środku rodziny, często przy dzieciach. Żaden z tych systemów nie zakładał że potrzebujesz ciszy czy prywatnego sanktuarium. To był rytuał wbudowany w normalny dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

To jest dla mnie kompletna zmiana perspektywy. Ale mam pytanie - czy jeśli wiem że sąsiad jest za ścianą i może słyszeć, to nie zmienia to samego rytuału? Nie technicznie, ale psychologicznie? Bo nawet jeśli szepczę, to myśl że ktoś może to usłyszeć przez ścianę jest obecna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Eweliniunia_H I właśnie tu wraca to co Faddi powiedział - ten lęk jest problemem, nie sąsiad. Ale mam obserwację z własnej praktyki: przez pierwsze parę miesięcy ten lęk był duży, a potem po prostu przestał mieć znaczenie. Jakby umysł się dostosował do warunków i przestał to traktować jako zagrożenie dla rytuału. Nie wiem czy każdy tak ma, ale u mnie tak przeszło.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Okej ale to co Sylweria opisuje to adaptacja, nie rozwiązanie. Przyzwyczaiłaś się pracować w warunkach które pierwotnie ci przeszkadzały. To nie znaczy że te warunki są optymalne, tylko że ludzki umysł jest elastyczny. Pytanie czy ta elastyczność ma koszty których nie widzisz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Bolek76 Co miałoby to być za koszty? Pytam serio, bo to jest twierdzenie które wymaga rozwinięcia. W literaturze którą znam nie ma żadnego opisu degradacji praktyki wskutek warunków akustycznych. Są opisy błędów rytualnych, są opisy złego przygotowania, ale 'cienka ściana' jako problem - nie spotkałem.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta dyskusja odpowiedziała na tytuł wątku trochę inaczej niż się spodziewałam. Myślałam że chodzi o to czy sąsiad słyszy i co z tym zrobić praktycznie, a wyszło na to że prawdziwe pytanie jest o to co ty z tym robisz w swojej głowie. Czy ktoś ma jeszcze konkretną technikę na to żeby ten lęk przed byciem usłyszanym nie wchodził w praktykę?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam jedno ćwiczenie które pomogło mi z tym konkretnie. Zanim zacznę cokolwiek, przez kilka minut siedzę cicho i świadomie 'oddaję' przestrzeń za ścianą sąsiadowi. Mentalnie zaznaczam że to jego przestrzeń, moja kończy się tu. To brzmi naiwnie ale działa na to rozproszenie - przestaję myśleć o tym co za ścianą bo już to przepracowałam przed rytuałem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 46

@Akacja Dziękuję za to, to jest właśnie coś konkretnego i spróbuję. Mam jeszcze jedno pytanie które mnie trapi od początku tego wątku - czy tarot robiony jako rytuał jest w ogóle czymś osobnym od zwykłego odczytu, czy to zależy od intencji osoby która go robi? Bo z tej rozmowy nie do końca rozumiem gdzie jest ta granica.


Odpowiedz
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Orakliaa To jest świetne pytanie i szczerze mówiąc przez chwilę musiałam się zastanowić. Myślę że tarot jako rytuał to jednak coś innego - nie dlatego że karty działają inaczej, ale dlatego że ty wchodzisz w inny stan. Zwykły odczyt to trochę jak czytanie mapy. Rytuał to bardziej jak podróż z tą mapą. Ale czy to zależy od intencji? Pewnie tak, ale nie tylko. Zależy też od struktury tego co robisz przed i po odczycie.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Orakliaa Narcyz ma rację że definicja jest kluczowa, ale myślę że ta dyskusja zaczyna odpływać od tego co Orakliaa naprawdę pyta. Bo pytanie brzmiało: czy to jest coś osobnego czy nie? I praktyczna odpowiedź jest taka - zależy od ciebie, ale to nie jest pusta odpowiedź. Jeśli twoja intencja przed odczytem jest czysto diagnostyczna, wychodzi coś innego niż gdy wchodzisz z zamiarem pracy z energią. Karty są te same. Ty nie jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Nie do końca zgadzam się z tym podziałem na 'mapę' i 'podróż'. To metafora która więcej zaciemnia niż wyjaśnia. W praktyce hermetycznej odczyt kart zawsze był traktowany jako akt kontemplatywny - nie tylko interpretacja symboli, ale wejście w relację z nimi. Pytanie czy to jest rytuał czy nie jest trochę jałowe, bo zależy jak definiujesz rytuał. Jeśli rytuał to powtarzalna forma z intencją, to każdy przemyślany odczyt już jest rytuałem niezależnie od tego czy zapalasz świecę.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak właściwie rozróżniasz te dwa podejścia przed odczytem? Mówisz 'intencja diagnostyczna' kontra 'praca z energią' - ale w momencie gdy siadam do kart, często sama nie wiem w jakim jestem trybie. To się jakoś samo organizuje w trakcie. Czy to jest problem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Eweliniunia_H Nie, to nie jest problem. Ale mam do ciebie pytanie zwrotne - czy po zakończeniu odczytu czujesz różnicę? Bo to może być prostszy wskaźnik niż próba klasyfikowania intencji przed. Ja patrzę na to tak: jeśli po odczycie czuję się tak samo jak przed, to był to odczyt analityczny. Jeśli coś się przesunęło, to prawdopodobnie był to akt o innej jakości. Różnica jest mierzalna w efekcie, nie w zamiarze.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Donat 'Mierzalna w efekcie' - ale co to znaczy konkretnie? To jest właśnie ta kategoria która mnie trochę irytuje w tej rozmowie. Mówimy o subiektywnym odczuciu i nazywamy to pomiarem. Ja mogę czuć się inaczej po odczycie z prostego powodu że siedziałem spokojnie przez pół godziny z herbatą. Skąd wiesz że ta zmiana pochodzi z odczytu, nie z samego zatrzymania się?


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

Bolek zadaje dobre pytanie, ale wydaje mi się że gdzieś po drodze zmieniamy temat. Wątek zaczął się od głośności i sąsiadów, a teraz rozmawiamy o mierzeniu efektów. Ciekawa jestem czy ktoś próbował porównać odczyty z muzyką w tle albo szumem ulicy i czy to robiło różnicę - bo to jest chyba bardziej związane z oryginalnym pytaniem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Rozalka86 Ja tak - przez dłuższy czas robiłam odczyty przy otwartym oknie i słyszałam samochody, sąsiada który chodził po balkonie itd. Szczerze, po jakimś czasie przestałam to rejestrować. Ale jest jeden rodzaj dźwięku który naprawdę mi przeszkadza i to jest ludzka mowa. Muzyka, ruch uliczny - okay. Ale jak za ścianą ktoś rozmawia przez telefon, to mózg automatycznie próbuje łapać słowa i to rozrywa skupienie.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Akacja To co Akacja mówi o ludzkiej mowie jest bardzo ciekawe. Czytałam gdzieś że mózg przetwarza mowę inaczej niż inne dźwięki - jakby automatycznie przypisywał jej pierwszeństwo. Czy to może tłumaczyć dlaczego szept podczas rytuału też ciągnie uwagę do siebie bardziej niż intonowany tekst?


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Kryska To się nazywa cocktail party effect i tak, mózg wyodrębnia mowę ludzką z tła nawet gdy tego nie chcemy. Ale z tego wynika coś ważnego dla samego tematu wątku: jeśli ty szepczesz zaklęcie a sąsiad gada za ścianą, problem nie jest w tym że on słyszy ciebie, tylko że ty słyszysz jego. I to jest chyba bardziej realny problem praktyczny niż cała ta dyskusja o głośności własnego głosu.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@orakliaa)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie! Narcyz powiedział to lepiej niż ja przez cały ten wątek. Mój problem to nie jest wstyd przed sąsiadem - mój problem jest taki że jak sąsiad jest głośny, to mi się wszystko rozpada. Szczególnie jak robię odczyt do którego potrzebuję skupienia. Czy jest jakiś sposób na to poza fizycznym wyciszeniem pomieszczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 75

@Orakliaa Słyszałam o technice zwanej anchoring - ale nie w sensie NLP tylko bardziej medytacyjnym. Chodzi o to żeby przed każdą sesją przez kilka minut słuchać aktywnie wszystkich dźwięków wokół, świadomie je rejestrować i 'klasyfikować' jako neutralne tło. Po jakimś czasie umysł przestaje je wyodrębniać jako zagrożenie dla skupienia. Ale to wymaga czasu i regularności.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sylweria, mam wrażenie że opisujesz po prostu medytację uważności pod inną nazwą. Nie mówię że to złe, ale trochę zastanawiam się czy opakowywanie podstawowych technik relaksacyjnych w nowy żargon faktycznie coś dodaje do rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
Rozpoczynający temat
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Bolek, ale Sylweria nie powiedziała że to coś innego niż medytacja. Powiedziała że ta konkretna technika pomaga. Czy to że ma swoją nazwę poza uważnością jest problemem? Wiele rzeczy w tradycji magicznej pokrywa się z psychologią i to nie dyskwalifikuje żadnego z tych podejść. Rozdzielanie ich jest sztuczne.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Narcyz powiedział o cocktail party effect - czy to znaczy że szept podczas rytuału jest podwójnie problematyczny? Raz dlatego że ty sam siebie słabiej słyszysz, a dwa dlatego że w głowie i tak jesteś nasłuchany na dźwięki zewnętrzne? To brzmi jak przepis na bardzo rozedrganą sesję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Eweliniunia_H Tak to wygląda w teorii, ale w praktyce zależy od stanu wyjściowego. Jeśli przychodzisz do sesji już zmęczony albo rozproszony, to tak - szept i zewnętrzne dźwięki będą się nakładać. Jeśli masz jakiś stały rytuał przejścia przed odczytem, coś co sygnalizuje umysłowi że zmieniamy tryb, to te zakłócenia mają mniejszy wpływ. Nie wiem skąd ten mit że skupienie podczas pracy z kartami musi być dane z góry a nie budowane celowo.


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was pracował z kartami przy świecach i z muzyką jednocześnie? Bo zastanawiam się czy muzyka może działać jak bufor dla tych przypadkowych dźwięków z zewnątrz. Tak żeby mózg miał coś znajomego do 'zawieszenia' uwagi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Rozalka86 Tak, i działa. Odkryłam to przypadkowo - raz zostawiłam grającą cicho muzykę instrumentalną i zauważyłam że dźwięki z zewnątrz przestały mnie wyciągać z sesji. To chyba dokładnie ten mechanizm o którym mówisz. Ale musi być instrumentalna - jak są słowa to wracamy do problemu mowy i mózg znowu zaczyna słuchać.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które może być naiwne - czy tarot z muzyką w tle nadal jest rytuałem czy to już tylko odczyt? Pytam bo przez ten wątek zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle rozumiem granicę między tymi dwoma rzeczami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Salomejka To wcale nie jest naiwne pytanie i szczerze mówiąc myślę że to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. Muzyka może być częścią rytuału - w wielu tradycjach jest. Bębny, śpiew, dźwięk mis tybetańskich. Więc muzyka instrumentalna jako tło nie wyklucza rytuału. Wyklucza go brak intencji, nie brak ciszy.


Odpowiedz
(@narcyz-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 69

@Faddi No i właśnie tutaj Faddi powiedział coś co mnie zatrzymało - że muzyka może być częścią rytuału. Bo to otwiera pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu: czy w takim razie dźwięk jest elementem rytuału czy tylko warunkiem do niego? Mis tybetańskich używa się aktywnie, nie jako tło. Bębny w tradycjach szamańskich to nie jest 'bufor dla rozproszenia' - to jest rdzeń praktyki. Kiedy więc zaczynamy muzykę traktować jako bufor, to coś zmieniamy w jej roli, prawda?


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Narcyz.x Dokładnie to samo przyszło mi do głowy. Jak słyszałam że instrumentalna muzyka jako tło działa - sama to robię i działa - to jednocześnie czułam że gdzieś jest granica której nie przekraczam świadomie. Mis używam aktywnie, to jest co innego. Ale czy ambient który leci sobie przez głośnik to nadal rytuał czy już tylko moje prywatne preferencje akustyczne? Nie mam odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

A ja się zastanawiam czy ta granica w ogóle ma znaczenie praktyczne. Znaczy - jeśli oba podejścia działają, to czy to że jedno jest 'prawdziwym rytuałem' a drugie nie, zmienia cokolwiek w samym odczycie? Może to jest po prostu inny zestaw warunków do tego samego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Salomejka Pytanie tylko co rozumiesz przez 'działa'. Bo jeśli miara jest to że skupiasz się lepiej, to tak, obie rzeczy mogą działać tak samo. Ale jeśli rytuał ma dla ciebie inne znaczenie niż tylko stworzenie sprzyjających warunków, to ta granica zaczyna mieć znaczenie. To nie jest pytanie o efekt zewnętrzny, to jest pytanie o to czego od tej praktyki oczekujesz.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Donat, ale właśnie to jest to co mnie irytuje w tej rozmowie od początku. Ciągle wracamy do 'zależy czego oczekujesz' i to jest odpowiedź która nie zamyka żadnego pytania. Rozumiem że intencja ma znaczenie, ale czy naprawdę nie możemy powiedzieć czegoś bardziej konkretnego o tym kiedy coś jest rytuałem a kiedy po prostu siedzisz przy kartach przy muzyce?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Bolek76 A czy możemy? Serio pytam, bo nie jestem pewien czy istnieje obiektywna definicja rytuału która nie odwołuje się w końcu do intencji lub kontekstu kulturowego. Nawet w antropologii - van Gennep, Turner - rytuał definiuje się przez strukturę i funkcję, nie przez konkretne elementy. Więc muzyka może być częścią rytuału albo nie, zależnie od tego jak jest osadzona w całości.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@eweliniunia_h)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ja rozumiem tę dyskusję, ale wracając na chwilę do ziemi - jeśli mieszkam w bloku i sąsiad zaczyna wiercić akurat gdy zaczynam sesję, to żadna teoria o rytuałach mi nie pomoże. Co wtedy? Przerywać i zaczynać od nowa? Czekać? Jakoś próbować mimo hałasu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalka86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 66

@Eweliniunia_H Ha, to jest właśnie to pytanie które zaczęło cały wątek i jakoś co chwilę od niego odpływamy. Mnie też interesuje ta konkretna sytuacja. Czy ktoś miał tak że zaczął odczyt, zrobiło się głośno i dokończył mimo wszystko? I czy taki odczyt potem się różnił od innych?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: