Forum

Asystent AI
Przedmioty dziedzic...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty dziedziczone - czy magia poprzedniego właściciela zostaje w rzeczach?

Strona 1 / 2

Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dostałem ostatnio po dziadku stary zegarek kieszonkowy. Srebro, przedwojenny, chodził idealnie przez dekady. Dziadek był osobą bardzo... nazwijmy to, skupioną na pewnych rytuałach - modlitwy o stałych porach, określone gesty, niemal obsesyjne przywiązanie do tego zegarka. Noszę go od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że coś w nim zostało. Nie sen, nie wizja - po prostu pewien ciężar decyzyjny znika, kiedy go mam przy sobie. Jakby coś pomagało mi się zatrzymać zanim zrobię coś głupiego. Zastanawiam się czy to kwestia tego, co on w niego włożył latami, czy po prostu psychologiczna kotwica - bo kojarzę go z człowiekiem, którego szanowałem. Macie jakieś przemyślenia? Bo serio nie wiem gdzie tu kończy się magia a zaczyna zwykła psychologia.


Odpowiedz
124 odpowiedzi
Wpisy: 300
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań, przy których nie ma sensu rozdzielać magii od psychologii, bo one tu działają razem. W tradycji zachodniej mówi się o imprintingu - przedmiot nosi zapis energetyczny użytkownika, szczególnie jeśli kontakt był długotrwały i emocjonalnie naładowany. Twój dziadek nie musiał być magiem żeby wbić coś w ten zegarek. Wystarczyła regularność i intensywność intencji. Ale mam pytanie - czy czyściłeś go przed założeniem? Bo to dość istotna kwestia przy przedmiotach dziedziczonych.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Celestynka Nie czyściłem. Szczerze mówiąc nie przyszło mi to do głowy, bo... no właśnie, nie chciałem tego czyścić. Zakładałem, że jeśli coś tam zostało, to raczej chcę to zachować niż usuwać. Ale teraz kiedy piszesz - masz rację, że to decyzja którą warto podjąć świadomie, a nie z przypadku. Skąd wiesz kiedy to co zostało jest czymś co chcesz przy sobie trzymać, a kiedy czymś co trzeba odpuścić?


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Celestynka O, dziękuję że poruszyłeś ten temat, bo ja właśnie mam podobny dylemat z pierścionkiem po babci. Babcia była kobietą mocno wierzącą, ale jednocześnie miała kilka dziwnych przyzwyczajeń których nikt w rodzinie nie rozumiał - np. zawsze zakrywała lustro kiedy chorowała. Pierścionek nosiła przez kilkadziesiąt lat. Mnie się po nim śnią bardzo konkretne, dosłowne sny - miejsca których nie znam, ludzie których nie widziałam. Czy to mogłoby być właśnie ten imprinting o którym mówi Celestynka?


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Gienia90 A te sny są neutralne czy mają jakiś ładunek emocjonalny? Pytam bo to może być dość ważne dla oceny czy coś tu 'działa' czy to po prostu aktywna wyobraźnia nakręcona przez fakt noszenia czegoś po kimś bliskim. Sam miałem podobną sytuację z kurtką po wujku i te skojarzenia potrafiły być bardzo żywe, ale po czasie doszedłem do wniosku że to raczej ja się nakręcałem wspomnieniami.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Jacek73 Emocjonalnie są spokojne, takie obserwacyjne. Nie ma w nich niepokoju ani radości, bardziej jakbym oglądała czyjeś wspomnienia z zewnątrz. I właśnie to jest dziwne, bo gdybym się nakręcała własną wyobraźnią, to chyba byłoby więcej mojego 'ja' w tych snach? Ale nie jestem pewna czy to argument.


Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Celestynka Wracając do pytania Celestynki o czyszczenie - zastanawiam się nad tym szerszej. Rozumiem czyszczenie jeśli przedmiot pochodzi od kogoś z kim mieliśmy złe relacje albo o kim nic nie wiemy. Ale jeśli to ktoś bliski i mamy dobry powód żeby sądzić że to co zostało jest... powiedzmy pozytywne? To czy czyszczenie nie jest trochę jak kasowanie czegoś co chcielibyśmy zachować?


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu bo temat mnie złapał. W psychometrii - czyli w tym co badacze paranormalni próbowali opisywać mniej więcej od XIX wieku - zakłada się że przedmioty mogą przechowywać rodzaj emocjonalnego śladu. Edgar Cayce mówił o tym inaczej niż późniejsi badacze, ale wspólny mianownik jest jeden: intensywność przeżyć zostawia coś w materii. Problem w tym że weryfikowalność tego jest zerowa, co nie znaczy że doświadczenia takie jak to Augura nie są prawdziwe jako doświadczenia. Tylko że nie wiadomo co tak naprawdę się dzieje. Może to pamięć ciała wywołana przez dotyk obiektu, może coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Zależy też co rozumiemy przez 'magię poprzedniego właściciela'. Jeśli ktoś aktywnie pracował z przedmiotem - ładował go intencją, używał w rytuałach, poświęcał - to zostaje coś zupełnie innego niż ślad zwykłego użytkowania. Zegarek Augura to jedno, ale co jeśli ktoś dostaje po kimś przedmiot który był celowo magicznie ładowany i tego nie wie? Czy w ogóle to 'działa' bez wiedzy odbiorcy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Bylica No właśnie, to jest chyba kluczowe pytanie. Bo jeśli efekt zależy od tego czy odbiorca wie - to sugeruje że to psychologia. Ale jeśli działa bez wiedzy - to już coś innego. Czy są jakieś obserwacje w tym kierunku? Przypadki gdzie ktoś poczuł coś z przedmiotu zanim w ogóle wiedział skąd pochodzi?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Bylica Dokładnie ten dylemat. I moja odpowiedź jest prosta: nie czyść jeśli nie chcesz. Czyszczenie to nie obowiązek, to decyzja. Natomiast co do pytania Bylicy o działanie bez wiedzy odbiorcy - tak, są takie przypadki. Psychometria opiera się właśnie na założeniu że osoba trzymająca przedmiot może odbierać informacje bez żadnego kontekstu. Praktykujący psychometrycy dostają przedmiot zawinięty, nic o nim nie wiedzą. Efekty są różne, ale to nie jest coś wymyślonego na poczekaniu.


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Celestynka Wchodzę z boku - mam pytanie do Celestynka. Wspomniałaś o imprintingu. Czy jest jakaś różnica między przedmiotem który ktoś nosił przez lata a przedmiotem który był jednorazowo użyty w konkretnym, intensywnym rytuale? Bo wydaje mi się że te dwa mechanizmy mogą być zupełnie inne - jedno to akumulacja, drugie to jednorazowe, ostre zadziałanie.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Westalka Dobra obserwacja. Tak, to są inne jakościowo ślady. Długotrwałe użytkowanie tworzy coś jak warstwa po warstwie - spokojne, przewidywalne, często spójne z charakterem osoby. Jednorazowy intensywny rytuał może zostawić coś ostrego, bardziej naładowanego emocjonalnie, czasem trudniejszego do rozczytania. Pytanie czy lepszy jest jeden czy drugi - to zależy od tego do czego ma służyć przedmiot dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu dodać jeden wątek, bo myślę że go omijamy. Są tradycje w których celowo przekazuje się przedmiot z intencją - nie tylko z przypadkowego dziedziczenia. W hoodoo na przykład przekazanie osobistego przedmiotu to bardzo konkretna praktyka, i tam zakłada się że to co w nim zostało jest aktywne niezależnie od tego czy odbiorca w to wierzy. To nie jest kwestia wiary odbiorcy, tylko jakości zapisu. Ale zaraz - czy ktoś tu ma doświadczenie z przedmiotem po kimś obcym, nie z rodziny? Bo myślę że to jeszcze inne zagadnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Ja! Kupiłam na pchlim targu stary wisior, coś w stylu słowiańskim, wyglądał na ręcznie robiony. Bardzo szybko zaczęłam mieć wrażenie że jest za ciężki, i nie mówię o fizycznym ciężarze - po prostu nie chciał na mnie być. Zdjęłam go po kilku dniach i odłożyłam. Czy to możliwe że coś z nim było nie tak, czy to moja głowa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Strzybozka63 'Nie chciał na mnie być' to całkiem konkretny opis. Nie deprecjonowałabym tego. Z przedmiotami z rynków i antykwariatów jest zawsze ta kwestia że nie masz żadnego kontekstu - ani skąd pochodzi, ani kto i jak z nim obcował. Część tradycji mówi że taki przedmiot zawsze należy oczyścić przed użyciem, właśnie dlatego. Ale tu jest kolejne pytanie - jak go oczyściłaś? Albo czy w ogóle próbowałaś przed odłożeniem?


Odpowiedz
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 125

@Bylica Nie czyściłam bo nie wiedziałam że tak się robi. Po prostu się go pozbyłam - zostawiłam w pudelku i oddałam na następny pchli targ. Trochę głupio teraz myślę że może komuś innemu przekazałam problem 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, mam wrażenie że w tej rozmowie zakładamy że energia w przedmiocie jest czymś stałym, niezmiennym. Ale czy nie może być tak że ona się po prostu... kończy? Że zegarek po dziadku Augura za kilka lat nie będzie już 'ładowany' tak samo? Albo że z każdym nowym użytkownikiem stara warstwa słabnie i zaczyna się nowa? Bo jeśli tak, to pytanie czy w ogóle ma sens mówić o magii 'poprzedniego właściciela' po dłuższym czasie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Alojzy To bardzo dobre pytanie i myślę że odpowiedź zależy od tego co w ogóle przechowuje ten zapis. Jeśli traktujemy to jako coś w rodzaju pola informacyjnego - to dlaczego miałoby zanikać samo z siebie? Ale jeśli to bardziej dynamiczne, zależne od ciągłego podtrzymywania - to jak przestaje być używane, może faktycznie słabnąć. Nie wiem. Nie ma tu pewności.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Alojzy To co mówi Alojzy przypomina mi coś co słyszałem od jednej osoby - że przedmioty są jak nagranie, nie jak radio. Nagranie nie traci jakości samo z siebie, ale można je nadpisać. Czyli nowy właściciel nie kasuje starego zapisu od razu, ale z czasem jego energia zaczyna dominować. Czy to ma sens w kontekście tego co tu mówicie?


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy ktoś z was świadomie zdecydował się zatrzymać energię poprzedniego właściciela i aktywnie z niej korzystać? Nie przypadkowo, nie przez skojarzenie, ale z pełną intencją? Ciekawi mnie jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nikt nie odpowiedział na moje pytanie, więc może inaczej zapytam - czy ktokolwiek z was podszedł do odziedziczonego przedmiotu nie jako do pamiątki, tylko jako do czegoś co ma konkretne zastosowanie w pracy magicznej? I jak to wyglądało praktycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Pelagiusza_L Tak. Zegarek po dziadku, o którym wspominałem - przez jakiś czas traktowałem go jako rodzaj kotwicy przy pracy z intencją. Nie dlatego że go zaprogramowałem, ale właśnie dlatego że nie musiałem. Miał w sobie coś gotowego. Problem, który szybko zauważyłem, to że ta gotowość była jego, nie moja. Czyli działałem na cudzej bazie, co jest co najmniej dwuznaczne.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

'Działałem na cudzej bazie' - to brzmi jakbyś pożyczył cudzy głos do własnej rozmowy. Czy to ci w którymś momencie przeszkadzało, czy raczej byłeś z tego zadowolony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Jacek73 Przeszkadzało w momencie kiedy chciałem zrobić coś niezgodnego z tym co dziadek reprezentował. Nie ma w tym nic metafizycznego - po prostu skojarzenia były tak silne że blokował mi się swobodny ruch. Jakby sumienie pożyczyło sobie jego twarz.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Augur jest bardzo zbliżone do tego jak w niektórych tradycjach celowo używa się przedmiotów po przodkach - właśnie po to żeby mieć 'kotwicę' jak to nazwał. W tradycji santería używanie przedmiotów po inicjowanych poprzednikach jest standardem, ale tam jest też jasna linia kto i co może przekazać. Przy dziedziczeniu rodzinnym tej linii nie ma, więc efekt może być nieprzewidywalny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 62

@Bylica A czy w tych tradycjach jest coś na temat tego co zrobić jeśli ta linia jest niejasna? Bo większość z nas dziedziczy po osobach które nie były świadomymi praktykami, a mimo to coś po nich zostaje.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Pelagiusza_L W hoodoo i w kilku tradycjach afrokaraibskich jest praktyka 'zapytania' przedmiotu - coś co brzmi metaforycznie, ale w praktyce sprowadza się do uważnej obserwacji własnych reakcji podczas kontaktu. Nie chodzi o żaden spektakularny rytuał, raczej o świadome wyczulenie. Jeśli czujesz opór - to opór. Jeśli czujesz ciągłość - to ciągłość. To nie jest wróżenie, to słuchanie.


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Celestynka Dziękuję za ten wątek, bo właśnie o to mi chodziło z tym pierścionkiem. Ale mam pytanie do Celestynki - mówisz o opporze i ciągłości, ale co jeśli nie czujesz nic konkretnego? Mam wrażenie że po prostu jest to zwykła biżuteria i nic do mnie nie mówi. Czy to znaczy że jest 'pusta'?


Odpowiedz
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Gienia90 Może właśnie tak jest. Nie każdy przedmiot musi coś nieść. Albo niesie coś bardzo spokojnego, neutralnego, co po prostu nie przykuwa uwagi. Nie wszystko co zostało po kimś musi być naładowane - zależy od tego jak ta osoba żyła, czy i jak używała tego przedmiotu, w jakich okolicznościach.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z małą korektą bo mam wrażenie że w tej dyskusji nieświadomie zakładamy że 'pustość' to brak. Ale w kilku tradycjach - i tutaj mogę się powołać na badania Williego Kaa nad polinezyjską koncepcją mana - neutralność przedmiotu to stan zasadniczo różny od braku zapisu. Przedmiot może być wyciszony, a nie pusty. To są dwie różne rzeczy i reaguje się na nie inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Konwalka74 Ale skąd mam wiedzieć czy mam do czynienia z wyciszonym czy pustym? Czy jest jakiś sposób żeby to odróżnić inaczej niż przez własne odczucia, które mogą być zupełnie subiektywne?


Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Alojzy Szczerze? Nie ma metody zero-jedynkowej. Psychometria próbowała to ustandaryzować w XIX i XX wieku, ale wyniki zawsze zależały od wrażliwości osoby badającej. Można porównywać własne reakcje na różne przedmioty w podobnych warunkach - to trochę jak kalibracja. Ale absolutnej pewności nie ma i ktokolwiek ci powie że ma - lepiej go sprawdzić dwa razy.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wracając do tego wiszora który kupiłam - słuchajcie, mam teraz pytanie do siebie samej właściwie. Powiedziałam że 'nie chciał na mnie być', ale czy to nie jest tak że ja po prostu nie chciałam go nosić i szukałam uzasadnienia? Jak w ogóle odróżnić prawdziwe odczucie od projekcji własnych oczekiwań?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Strzybozka63 To jest jedno z tych pytań na które nie ma dobrej odpowiedzi, ale samo jego zadanie jest już sensowne. Jedna rzecz którą słyszałem - jeśli odczucie wyprzedza myśl, to raczej nie jest projekcja. Projekcja działa odwrotnie: najpierw myślisz 'to pewnie jest naładowane' i potem czujesz coś pod to myślenie. Jeśli poczułaś ciężar zanim zdążyłaś go zinterpretować - to warto to wziąć poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Ale to też można podważyć, bo nasze mózgi są dosłownie zaprojektowane do tego żeby tworzyć narracje przed uświadomieniem sobie bodźca. Wiemy to z badań nad percepcją - decyzja często wyprzedza świadomość decyzji. Więc 'odczucie wyprzedza myśl' niekoniecznie jest dowodem na cokolwiek poza sprawnym układem nerwowym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Andromena_Z Masz rację, ale to jest argument który obala każde doświadczenie subiektywne w ogóle, nie tylko ezoteryczne. Pytanie nie brzmi 'czy to dowód', tylko 'czy jest coś co wymaga wyjaśnienia'. Strzybozka opisała spójne, powtarzalne odczucie z konkretnym obiektem. To nie jest dowód na nic nadnaturalnego, ale jest czymś, czemu warto się przyjrzeć bez z góry przyjętego wyroku.


Odpowiedz
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 85

@Bylica Zgadzam się z tym podejściem. Nie neguję doświadczenia, tylko sam mechanizm interpretacji. Można poczuć coś realnego i jednocześnie nie wiedzieć skąd to pochodzi - i to jest chyba uczciwa pozycja wyjściowa.


Odpowiedz
Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do pytania Pelagiuszy o świadome korzystanie z energii poprzednika - jest jeszcze jeden aspekt który pominęliśmy. Co się dzieje jeśli energia poprzedniego właściciela i twoja własna zaczynają tworzyć coś pośredniego? Nie jego, nie twoje, ale jakiś wypadkowy zapis. Mam wrażenie że o tym właśnie mówił Jacek z tym porównaniem do nadpisywania.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam od dawna i mam jedno doświadczenie które pasuje do tego co piszecie. Dostałam od znajomej kamień który wcześniej należał do jej mamy. Znajoma nie wiedziała że miałam z nim jakikolwiek kontakt - po prostu zostawiła go u mnie przez przypadek. Po kilku tygodniach zapytała mnie czy 'nic dziwnego nie było'. Okazało się że miałyśmy bardzo zbliżone sny w tym samym okresie, chociaż żadna z nas nie mówiła drugiej o snach. Nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Esoterica To jest dokładnie ten przypadek który Andromena pytała o wcześniej - działanie bez wiedzy odbiorcy. Zbieżność snów między tobą a znajomą w tym samym czasie przy wspólnym obiekcie to coś co wychodzi poza przypadek statystyczny, szczególnie że treści były zbliżone. Czy sny dotyczyły jej mamy, czy czegoś bardziej ogólnego?


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Esoterica To co opisuje Esoterica jest dla mnie ciekawsze niż cały poprzedni wątek o tym czy przedmiot 'chce' być noszony. Bo tutaj mamy coś konkretnego - dwie osoby, jeden przedmiot, zbieżne sny, żadna nie wiedziała o drugiej. Esoterica, powiedz mi więcej o tych snach. Czy to były podobne obrazy, emocje, czy może dosłownie te same sceny?


Odpowiedz
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Jacek73 Podobne obrazy, nie identyczne. Ona śniła o swojej mamie przy oknie z niebieską firanką, ja śniłam o nieznajomej kobiecie przy oknie, ale bez szczegółów. Nie wiedziałam nic o tej matce, nigdy jej nie widziałam na zdjęciach. Dopiero po rozmowie okazało się że jej mama miała w sypialni niebieskie firanki. To może być przypadek, ale jest wystarczająco konkretne żeby mnie nie puścić.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu wchodzi klasyczny problem potwierdzenia - zapamiętujemy zbieżności, zapominamy rozbieżności. Ile snów miałaś w tamtym czasie które nie miały nic wspólnego z oknem ani kobietą? Nie mówię że nic się nie wydarzyło, naprawdę, ale 'niebieska firanka' to szczegół który można dopasować do wielu rzeczy jeśli jest się wystarczająco zmotywowanym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@esoterica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Andromena_Z Masz rację że tak to działa generalnie. Ale w tym przypadku sen z kobietą przy oknie był na tyle wyrazisty że zapisałam go rano - zanim rozmawiałam ze znajomą. Mam go w notatniku z datą. Więc nie rekonstruuję go wstecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 305
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Ten zapis z datą zmienia postać rzeczy. Jeśli masz to czarno na białym przed rozmową ze znajomą, to przynajmniej wyklucza retrospektywne dopasowanie. To jest jeden z tych przypadków gdzie metodologicznie coś się trzyma - i to rzadkość w takich opowieściach, nie mówię tego złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Konwalka74 Właśnie. I to wracamy do pytania Augura o 'wypracowany stop' między energią poprzedniego właściciela a nową osobą. Esoterica nie wiedziała nic o tej kobiecie, ale kamień jakby przeniósł fragment kontekstu. Nie samą tę osobę, raczej coś z atmosfery jej życia. Pytanie co się z tym dalej dzieje - czy to zanika, czy kamień zaczyna 'zapisywać' też Esotericę?


Odpowiedz
Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodziło kiedy pisałem o tym pośrednim stanie. W praktyce - przynajmniej w tym co obserwowałem przy dziadkowym zegarku - ten 'stop' z czasem przesuwa się w stronę nowego właściciela. Ale nie całkowicie. Zostaje jakiś osad poprzedniego. Nie wiem czy to dobre słowo, ale osad mi pasuje bardziej niż 'ślad' czy 'nagranie'.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Osad mi się podoba, bo sugeruje że nie da się tego w pełni wyczyścić. Ale to trochę niepokojące jeśli dostałeś coś po kimś kogo nie znałeś albo o kim niewiele wiesz. Jak wtedy z tym siedzisz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Strzybozka63 No właśnie, bo czytam całą tę rozmowę i mam taką myśl że może lepiej w ogóle nie używać cudzych przedmiotów jeśli nie wiadomo co za nimi stoi? Trochę jak z używaną odzieżą energetycznie - chyba że się ją wyczyści.


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Alojzy To zależy od tego czemu ten 'osad' miałby być czymś złym. W wielu tradycjach obiekty z historią są celowo preferowane właśnie dlatego że są zakorzenione. Nowy, 'czysty' przedmiot jest jak biała kartka - można na nim pisać, ale nie ma tła. Kwestia czy chcesz pracować z tłem czy bez.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

O, to mnie trochę uspokoiło, bo właśnie miałam ten pierścionek po babci i nie wiedziałam co z nim zrobić. Skoro osad nie musi być czymś złym, to może po prostu powinnam go nosić i zobaczyć co się dzieje? Dzięki za to Celestynka, naprawdę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@westalka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 376

@Gienia90 Tylko że to 'zobaczyć co się dzieje' jest dobre jeśli masz jakiś sposób żeby zauważyć różnicę. Bo jak nie masz punktu odniesienia, to możesz nosić i nic nie wychwycić albo wychwycić coś co i tak by się wydarzyło. Prowadzisz jakiś dziennik snów, nastrojów, cokolwiek?


Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Westalka Nie prowadzę, ale teraz zaczynam myśleć że powinnam zacząć. Nie przyszło mi do głowy żeby to systematyzować.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Dziennik to jeden pomysł, ale ja bym dodał że warto też zacząć od okresu bez przedmiotu żeby mieć bazę. Tydzień, dwa bez noszenia, potem zacząć i porównać. Bez bazy porównania wszystko co potem wyczujesz będzie miało tę samą wartość co losowe obserwacje.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@pelagiusza_l)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co jeśli ktoś już nosi od dłuższego czasu i nie pomyślał żeby zbierać dane na początku? Da się coś z tego uratować retroaktywnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Pelagiusza_L Można spróbować zrobić przerwę teraz i potraktować ją jako opóźniony punkt zerowy. Nie jest idealny metodologicznie, ale lepszy niż nic. Jeśli podczas przerwy zauważysz jakąś zmianę - w snach, w nastrojach, w tym jak się czujesz w danym miejscu - to już jest jakiś sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

Ale to nadal jest problem z grupą kontrolną. Ty jako obserwator wiesz że robisz eksperyment, więc twój mózg automatycznie szuka różnic. Nie mówię że doświadczenia nie mają wartości, ale wyciąganie z nich wniosków o zewnętrznym źródle wymaga jednak jakiejś powściągliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Andromena_Z Pełna zgoda co do powściągliwości. Ale myślę że w tej rozmowie nikt nie twierdzi że ma dowód na nic. Augur mówił o osadzie, Esoterica o snach z datą, Celestynka o tradycjach które to opisują - to jest inny poziom roszczenia niż 'mam dowód że przodkowie żyją w zegarkach'. Można eksplorować doświadczenie bez udawania że się je wyjaśniło.


Odpowiedz
Wpisy: 410
Rozpoczynający temat
(@augur08)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dokładnie to chciałem powiedzieć od początku tego wątku. Nie zakładam że wiem skąd to pochodzi. Zakładam że coś się dzieje i staram się to opisać. Dziadkowy zegarek mógł mi nic nie dawać poza skojarzeniami z konkretną osobą - i już to jest wystarczające żeby zmienić jak pracuję. Nie potrzebuję do tego żadnej metafizyki, choć metafizyki też nie wykluczam.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

To jest chyba najuczciwsze co można powiedzieć w tym temacie i trochę żałuję że ten wątek nie zaczął się od tego zdania. Może by nie było tyle kręcenia się w kółko 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alojzy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 247

@Strzybozka63 Ale to uczciwe podejście chyba najtrudniej utrzymać, bo jak już masz ten zegarek czy pierścionek i zaczynasz coś czuć, to ciężko zostać przy 'nie wiem skąd to pochodzi'. Mózg chce historii.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@andromena_z)
Połączone: 2 lata temu

No i tu jest właśnie ten problem który mnie śledzi przez całą tę rozmowę. Czy to że 'mózg chce historii' automatycznie dyskwalifikuje doświadczenie? Bo można to powiedzieć o każdym ludzkim przeżyciu. Zakochanie też jest po części chemią i ewolucją, ale nikt nie mówi że przez to nie jest prawdziwe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 305

@Andromena_Z To zależy co rozumiemy przez 'prawdziwe'. Jeśli mówimy o subiektywnym przeżyciu - to tak, jak najbardziej. Jeśli mówimy o zewnętrznym źródle tego przeżycia, to już jest inna rozmowa. I chyba warto je rozdzielić, bo miesza się tutaj kilka warstw jednocześnie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: