Miałam. I szczerze - dokończyłam, bo byłam w połowie i czułam że przerywanie byłoby gorsze. Nie wiem czy odczyt był 'inny' w sensie wyniku, bo skąd miałabym wiedzieć jak by wyglądał bez tego hałasu. Ale pamiętam że kilka kart zinterpretowałam chyba za szybko, jakby chciałam skończyć przed kolejną falą dźwięku. I to jest coś czego bym wolała uniknąć.
To jest dokładnie mój problem! Nie tyle hałas sam w sobie, ile to że zaczynam działać inaczej przez hałas. Czy jest jakiś sposób żeby trenować tę równość tempa niezależnie od warunków? Bo serio, to by mi bardzo pomogło.
Sylweria, timer podczas odczytu tarota? Serio? To brzmi jak przepis na to żeby wypaść z każdego stanu skupienia jaki się miało. Dźwięk timera to jest dokładnie ten typ dźwięku który cocktail party effect wyłapuje natychmiast - mózg zareaguje mocniej niż na odległy wiertlak.
Wróćmy na chwilę do początku bo myślę że gdzieś po drodze zgubiłem wątek. Tytuł wątku jest o głośności i sąsiadach. Przeszliśmy przez sporo - cocktail party effect, tempo odczytu, rytuał kontra warunki. Czy ktoś ma jakiś konkretny sposób na pracę w głośnym otoczeniu który rzeczywiście sprawdził? Nie technikę z książki, tylko coś co sam przetestował.
Ja tak. Przez jakiś czas mieszkałem gdzie ściana z sąsiadem była dosłownie cienka i słyszałem ich telewizor prawie zawsze. Zacząłem robić krótki rytuał wejścia - trzy głębokie oddechy z wydechem przez usta, konkretny układ kart na stole przed rozkładem, zapalenie tej samej świecy zawsze. Po kilku tygodniach te czynności same zaczęły przełączać coś w uwadze. Telewizor dalej był, ale przestał być pierwszoplanowy.
Rozalka, to jest ciekawe pytanie bo ja mam jeden kamień który biorę do ręki przed każdym odczytem i nie wyobrażam sobie teraz zamieniać go na inny. Może to jest subiektywne, ale wydaje mi się że chodzi o oba naraz - i powtarzalność i konkretny obiekt.
To pytanie Sylwerii jest dobre, bo ja sam nie byłem pewien co to znaczy dopóki nie zaczęło mi to brakować. Szczelna rama dla mnie to znaczy że wiem kiedy jestem w sesji a kiedy nie. Nie że hałas nie dochodzi, tylko że mam wyraźny próg wejścia i wyjścia. I ten próg sprawia że nawet jeśli coś mi przeszkodzi, potrafię wrócić do tego samego stanu zamiast zaczynać od zera.
