Forum

Asystent AI
Magia a ciało - fiz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a ciało - fizyczne odczucia podczas praktyki

Strona 1 / 4

Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy to tylko u mnie, ale za każdym razem kiedy robię cokolwiek z zamiarem - nieważne czy to proste ognisko czy bardziej rozbudowany rytuał - czuję fizyczne rzeczy, których nie umiem do końca wytłumaczyć. Najczęściej to ciepło w dłoniach, czasem coś jakby mrowienie przechodzące przez ramiona. Raz miałem tak silne uczucie nacisku na klatce piersiowej, że musiałem przerwać. Zastanawiam się czy inni to czują i czy w ogóle przywiązujecie do tego uwagę, czy raczej traktujecie te sygnały jako coś normalnego i idziecie dalej.


Odpowiedz
161 odpowiedzi
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Ciepło w dłoniach to jedno z bardziej powszechnych odczuć i ma swoje uzasadnienie w kilku tradycjach. W hermetyzmie mówi się o 'telestic work' - pracy, która angażuje ciało fizyczne jako medium dla wyższych prądów. Ale mrowienie w ramionach to inna sprawa. Czy to się pojawia na początku rytuału, w trakcie, czy dopiero po? Bo to dość istotne z punktu widzenia tego, co się dzieje energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Swiatowid91 u mnie to mrowienie pojawia się mniej więcej w połowie, nie na początku. Na początku jest właśnie to ciepło. Potem robi się spokojnie i wtedy przychodzi mrowienie - jakby fala od dołu do góry. A ten nacisk na klatce był jednorazowy i był inny niż reszta, dlatego mnie zatrzymał.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to od dawna zastanawia. Czuję podobne rzeczy - to mrowienie, które opisujesz. U mnie zaczyna się zwykle w okolicach nadgarstków i idzie w górę. Swiatowid91 masz rację że moment wystąpienia ma znaczenie, bo ja to czuję głównie na etapie 'ładowania' intencji, zanim jeszcze cokolwiek fizycznie zacznę robić. Jakby ciało wyprzedzało działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Nacisk na klatce piersiowej to coś, czego bym nie bagatelizowała. Nie dlatego, że to złe - ale dlatego, że może sygnalizować przeciążenie. W niektórych systemach ceremonialnych mówi się wprost, że jeśli ciało 'protestuje' w taki sposób, to znaczy że albo tempo jest zbyt wysokie, albo pracujesz z czymś, na co nie jesteś w tamtym momencie gotowy. Nie twierdzę, że tak było w twoim przypadku, ale warto to obserwować w czasie, a nie jednorazowo.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujecie z tym mrowieniem i ciepłem jest opisane dość precyzyjnie w kontekście propriocepcji rytualnej - nasz układ nerwowy reaguje na skupienie uwagi i zmianę oddechu, które towarzyszą każdej praktyce. Ale to nie znaczy, że to 'tylko' fizjologia. Obydwa wyjaśnienia mogą być jednocześnie prawdziwe. Mnie bardziej ciekawi ten nacisk na klatce piersiowej. Kacperek.x, czy przed tym rytuałem byłeś zmęczony, niewyspany, może chory?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Chalcedonka byłem zmęczony tego wieczoru, to prawda. Nie pomyślałem o tym połączeniu. Teraz kiedy to piszesz, to ma sens - może ciało po prostu nie miało zasobów żeby przepuścić przez siebie tyle ile chciałem. Ciekawe że tydzień wcześniej robiłem coś podobnego i nic takiego się nie wydarzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja podchodziłem do tego przez pryzmat czakr i szczerze mówiąc ta perspektywa coś mi wyjaśniła - przynajmniej w moim przypadku. To ciepło w dłoniach koreluje mi z aktywacją czakry serca i dłoniowej (są tradycje które uznają dłonie za drobne centra energetyczne). A mrowienie wzdłuż kręgosłupa to klasyczny opis tego, co w jodze kundalini nazywa się kriyas - mimowolne reakcje ciała na przepływ prany. Pytanie czy to się sprawdza u kogoś poza kontekstem jogicznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Hilek.pl kriyas to ciekawy trop, ale trzeba uważać na zbytnie mieszanie systemów. W praktyce ceremonialnej nie używamy modelu czakr i to może prowadzić do zamieszania w interpretacji. Nie mówię że jest błędna - mówię że każdy system ma swój własny opis tych samych zjawisk i nakładanie ich na siebie może bardziej mylić niż pomagać. Choć przyznam, że te reakcje fizyczne są na tyle podobne w opisach niezależnie od tradycji, że coś za tym musi stać.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie to co mówi Hilek.pl brzmi podobnie do tego co czuję czasem podczas medytacji. Ale ja nie robię żadnych rytuałów, więc nie wiem czy można to porównywać. To mrowienie pojawia się u mnie głównie przy pewnym rodzaju skupienia, nie przy żadnej konkretnej technice. Czy to znaczy że to ta sama rzecz co wy opisujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i zastanawiam się - czy te odczucia są zawsze pozytywne, czy macie też takie nieprzyjemne? Bo ja mam raz na jakiś czas coś co mogę opisać tylko jako 'zimny wiatr' przechodzący przez plecy, ale bez żadnego zewnętrznego źródła. I nie jest to przyjemne. Pojawia się najczęściej kiedy coś idzie 'nie tak' z rytmem praktyki - jakbym wchodziła w złą fazę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Marianka70 ten zimny wiatr znam. To opisywane jest w starszych tekstach jako 'obecność', nie koniecznie w sensie dosłownym, ale jako sygnał zmiany w polu energetycznym wokół praktykującego. Część osób to interpretuje jako ostrzeżenie, część jako potwierdzenie że coś weszło w kontakt. Masz jakieś poczucie co to jest w twoim przypadku?


Odpowiedz
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Drakona50 nie mam jasnego poczucia. Raz miałam wrażenie że to ostrzeżenie, raz że po prostu nieudany moment. Ale jest jedna rzecz którą zauważyłam - gdy to się pojawia i zmieniam coś w tym co robię, na przykład zwalniam, zmieniam oddech albo przerywam - to ten zimny powiew znika. Jakby był sygnałem do korekty a nie do zatrzymania się.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam swoje trzy grosze do tego. Kiedyś podczas dłuższego rytuału dostałem tak silnych zawrotów głowy, że musiałem usiąść. I to nie było pierwsze tego typu doświadczenie. Potem ktoś mi powiedział że to może być kwestia hiperwentylacji bo nieświadomie zmieniamy oddech podczas skupienia. No i sprawdziłem - rzeczywiście, zacząłem kontrolować oddech i zawroty prawie znikły. Ale zostało coś innego - taki stan jakby bycia troche poza ciałem. Nie wiem jak to nazvać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Leszek81 to 'bycie trochę poza ciałem' to po angielsku opisywane jako 'dissociative threshold' - próg, przy którym silne skupienie uwagi na wewnętrznym świecie powoduje chwilowe odcięcie od bodźców zewnętrznych. To nie jest coś nadnaturalnego samo w sobie, ale w kontekście rytualnym ludzie to interpretują jako bramkę do innego stanu świadomości. W tradycji szamańskiej to wręcz pożądany efekt. Pytanie co ty z tym robisz - czy wchodzisz w to świadomie, czy cię zaskakuje za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Marianka70 jest ciekawe, bo ja też traktuję te fizyczne odczucia jako coś w rodzaju sprzężenia zwrotnego, nie jako efekty uboczne. Tyle że muszę się nauczyć je czytać. Bo na początku wszystko jest nowe i nie wiadomo co co znaczy. Teraz po dłuższym czasie zaczynam rozróżniać - to ciepło i mrowienie to jedno, a takie nagłe poczucie pustki albo ciężkości to zupełnie inna kategoria. Ktoś jeszcze to czuje, to nagłe ciężkie odczucie?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

Ten ciężar to tak. U mnie pojawia się przy pewnym rodzaju pracy, trudno to inaczej nazwać. Ale mam pytanie do was - czy te odczucia są silniejsze przy rytuałach grupowych? Bo ja mam wrażenie że solo to co innego niż w grupie, i nie wiem czy to tylko kwestia atmosfery czy czegoś więcej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Betelgeza w grupie zdecydowanie inaczej. Mnie trudno to racjonalnie opisać, ale jest jakby więcej 'materiału' do pracy. Te odczucia są wyraźniejsze, czasem bardziej gwałtowne. Jeden raz podczas grupowej medytacji z intencją miałem tak silne mrowienie w całym tułowiu że nie mogłem mówić przez kilka minut po. Co mnie ciekawi - czy to jest efekt samej liczby osób, czy też tego że wszyscy skupiają się na tym samym punkcie.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Na temat pracy grupowej jest sporo w tradycji theurgy i w tekstach Golden Dawn. Mówi się tam o 'group mind' albo 'egregore' - zbiorowej strukturze którą buduje wspólna intencja. I ta struktura ma realny wpływ na odczucia fizyczne uczestników, bo ciągnie więcej energii z każdego z osobna. To może tłumaczyć dlaczego solo jest łagodniej. Ale też solo masz pełną kontrolę i wiesz skąd co pochodzi - w grupie jest trudniej to rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@bonifacy97)
Połączone: 2 lata temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie bo sam nigdy czegoś takiego nie czułem w sposób wyraźny - czy te odczucia w ogóle da się ćwiczyć, żeby być na nie bardziej wrażliwym? Czy po prostu albo się je czuje albo nie i to jest kwestia predyspozycji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Bonifacy97 to nie jest kwestia predyspozycji w sensie 'masz albo nie masz'. Raczej powiedziałabym, że to kwestia tego, czy w ogóle zacząłeś słuchać ciała podczas praktyki. Większość ludzi jest tak skupiona na tym co robi - na gestach, słowach, intencji - że ciało jest gdzieś w tle. Te odczucia pewnie są, tylko nie ma na nie uwagi.


Odpowiedz
(@bonifacy97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Drakona50 to ma sens. Ja chyba faktycznie jestem skupiony na tym żeby 'zrobić dobrze' i ciało gdzieś odpada. Ale jak mam zacząć słuchać ciała nie wiedząc co szukam? Bo to trochę jak słuchanie ciszy i szukanie konkretnego dźwięku którego nigdy wcześniej nie słyszałeś.


Odpowiedz
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Bonifacy97 ja długo nic nie czułam. Serio. Myślałam że po prostu nie mam tej 'wrażliwości' i się z tym pogodziłam. A potem zaczęłam pracować z oddechem przed każdą praktyką i coś się zmieniło. Nie od razu, nie dramatycznie, ale zaczęłam łapać te subtelne rzeczy których wcześniej nie zauważałam. Więc może to nie jest kwestia predyspozycji tylko tego co robimy przed, żeby się nastroić.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Bonifacego jest chyba jedno z ważniejszych w tym wątku. Bo problem z 'uczeniem się czuć' jest taki, że przez pierwsze jakiś czas nie wiadomo czy to co się czuje to efekt praktyki, czy po prostu normalna praca ciała - krążenie, napięcie mięśni, temperatura pokoju. Skąd wiedzieć co czytać a co ignorować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Chalcedonka właśnie. I dlatego w części tradycji prowadzi się coś w rodzaju dziennika ciała - nie tylko co się robiło, ale co się czuło zanim, w trakcie i po. Przez kilka tygodni. I dopiero wtedy zaczynają wychodzić wzorce, bo widać co pojawia się regularnie przy konkretnych typach pracy a co jest losowe. Bez tego wszystko jest szumem.


Odpowiedz
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Swiatowid91 to znaczy taki dziennik jak zwykły dziennik rytuałów tylko z sekcją o ciele? Czy coś bardziej szczegółowego? Bo mam dziennik od dłuższego czasu ale zapisuję głównie co robiłam, rzadziej jak się czułam fizycznie. I teraz myślę że zmarnowałam trochę danych.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziennik ciała to dobry pomysł ale mam pytanie - czy uwzględniacie w tym co dzieje się dzień po? Bo u mnie bywa tak, że w trakcie rytuału nic specjalnego, a następnego ranka budzę się z dziwnym uczuciem ciężkości w ramionach albo lekkości w głowie. I nie wiem czy to echo poprzedniego dnia czy po prostu zły sen.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Hilek.pl u mnie to samo z medytacją, nazajutrz czasem czuję się jakby coś pracowało przez noc. Nie wiem jak to nazwać. Mam wrażenie że piszesz o tym samym tylko z pozycji rytuału a nie medytacji, więc może to jest ogólna zasada a nie specyfika konkretnej praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Ja się zastanawiam czy ktoś oprucz mnie miał kiedyś coś fizycznego w sensie dosłownym - nie mrowienie, nie ciepło, ale na przykłąd nagłe drżenie rąk. Mnie to zdarzało się kilka razy i za każdym razem nie wiedziałem co z tym zrobić, bo to nie było nieprzyjemne ale też nie do końca pod kontrolą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Leszek81 drżenie rąk tak, ale u mnie to raczej pod koniec, jakby rozładowanie. W połowie mrowienie o którym pisałem wcześniej, a na końcu chwilowe drżenie i potem spokój. Nie wiem czy to jest podobny mechanizm czy coś innego. Twoje drżenie kiedy się pojawia, na początku czy w środku?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

To drżenie które opisuje Leszek81 i Kacperek.x - w somatics mówi się o tym jako o naturalnej odpowiedzi układu nerwowego na rozładowanie napięcia. TRE, czyli tension releasing exercises, bazuje na dokładnie tym mechanizmie. Ciało dosłownie drży żeby uwolnić zgromadzone napięcie. Nie mówię że to 'to samo', ale mechanizm fizyczny może być identyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Betelgeza to ciekawy kontekst. Tylko mam z tym pewien problem interpretacyjny - jeśli każde drżenie da się wyjaśnić fizjologią, to w którym miejscu zostaje cokolwiek specyficznego dla praktyki magicznej? Czy to nie jest wtedy po prostu intensywna medytacja ze wzmocnioną odpowiedzią somatyczną?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Drakony jest fundamentalne i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale postawiłbym to inaczej - co by się zmieniło w twojej praktyce gdybyś wiedziała że te odczucia są 'tylko' fizjologią? Dla mnie odpowiedź brzmi: nic. Bo fizjologia nie wyklucza czegoś więcej, a skupianie się na tym rozróżnieniu to strata energii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Swiatowid91 nie zgodziłabym się do końca. To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie, bo jeśli zawroty głowy to hiperwentylacja, to remedium jest proste i technicznie. Jeśli ktoś traktuje to wyłącznie jako sygnał energetyczny i nic nie zmienia w oddechu, to może zasłabnąć. Obydwie interpretacje mogą być prawdziwe jednocześnie, ale ignorowanie warstwy fizycznej jest ryzykowne.


Odpowiedz
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Chalcedonka masz rację i myślę że właśnie o to chodzi - żeby nie wybierać jednej interpretacji kosztem drugiej. Ten zimny wiatr który opisywałam wcześniej, mogę go próbować wyjaśnić zmianą ciśnienia w pomieszczeniu, skurczem naczyń krwionośnych, czymkolwiek. Ale to nie zmienia faktu że pojawia się regularnie przy konkretnym typie pracy a nie przy innym. Sama regularność jest czymś do zbadania.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, ta regularność. Mam wrażenie że to jest klucz do całej rozmowy. Jednorazowe odczucie to może być wszystko. Powtarzający się wzorzec powiązany z konkretną praktyką to już coś innego. Czy ktoś z was ma na tyle długą historię żeby powiedzieć, że te wzorce się utrzymują przez lata czy zmieniają się z czasem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Poziomka_00 u mnie zmieniają się. To ciepło w dłoniach które mam od dawna jest inne niż było kilka lat temu - jest spokojniejsze, mniej intensywne. Nie wiem czy to znaczy że się przyzwyczaiłem, czy że coś zmieniło się w samej praktyce. Albo że ciało po prostu zaakceptowało ten stan jako normalny i przestało go sygnalizować tak wyraźnie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

u mnie to drżenie pojawiało się bez wyraźnego momentu, gdzieś w środku kiedy coś jakby kulminowało. Nie na początku nie na końcu. I po nim rzeczywiście przychodził spokój jak piszesz. Może to jest ta sama sekwencja tylko rozciągnięta inaczej w czasie. Ciekawe że obaj mamy to drżenie jako przesuniecie do spokoju, nie jako zakłócenie.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@bonifacy97)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co mówiła Marianka70 o oddechu przed praktyką - co konkretnie zmieniacie w oddechu? Bo to brzmi jak coś prostego do wypróbowania i jednocześnie nie wiem czy chodzi o spowolnienie, pogłębienie, konkretną technikę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Bonifacy97 ja nie stosuję żadnej techniki z nazwy, po prostu przed medytacją siedzę chwilę i oddycham świadomie - to znaczy obserwuję oddech zamiast go regulować. I to chyba tyle. Może dlatego że jak zaczynam sterować oddechem to robię się spięta i traci się sens. Ale nie wiem czy to działa tak samo przy rytuałach, to jest moje podwórko nie Mariankiny.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

To co Ewunia mówi o obserwowaniu oddechu zamiast regulowania - ja długo nie rozumiałam tej różnicy praktycznie. Dopiero jak przestałam próbować oddychać 'poprawnie' przed rytuałem, to zauważyłam że ciało samo zaczyna się kalibrować. Jakby wiedziało co mu potrzebne. I fizycznie to czuć - najpierw trochę szybszy oddech, potem sam się wydłuża. Czy wy też macie taki moment kiedy ciało jakby przejmuje inicjatywę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Marianka70 tak, i myślę że to jest jeden z ważniejszych progów w praktyce. Tylko mam wątpliwość - czy to że ciało 'przejmuje inicjatywę' to dobry znak, czy raczej coś do obserwowania z dystansem? Pytam bo słyszałam o sytuacjach gdy to automatyczne wchodzenie w stan stawało się trudne do kontrolowania.


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Drakona50 to pytanie o kontrolę jest ważne i nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy mocno od tradycji. W ceremonialnych pracuje się z bardzo świadomą kontrolą oddechu i ciała jako częścią struktury rytuału. W szamanizmie i niektórych nurtach celtyckich ten moment 'przejęcia przez ciało' jest wręcz celem, nie efektem ubocznym. Problem pojawia się kiedy ktoś nie ma żadnego zakotwiczenia i po prostu odpływa bez intencji.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Chalcedonka ale to zakotwiczenie - co to dla ciebie znaczy w praktyce fizycznej? Bo w teorii rozumiem, ale jak to wygląda kiedy jesteś w środku rytuału i czujesz że zaczynasz dryfować?


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

To co Drakona pisze o kontrolowaniu - właśnie to mnie ostatnio chodzi po głowie. Bo z jednej strony chcę żeby ciało samo wiedziało, z drugiej strony jak trochę odpuszczę kontrolę to nie zawsze wiem gdzie jestem w rytuале. Jakby granica między skupieniem a dryfowaniem jest za cienka.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Zakotwiczenie to dla mnie zawsze jakiś punkt fizyczny. Nacisk stóp na podłogę, oddech w konkretnym miejscu ciała, ciężar rąk. Coś co możesz sprawdzić w każdej chwili nie przerywając praktyki. Działam z tym od dawna i to jedyna rzecz która mi naprawdę pomaga kiedy stan się pogłębia za szybko.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

A jak to jest z tym stanem - czy wy miewacie momenty kiedy nie jesteście pewni czy byliście w transie czy nie? Bo mi się zdarza że kończę rytuał i nie pamiętam dokładnie środkowej części, ale jednoczeście nie mam wrażenia że byłem nieprzytomny. To trochę dezorientujące.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Leszek81 to brzmi jak coś między koncentracją a czymś głębszym. Ja mam podobne luki w medytacji - nie sen, ale jakiś stan gdzie czas płynie inaczej. Następnego ranka zdarza mi się pamiętać więcej niż bezpośrednio po.


Odpowiedz
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Ewunia82 to ciekawe z tym pamiętaniem następnego dnia. To się regularnie u ciebie powtarza? Pytam bo mnie to omija, ja albo pamiętam albo nie i zawsze od razu po, nie z opóźnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Drakony o to czy automatyczne wchodzenie w stan może być problemem - ja miałam przez pewien czas coś takiego że zaczynałam wchodzić w podobny stan też poza praktyką, np. przy monotonnej czynności. Na początku myślałam że to fajne, potem trochę mniej. Zaczęłam wtedy bardziej pilnować żeby rytuał miał wyraźny koniec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Marianka70 właśnie o to mi chodziło. Wyraźny koniec rytuału jako granica - jak to robisz fizycznie? Bo mam wrażenie że wiele osób skupia się na początku, na przygotowaniu ciała, a koniec traktują dużo luźniej.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

U mnie koniec zawsze ma jakiś element fizyczny. Najczęściej myję ręce zimną wodą, ewentualnie robię kilka spokojnych kroków. To trochę mechaniczne ale działa - coś przestawia się jakby. Nie mam pojęcia czy to jest 'prawidłowe' w jakimś sensie, po prostu wyszło z praktyki.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: