Forum

Asystent AI
Magia a ciało - fiz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia a ciało - fizyczne odczucia podczas praktyki

Strona 2 / 4

Wpisy: 33
(@bonifacy97)
Połączone: 2 lata temu

zimna woda jako zamknięcie - to ma sens, bo to wyraźny bodziec sensoryczny. Ale mam pytanie, bo właśnie próbuję bardziej świadomie kończyć - jak długo po rytuале czekasz zanim to zrobisz? Czy od razu, czy jest jakaś przerwa?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Bonifacego jest dobre. Czas po rytuale to coś o czym mało się mówi. Ja stosuję kilka minut ciszy zanim cokolwiek zrobię fizycznie - nie dlatego że jest to przepisowe, ale bo zauważyłem że jeśli wstaję od razu, to jakby coś urywa się za wcześnie i potem przez jakiś czas jestem lekko rozstrojony.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

Ten rozstrój po zbyt szybkim zakończeniu - jak go u siebie rozpoznajecie? Bo ja mam różne odczucia i nie zawsze wiem czy to efekt zbyt szybkiego wyjścia ze stanu, czy po prostu zmęczenie albo coś zupełnie niezwiązanego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Betelgeza u mnie to jest specyficzne uczucie jakby coś między uszami, nie ból, bardziej jak niedomknięcie. I lekka drażliwość na dźwięki przez jakiś czas po. Jak siedzę w ciszy te kilka minut jak Swiatowid pisze, tego nie ma. Przypadek? Może. Ale zdarza się wystarczająco regularnie żeby to traktować serio.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To niedomknięcie które Hilek opisuje - w kontekście fizjologii układu nerwowego może być związane z tym że gwałtowne wyjście ze stanu podwyższonej aktywności alfa w EEG może powodować coś w rodzaju dyskomfortu przejściowego. Mózg potrzebuje chwili żeby wrócić do trybu beta. To nie jest ezoterycznie, to jest po prostu biologia. Ale i tak warto na to reagować identycznie jak Hilek - dać sobie tę chwilę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Chalcedonka czyli fizjologia i praktyka tutaj mówią to samo, każda ze swojej strony. To mi się podoba, bo nie trzeba wybierać jednej narracji. Ale mam pytanie - czy to oznacza że ten stan podczas rytualu jest zawsze stanem alfa? Bo miałem momenty które czułem zupełnie inaczej niż inne i zastanawiam się czy to może być coś głębszego.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Ja też mam takie różne warstwy odczuć podczas praktyki i nie zawsze potrafię je poukładać. Są sesje gdzie wszystko jest spokojne i płaskie, i są takie gdzie coś się dzieje intensywniej w ciele, więcej drżenia, ciepła, zmienionego oddechu. Czy to zależy od dnia, od tematu rytuału, od czegoś jeszcze? Nie mam na to odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

A czy jest ktoś kto celowo próbował modulować te odczucia fizyczne - nie jako cel sam w sobie, ale żeby sprawdzić jak ciało reaguje na różne elementy rytuału? Jak zmiana kolejności, zmiana tempa, zmiana miejsca? Bo mnie chodzi po głowie żeby to potraktować bardziej eksperymentalnie, tylko nie wiem czy to ma sens czy raczej psuje coś w samej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

To co Poziomka pisze o celowym modulowaniu - robiłem coś takiego przez jakiś czas, ale nie do końca systematycznie. Zmieniałem tempo wchodzenia w rytm, raz wolniej, raz szybciej, i obserwowałem jak ciało reaguje. Wyniki były różne - przy wolniejszym wejściu fizyczne odczucia były łagodniejsze ale stabilniejsze, przy szybszym dochodziło do czegoś w rodzaju skoku, intensywniej ale krócej. Tylko nie wiem na ile to było powtarzalne, bo warunki nigdy nie były takie same.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Swiatowid91 właśnie o coś takiego mi chodziło. Ale jak to robiłeś w praktyce - zmieniałeś tempo oddechu, ruch, intencję, czy wszystko naraz? Bo mi się wydaje że nie da się wyizolować jednego elementu kiedy masz cały rytuał działający jednocześnie.


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Poziomka_00 to jest dokładnie ten problem z takim eksperymentowaniem. Rytuał to nie laboratorium i zmienna rzadko kiedy jest jedna. Mnie to zresztą trochę niepokoi jako podejście - żeby sprawdzić co robi ciało, trzeba być jednocześnie obserwatorem i uczestnikiem, a to dość schizofreniczne.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek Drakony jest ciekawy - obserwator i uczestnik naraz. Bo u mnie dokładnie to się dzieje kiedy próbuję coś sprawdzić świadomie podczas rytuału. Jakbym wchodził na piętro żeby zobaczyć co się dzieje na parterze, zamiast tam być. Skuteczność praktyki spada, ale rzeczywiście coś obserwuję. Tylko co - nie zawsze wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To co Drakona i Kacperek opisują ma nazwę w psychologii - efekt obserwatora, który sam zmienia obserwowane zjawisko. W medytacji badano to całkiem poważnie. Lutz i Davidson z University of Wisconsin pisali o tym jak meta-świadomość podczas medytacji zmienia aktywację prefrontalną. Czyli pytanie czy w ogóle da się obserwować własny stan bez jego zmiany jest całkiem uzasadnione.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Chalcedonka ale czy to nie znaczy że każda próba kontrolowanego eksperymentu na sobie jest z góry skazana na porażkę? Bo skoro samo obserwowanie zmienia stan, to co ja tak naprawdę mierzę?


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Albo inaczej - może właśnie ten moment obserwacji jest osobną umiejętnością do rozwinięcia, nie przeszkodą. Jakby dwutorowe działanie - część idzie w rytuale, część patrzy. Brzmi abstrakcyjnie ale u mnie to się zdarza, rzadko, ale zdarza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 194

@Hilek.pl mam pytanie bo to co piszesz - ta część która patrzy - czy to dla ciebie jest neutralna? Bo jak ja próbuję obserwować podczas medytacji to ta obserwująca część od razu zaczyna oceniać, czy dobrze idzie, czy za wolno, i to kompletnie rozbija resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Ta oceniająca część którą Ewunia opisuje - u mnie też jest. I zauważyłam że pojawia się szczególnie kiedy czegoś nie rozpoznaję w ciele, jakiegoś nowego odczucia. Wtedy głowa automatycznie wchodzi żeby to skatalogować. Jakby nieznane = zagrożenie dla układu nerwowego, trzeba sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do tego co Swiatowid pisał o różnym tempie wchodzenia - czy to miało znaczenie też dla tego jak kończyłeś? Bo mam wrażenie że intensywne wejście wymaga bardziej uważnego wyjścia, i vice versa. Albo to tylko moje przekonanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Betelgeza tak, zdecydowanie. Przy szybszym wejściu zamknięcie wymagało więcej uwagi, bo było jakieś napięcie szczątkowe w ciele po - głównie w barkach i szczęce. Przy wolniejszym tym napięciem po prostu nie było. Więc może chodzi o to że różne tempo aktywuje ciało inaczej i zostawia różne ślady.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Napięcie w szczęce po rytuale - to mnie trafia. Nie kojarzę żebym kiedykolwiek z tym coś robił. Swiatowid, co z tym robiłeś - rozluźniałeś to jakoś specjalnie czy po prostu czekałeś aż samo przejdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Leszek81 najpierw czekałem, ale potem zacząłem to traktować jako sygnał że za szybko wróciłem do normalnego funkcjonowania. Świadome rozluźnienie szczęki i karku przed wyjściem ze stanu - i napięcie zaczynało nie zostawać. Nie wiem czy to mechanizm czy efekt placebo, ale działa na tyle regularnie że to zostawiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe że wyszło nam to przez przypadek w rozmowie - każdy ma te swoje punkty ciała które najwyraźniej reagują. U Swiatowida szczęka i barki, u Hilka coś między uszami, u mnie to jakby ciężar w dłoniach. Czy to jest powtarzalne między sesjami, czy każdy rytuał trochę inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Moje obserwacje są takie że te punkty ciała są w dużej mierze stałe dla danej osoby, ale intensywność jest różna. Jakby ciało miało swoje miejsca preferencyjne dla rozładowania albo gromadzenia napięcia energetycznego. Zmienia się to przez lata praktyki - co kilka lat mogę zauważyć że moje stałe miejsca się przesunęły.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Drakona50 to interesujące że się przesuwają. Masz jakiś pomysł z czego to wynika? Zmiana techniki, zmiana życia, coś innego?


Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Poziomka_00 szczerze - nie wiem. Próbowałam to łączyć z tym co się działo w życiu, ale to zbyt duże uproszczenie. Myślę że ciało po prostu się uczy i adaptuje tak samo jak w przypadku treningu fizycznego. Tylko że nikt tego nie bada tak jak bada się atletów.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Jest trochę literatury z zakresu somatic experiencing i Poleyvagal Theory Stephena Porgesa, która dotyka tego jak ciało przechowuje wzorce odpowiedzi na stres i aktywację. Nie dotyczy bezpośrednio rytuału, ale jeśli rytual aktywuje układ nerwowy, to mechanizmy mogą być analogiczne. Miejsca napięcia to często miejsca gdzie autonomiczny układ nerwowy 'pamięta' powtarzające się wzorce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Chalcedonka i to by wyjaśniało dlaczego te miejsca są stałe dla danej osoby - bo to nie jest losowe, tylko wynik historii. Ciekawe czy można by to świadomie zmienić, czyli celowo wypracować nowe 'miejsce' dla tej aktywacji.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy zmiana miejsca jest w ogóle celem? Może ważniejsze jest po prostu to żeby rozpoznawać swoje sygnały, cokolwiek to jest i gdziekolwiek się pojawia. Bo jeśli zacznę aktywnie próbować przestawić gdzie to czuję, to chyba gubię coś ważnego - że to ciało informuje mnie naturalnie, nie na odwrót.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Marianka70 a czy ta oceniająca część pojawia się też kiedy odczucie jest przyjemne, czy głównie przy nieprzyjemnym albo nieznanym? Bo mam wrażenie że u mnie to działa asymetrycznie - przyjemne mogę obserwować bez oceniania, ale cokolwiek jest dziwne albo niepokojące, głowa od razu chce to rozgryźć.


Odpowiedz
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Swiatowid91 dobra obserwacja, bo rzeczywiście - przy przyjemnym odczuciu mogę dłużej zostać bez analizowania. Ale nie wiem czy to znaczy że nie oceniam, czy po prostu że ocena jest szybko pozytywna i znika. Może to ta sama reakcja, tylko wynik jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Marianka napisała o tym automatycznym katalogowaniu nieznanego - to chyba jest sedno. Bo jak już wiem co to jest, ta oceniająca część spokojnie odpuszcza. Problem jest właśnie z tym co nieznane, nowe, nieopisane jeszcze.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To co Swiatowid i Marianka opisują jest zbliżone do tego jak działa system oceny zagrożeń w układzie limbicznym - ciało migdałowate skanuje bodźce pod kątem bezpieczeństwo/niebezpieczeństwo zanim korteks w ogóle się włączy. Jeśli rytual generuje nieznane odczucia, ten mechanizm prawdopodobnie wchodzi automatycznie, bez decyzji świadomej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Chalcedonka ale skoro ten mechanizm wchodzi automatycznie, to czy w ogóle można sie go pozbyć? Czy mozna wytrenować żeby nie wchodził podczas rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Może to nie chodzi o to żeby go wyłączyć, tylko żeby go trochę opóźnić. Jak jest opóźniony o te kilka sekund, zdążysz bardziej zanurzyć się w odczucie zanim ocena wejdzie. Chociaż nie wiem czy to robi się samo z czasem praktyki czy trzeba to jakoś aktywnie ćwiczyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Hilek.pl opóźnienie to dobry trop. W mojej praktyce to nie przyszło samo - musiałam świadomie pracować z tym mechanizmem poza rytuałem. Głównie przez ciągłe wracanie do ciała w codziennych sytuacjach, nie tylko podczas praktyki. Jak ciało jest bardziej twoim domem na co dzień, to podczas rytuału nie jest tak bardzo obcym terytorium.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe co Drakona mówi o 'ciało jako dom'. Bo jak o tym myślę, to większość czasu spędzam w głowie - planowanie, analizowanie, praca. Podczas rytuału próbuję nagle wejść do czegoś do czego nie jestem za dobrze wprawionym gościem przez resztę doby.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

A jak pracujesz z tym żeby być bardziej w ciele poza rytuałem? Bo to brzmi jak coś co mogłabym spróbować, ale nie bardzo wiem od czego zacząć. Czy to jest coś prostego, codziennego, czy wymaga jakiegoś konkretnego systemu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drakona50)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Poziomka_00 u mnie zaczęło się od bardzo banalnych rzeczy - świadome chodzenie boso po podłodze, jedzenie bez telefonu, kilka minut z zamkniętymi oczami i rękami na ziemi albo drewnie. Nic spektakularnego. Ale regularne. Myślę że chodzi o budowanie nawyku wracania uwagi do bodźców fizycznych, nie o jakiś system.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Boso po podłodze - to akurat robię od dawna i nie kojarzyłam tego z żadną praktyką. Teraz się zastanawiam czy to dlatego łatwiej mi wejść w medytację wieczorem niż rano.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@betelgeza)
Połączone: 2 lata temu

Poziomka, to co Drakona opisuje to jest trochę jak uziemienie rozumiane bardzo dosłownie, nie metaforycznie. Chodzi o kontakt z podłożem, temperaturą, fakturą. Ciekawe że tak dużo tradycji rytualnych ma to wbudowane w samą strukturę - stanie boso, dotykanie ziemi, obmywanie rąk. Może to nie jest tylko symbolika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Betelgeza dokładnie to samo myślałem czytając. Wiele tradycji wymaga fizycznego kontaktu z ziemią przed jakimkolwiek rytuałem i interpretuje się to zazwyczaj jako gest symboliczny lub ochronny. Ale może to po prostu reguluje układ nerwowy przed wejściem w odmienny stan. Skutek ten sam, interpretacja inna.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

To by tłumaczyło czemu po rytuale kiedy zostaje boso i stoję chwilę na podłodze to to napięcie w szczece o którym pisałem wcześniej szybciej odpuszcza niz gdy od razu wkladam buty i ide dalej. Nigdy tego nie łączyłem celowo ale teraz zaczynam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marianka70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Leszek81 to jest dobra obserwacja i bardzo konkretna. Czy to jest powtarzalne, czy tylko raz tak było? Bo to byłoby coś co można sprawdzić.


Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Marianka70 kilka razy zwróciłem na to uwagę, nie raz. Nie prowadziłem żadnych notatek więc nie powiem że to pewne, ale mam takie odczucie że tak. Moze zacznę notować.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z ziemią i uziemieniem fizycznym zaczyna mi tłumaczyć coś co mnie od dawna zastanawiało - dlaczego rytuały wykonywane na zewnątrz, na ziemi albo trawie, mają inną jakość niż te same rzeczy w zamkniętym pomieszczeniu. Myślałem że to atmosfera, ale może to właśnie kontakt fizyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Jest badanie z 2015 roku - Chevalier i inni w Journal of Inflammation Research - dotyczące earthingu, czyli bezpośredniego kontaktu skóry z ziemią. Wykazali wpływ na kortyzol i markery stanu zapalnego. To nie jest ezoteryka, to fizjologia. Jeśli ziemia reguluje biochemię, to zmienianie miejsca rytuału naprawdę może zmieniać stan ciała przed i po, nie tylko nastrój.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Chalcedonka to jest coś co bym chciał przeczytać. Masz może link albo dokładniejszy tytuł? Bo teraz mnie zastanawia jak to przekłada się na te miejsca ciała które reagują - czy uziemienie zmienia gdzie czujesz aktywację czy tylko jak intensywnie.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Chalcedonka znalazłem to badanie - 'Earthing: Health Implications of Reconnecting the Human Body to the Earth's Surface Electrons' z 2012, Chevalier i inni, Journal of Environmental and Public Health. To chyba to o czym mówiłaś, bo jest też późniejsza praca z 2015 w Journal of Inflammation Research. W każdym razie - czytam i faktycznie piszą o wpływie na kortyzol nocny, rytm dobowy i markery zapalne. Ale nadal nie wiem jak to przełożyć na to pytanie o miejsca aktywacji w ciele. Czy masz intuicję w tej sprawie, czy to był tylko kierunek do sprawdzenia?


Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Hilek.pl to był kierunek, nie gotowa odpowiedź. Sama się nad tym zastanawiam. Hipoteza byłaby taka: jeśli kontakt z ziemią wpływa na poziom kortyzolu i stan układu nerwowego, to wchodzisz w rytuał w innym stanie fizjologicznym. A w innym stanie fizjologicznym percepcja wewnętrzna jest inna - i to mogłoby tłumaczyć dlaczego te odczucia się przemieszczają albo zmieniają intensywność. Ale to spekulacja, nie mam na to badania.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: