Okej, rozumiem. Czyli chodzi o to żeby to zamknięcie było świadome, nie o formę. Dziękuję za wyjaśnienie! Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy jeśli ktoś zapomniał zamknąć i dopiero po czasie zdał sobie sprawę, to można to zrobić z opóźnieniem?
Mam takie głupie pytanie - jeśli woda stała kilka tygodni i nikt jej świadomie nie zamknął, ale po prostu wyparowała, to co się stało z tą pracą? Wyparowała razem z nią? Czy gdzieś wisi?
A skąd wiemy że intencja nie znika razem z wodą? Jeśli wodę traktujemy jako nośnik, to czy nośnik nie jest potrzebny przez cały czas trwania pracy? Jak zniszczymy nośnik, praca chyba odpada.
To teraz sie gubie troche. Woda moze byc "aktywna" albo "jednorazowa"? To sa dwie osobne rzeczy? Myslalam ze woda to woda i cykl jest zawsze taki sam.
Przepraszam że wracam do swojego wcześniejszego pytania, bo chyba nie do końca dostałam odpowiedź - jeśli woda wyparowała bez zamknięcia i intencja "rozluźniła się", to powinienam coś z tym zrobić teraz? Czy wystarczy że teraz świadomie powiem że to zamykam, nawet bez wody?
Okej, ale skąd wiadomo kiedy intencja "wróciła do ciebie", a kiedy nadal jest przy wodzie albo przy miejscu gdzie woda stała? Czy to się czuje, czy raczej zakłada?
To jest właściwie jedno z trudniejszych pytań w całym tym wątku. Nie ma obiektywnego wskaźnika - ani termometru intencji, ani żadnego testu zewnętrznego. To co masz to własne odczucie, pamięć o tym co robiłeś i świadomość że praca dobiegła końca albo nie. Dlatego zamknięcie jest tak ważne - ono nie tyle przesuwa intencję co daje ci wewnętrzny punkt odniesienia.
Ale to ciekawe bo ja zawsze myslałam ze rytualy to wlasnie muszą miec słowa, gesty, cały schemat. A tu wychodzi ze samo wlanie swiezej wody moze byc takim gestem zamkniecia? To troche przewraca moje myslenie o tym.
