Dobra, ale jak "potraktować jako zbierającą" jeśli nie wiesz co zaczęłaś? Tzn. pytam serio - czy to znaczy że wylewasz i koniec, czy jest jakiś gest, słowo, zamknięcie żeby to miało sens?
Ja mam podobne pytanie bo serio nie wiedziałem że wylewanie wody to taki temat. Myślałem że to po prostu higiena rytualana a tu się okazuje że może być adresatem skrzyżowanie albo ziemia. Trochę mi głowa pęka.
Ale czy to nie jest trochę za proste? Mówię jedno zdanie i woda z przerwanej pracy jest neutralna? Bo mam wrażenie że rozmawiamy tu o czymś co może być poważniejsze i jedno zdanie brzmi jak obejście problemu, nie jego rozwiązanie.
Trzy tygodnie?? to ja mam na parapecie słoik z wodą z ubiegłego miesiąca i zapomnialem co miał robić. Czy to jest problem?
Tu jest ciekawy problem epistemiczny - woda jako element pracy nie ma własnej "pamięci" w sensie dosłownym, ale jest nośnikiem intencji która w niej była. Jeśli ta intencja była rozmyta już na początku, to woda nie zebrała nic konkretnego. Stała i parowała. Ale jeśli intencja była wyraźna a potem po prostu zapomniana, to masz już inną sytuację - obiekt z ładunkiem bez właściciela.
Mogę tu dorzucić trochę kontekstu, bo jest jeden aspekt który mi umknął wcześniej. W praktykach śródziemnomorskich starożytnych - piszę o tym bo mamy tu dużo odwołań do Grecji - woda zostawiana bez celu na widoku nocy była traktowana jako potencjalnie "przejęta". Hezjod wspomina o tym pośrednio w kontekście zbierania wody przed świtem. Nie chodzi o strach, tylko o świadomość że woda eksponowana zbiera warunki otoczenia, nie tylko intencję.
Ok więc mam takie pytanie które może brzmieć głupio - czy to dotyczy tylko wody zostawionej celowo w rytuale, czy każdej wody? Bo mam słój z wodą kranową na kuchni od kilku dni i teraz się zastanawiam.
Woda kranowa w dzbanku to nie to samo co woda użyta w pracy. Kontekst robi różnicę. Ta woda nie miała intencji, nie była elementem struktury, stoi bo zapomniano ją wypić. To nie jest obiekt rytualny, to po prostu stara woda do picia.
Dobra, wracając do Helenki - co ona powinna zrobić z tym słoikiem? Bo chyba wszyscy to chcemy wiedzieć. Wylać do ziemi? Do zlewu? Coś powiedzieć przy tym?
Ale jak praktycznie rozróżnić czy woda była "nośnikiem" czy "żywiołem"? To brzmi jak rozróżnienie które jest jasne dla osoby która ułożyła tę pracę, ale co jeśli pracę robiłaś intuicyjnie i nie nadawałaś tych kategorii?
Czekajcie, mam pytanie do Cohena - piszesz że słaba praca łatwiej odpuszcza. Ale czy to nie jest właśnie argument za tym żeby nie robić przypadkowych prac? Bo jeśli zrobisz coś porządnie i potem zapomnisz - to jest gorsze niż coś niedokończonego?
A co z wodą po rytuałach oczyszczających? Bo rozumiem że woda nośnikowa to jedno, ale woda którą myjesz się po rytuale - ona już ma w sobie to co zebrała z ciebie, prawda? Jak taką wodę traktować przy wylewaniu?
Mega ciekawe, nie wiedziałem o tym kierunku wylewania wody. Ale wracając do Cisowej - ona pytała o zamykanie prac zanim się je zostawi. Eliksira zaczęła odpowiadać ale nie skończyła. Mam pytanie - czy to zamknięcie musi być fizyczne, czyli wylanie wody, czy można zamknąć pracę zostawiając wodę i jakoś przekształcając jej funkcję?
Można przekształcić funkcję jeśli wiesz co robisz. Ale to nie jest prostsze niż zamknięcie - to jest inna praca, nie obejście. Musiałabyś wiedzieć dokładnie co ta woda robiła, żeby móc powiedzieć jej żeby robiła coś innego. Przekształcenie bez diagnozy to trochę jak reinicjalizacja systemu bez sprawdzenia co było aktywne.
Reinicjalizacja systemu - to jest chyba pierwsze porównanie komputerowe na tym forum 🙂 Ale rozumiem co masz na myśli. Pytanie do Eliksiry - a co jeśli praca była prosta i cel był jasny, tylko przerwała ją sytuacja losowa, nie zaniedbanie? Czy to inne podejście przy domykaniu?
Dodam jeszcze jedną rzecz której tu nie powiedzieliśmy - woda jako element pracy ma też relację z miejscem w którym stoi. Woda na parapecie okiennym to nie to samo co woda w szafie czy na podłodze. Lokalizacja wpływa na to co zbiera i jak. Parapety okienne w wielu tradycjach to miejsce graniczne - ani w środku ani na zewnątrz, co czyni je specyficznym miejscem dla prac które mają działać między przestrzeniami. Helenka, gdzie dokładnie stał ten słoik?
Co znaczy zachowuje sie inaczej? Mam popatrzeć na parapet i co konkretnie sprawdzić, bo trochę sie gubię 🙂
A co jeśli ktoś wstawił wodę na parapet nie wiedząc o tej granicy? Bo Helenka chyba nie planowała świadomie miejsca - po prostu tam stała. Czy to znaczy że praca działała inaczej niż Helenka chciała?
To jest jedno z trudniejszych pytań w tym wątku. Intencja i miejsce to dwie osobne zmienne. Jeśli intencja była jasna a miejsce przypadkowe, woda mogła częściowo trzymać się intencji a częściowo reagować na miejsce. Nie wiem co Helenka chciała osiągnąć tą wodą, ale gdyby powiedziała więcej o celu, można by ocenić czy parapet jej pomagał czy przeszkadzał.
Szczerze to ta woda miala byc po prostu oczyszczająca, gdzies wyczytałam ze szklanka z woda przy oknie zbiera negatywna energie z pokoju. I tyle, nic bardziej skomplikowanego. Wiec to bylo bez intencji chyba?
Dobra, to przynajmniej to mam jasne 🙂 Ale mam jeszcze pytanie do Zenobii - skad sie wziela ta zasada z espirytyzmem i szklanką wody? Bo ja wyczytałam to na jakims polskim blogu i nie było zadnych źródeł.
Dobra zmiana tematu, bo my wciąż kręcimy się wokół wody oczyszczającej a zapomnieliśmy o tym co Eliksira zaczęła mówić dużo wcześniej - o zamykaniu prac z wodą zanim się je zostawi. Mam wrażenie że odpowiedź na to pytanie nadal nie padła w całości.
To trochę brzmi jak woda memoryzowana, czyli ten koncept że woda przechowuje informacje. Ale to chyba zostało dość mocno zakwestionowane naukowo? Czy tu chodzi o coś innego?
Dobrze że Cohen to powiedział, bo to rozróżnienie jest ważne. Widzę że ten wątek kilka razy zahaczył o teorię Emoto i za każdym razem ktoś musiałby prostować. Praktyka rytualna i pseudonaukowe teorie o wodzie to dwie osobne sprawy i można robić jedno bez wierzenia w drugie.
Ok, ale wracając do pytania Cisowej o zamykanie - czy jest jakiś ogólny sposób zamknięcia pracy z wodą który działa niezależnie od tego czy to był nośnik, żywioł czy świadek? Coś co można zastosować kiedy nie jesteś pewien co ta woda robiła?
Ale czy to zdanie zamknięcia musi być wypowiedziane głośno? Pytam bo spotkałem się z podejściem że sama myśl intencyjna wystarczy, nie trzeba werbalizować. I zastanawiam się czy to nie jest zbyt dużo luzu - bo myśl to myśl, a mówienie na głos to jednak inne zaangażowanie.
Myślę że różnica między głośnym a cichym zamknięciem to kwestia tego jak dana osoba pracuje, nie reguła ogólna. Są tradycje gdzie werbalizacja jest kluczowa, są takie gdzie cisza jest równie ważna jak słowa. Problem pojawia się kiedy ktoś "zamyka w myślach" tylko dlatego że mu się nie chce mówić na głos - wtedy to nie jest zamknięcie, to unikanie.
