Forum

Asystent AI
Magia miejska - jak...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia miejska - jak pracować w bloku, bez ogrodu i prywatności

Strona 1 / 3

Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mieszkam w bloku od zawsze i przez długi czas miałam wrażenie, że cokolwiek robię, to trochę na niby. Że bez ogrodu, bez ziemi pod stopami, bez możliwości rozpalenia ogniska to jakby połowa praktyki. Ale ostatnio zaczęłam to inaczej układać w głowie. Babcia mieszkała we wsi, ale jej sąsiadka, wdowa po kolejarzu, robiła wszystko w kawalerce na czwartym piętrze i nikt jej nie odmawiał skuteczności. Pamiętam jak mała słyszałam, że ta kobieta zna się na rzeczy. Ciekawi mnie, jak wy to ogarniacacie przestrzennie. Dosłownie gdzie w mieszkaniu coś robicie, jak radzicie sobie z sąsiadami za ścianą, z dymem ze świec, ze wszystkim co w bloku jest nie tak jak powinno być wedle klasycznych opisów?


Odpowiedz
112 odpowiedzi
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobry temat i bardzo praktyczny. Przez lata widziałem, że mnóstwo osób rezygnuje z praktyki albo odwleka ją w nieskończoność właśnie dlatego, że czeka na idealne warunki. Ogród, cisza, pełnia na otwartym niebie. A te warunki nigdy nie nadchodzą. Ja sam pracuję w mieszkaniu i przestałem się tym przejmować gdzieś z dziesięć lat temu. Kluczowa kwestia to według mnie granice przestrzeni. Nie chodzi o to, żeby mieć oddzielny pokój, ale o świadomą separację. Nawet kąt w sypialni może być miejscem pracy, jeśli konsekwentnie traktujesz go inaczej niż resztę przestrzeni. To, czego nie da się zastąpić, to regularność. Blok wymaga dyscypliny bardziej niż wiejska chatka, bo nie ma naturalnych rytmów wzmacniających intencję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Wiciol a jak ty to robisz z tą separacją konkretnie? Pytam bo mam jeden pokój w zasadzie i próbowałam różnych rzeczy. Przez chwilę miałam kąt przy oknie jako swoje miejsce, ale tam też jem, czasem pracuję zdalnie, czasem śpi kot. Czuję, że energetycznie to jest jeden wielki miszmasz. Czy to faktycznie przeszkadza, czy bardziej to jest mentalne?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Freja_R To jest właśnie to pytanie. Powiem szczerze, że myślę, że i jedno i drugie, i nie da się tego rozdzielić tak ostro. Ale konkretnie u mnie wygląda to tak, że mam małe pudło, gdzie trzymam wszystko co służy praktyce. Kiedy to pudło jest otwarte i rzeczy są wyłożone, przestrzeń wokół funkcjonuje inaczej w moim odczuciu. Kiedy chowam, to zwykły stół. Mogę tam jeść, pracować, co chcę. Kot to osobna historia, mój też się kręci przy każdym rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 429
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wiecie co mi siedzi w głowie od jakiegoś czasu w związku z mieszkaniem w bloku? Sąsiedzi. Nie w sensie praktycznym jak dym czy hałas, ale dosłownie ich obecność po drugiej stronie ściany. Mieszkam w starej kamienicy, ściany cienkie, w weekendowe wieczory słyszę rozmowy. I zastanawiam się czy to w ogóle nie wpływa na jakość praktyki, że tyle obcych ludzi jest tak blisko. W domu wolnostojącym masz ziemię dookoła jako bufor. Tu masz beton i czyjeś życie trzydzieści centymetrów dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Sliwka O tym właśnie myślę odkąd napisałam tego pierwszego posta. Babcia mówiła coś o tym, że dawniej w ciasnych wsiach, gdzie chałupy stały jedna przy drugiej, też robiono takie rzeczy i nikt nie miał z tym problemu. Ale nie wiem czy to dobra analogia bo wieś to jednak inna dynamika, ludzie się znali, jakoś to wszystko razem tworzyło pewien kontekst. Blok jest bardziej... anonimowy?


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Dorzucę coś z trochę innej perspektywy. Jeśli traktujemy przestrzeń jako pole energetyczne, to gęstość zamieszkania może działać w dwie strony. Owszem, masz dużo obcych energii dookoła, ale masz też dużo życia, ruchu, ludzkich emocji. To nie jest czysta przeszkoda. Zależy co robisz i z jakim zamiarem. Przy pracy skupionej na ochronie, oczyszczeniu czy stabilizacji wewnętrznej to może być wręcz dobry kontekst, bo masz realny materiał do pracy. Co innego gdybyś chciał pracować z naturą w rozumieniu leśnym, tam blok rzeczywiście odbija.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącę, bo jestem zupełnie na początku i może głupie pytanie, ale co wy konkretnie robicie w tych mieszkaniach? Pytam bo czytam różne opisy rytuałów i tam jest zawsze mowa o otwartej przestrzeni, zioła na żywej glebie, takie rzeczy. Nie wiem jak to przekładać na realia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 213

@Karia.0 Też się zastanawiałam dokładnie nad tym samym. Ja próbowałam robić różne rzeczy ze świecami, z solą, ale nie wiedziałam czy to ma sens w mieszkaniu bez żadnego przygotowania przestrzeni. Ostatecznie robiłam i jakoś wychodziło, ale zawsze z tyłu głowy mam że może coś pomijam.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Karia.0 Nie ma głupich pytań w tym temacie. Konkretna odpowiedź jest taka, że magia miejska to nie jest okrojona wersja czegoś innego, to jest po prostu inne podejście z innymi materiałami. W bloku pracujesz z tym co masz. Sól, woda, świece, zioła w doniczkach albo suszone. Dźwięk zamiast dymu jeśli problem z czujnikiem. Woda zamiast ognia jeśli ryzyko. Wiele tradycji miejskich korzysta z rzeczy pozyskanych z ulic, z progów, z przestrzeni publicznych. Gwoździe zebrane z chodnika, ziemia z czterech rogów skrzyżowania, woda deszczowa zebrana z parapetu. To nie jest substytut, to jest własna kategoria.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co mówi Wiciol o ziemi ze skrzyżowania przypomina mi coś, co widziałam w opisach hoodoo, tam skrzyżowania to w ogóle ważna rzecz symboliczna i materialna jednocześnie. Ale mam pytanie do tych, którzy rzeczywiście zbierają takie materiały w mieście, jak wy to traktujecie higienicznie i energetycznie? Ziemia z chodnika w centrum to jednak co innego niż z polany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Freja_R Ja zbierałam wodę deszczową z parapetu i kilka razy ziemię spod drzewa w parku. Z ziemią ze środka chodnika nie próbowałam i szczerze nie wiem czy bym chciała. Ale przy drzewie to inna sprawa, tam przynajmniej jest żywy korzeń, jest jakiś kontakt z czymś naturalnym mimo betonowego otoczenia. Czyszczę ją potem intencją, solą, zostawiam na słońcu. Nie mam pojęcia czy to wystarczy, ale jakoś inaczej mi to nie pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Czytam ten wątek z zainteresowaniem bo sam mieszkam w bloku z lat siedemdziesiątych i zawsze miałem wrażenie że to miejsce ma jakąś swoją historię. Stare budownictwo, kilkadziesiąt lat różnych ludzi, różnych wydarzeń. Zastanawiam się czy to nie wpływa na to co się robi w środku. Nie w sensie złośliwym, ale po prostu jako kontekst. Czy ktoś zwraca uwagę na historię budynku kiedy zaczyna tam praktykować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogdan58 To jest naprawdę istotne pytanie i rzadko kto je zadaje. Historia miejsca ma znaczenie. Stare bloki z wielkiej płyty to w Polsce specyficzny przypadek, bo to przestrzenie projektowane bez żadnego uwzględnienia ludzkiej skali duchowej, czysto funkcjonalne. Ale funkcjonowały przez dekady jako domy, były w nich narodziny, śmierci, codzienność setek rodzin. Jako pierwsze działanie w nowym miejscu robię oczyszczenie całego mieszkania, nie tylko kąta do pracy. To nie jest formalność, to jest ustanowienie kontaktu z przestrzenią.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

A co z ochroną samego mieszkania? Pytam bo przeprowadziłam się do nowego bloku niedawno i słyszałam, że można powiesić coś nad drzwiami albo przy oknach. Jakie kamienie albo inne rzeczy sprawdzają się w warunkach blokowych? Nie mam miejsca na dużo, ale chciałabym żeby coś było.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Albinka Kamienie to jedno, ale zanim je gdzieś postawisz to warto się zastanowić z jaką intencją. Czarny turmalin dość często polecany przy ochronie, obsydian podobnie, ale to nie jest tak że leżą sobie i robią swoje. Przynajmniej tak to widzę. Jeśli chodzi o progi i okna to są stare praktyki właśnie z polskiej tradycji ludowej, sól przy progu, woda święcona, gałązka rośliny o właściwościach ochronnych. To nie musi być skomplikowane ani drogie.


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Albinka Babcia dawała zawsze nad framugę coś z wierzbiny poświęconej w Niedzielę Palmową. Ale wiem że to katolickie obramowanie nie każdemu pasuje. Ja zostawiłam ten zwyczaj bo jest dla mnie też wspomnieniem, a nie tylko praktyką. W bloku mam to nad drzwiami wejściowymi i jakoś czuję że to swoje robi, choć może to czysto psychologiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham Was i mam wrażenie że to co mówi Wandzia o wierzbinie albo Wiciol o pudełku z rzeczami to łączy się w coś co chyba jest kluczem do magii w bloku, czyli rytuał zamiast miejsca stałego. Nie masz ogrodu więc musisz mieć działanie zamiast przestrzeni. Czy to ma sens? Nie wiem czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Jalowcowa To ma bardzo dużo sensu i bym to potwierdził. Właściwie wiele tradycji które nie były przywiązane do ziemi, nomadyczne, diasporyczne, robiły właśnie tak. Rytuał przenosi się razem z człowiekiem bo jest w ciele i w pamięci, nie w miejscu. Stałe miejsce jest wygodne, ale nie jest warunkiem. Warunkiem jest konsekwencja i intencja. Pytanie do Ciebie, Jalowcowa, bo ciekawi mnie skąd ten wątek, czy pracujesz w jakimś stałym miejscu w swoim mieszkaniu czy przenosisz się?


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Ja nigdy nie myślałam o tym w takich kategoriach, zawsze mi się wydawało że do tego potrzeba specjalnego miejsca, świętego gaju albo przynajmniej ogrodu. Ale jak czytam tę rozmowę to zaczynam myśleć że może moje mieszkanie jest po prostu nieświadomie pozbawione tego co mogłoby w nim być. Nie wiem nawet od czego bym zaczęła, ale to jest ciekawe że można coś zrobić bez wychodzenia z domu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Sura A co cię w ogóle przyciągnęło do tego tematu? Mam na myśli czy jest coś konkretnego co chciałabyś osiągnąć w swoim mieszkaniu, ochrona, oczyszczenie, coś innego? Bo to trochę zmienia perspektywę od czego zacząć.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Freja_R Szczerze? Chyba zaczęłam od poczucia że mieszkanie jest jakoś... ciężkie. Nie wiem jak to lepiej nazwać. Przeprowadziłam się tu dwa lata temu i od początku coś mi nie gra. Budzę się w środku nocy, nie mogę wyjść z głowy pewnych rzeczy, ogólnie czuję się jakby to miejsce mnie nie przyjęło. Szukałam odpowiedzi różnych i trafiłam na opisy oczyszczania przestrzeni. Tylko nie wiem od czego zacząć i czy to w ogóle ma sens robić samemu bez żadnego przygotowania.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Sura To co opisujesz z tym budzeniem w nocy i poczuciem ciężaru, czy to zaczęło się od razu jak się przeprowadziłaś, czy po jakimś czasie? Pytam bo to może mieć znaczenie przy myśleniu o tym co robić. Inne podejście jest gdy przestrzeń była taka od początku, inne gdy coś zmieniło się w środku twojego pobytu.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Wiciol Od razu. Już pierwszej nocy miałam problem ze snem i to się nie zmieniło. Myślałam przez długi czas że to stres z przeprowadzki, ale po roku przestałam to tak tłumaczyć. Najgorsze jest w sypialni, w salonie jakoś lepiej. Nie wiem czy to cokolwiek zmienia ale sypialnia jest przy ścianie z klatką schodową.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Sura Ściana przy klatce schodowej to ciekawy szczegół. Klatka to jedno z tych miejsc w bloku gdzie naprawdę dużo się dzieje energetycznie, dużo przejść, różne stany emocjonalne ludzi, nie wiem czy to wystarczające wytłumaczenie, ale ma pewną logikę. Mam pytanie, czy robiłaś kiedykolwiek cokolwiek z intencją w tym mieszkaniu, nawet nieświadomie? Zapalałaś świeczkę z jakąś myślą, coś mówiłaś głośno, cokolwiek takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mnie też interesuje ten wątek z Surą bo ja mam podobne odczucia w swoim bloku. Raz miałem taki sen, bardzo wyraźny, że w moim pokoju stoi ktoś przy oknie. Nie groźny, ale obecny. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie ta historia miejsca o której Wiciol mówił wcześniej, że stare budynki mają swoją warstwę po poprzednich mieszkańcach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Bogdan58 A czy ten sen powtarzał się, czy był jeden raz? Pytam serio, bo wielokrotne sny o tej samej postaci w tym samym miejscu to coś co ja traktuję inaczej niż jednorazowy obraz. Sama miałam w poprzednim mieszkaniu serię snów z tym samym korytarzem i to się skończyło kiedy dosłownie głośno powiedziałam w środku nocy że tu mieszkam i proszę o spokój. Głupio mi było, ale zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tego i chcę zapytać o coś praktycznego, bo właśnie o to mi chodzi w tym wątku. Sura mówi że nie wie od czego zacząć, i ja mam podobnie. Czytam opisy oczyszczania i tam jest dużo o paleniu ziół, o dymie, o przechodzeniu z kąta w kąt. Ale w bloku dym to problem, bo mam czujnik dymu który reaguje na prawie wszystko. Czy jest jakieś oczyszczanie które nie polega na dymie? Coś co działa podobnie ale bez ryzyka że sąsiedzi wezwą straż?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Jalowcowa Dźwięk. Dzwonki, stroiki, nawet klasnięcie w dłonie po kątach. W różnych tradycjach azjatyckich dźwięk rozbija zastałe energie tak samo jak dym oczyszcza powietrze. Poza tym woda z solą naniesiona na progi i parapety, to nie dymi i działa na poziomie symbolicznym tak samo. Ale mam pytanie do ciebie, bo czuję że odpowiedź może zmienić kierunek, czy ten ciężar który opisujesz to jest w całym mieszkaniu czy w konkretnych miejscach?


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Jak czytam o tej sypialni przy klatce to przyszło mi do głowy coś co babcia mówiła o drzwiach. Że drzwi to nie jest tylko wejście dla ludzi, że przez drzwi wchodzi wszystko. I że właśnie przy drzwiach wejściowych i przy każdym przejściu powinno być coś co pilnuje. Nie wiem czy to pasuje do ściany przy klatce, ale może właśnie ta przenikalność jest tu problemem, coś co ciągnie przez tę ścianę. Ciekawe co o tym myśli Wiciol.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Powiem szczerze że ściana przy klatce jako problem to jest coś co słyszę nie pierwszy raz. Niezależnie od tego jak to tłumaczyć, energetycznie czy czysto psychologicznie, klatka schodowa to przestrzeń niczyja. Nie jest prywatna, jest przejściowa, przez całą dobę coś się tam zmienia. Bliskość takiej przestrzeni do sypialni, gdzie człowiek jest najbardziej otwarty, może mieć znaczenie. Co do radzenia sobie z tym, najprostsze co kojarzę to właśnie praca z tą konkretną ścianą. Czy Sura ma możliwość postawienia czegoś na parapecie od środka albo zawieszenia czegoś?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam że się wtrącam między Wiciola i Surę, ale chcę zapytać o ten dźwięk co Edek wspomniał. Nigdy o tym nie słyszałam jako metodzie oczyszczania. Klasnięcie po kątach, to coś konkretnego? Czy to jest coś co trzeba robić w jakiś sposób albo po prostu klasnąć i tyle? Bo wydaje się za proste żeby działało, i jednocześnie chętnie bym spróbowała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Romcia_91 Za proste to względne. Śpiewo-terapia tybetańska, misy dźwiękowe, to nie jest zabawa dla dzieci tylko coś co ma tradycję sięgającą tysięcy lat. Klasnięcie po kątach to uproszczona wersja podobnej zasady. Kąty zbierają stagnację bo geometrycznie są miejscami gdzie ruch powietrza jest minimalny, i zakłada się że energie zachowują się podobnie. Więc tak, idziesz po kolei po każdym kącie, klascasz, z intencją że rozbijasz co stoi. Szczerze nie wiem czy to działa bez intencji, to jest akurat rzecz gdzie myślę że sam gest nic nie daje.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@albinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

A wracając na chwilę do moich kamieni bo nie dostałam pełnej odpowiedzi, zapytam konkretnie. Edek mówił o czarnym turmalinie, Wandzia o wierzbinie. Ale gdybym miała wybrać jedno do sypialni, to co? Pytam bo mam wrażenie że zbieram coraz dłuższą listę i nie wiem co z tym zrobić. Nie chcę mieć całego muzeum, chcę coś sensownego na początek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Albinka Ja bym powiedziała żebyś nie pytała co jest najlepsze ogólnie, bo to nie istnieje. Zapytaj raczej co ty czujesz patrząc na dany kamień. Serio, bez mistyki, po prostu stoisz przed wyborem i co cię bardziej przyciąga? Bo to co opisujesz jako cel, ochrona sypialni, to jest dość szeroko i różne rzeczy mogą do tego pasować. Czarny turmalin ma pewną historię w użyciu przy ochronie, obsydian podobnie, ale jeden może ci leżeć w dłoni lepiej niż drugi i to ma znaczenie praktyczne.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Sliwka Ten sen był raz. Ale jest jedno konkretne miejsce w moim pokoju, przy ścianie na wprost okna, gdzie zawsze czuję się jakoś nieswojo. Staram się tam nie siadać wieczorami. Może to śmieszne co mówię ale odkąd przestałem tam siadać śpię spokojniej. Nie wiem czy to miało cokolwiek wspólnego ze snem czy po prostu unikam czegoś podświadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam od początku i mam jedno pytanie które mnie gnębi. Wy wszyscy mówicie o tym co robić żeby poprawić sytuację, oczyszczanie, kamienie, dźwięk. Ale czy ktoś się zastanowił nad tym żeby najpierw sprawdzić co w ogóle jest? Nie działać od razu tylko posiedzieć chwilę i zobaczyć czego to miejsce potrzebuje. Może coś co Bogdan opisuje przy tej ścianie to nie jest coś złego, tylko coś co jest i chce być zauważone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Czarek00 To jest dobra uwaga i mało kto ją robi. Pośpiech do działania to błąd który widzę często. Pytanie jak konkretnie proponujesz sprawdzać? Bo to nie jest retoryczne pytanie, serio pytam bo różne tradycje mają różne metody obserwacji przestrzeni i ciekawe co masz na myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam ale to co Czarek napisał trochę mnie przeraziło. Że może coś chce być zauważone. Co to znaczy w praktyce? Jak coś jest i chce uwagi to co się wtedy robi? Pytam bo Sura mówiła że czuje się jakby mieszkanie jej nie przyjęło i to brzmi podobnie i nie wiem czy o tym samym rozmawiamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 281

@Karia.0 Przepraszam, że tak to brzmiało strasznie, nie miałem tego na myśli. Chodziło mi raczej o to, że zanim zaczniesz oczyszczać i wieszać ochrony, to warto chwilę pobyć z miejscem i po prostu je poczuć. Nie w sensie jakiegoś skomplikowanego rytuału, tylko po prostu siedzisz, nie robisz nic, i obserwujesz co do ciebie dociera. Różne miejsca mają różny charakter i jeśli od razu zaczniesz coś w nim zmieniać, to jakbyś rozmawiała nie wiedząc co chcesz powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to zdanie Czarka też zatrzymało. I odpowiadając Frei, nie, nigdy nic celowo nie robiłam w tym mieszkaniu. Ale teraz jak myślę, to może w tym jest właśnie problem. Może przychodząc po prostu nie przywitałam się z miejscem w żaden sposób. Babcia znajomej miała zwyczaj że jak wchodziła do nowego domu to przez chwilę stała przy wejściu i cicho coś mówiła. Zawsze myślałam że to starszy zwyczaj bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 362
Rozpoczynający temat
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moja babcia robiła to samo i to co opisuje Sura pasuje do tego co wiem o starym podejściu do nowego miejsca. Wejście do nowego domu wymagało jakiegoś gestu, nawet małego, coś w rodzaju przedstawienia się. Że tu jestem, że chcę tu mieszkać, że szanuję to co było przed mną. To nie był rytuał w sensie skomplikowanym, to było bardziej zachowanie niż ceremonia. I jestem ciekawa czy coś takiego da się zrobić z opóźnieniem, po dwóch latach.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co Wandzia opisuje, to jest coś co ja znam z kontekstu run, ale w innej formie. Fehu i Othala, te dwie runy są właśnie o tym, o zaznaczaniu swojego terytorium i o dziedzictwie miejsca. Kiedy rysuję rozkład dla kogoś kto się przeprowadza, te dwie razem pojawiają się nie przypadkowo. Ale bardziej mnie tu interesuje ta konkretna forma gestu powitalnego, bo Wandzia mówi 'coś w rodzaju przedstawienia się' i Sura mówi o babci znajomej. Jakie to dokładnie były gesty? Bo w różnych tradycjach to wygląda inaczej i ciekawi mnie czy to ma jakiś wspólny mianownik.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Ja jak czytam ten wątek o przywitaniu się z miejscem, to mam takie uczucie że to jest właśnie to czego mi brakuje. Ale jednocześnie nie wiem czy to co teraz zrobię ma sens skoro minął już rok. Czy można to jakoś naprawić po czasie, czy to jest coś co trzeba zrobić na wejściu i koniec?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Sura Czas tu nie działa tak jak myślisz. Nie ma terminu ważności na nawiązywanie relacji z miejscem, bo to nie jest umowa notarialna. Poza tym rok to nie tak długo dla przestrzeni która może pamiętać dziesięciolecia. Pytanie raczej brzmi co chcesz osiągnąć, czy poczucie że ty je akceptujesz, czy że ono akceptuje ciebie, bo to są trochę inne intencje i inaczej podchodzi się do każdej z nich.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja się zastanawiam nad czymś innym. Mówicie o nowym mieszkaniu i przywitaniu się z miejscem. Ale moje mieszkanie jest stare, mieszkam tu od urodzenia właściwie, i ten dyskomfort przy ścianie czuję dopiero od jakiegoś czasu, nie od zawsze. Jakby coś się zmieniło. To w ogóle jest możliwe że coś co długo było w porządku nagle przestaje być?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Bogdan58 Jak najbardziej. Energetyka miejsca nie jest stała, zmienia się z ludźmi którzy przez nie przechodzą, z wydarzeniami, czasem z remontami. Znam osoby które mówiły że spokojne mieszkanie zmieniło się po tym jak sąsiad obok miał bardzo ciężki okres w życiu. To brzmi może abstrakcyjnie, ale jeśli przyjąć że emocje i stany zostawiają jakiś ślad w przestrzeni, to ma to sens. A co konkretnie zmieniło się u ciebie, coś się działo w tym czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham o tym przywitaniu z miejscem i mam pytanie do Wandzi. Czy babcia mówiła jak to konkretnie wyglądało? Bo Wandzia powiedziała wcześniej że babcia mówiła o drzwiach jako przejściu dla wszystkiego, więc mam wrażenie że miała jakiś bardziej rozbudowany system myślenia o przestrzeni. Czy był jakiś całościowy sposób na wchodzenie do nowego domu, coś więcej niż tylko ten gest powitalny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Romcia_91 Babcia miała dużo takich rzeczy i część z nich pamiętam, ale nie zawsze wiem czy to była regionalna tradycja czy coś co ona sama z siebie robiła. Mówiła że do nowego domu wchodzi się z chlebem i solą, ale to chyba wszyscy znają. Bardziej ciekawe było to że uważała że przez pierwsze noce trzeba spać przy otwartym oknie, żeby dać sobie i miejscu możliwość wzajemnego wyczucia. Że sny z pierwszych nocy w nowym miejscu są ważne i mówią ci coś o tym miejscu. Nie wiem skąd to miała.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Wandzia mówi o snach na nowym miejscu to w ogóle osobny temat. Pamiętam że gdzieś czytałem o tym że w różnych tradycjach szamańskich pierwsze sny po przybyciu do obcego miejsca były wróżebne, traktowane jako informacja od samego miejsca o tym czy jest przyjazne czy nie. To nie jest tylko polska tradycja. W kulturze Navajo podobno przed rozbiciem obozu w nowym miejscu było coś w rodzaju konsultacji ze snem, choć szczegółów dokładnie nie pamiętam. Czy Bogdan pamięta czy ten sen z postacią przy oknie był na początku czy po dłuższym czasie mieszkania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Edek Sen był jakieś dwa lata po tym jak zacząłem mieszkać sam, wcześniej mieszkałem z rodzicami. Więc to nie był pierwszy sen w nowym miejscu. Ale ten zmysł co Sliwka pyta o zmiany, to właśnie mniej więcej wtedy zaczęło się coś z tym kątem. Najpierw myślałem że to chłód od ściany zewnętrznej, ale to był lipiec.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wandzia, te sny z pierwszych nocy, to mnie zatrzymuje. Czy to znaczy że jeśli ktoś nie pamiętał snów albo spał wtedy bardzo twardo, to jakby przepuścił tę informację? Pytam bo niedawno się przeprowadziłam i w ogóle nie pamiętam żadnych snów z pierwszego tygodnia, raczej spałam jak kamień ze zmęczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Karia.0 Myślę że sen jak kamień po przeprowadzce to też jest jakaś informacja. Jeśli przyjąć logikę o której mówi Wandzia, to głęboki spokojny sen w nowym miejscu mógłby znaczyć że ciało od razu poczuło się bezpiecznie. Chociaż równie dobrze mogłaś być po prostu wyczerpana i ciało wyłączyło wszystko. Jak jest teraz, po jakimś czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do praktycznej strony bo trochę odpłynęliśmy. Mamy już: dźwięk po kątach, wodę z solą na progi, kamienie, gesty powitalne przy wejściu. Edek wspomniał wcześniej o czarnym turmalinie, Wandzia o wierzbinie. Chcę zapytać Wiciola, bo ma chyba największe pojęcie o samych rytuałach, czy te elementy można łączyć w jedno działanie, czy lepiej je robić osobno? Pytam bo mam małe mieszkanie i trochę komicznie by wyglądało gdybym chodziła po nim z kamieniem, klaszcząc i śpiewając.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Jalowcowa Możesz łączyć, ale wtedy warto wiedzieć co jest głównym działaniem a co wsparciem, inaczej to się rozmywa. Jeśli zamierzasz oczyszczać przestrzeń, to dźwięk jest działaniem głównym, kamień kładziesz po jako strażnik, nie w trakcie. Paradoks małego mieszkania jest taki że masz mniej do zrobienia, nie więcej. Jeden pokój to jedno działanie, nie kilka naraz. Wracam do pytania które mi się kręci po głowie od jakiegoś czasu: czy ktoś z was miał sytuację gdzie wszystkie metody zostały zastosowane i nadal nic się nie zmieniło? Bo to też jest możliwe i warto o tym mówić.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: