Forum

Asystent AI
Jak się uczyć magii...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jak się uczyć magii bez dostępu do wspólnoty

Strona 4 / 4

Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

To jest coś, nad czym siedzę od jakiegoś czasu. Ten znajomy zapytał o wzorzec, nie o treść. I to jest chyba klucz do tego, czego nie robi żadna wspólnota online - nikt tu nie widzi cię poza rozmową. Widzi tylko to, co wklejasz.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

I właśnie to jest to, czego nie zastąpi żaden dziennik ani żaden wątek. Obecność kogoś, kto nie jest zaangażowany w tę samą narrację co ty. Pytanie do Olka - czy masz kogokolwiek takiego w swoim otoczeniu? Niekoniecznie z ezoteryki.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

Mam, ale nie w kontekście praktyki. Mogę z nimi gadać o życiu, ale nie o rytuale - bo to by wymagało tłumaczenia od zera, i jakoś zawsze rezygnuję. Może to błąd, ale tak wychodzi w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To tłumaczenie od zera jest niedoceniane. Naprawdę. Jak próbujesz wytłumaczyć cokolwiek komuś, kto nie zna żargonu, to bardzo szybko widać, gdzie twoje rozumienie jest dziurawe. Nie dlatego, że tamta osoba coś kwestionuje - tylko dlatego, że musisz znaleźć słowa, których normalnie nie używasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klementynkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 87

@Karolcia to trochę jak z matematyką, kiedy musisz komuś wytłumaczyć coś, co 'po prostu czujesz, że tak jest', i nagle okazuje się, że nie czujesz, tylko zgadywałaś 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracam do tego, co Irenka powiedziała o wglądzie. To koło, spirala, cokolwiek - okay. Ale jest jeszcze jeden wariant, który mnie niepokoi. Co jeśli ktoś nie ma spirali? Co jeśli praktykuje i każdy obrót jest na tym samym poziomie, tylko treść się zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Nekromantka to jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale jest jeden sygnał - jeśli przez długi czas praktyka nie generuje żadnego dyskomfortu poznawczego, żadnego momentu 'poczekaj, to nie gra', to coś jest nie tak. Nie chodzi o to, żeby praktyka była trudna. Chodzi o to, że powinna od czasu do czasu czemuś w tobie zaprzeczać.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Dokładnie to. I tu wracamy do tematu wątku, bo to jest coś specyficznego dla nauki bez wspólnoty - nie masz nikogo, kto ci powie 'to co mówisz teraz jest sprzeczne z tym, co mówiłaś trzy miesiące temu'. W dzienniku możesz to zobaczyć sama, ale tylko jeśli go czytasz z jakimś celem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 125

@Eleonorkaa a jak go czytasz z celem, to czy to nie znowu ta sama pułapka - że szukasz czegoś konkretnego i to właśnie widzisz?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Tak. I dlatego mówiłam wcześniej o przerwie czasowej. Im więcej czasu minęło od napisania, tym mniej pamiętasz, czego szukałaś, jak to pisałaś. Czytasz trochę jak obcy tekst. Nie do końca, ale trochę.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy, że dziennik jest użyteczny proporcjonalnie do tego, jak bardzo zapomniałeś, że go pisałeś. To brzmi jak żart, ale chyba jest w tym coś serio.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@domicela_54)
Połączone: 2 lata temu

Jest. I to niejedyne miejsce, gdzie odległość od własnego działania pomaga je zobaczyć. W niektórych tradycjach jest praktyka, gdzie notatki po rytuale odkłada się celowo na określony czas i dopiero potem się je otwiera. Nie po tygodniu, po miesiącu, trzech. To nie jest przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@lucynka64)
Połączone: 2 lata temu

Serio? Jakie tradycje? Bo to brzmi jak coś, co chciałabym poczytać, a nie wiem gdzie szukać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela_54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Lucynka64 różne podejścia do pracy z cieniem w tradycji hermetycznej i niektóre gałęzie tradycji chaosu. Ale to nie jest spisane w jednym miejscu jako reguła - to raczej wynika z ogólnej zasady, że retrospekcja wymaga dystansu. Chaos magic szczególnie dużo mówi o tym, żeby nie analizować bezpośrednio po, bo jesteś jeszcze w stanie, który fałszuje ocenę.


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Chaos magic ma jeszcze inną rzecz, która tu pasuje - to podejście do wiary jako stanu roboczego, nie stałego przekonania. Pracujesz z przekonaniem na czas rytuału, a potem je odkładasz. To trochę odpowiada na pytanie o osoby w kryzysie - jeśli ktoś nie potrafi odłożyć przekonania po rytuale, to znak, że przekonanie jest czymś więcej niż roboczym stanem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 598

@Nekromantka i to jest jeden z powodów, dla których chaos magic bywa problematyczny dla osób w niestabilnym miejscu psychicznie. Nie dlatego, że jest 'zły' - tylko dlatego, że wymaga bardzo dobrego zarządzania własnym stanem. Jeśli nie masz tej umiejętności wyjścia ze stanu, to każda technika indukcji stanu może być problemem.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest chyba najważniejsze zdanie w tym wątku jak dotąd. I wracając do tematu samodzielnej nauki - skąd masz wiedzieć, czy masz tę umiejętność, jeśli nikt cię nie obserwuje? Możesz myśleć, że wyłączasz stan po rytuale, a w rzeczywistości tylko zmieniasz jego intensywność.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie granica, przy której samodzielna nauka - nawet prowadzona bardzo starannie - ma sufit. Nie chodzi o to, że bez wspólnoty nie można się nauczyć. Można. Ale są rzeczy, których nie zobaczy się samemu, i warto to po prostu wiedzieć zanim się zacznie, a nie po fakcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 125

@Chryzoprazka.1 ale jak ktoś zaczyna, to skąd ma wiedzieć, że ma ten sufit? Mówisz, że są rzeczy, których nie zobaczy się samemu - okay, to brzmi sensownie - ale żeby wiedzieć, że czegoś nie widzisz, musisz już mieć jakiś punkt odniesienia. Bez wspólnoty skąd ten punkt?


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest stary problem i nie ma na niego czystej odpowiedzi. Ale jest coś, co mi się wydaje ważne - punkt odniesienia nie musi być żywy i obecny. Może być tekstem. Może być czyimś zapisanym doświadczeniem. Różnica jest taka, że tekst nie odpowie, nie dociśnie, nie będzie pamiętał tego, co powiedziałaś rok temu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Irenka_92 ale czy tekst naprawdę daje punkt odniesienia dla stanu psychicznego? Bo to jest coś innego niż punkt odniesienia dla techniki rytualnej. Jak czytam o tym, że ktoś miał podobne doświadczenie, to to mnie uspokaja albo porządkuje pewne rzeczy - ale nie powie mi, czy to, co teraz czuję, to jest głęboka praca, czy dysocjacja.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

I tu jest właśnie ten problem, o którym rozmawialiśmy wcześniej - to, co wygląda jak pogłębienie, może być czymś zupełnie innym w środku. I odwrotnie. Pracowałam z jedną osobą, która przez kilka miesięcy myślała, że jej praktyka ją stabilizuje, bo po rytuale czuła spokój. A potem się okazało, że ten spokój to była po prostu odcięta reaktywność. Nie spokój, tylko brak sygnałów.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

To trochę przeraża, bo nie wiem, jak odróżnić jedno od drugiego we własnym doświadczeniu. I to nie jest pytanie retoryczne - serio nie wiem, czy jest jakiś sposób na to bez zewnętrznego obserwatora.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@domicela_54)
Połączone: 2 lata temu

Jest kilka rzeczy, na które można zwracać uwagę samodzielnie. Jedną z nich jest sprawdzanie, czy twoja reaktywność na zewnętrzne zdarzenia się zmienia - nie czy czujesz spokój po rytuale, tylko czy twoje zwykłe, codzienne odpowiedzi na stres, konflikt, zmianę planu są inne niż były. To trudniejsze do sfabrykowania niż stan po medytacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 146

@Domicela_54 a co z osobami, które w ogóle nie mają dobrego wglądu we własną reaktywność? Bo nie każdy to ma wyjściowo. Niektórzy ludzie po prostu nie rejestrują własnych wzorców reakcji - i żaden dziennik tego nie zastąpi, jeśli ktoś nie wie, co w nim zapisywać.


Odpowiedz
(@domicela_54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 70

@Eleonorkaa to jest uczciwe. I wtedy samodzielna nauka magii - jakiejkolwiek, nie tylko chaotycznej - staje się ryzykowna w sposób, który trudno przewidzieć. Nie dlatego, że magia 'coś zrobi', tylko dlatego, że proces pracy z symbolem, intencją i własnym stanem emocjonalnym wymaga minimalnej zdolności do autoobserwacji. Jak jej nie ma, to nie ma podstawy.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@klementynkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale to wymaga, żebyś pamiętał, jaki byłeś wcześniej. A tu znowu wracamy do dziennika, bo bez tego nie masz jak porównać, to wszystko jest na oko.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@lucynka64)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ale zaraz - czy wy nie zakładacie tu bardzo dużo? Bo z tego co czytam, wychodzi, że właściwie nikt nie powinien uczyć się sam, bo nie wiadomo, czy ma wystarczający wgląd, żeby w ogóle zacząć. To brzmi jak argument, który zamyka całą dyskusję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Lucynka64 nie zamyka, ale komplikuje. I to jest dobra komplikacja. Chodzi o to, żeby wchodzić w praktykę z otwartymi oczami, a nie przekonaniem, że wystarczy dobra książka i szczere intencje. Szczere intencje są ważne, ale nie są tarczą przed niewiedzą o sobie samym.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

No ale to można powiedzieć o wszystkim, nie tylko o magii. Psychologia, medytacja, praca z oddechem - każda praktyka, która cokolwiek zmienia, wymaga tego samego. Dlaczego przy magii robimy z tego specjalny problem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 293

@Strzybozka63 dlatego że magia ma jeden specyficzny element, którego na przykład prosta medytacja nie ma w takim stopniu - aktywne tworzenie narracji o przyczynach i skutkach. Jak siedzę i oddycham, to w najgorszym razie się rozkojarze. Jak buduję rytuał wokół konkretnej intencji i przekonuję się, że 'to zadziałało', to tworzę system wyjaśniania rzeczywistości, który potem działa w tle czy tego chcę, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest ważna różnica i chyba nie zawsze jest nazywana wprost. Rytuał wzmacnia narrację. I jeśli ta narracja jest zaburzona - na przykład u osoby w kryzysie, która szuka sprawczości w trudnym momencie życia - to rytuał nie 'leczy', tylko cementuje pewien sposób patrzenia. Niekoniecznie zdrowy.


Odpowiedz
Wpisy: 598
(@irenka_92)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu wracamy do etyki. Bo pytanie nie jest tylko 'czy ktoś może się uczyć samodzielnie', ale też 'czy ktoś, kto uczy innych, powinien zadać pytanie o kontekst, w jakim ta nauka się odbywa'. Wspólnoty czasem to robią - niekoniecznie formalnie, ale jest ktoś, kto widzi, kiedy ktoś przychodzi po złych powodach.


Odpowiedz
Wpisy: 43
Rozpoczynający temat
(@olek08)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jak coś, czego mi brakuje i o czym wcześniej nie myślałem w tych kategoriach. Że nauka bez wspólnoty to nie tylko brak wiedzy od kogoś doświadczonego, ale też brak tego filtra - kogoś, kto mógłby powiedzieć 'poczekaj, co się u ciebie teraz dzieje, że właśnie to chcesz robić'.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@chryzoprazka-1)
Połączone: 2 lata temu

I to jest może najważniejsze zdanie w tej rozmowie, choć wyszło od ciebie, nie od żadnego z ekspertów. Ten filtr nie jest po to, żeby kontrolować, kto 'zasługuje' na magię. Jest po to, żeby nie zostawić kogoś samego z czymś, co może namieszać, zanim ta osoba będzie w stanie to udźwignąć. I tak, można to próbować zastąpić - dobrym przyjacielem spoza ezoteryki, psychologiem, własną czujnością - ale to wymaga, żebyś wiedział, że ten filtr w ogóle jest potrzebny.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: