Forum

Asystent AI
Czy magię można łąc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy magię można łączyć z medytacją i jogą?

Strona 1 / 4

Wpisy: 156
Rozpoczynający temat
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy w ogóle ma sens rozdzielanie tych praktyk. Chodzi mi o to, że jak robię cokolwiek rytualnego, to i tak wchodzę w jakiś stan skupienia, który nie różni się jakoś drastycznie od tego, co osiągam podczas medytacji. Tylko że medytacja jest... bardziej neutralna? Nie wiem jak to ująć. Przy rytuale mam jakiś cel, przy medytacji niekoniecznie. Ale czy to znaczy, że się wykluczają, czy może uzupełniają? Miałam ostatnio sesję z moją grupą i jedna z dziewczyn zrobiła coś ciekawego - przed rytualnym zapaleniem świec robiła krótką pranajamę, żeby się wycentrować. Powiedziała, że odkąd to robi, jej intencje są bardziej klarowne. Nie wiem czy to kwestia oddechu, skupienia, czy czegoś innego, ale mnie to skłoniło do myślenia. Wy w ogóle jakoś świadomie łączycie te rzeczy, czy to u was wychodzi naturalnie?


Odpowiedz
193 odpowiedzi
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, ja też mam podobne odczucia. U mnie to wyszło trochę przez przypadek - zaczełam medytować rano, a rytuały robiłam wieczorami i w pewnym momencie zauważyłam, że dni kiedy medytuję rano, wieczorne rytuały idą jakoś... płynniej. Trudno powiedzieć co to oznacza w praktyce, ale jest jakisć różnica. Natomiast joga to już inna sprawa. Moja koleżanka jest instruktorką jogi i mówi, że joga sama w sobie ma korzenie, które są z magią zupełnie niespójne, bo to jednak system filozoficzny z własną metafizyką. Trochę się z nią nie zgadzam, ale ona zna to od środka, więc nie chcę być mądrzejsza. A wy co sądzicie - joga i magia to jednak dwa różne światy?


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymałabym się przy tym, co powiedziała koleżanka Selenaa o jodze jako systemie filozoficznym, bo to jest w sumie clou całej sprawy. Joga w tradycji tantrycznej, szczególnie ta kaśmirska, była integralną częścią praktyk, które my dziś moglibyśmy nazwać magicznymi - mantry, mudry, wizualizacje bóstw, praca z czakrami i tzw. kundalini. To nie były oddzielne rzeczy. Problem polega na tym, że joga, którą większość z nas zna z zajęć w fitness clubie, to jest taki wyprany z kontekstu produkt. Ale to nie znaczy, że nie można z tego wyciągnąć czegoś przydatnego. Mnie ciekawi raczej co rozumiecie przez 'łączenie' - czy chodzi o robienie jogi przed rytuałem jako rodzaj rozgrzewki, czy o głębszą integrację tych systemów?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam, bo dopiero zaczynam swoją przygodę z tymi tematami. Nie bardzo rozumiem co to znaczy 'wyprany z kontekstu'. Chodzi o to że ta joga z siłowni jest zła, czy tylko że nie ma tego mistycznego wymiaru? Bo ja ćwiczę jogę od kilku miesięcy i chciałam zacząć też jakieś proste rytuały, ale nie wiem czy to w ogóle ma sens jako połączenie. Czy ktoś mógłby mi powiedzieć od czego zacząć jeśli chcę połączyć jedno z drugim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Agaa32 Nie chodzi o to, że jest 'zła' - to trochę mylące słowo w tym kontekście. Chodzi o to, że np. asany (pozy jogiczne) w oryginalnym ujęciu były tylko małą częścią systemu, a reszta to praca z oddechem, skupieniem, energią. Kiedy wyciągasz same asany i robisz z nich fitness, to OK, ciało na tym zyskuje, ale nie ma tu magicznego kontekstu. Żeby połączyć to z rytuałami, to nie musisz porzucać swojej jogi - możesz po prostu dodawać elementy. Np. intencja przed ćwiczeniami, konkretny oddech przed zapaleniem świecy. Ale zanim zapytam Cię o szczegóły - co Cię przyciąga do rytuałów? Co chcesz osiągnąć?


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, czytam i mam trochę sceptyczne podejście do całości, ale jedno mnie zaciekawiło. Skoro joga tantryczna i te stare systemy to jedno, to skąd ta przepaść między tym a współczesnymi rytuałami magicznymi? Bo mam wrażenie, że te tradycje rozeszły się w jakimś momencie i teraz ludzie je na nowo sklejają, ale to może być trochę jak Frankenstein - kawałki z różnych miejsc bez spójnej całości. Nie mówię że to złe, po prostu pytam czy ktoś to widzi tak jak ja, czy mam błędne założenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Wiktor72 Masz rację że rozeszły się, ale nie do końca rozumiem ten argument z Frankensteinem. Większość systemów magicznych, które znamy z Zachodu - hermetyzm, kabała, ceremonialna magia - były od początku synkretyczne. Alchemicy łączyli Egipt, Grecję, chrześcijaństwo. Złoty Świt w XIX wieku brał co chciał skąd chciał. Crowley budował system z fragmentów różnych tradycji. To nie jest wada tego, czym jest magia zachodnia - to jest jej cecha. Więc 'sklejanie' jogi z medytacją i rytuałami nie jest niczym nowym jako podejście. Pytanie jest inne - czy robi się to świadomie i z rozumieniem skąd co pochodzi, czy na zasadzie 'fajnie brzmi, to biorę'. Ale mam pytanie do ciebie: co konkretnie widzisz jako zagrożenie tego 'sklejania'?


Odpowiedz
Wpisy: 614
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja się wtrącę bo mam konkretne doświadczenie z tym tematem. Przez jakiś czas chodziłam na zajęcia kundalini jogi i prowadząca mocno podkreślała że to nie jest fitness tylko praktyka duchowa z konkretnymi intencjami. Były tam mantry, były mudry, była praca z czakrami. I powiem szczerze - czułam że to jest bardzo zbliżone do tego co robię przy niektórych moich rytuałach. Ten rodzaj skupienia, ta praca z energią ciała. Ale Wiktor ma coś w tym swoim pytaniu - byłam po tych zajęciach trochę zdezorientowana, bo te tradycje mają też rozbieżności. Np. w kundalini jodze (tej sikhijskiej, Yogi Bhajana) jest bardzo specyficzne podejście do energii, które niekoniecznie pasuje do tego jak ja pracuję z energią w rytuałach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Henia64 A możesz powiedzieć co to za rozbieżności? Bo ja słyszałam o tej kundalini jodze Yogi Bhajana i że jest trochę kontrowersyjna jako organizacja, ale nigdy nie zgłebiałam co tam jest w środku jeśli chodzi o samą filozofię energii.


Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Selenaa O samej organizacji i kontrowersjach wokół Yogi Bhajana to wiadomo dużo złych rzeczy, ale nie o tym. Chodzi mi o to, że np. w tej tradycji kundalini traktowana jest jako energia, która 'śpi' u podstawy kręgosłupa i ma być stopniowo 'przebudzona' przez konkretne techniki. To jest bardzo specyficzny model anatomii energetycznej. Kiedy ja pracuję z energią przy rytuałach, operuję innym językiem i innymi założeniami. Nie jest to automatycznie sprzeczne, ale trzeba wiedzieć co się miesza. Można to porównać do gotowania - można mieszać kuchnie, ale musisz wiedzieć że niektóre smaki razem nie działają.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@tarotia05)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam że wskakuję ale mam pytanie praktyczne bo trochę odplynęłyscie od tego co mnie interesuje. ja wlasnie probuje zaczac medytowac przed swoimi rytuałami ale nie wiem jak długo powinna trwac ta medytacja żeby cos dała. robiłam 5 minut i nie czułam specjalnej różnicy. czy to w ogóle ma sens przy krótszych rytuałach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Tarotia05 Hej, 5 minut to może być wystarczające, problem często nie jest w długości tylko w tym co robisz w trakcie. Medytacja jako 'siedzenie cicho' to jedno, ale jeśli chcesz to połączyć z rytualem, to ta medytacja powinna mieć jakis cel - np. skupienie się na intencji rytuału, wizualizacja, albo po prostu wyciszenie tego co masz w głowie z całego dnia. Ja często robię coś co bym nazwała 'medytacją progu' - kilka minut zanim zacznę rytuał, skupiam się tylko na oddechu i na tym czego chcę. To nie musi trwać długo. Ale mam pytanie - co to za rytuały robisz? Bo to trochę zależy od charakteru.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się bo mam inne zdanie niż większość tutaj. Medytacja i magia to systemy które działają na zupełnie innych zasadach i łączenie ich na siłę może dawać gorsze efekty niż robienie każdego z nich osobno. Medytacja polega na odpuszczeniu i braku intencji, magia na intencji i woli. To jest fundamentalna sprzeczność. Czytałem o tym i większość tradycji magicznych nie zaleca medytacji jako przygotowania - zaleca np. banishing, oczyszczenie przestrzeni, wizualizację, ale nie medytację w buddyjskim sensie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Pentaklista80 Hmm, ale to jest bardzo uproszczony obraz medytacji. Medytacja buddyjska (samatha/vipassana) rzeczywiście dąży do pewnego rodzaju nieprzywiązania, ale jest masa tradycji medytacyjnych, które są dokładnie ukierunkowane na intencję - np. medytacje tantryczne, jiddam w wadżrajanie, praca z vizualizacją bóstw. To jest aktywna, celowa praca umysłu. Skąd ta informacja o tradycjach magicznych niezalecających medytacji? Bo Golden Dawn używało np. bardzo konkretnych technik wizualizacyjnych i mentalnych, które dziś byśmy pewnie nazwali medytacją kierowaną.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Pentaklista80 Mnie też to zastanowiło co napisałeś. Ta 'fundamentalna sprzeczność' między odpuszczeniem a intencją - to nie jest bardziej kwestia definicji niż faktycznej sprzeczności? Bo jak medytujesz z intencją uspokojenia umysłu, a potem robisz rytuał z intencją konkretnego celu, to one chyba nie kolidują, tylko są sekwencją?


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 151

@Wiktor72 No może mam tu uproszczenie, przyznam. Ale mój punkt był taki że wiele osób miesza te rzeczy bez rozumienia skąd co pochodzi i potem mają wrażenie że robią magię a tak naprawdę robią samorozwój z estetyczną otoczką rytuału. Nie twierdzę że to złe, ale to nie jest to samo. Mam wrażenie że w środowiskach ezoterycznych słowo 'medytacja' stało się wytrychem na wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Ta uwaga Pentaklisty o 'estetycznej otoczce' to jest coś o czym warto porozmawiać, bo to jest realne zjawisko. Widziałam osoby, które kupują świece, kamienie, kadzidła, robią ładne zdjęcia do sieci, mówią że 'pracują z energią' ale kiedy zapytasz je o konkretne założenia tego co robią, nie mają odpowiedzi. Ale z drugiej strony nie jestem przekonana czy to problem mieszania medytacji z magią, czy raczej ogólna powierzchowność. Możesz robić medytację głęboko i magię głęboko i je łączyć - możesz też robić jedno i drugie płytko. Mieszanie samo w sobie nie jest winna.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może z boku tematu ale dla mnie ważne. Jeśli chodzi o praktyczne łączenie - czy ktoś z was robił coś rytualnego w miejscach publicznych? Pytam bo widzę czasem w necie że ludzie robią jakieś małe rytuały gdzieś w terenie, przy drzewach, na polach. Jak to w ogóle wygląda w praktyce? Sama medytacja w parku to jedno, ale jakiś rytuał to inna sprawa - czy nie przyciąga uwagi, czy jest jakiś sposób żeby to robić dyskretnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Stokrotunia O, to jest bardzo praktyczne pytanie i trochę inne od reszty dyskusji, ale w sumie ważne. Ja miałam kilka sytuacji kiedy robiłam cos w terenie - np. przy konkretnym drzewie, które jest dla mnie ważne. Klucz to minimalizm - żadnych świec jeśli jest wietrznie i teren suchy, żadnych głośnych mantr. Kilka kamieni, może nić, oddech, skupienie. Większość ludzi naprawdę nie zwraca uwagi jeśli ktoś stoi przy drzewie i wyglada jakby się modlił lub medytował. Widzą to jako medytację lub modlitwę i wiecej ich to nie interesuje. Ale masz rację że jest różnica między medytacją siedzącą a np. rozkładaniem przedmiotów - to drugie już przyciąga spojrzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@faustynka74)
Połączone: 2 lata temu

A właśnie - wychodzi mi przy tej rozmowie pytanie którego nie zadałam wcześniej. To połączenie medytacji z magią - rozumiecie to jako przygotowanie (medytacja przed rytuałem), czy jako jednoczesne robienie obu rzeczy? Bo to są chyba dwa różne tematy i mieszacie tu trochę jedno z drugim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Faustynka74 Dobra obserwacja, trochę tak jest. Ja mówiłam raczej o sekwencji - medytacja jako przygotowanie. Ale Izoldka wspomniała o tradycjach tantrycznych gdzie to było jedno. Myślę że obie rzeczy są warte rozmowy bo to są różne podejścia. Mnie interesuje to drugie bardziej - czy ktoś ma doświadczenie z rytuałem gdzie medytacja jest wpleciona w środek, nie tylko na początku?


Odpowiedz
(@faustynka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Selenaa Właśnie, bo ja przez chwilę myślałam że wszyscy mówią o tym samym, a potem zobaczyłam że część osób opisuje medytację jako wejście w stan skupienia przed rytuałem, a część jakby o czymś zupełnie innym - o praktyce, gdzie intencja i cisza dzieją się jednocześnie. To drugie brzmi dla mnie abstrakcyjnie. Jak to w ogóle wygląda w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie o jednoczesność jest dobre, bo faktycznie to jest coś co trzeba poczuć żeby zrozumieć, nie da się tego do końca opisać słowami. W tradycjach tantrycznych - i nie mówię tu o tym co rozumiemy przez tantrę w kulturze popularnej - rytuał jest medytacją w ruchu. Każdy gest, każda sylaba mantry, ustawienie ciała, sposób patrzenia na symbol, to wszystko jest jednocześnie skupieniem i działaniem. Nie ma momentu gdzie kończysz siedzieć cicho i zaczynasz robić rytuał. Jedno przechodzi w drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Izoldka69 Ale to wymaga dość konkretnego przygotowania żeby w ogóle coś takiego działało, nie? Bo w praktyce większość ludzi, którzy zaczynają łączyć te rzeczy, ma jednak ten podział sekwencyjny - najpierw siedzę, potem robię. I nie ma w tym nic złego, bo i tak to lepsze niż żadne przygotowanie. Mnie zastanawia raczej to na jakim etapie ten podział zaczyna zanikać i co go powoduje.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wracam do swojego pytania o miejsca publiczne bo nie dostałam pełnej odpowiedzi. Jadeitka powiedziała o minimalizmie, ok, ale jak to wygląda z tą medytacją? Jeśli chcę przed rytuałem się skupić a jestem np. w parku i ktoś obok gra na głośniku... to co wtedy? Czy w ogóle ma sens próbować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Stokrotunia Tak, ma sens, ale to wymaga pewnego przestawienia w głowie. Dźwięki z otoczenia nie muszą być przeszkodą jeśli nie walczysz z nimi. Są szkoły medytacyjne które wręcz uczą skupiania się na dźwiękach otoczenia jako obiekcie medytacji, zamiast ich ignorować. Ja jak jestem gdzieś w terenie to często właśnie tak robię - głos wiatru, kroki, cokolwiek - zamiast próbować to wyciszyć. A potem, jak już mam jakiś środek skupienia, przechodzę do tego co chcę zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mnie zastanawia coś innego przy tym wątku o publicznych miejscach. Jadeitka pisała o minimalizmie i dyskrecji, ok, ale czy nie jest tak że samo bycie 'niewidocznym' zmienia charakter rytuału? Tzn. rytuał robiony z pełną swobodą we własnym domu a rytuał robiony półukrytym gestem w parku - to chyba inne doświadczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Wiktor72 To bardzo dobre spostrzeżenie i myślę że tak, to są inne doświadczenia, ale nie koniecznie jedno gorsze od drugiego. Kiedy robisz coś w przestrzeni publicznej z pełną świadomością że nikt tego nie widzi jako rytuał, jest w tym coś bardzo intymnego. Jakbyś przenosił całą praktykę do środka. Może to nawet bardziej wymagające niż robienie tego w warunkach domowych z ołtarzem i świecami.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

No ale zaraz, bo to co Henia mówi to brzmi pięknie, ale trochę relatywizuje różnicę. Ceremonialny rytuał ma konkretną funkcję przestrzenną - wyznaczenie kręgu, praca z kierunkami, fizyczne symbole. W miejscu publicznym nie możesz tego zrobić w sensowny sposób. To nie jest kwestia intymności czy estetyki, to jest kwestia tego czy w ogóle wykonujesz ten sam rytuał czy tylko jego namiastkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Pentaklista80 A czy wszystkie rytuały wymagają fizycznego kręgu i kierunków? Bo np. rytuały szamanistyczne często odbywają się właśnie w terenie, nie w zamkniętej przestrzeni domowej. I tam sam teren jest przestrzenią sakralną. Nie wiem czy Twój argument dotyczy magii ceremonialnej konkretnie, czy magii ogólnie.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Pentaklista porusza coś ważnego, ale zawęża to do jednego modelu. Krąg w tradycji Złotego Świtu czy w Wicca jest bardzo konkretną konstrukcją, tak. Ale są systemy gdzie 'krąg' jest tworzony intencją i oddechem, nie kredą na podłodze. Wewnętrzna praca z przestrzenią sakralną to oddzielna umiejętność i można ją rozwijać niezależnie od zewnętrznych rekwizytów.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@tarotia05)
Połączone: 2 lata temu

okej to mam pytanie bo nie rozumiem. piszecie o wewnętrznym kręgu, ale jak ktoś dopiero zaczyna i nie czuje tego wewnętrznego nic, to jak ma to ćwiczyć? bo mi sie wydaje ze na poczatku trzeba miec te zewnetrzne rzeczy zeby w ogole wiedziec do czego dazy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Tarotia05 Masz rację, zewnętrzne formy na początku są jak rusztowanie - pomagają umysłowi zrozumieć co ma robić. Ale to rusztowanie ma być tymczasowe, a nie docelowe. Problem który Izoldka opisuje to sytuacja kiedy ludzie nigdy tego rusztowania nie zdejmują i myślą że sam rekwizyt jest magią. Z Twoim pytaniem o długość medytacji - wróćmy do tego, bo zostawiliśmy to bez końca. Co czujesz po tych 5 minutach, oprócz tego że za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w środek, ale to co Tarotia napisała to moje dokładne pytanie. Ja jak zaczynam coś praktykować bez fizycznych punktów odniesienia to po prostu siedzę i myślę o zakupach. Skąd wiadomo że się jest w 'środku' a nie tylko siedzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Agaa32 To jest jedno z podstawowych pytań w każdej tradycji kontemplacyjnej i nie ma jednej odpowiedzi. Ale jest jeden wskaźnik który przytaczają różne źródła - poczucie że czas przestaje być mierzalny w normalny sposób. Nie że nie ma czasu, tylko że przestajesz go śledzić. To nie jest stan mistyczny, to po prostu kwestia skupienia. Jeśli siedzisz i myślisz o zakupach, to znaczy że twój umysł nie dostał konkretnego obiektu do trzymania.


Odpowiedz
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 464

@Benedyk66 A co to może być za obiekt? Bo słyszałam o oddechach, o świecy, o mantrze... które z tego jest lepsze na start?


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenia bo zaczynałam od liczenia oddechów i kompletnie mi nie szło. Zaczęłam używać bardzo krótkiej frazy którą powtarzałam w myślach i to było dużo łatwiejsze. Nie wiem czy to jest 'prawidłowe' ale działa na mnie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Stokrotunia to jest mantra właściwie, nawet jeśli nie tak tego nazywasz. i moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak prawidłowe jeśli chodzi o technikę skupienia, pod warunkiem że wiesz co chcesz osiągnąc. ale wracajac do pytania Faustynki o ta jednoczesnosc - mnie interesuje czy ktoś tu ma doswiadczenie z konkretną tradycja gdzie to jest zintegrowane, bo Izoldka mówiła ogólnie o tantrze a ja chciałabym wiedziec jak to wygląda u kogoś kto to faktycznie praktykuje


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Selenaa Mam, i to jest trochę trudne do opisania bez wchodzenia w bardzo specyficzny żargon danej tradycji. Pracowałam z jednym systemem tybetańskim przez dłuższy czas i tam jest coś co się nazywa w skrócie 'visualization practice' - nie chodzi o wyobraźnię w potocznym sensie, ale o utrzymywanie złożonego wewnętrznego obrazu przy jednoczesnym wykonywaniu gestów i recytacji. To jest faktycznie jedno i to samo, nie sekwencja. Ale żeby to działało, potrzeba dużo czasu samo w sobie na naukę wizualizacji.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Izoldka69 Tybetański system wizualizacji - masz na myśli sadhany, te praktyki z bóstwami? Czytałem trochę o tym i zawsze mnie zastanawiało czy to nie jest po prostu bardzo zaawansowane ćwiczenie wyobraźni, a cała otoczka religijna jest kulturowa. Nie mówię że to złe, pytam serio.


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Wiktor72 To pytanie jest zasadne i sam Dalajlama mówił coś w tym stylu - że na pewnym poziomie to jest praca z umysłem, a nie z bytami zewnętrznymi. Ale 'tylko wyobraźnia' to może być mylące uproszczenie, bo wyobraźnia utrzymywana w bardzo szczegółowy i zdyscyplinowany sposób przez długi czas robi coś z percepcją i skupieniem czego zwykłe fantazjowanie nie robi. Czy to 'magia' w sensie który cię interesuje - nie wiem, to zależy od twojej definicji.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

No i wyszło to co mówiłem wcześniej. Jeśli to jest praca z umysłem a nie z czymś zewnętrznym, to jesteśmy z powrotem przy pytaniu o różnicę między medytacją a magią. I nie słyszałem jeszcze tutaj odpowiedzi która by mnie przekonała że ta granica istnieje jako coś sensownego.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

No i mamy to. Pentaklista właśnie sformułował to co kręci się w tym wątku od dłuższego czasu - czy magia i medytacja to dwie różne rzeczy, czy może to rozróżnienie jest konwencjonalne. Ja bym się jednak nie zgodził że 'nie słyszałeś odpowiedzi'. Izoldka dała całkiem konkretny przykład tybetańskiego systemu wizualizacyjnego gdzie jedno i drugie jest tym samym procesem. Pytanie brzmi czy ta odpowiedź Cię satysfakcjonuje dlatego że wymagałaby od Ciebie przyjęcia pewnych założeń dotyczących tego co robisz kiedy pracujesz z symbolem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 151

@Benedyk66 Nie chodzi mi o satysfakcję, tylko o definicję. Jeśli mówimy że magia to 'praca z umysłem', to medytacja też jest pracą z umysłem. Joga też jest pracą z umysłem i ciałem. W takim razie wszystko jest magią i pojęcie traci sens. Albo magia ma jakiś wyróżnik który ją odróżnia od innych praktyk, albo mówimy o tej samej rzeczy różnymi słowami. I to jest pytanie na które czekam.


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Pentaklista80 Wyróżnik jest, ale musisz go szukać nie w technice, tylko w intencji i kierunku przepływu. Medytacja klasycznie - choć to uproszczenie - ma na celu uspokojenie umysłu, wgląd, obecność. Magia ma na celu wywołanie zmiany, niekoniecznie w sobie, często na zewnątrz. Joga w swojej pierwotnej formie to była integracja obu - ciało, oddech, intencja działania w świecie. Tantryczne ścieżki nie rozróżniały tych trzech rzeczy w ogóle. Więc możliwe że pytasz o rozróżnienie które istnieje tylko w zachodnim podziale na 'kontemplację' i 'działanie'.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy 'intencja wywołania zmiany na zewnątrz' to nie jest po prostu... działanie? Jak się modlę o coś dla kogoś innego, to też chcę zmiany na zewnątrz. To modlitwa jest magią?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henia64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 614

@Wiktor72 W pewnych tradycjach - tak, modlitwa wstawiennicza i magia operatywna to jest to samo tylko inna nazwa. Kościół zresztą sam sobie z tym nie radzi, bo modlitwa o cud oficjalnie jest zaakceptowana, ale już zamawianie czegoś u Matki Boskiej ze świeczką to dla niektórych duchownych balansuje na granicy. Granica jest kulturowa, nie funkcjonalna.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@tarotia05)
Połączone: 2 lata temu

okej ale to mi calkowicie nie pomaga jak mam medytować przed rytuałem bo nie wiem gdzie kończy sie medytacja i zaczyna rytuał, i teraz Izoldka mówi ze to jest w ogóle to samo. jak mam w takim razie ćwiczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Tarotia05 Nie musisz tego rozróżniać na poziomie teorii, żeby to działało w praktyce. Kiedy siadam przed rytuałem, najpierw kilka minut oddycham i staram się poczuć gdzie jestem i co chcę zrobić. Nie nazywam tego medytacją ani nie-medytacją. To jest po prostu przejście. Jak wchodzisz do wody stopniowo zamiast skakać od razu z brzegu.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@agaa32)
Połączone: 1 rok temu

Jadeitka, to 'przejście' o którym piszesz - jak długo u Ciebie trwa? Bo ja zawsze miałam wrażenie że albo muszę medytować pół godziny żeby cokolwiek poczuć, albo w ogóle. I to mnie blokowało przed w ogóle zaczynaniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Agaa32 Kilka minut, dosłownie. Kiedyś też myślałam że potrzebna jest ta długa sesja żeby 'zasłużyć' na wejście w pracę. Potem zrozumiałam że to był lęk a nie wymóg. Kilka głębokich oddechów z pełną uwagą na to co robię - to wystarczy. Choć przyznam że w miejscach publicznych to co innego, tam faktycznie potrzebuję więcej czasu bo jest więcej rozpraszaczy.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A skoro wróciłyśmy do miejsc publicznych - pytałam wcześniej o dźwięki i dostałam odpowiedź że można je włączyć w medytację. Ale czy ktoś próbował w ogóle robić jakikolwiek rytuał w miejscu gdzie ktoś Cię zna i mógłby to zobaczyć? Bo park z obcymi to jedno, ale wyobraź sobie że wychodzi sąsiadka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 211

@Stokrotunia ha, dobre pytanie bo ja miałam dokładnie taką sytuację. siedziałam w lesie niedaleko domu, miałam przy sobie kilka rzeczy, i nagle ścieżką idzie znajomy z psem. po prostu zostałam w miejscu i powiedziałam cześć normalnie. on nie pytał co robię, bo wyglądało to z zewnatrz jak siedzenie na ziemi i patrzenie na drzewa. to jest właśnie ten minimalizm o którym Jadeitka pisała - jeśli nie masz całego ołtarza rozłożonego, nikomu nie przyjdzie do głowy żebyś robiła cokolwiek niezwykłego


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wracając do meritum - bo tu się kłócicie o filozofię - magia i medytacja razem to po prostu daje lepsze wyniki czy nie? Bo o to chyba chodziło w tym wątku na początku? Ktoś próbował porównać jak działa rytuał bez przygotowania i z medytacją przed?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk66)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 262

@Ildefons82 Nie da się tego porównać w sposób który by Cię satysfakcjonował jako 'twarde dane', bo za każdym razem zmieniasz też inne zmienne - czas, miejsce, stan emocjonalny, pełnię księżyca jeśli na to patrzysz. Ale z doświadczenia - tak, rytuały po dłuższej pracy z koncentracją mają inną jakość. Nie chodzi mi nawet o efekty zewnętrzne, tylko o to że sam wiesz że pracowałeś z pełną obecnością, nie mechanicznie.


Odpowiedz
(@ildefons82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Benedyk66 No tak, ale 'inna jakość' to nic konkretnego. Piszesz że sam wiesz że pracowałeś z pełną obecnością - to jest dla mnie ocena własna, nie efekt. Szukam czegoś bardziej namacalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

To co Ildefons pyta jest właściwie pytaniem empirycznym i nie dlatego że jest naiwne - ma rację że filozofia musi gdzieś mieć punkt styku z praktyką. Tylko problem jest taki że 'namacalny efekt rytuału' jest trudny do oddzielenia od działań które podejmujesz równocześnie w świecie fizycznym. Nie wiem czy ktokolwiek siedział i robił rytuał bez żadnych działań towarzyszących i czekał co się stanie. Bo tak to nie działa chyba w żadnej tradycji.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: