To 'oswajanie' brzmi prosto, ale zastanawiam się czy to nie jest zbyt pasywne podejście. Jasnowidzka, pytam wprost, bo mnie to też dotyczy, czy oswajanie nie zamienia się z czasem w odkładanie na zawsze? Bo można siedzieć z selenitem latami i nigdy nie zrobić tego kroku.
Mam dokładnie to samo pytanie co Honorek. Bo ja też 'oswajam' i cały czas mi się wydaje że nie jestem gotowa. A może ta gotowość nigdy sama nie przychodzi i trzeba po prostu zacząć?
Chcę wrócić do pytania Stellarii z wcześniej, bo zostało trochę zakopane przez inne wątki. Ona pytała czemu selenit a nie kryształ górski. Perydotka odpowiedziała o energii żeńskiej i miękkości. Ale czy ktoś ma własne doświadczenie z porównania tych dwóch? Nie z książki, tylko z praktyki?
Właśnie to o czym mówi Janusz96 jest ważne. Wejście i wyjście to nie jest ta sama energia. Ktoś mi kiedyś poradził żeby mieć dwa kamienie, jeden do otwierania stanu, drugi do zamykania. Selenit na wejście, czarny turmalin albo obsydian na wyjście. Czyim innym to też tak działa czy tylko mi?
Ale chwilę, czy to znaczy że do pracy z selenitem przy kontakcie z przewodnikami potrzebna jest jakaś konkretna sekwencja? Otwarcie, praca, zamknięcie? Bo do tej pory myślałem że po prostu bierzesz kamień i siedzisz.
Słuchajcie, to co mówicie o zamknięciu jest mi bliskie. Może właśnie dlatego tak długo tego odkładałam, intuicyjnie czułam że jak otworzę to muszę umieć zamknąć, a nie wiedziałam jak. Nie umiałam tego sformułować, ale to chyba to. Mam pytanie do Perydotki, ten czarny turmalin na zamknięcie, co się z nim robi dokładnie? Trzymasz go po selenicie czy coś innego?
Trzymam turmalin w obu rękach po sesji, kilka minut, z myślą że wracam. Wyobrażam sobie granicę między tamtym stanem a tym tu. Nie ma zaklęć ani nic skomplikowanego, chodzi o to żeby umysł dostał sygnał że przechodzimy. Niekturzy tupią stopą o ziemię, to też działa.
To tupanie stopą jest mocne jako obraz. Dosłownie wracasz do ziemi. A czy ktoś próbował bez kamienia zamykającego, tylko tym tupaniem albo innym gestem? Pytam bo nie zawsze mam przy sobie kamień.
Przepraszam że wracam do wcześniejszego pytania, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Jasnowidzka trzyma selenit na półce jako obecność bez pracy, Perydotka mówi żeby mieć drugi kamień do zamknięcia. Czy to znaczy że ten selenit na półce powinien być czymś towarzyszącym, a nie centrum całej pracy?
