Połóż kamień przy otwartym oknie na noc. Jeśli jest pełnia tym lepiej, ale nie czekaj na pełnię. To wystarczy na start i nie wymaga nic poza intencją że chcesz wyczyścić. Prosto i działa.
Albo po prostu trzymaj go przez chwilę pod bieżącą wodą i wyobraź sobie że to co niepotrzebne spływa. To są dwie minuty. Frania, mam pytanie do ciebie bo wróciłem myślami do początku wątku. Co chciałabyś żeby ta praca z kamieniami dała ci konkretnie? Nie ogólnie 'akceptacja', ale co by się zmieniło w zwykłym dniu?
To jest bardzo realistyczne oczekiwanie i powiem więcej, to jest jedno z najlepiej sformułowanych celów jakie słyszałem w tym temacie. Nie oczekujesz że kamień zrobi coś za ciebie, oczekujesz towarzyszenia. To zmienia wszystko jeśli chodzi o dobór.
Zatrzymuję się przy tym co Frania opisała z klatką piersiową. Czakra serca. Kwarc różany który już ma to logika, ale zastanawiam się czy nie potrzeba czegoś co pracuje też na poziomie gruntowania, żeby ta spirala miała gdzie opaść zanim dotrze do serca. Co Igorek o tym myśli?
Nigdy świadomie nie pracowałam z innymi kamieniami poza tym kwarcem. Jak mówicie hematyt to widzę taki szary ciężki kamień i nie czuję do niego nic. Czy to ma znaczenie że nie czuję żadnego przyciągania?
Hematyt jest metaliczny, błyszczący, niekoniecznie szary. Ale to nie jest kwestia jak wygląda. Mnie też długo nie ciągnęło do hematytu, a potem wziąłem go do ręki i to było coś innego niż z wyglądu. Frania, czy kiedykolwiek miałaś kamień który po wzięciu do ręki był inny niż myślałaś?
To pytanie Florka jest ważne. Ja miałam tak z obsydianem, z wyglądu mi nie odpowiadał kompletnie, a w dłoni poczułam coś jakby stabilność. Nie wiem jak inaczej to opisać. Frania, co czujesz teraz trzymając ten kwarc różany, bo wcześniej pisałaś że coś czujesz?
Wracam do tego co Igorek i Edek mówią o gruntowaniu, bo mam pytanie praktyczne. Czy przy takiej pracy jak Frania opisuje, te dwa kamienie mają być używane razem jednocześnie, czy osobno w różnych momentach? Bo to brzmi jakby mogły wchodzić ze sobą w konflikt.
Muszę dopytać o tę kolejność bo nie wszystkie tradycje ją stosują. Judytka mówi od dołu do góry, ale znam podejścia gdzie zaczyna się od serca właśnie dlatego że to jest centrum i stamtąd idzie sygnał do gruntowania. Co jest racjonalnym argumentem za jednym a nie drugim?
Czytam tę wymianę i mam pytanie może naiwne. Co to znaczy gruntowanie w tym kontekście? Rozumiem że chodzi o jakieś uziemienie ale nie rozumiem jak kamień to robi fizycznie.
Słucham tej rozmowy z pewnym sceptycyzmem, ale to co Igorek napisał o byciu w głowie zamiast w ciele, to brzmi jak opis który zna psychologia. Czy kamień to nie jest tu tylko pretekst żeby w ogóle podjąć temat ciała? Pytam poważnie, nie ironicznie.
Wiktor mnie nie obraża, bo sama mam ten dylemat. Czy to działa bo wierzę że działa, czy działa niezależnie. I nie wiem. Ale wiem że siedzę z tym kamieniem teraz i mam mniejszy niepokój niż kiedy zaczęłam pisać ten wątek. Może to jest odpowiedź wystarczająca na dziś.
Frania to jest naprawdę ważna obserwacja i nie bagatelizuj jej. To że coś zmieniło się w czasie pisania tego wątku to jest dane. Czy zauważasz gdzie trzymasz kamień kiedy piszesz? W dłoni, obok, na biurku?
Trzymam go w lewej dłoni. Cały czas. Nie zastanawiałam się nad tym wcześniej, po prostu tak wyszło. To jest ważne?
To jest bardzo ważne. Lewa dłoń to dłoń odbierająca, przynajmniej w większości tradycji energetycznych. Że sama tak zrobiłaś bez zastanowienia mówi że twoje ciało już wie coś czego twoja głowa jeszcze nie przetwarza. Czy kamień jest ciepły od trzymania, czy czujesz coś innego?
To jest ciekawe bo większość ludzi z którymi rozmawiałem o kamieniach wybranych przez internet mówi jedno z dwóch: albo kamień całkowicie nie działa i leży, albo mimo że nie było wyboru przez dotyk, coś jest. Jak to u ciebie wyszło? Bo masz go i używasz, więc coś musiało zadziałać.
Słucham i mam pytanie do Judytki i Igorka, bo mnie nurtuje coś innego. Rozmawiamy o tym jak Frania używa kamienia teraz, ale wrócę do praktyki, bo nie dostałam odpowiedzi na moje wcześniejsze pytanie o te dwa kamienie naraz. Judytka powiedziała że najpierw gruntowanie, potem serce. Ale jak to wygląda czasowo? Dwie osobne sesje w ciągu dnia, czy coś innego?
Mam pytanie do Judytki, bo to co mówisz o przestrzeni emocjonalnej jest ważne, ale jak Frania ma ocenić że ta przestrzeń jest? Szczególnie że ona opisała tę spiralę jako coś co przychodzi raczej nagle, nie planowo.
Nie miałam złych doświadczeń z kamieniami, bo poza tym kwarcem nic nie próbowałam. Ale mam tak że pewne kolory mnie przytłaczają fizycznie, szczególnie ciemne. Czy to może być sygnał że ciemne kamienie gruntujące nie są dla mnie?
To co napisałaś o kolorach mnie zatrzymało, bo ja to rozumiem. Miałam przez długi czas że czarne kamienie wywoływały u mnie coś w rodzaju ściśnięcia, a dopiero po jakimś czasie zaczęłam je akceptować. Nie wiem czy to była kwestia gotowości czy co innego. Ale jest też czerwony jaspis który jest gruntujący i nie jest ciemny, może tam szukać?
Przepraszam że wchodzę, ale chcę dopytać o tego jaspisa czerwonego. Wcześniej Igorek tłumaczył mi gruntowanie i rozumiem ideę, ale czy jaspis i hematyt robią to samo, czy są jakieś różnice między nimi? Bo różne kamienie a podobna funkcja to jest dla mnie niejasne.
Wciąż siedzę w tej rozmowie i mam kolejne sceptyczne pytanie, tym razem do Igorka. Mówisz 'tekstura wibracyjna' i 'łagodny w działaniu'. Jak wy to weryfikujecie między sobą? Czy to jest wiedza z jakichś konkretnych źródeł, czy każdy odczuwa i opisuje po swojemu?
Wchodzę bo Wiktor ma rację że to pytanie jest zasadne, ale Seba też. Chcę tylko powiedzieć że w litoterapii jest kilka warstw: są klasyczne przypisania które powtarzają się w różnych tradycjach niezależnie, i są indywidualne odczucia które mogą te klasyczne przypisania potwierdzać albo nie. To że Frania nie czuje przyciągania do hematytu a może do jaspisa to jest dla tej pracy ważniejsza informacja niż to co pisze w każdej książce o kamieniach. Frania nie odpowiedziała jeszcze Perzynie.
To co napisałaś Frania jest bardzo ważne i chcę się przy tym zatrzymać, bo to nie jest unikanie - to jest świadomość. Widziałam wiele razy jak ktoś zaczyna od prawdziwego problemu, a kończy na kolekcjonowaniu kamieni jako formie kontroli. Że zamiast siedzieć z dyskomfortem, kupuje kolejny minerał żeby 'poprawić system'. Ty już rozpoznajesz ten mechanizm. To dużo.
To jest jedno z najtrudniejszych pytań w tej praktyce i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem jak ja na to patrzę. Jeśli po spokoju zostaje jakiś ślad, coś małego w sposobie w jaki patrzysz na siebie, to coś zostało przetworzone. Jeśli wracasz do tego samego punktu bez żadnej zmiany, to może być właśnie wyciszenie. Frania, czy zauważasz jakąś różnicę między sobą sprzed tygodnia a teraz?
Chcę dodać coś z własnego doświadczenia, bo to pytanie o 'czy coś zostało przetworzone' dotyczyło mnie przez długi czas. U mnie sygnałem nie było to że czułam się lepiej po, tylko że zaczęłam reagować inaczej zanim jeszcze weszłam w spiralę. Jakby próg był wyższy. Nie wiem czy to kamień, czy coś innego, ale to była pierwsza zmiana którą zauważyłam.
miałam na myśli to że wcześniej już sam widok lustra wyzwalał coś natychmiast. A potem zdarzało się że przechodziłam obok i dopiero po chwili przychodziło. Ta sekunda albo dwie to była różnica. Mogłam w tej przerwie coś zrobić zamiast tylko reagować. To brzmi banalnie ale dla mnie to było coś.
