Mam pytanie do osób, które pracują z selenitem regularnie. Chodzi mi konkretnie o kontakt z aniołami i przewodnikami duchowymi. Ostatnio kupiłam dużą różdżkę selenitową i próbuję jej używać do medytacji, ale nie jestem pewna czy dobrze to robię. Słyszałam, że selenit ma bardzo wysoką wibrację i jest jednym z nielicznych kamieni, który nie wymaga ładowania. Ale co z kierowaniem intencji? Czy trzeba coś specjalnie robić, żeby nawiązać kontakt przez selenit, czy sam kamień wystarczy?
Selenit to jeden z moich ulubjionych kamieni do pracy z wyższymi sferami. Mam kilka kawałków i faktycznie nie wymagają ładowania, bo same potrafią oczyszczać energię wokół siebie. Ale samo trzymanie kamienia to za mało. Musisz mieć otwartą czakrę korony, bo przez nią odbywa się ten kontakt. Czy próbowałaś medytować z selenitem nad głową, a nie w rękach?
A ja mam pytanie ogólne bo dopiero zaczynam z litoterapią. Skąd wiadomo że to faktycznie kontakt z aniołem a nie po prostu wyobraźnia? Serio pytam, nie złośliwie. Bo sam medytowałem z różnymi kamieniami i czasem coś czułem, ale nigdy nie wiedziałem jak to interpretować. Czy jest jakiś sposób żeby to zweryfikować?
Honorek zadał bardzo dobre pytanie i to jest sedno całej pracy z przewodnikami. Nie ma żadnego obiektywnego testu. Ale z czasem uczysz się rozróżniać własne myśli od tego co przychodzi z zewnątrz. To co pochodzi od przewodnika ma inne zabarwienie, przychodzi nagle, często zaskakuje, a własne myślenie jest bardziej linearne i przewidywalne. Selenit pomaga uciszyć ten wewnętrzny szum, co ułatwia rozróżnienie. Ale potrzeba miesięcy praktyki.
To mrowienie w dłoniach to całkiem typowa reakcja na selenit. Ja też to mam. Ale te złote błyski to ciekawa sprawa, podobno anielscy przewodnicy manifestują się właśnie przez złote lub białe światło w wizualizacji. Czy te błyski pojawiają się regularnie, w tym samym momencie medytacji, czy losowo?
A skąd w ogóle wiadomo, że selenit jest specjalnie powiązany z aniołami? Czytałam o kryształach trochę, ale wydaje mi się że różne strony przypisują różne właściwości różnym kamieniom i nie ma w tym żadnej spójności. Jedna strona pisze że do aniołów celest, inna że selenit, jeszcze inna że danburyt. Skąd to w ogóle pochodzi?
Chcę dorzucić perspektywę praktyczną. Pracowałem z selenitem przez jakiś czas i powiem tak, że on robi robotę jeśli chodzi o wyciszenie, ale kiedy trafiłem na poważny problem życiowy to żaden kamień mi nie pomógł. To znaczy siedziałem z selenitem i czekałem na jakiś znak od przewodnika zamiast po prostu działać. Stracona sporo czasu. Teraz mam do tego inne podejście, kamień jako wsparcie a nie jako rozwiązanie.
Ten wątek Kacperka jest dla mnie kluczowy w tej dyskusji. Magia i praca z kamieniami mają sens jako wsparcie energetyczne i psychologiczne, ale jeśli ktoś używa ich zamiast działania to jest to już problem. Widziałem wiele takich przypadków. Pytanie do autorki tematu, bo nie zostało jeszcze powiedziane, czy szukasz kontaktu z aniołami po to żeby uzyskać wskazówki do konkretnej sytuacji życiowej, czy to jest po prostu praktyka duchowa jako taka?
To co opisuje Jasnowidzka to bardzo uczciwe podejście. Ale chcę zapytać o samą technikę, bo nie padło to jeszcze. Czy kiedy medytujesz z selenitem stawiasz pytanie wprost, czy raczej otwierasz się na to co przyjdzie? Bo to robi ogromną różnicę. Pytanie wprost do przewodnika daje inny rodzaj odpowiedzi niż bierna otwartość.
Dodam do tego co mówi Damianek77, że sama technika pracy z selenitem do kontaktu z przewodnikami to nie jest tylko medytacja z kamieniem w reku. Można ustawiać selenity wokół siebie, można kłaść różdżkę na czakrze korony leżąc na plecach, można tez używac go jako punkt skupienia wzroku przed zamknięciem oczu. Jasnowidzka, która technikę stosowałaś oprócz trzymania w dłoniach?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam pytanie które mnie nurtuje od początku. Aniołowie to takie chrześcijańskie pojęcie, prawda? Czy w litoterapii to jest to samo co w religii, czy to już jest coś zupełnie innego, bardziej taka energia czy coś? Bo ja wychowałam się w wierzącej rodzinie i trochę to dla mnie zagmatwane.
Mam pytanie czysto praktyczne. Czy typ selenitu ma znaczenie? Bo w sklepie widziałem surowe bryły, polerowane kule, różdżki i jeszcze takie płaskie łódeczki. Sprzedawca mówił że do kontaktu z aniołami najlepsza jest różdżka, ale nie wiedział dlaczego. Czy forma kamienia faktycznie wpływa na jego działanie, czy to tylko marketing?
Co do rozróżnienia selenitu od gipsu, to jest kilka prostych rzeczy do sprawdzenia. Selenit ma charakterystyczny jedwabisty połysk i widoczne włókniste linie biegnące wzdłuż kamienia, to efekt jego struktury warstwowej. Gips w postaci surowej jest bardziej matowy i kredowy. Ale najprościej, spróbuj palcówkiem przejechać po powierzchni, selenit jest miękki ale nie zostawia śladów na dłoni tak jak kreda. Jak go kupiłaś w sklepie stacjonarnym to raczej nie ma co się martwić.
Nie mówił nic o moczeniu, a ja czytałam wcześniej że selenitu nie wolno moczyć więc nawet nie pytałam. Kamień ma te włókniste linie o których pisze Janusz96, więc chyba jest okej. Ale bardziej martwi mnie teraz to co powiedział Runolog58 kilka postów wcześniej, to znaczy to pytanie czy używam go jako wsparcie czy jako substytut działania. Bo szczerze, po tym co opisał Kacperek.x zaczynam się zastanawiać czy nie wpadam w ten sam schemat.
To jest uczciwe przyznanie i myślę że samo zadanie sobie tego pytania już jest ważne. U mnie problem polegał na tym, że medytacja z selenitem dawała mi poczucie że coś robię, że pracuję nad problemem, ale tak naprawdę to była forma odkładania. Czy masz jakieś konkretne działanie poza sesjami medytacyjnymi, które zmierza do tego o co chodzi? Nie musisz mówić co to jest, ale to pytanie do siebie.
To jest bardzo ważne pytanie które zadał Kacperek.x i ja też chcę je przemyśleć bo sam czasem siedzę z kamieniami zamiast po prostu coś zrobić. Ale wracając do czegoś innego, bo nie padło, czy praca z selenitem do kontaktu z przewodnikami wymaga jakiegoś przygotowania przestrzeni? Znaczy, czy można to robić w zwykłym pokoju gdzie jest bałagan i działa telewizor, czy to ma znaczenie?
Selenit nie jest typowym kryształem piezoelektrycznym w ścisłym sensie, to bardziej minerał z grupy gipsu i właściwości piezoelektryczne ma minimalne w porównaniu na przykład z kwarcem. Wiciokrzew78 ma rację co do wrażliwości, ale wyjaśniłbym to inaczej. Chodzi o to, że silne wibracje akustyczne mogą dosłownie wpłynąć na strukturę kamienia długoterminowo, on jest kruchy. Energetycznie to kwestia skupienia uwagi, nie fizyki.
Tu nie ma sprzeczności między Wiciokrzew78 a Glifmistrzem. Wpływ jest, ale przez człowieka, nie przez kamień. Hałas utrudnia osiągnięcie stanu odbioru, a nie niszczy energię selenitu. To ważne rozróżnienie bo inaczej dochodzimy do wniosku że kamień w głośnym otoczeniu przestaje działać, a to nie jest prawda. Czy macie doświadczenia z medytacją z selenitem w miejscach publicznych, tramwaj, park? Ciekaw jestem czy to da się robić w ruchu.
W parku medytowałam z selenitem raz i to było zaskakująco dobre doświadczenie. Ale selenit miałam schowany, bo on jest kruchy i bałam się że go upuszczę. Siedziałam po prostu spokojnie z kamieniem w kieszeni. Zastanawiam się teraz czy fizyczny kontakt z dłonią jest konieczny, czy wystarczy mieć kamień przy sobie.
Też to zrobiłam raz, trzymałam selenit w kieszeni a nie w dłoniach i wydało mi się słabsze odczucie. Ale może to tylko sugestia. Stellaria, czy w tym parku miałaś jakieś wyraźniejsze doznania niż w domu, czy raczej podobne?
Szczerze mówiąc podobne, ale inaczej. W domu mam więcej skupienia, w parku bardziej czułam się częścią czegoś szerszego jeśli to ma sens. Trudno mi powiedzieć czy to był selenit, natura, czy po prostu wyjście z czterech ścian. Ale kontakt z dłonią czy kieszeń, to naprawdę nie wiem.
Wracam do tego co pytałem wcześniej o formy selenitu, bo Janusz96 odpowiedział o różdżce jako antenie. Ale Stellaria pisze o selenicie w kieszeni, czyli niemal żaden kontakt. Czy to znaczy że forma i kontakt fizyczny mają mniejsze znaczenie niż myślimy, i bardziej liczy się intencja? Bo trochę mi się te informacje kłócą.
Czytam i mam poczucie że w ogóle nie wiem od czego zacząć jeśli chciałabym spróbować z selenitem. Tyle zmiennych, forma, kontakt, przestrzeń, dźwięk, intencja. Czy jest jakieś minimum żeby po prostu zacząć, albo coś co absolutnie nie ma sensu robić na początku?
Dodam do tego co mówi Perydotka i wracam do wątku który przewija się w tym wątku od jakiegoś czasu. Praca z selenitem jako kontakt z przewodnikami ma sens jako praktyka regularna, ale to co opisują Jasnowidzka i Kacperek.x, czyli oczekiwanie na konkretną odpowiedź w konkretnej sprawie, to jest inna kategoria. Cyrkonka99, zanim w ogóle zaczniesz z kontaktem, powiedziałbym żeby po prostu oswoić kamień bez żadnego pytania.
Mam wrażenie że ta rozmowa dała mi więcej do myślenia niż jakikolwiek artykuł który czytałam. Szczególnie to co mówili Kacperek.x i Runolog58 o granicy między wsparciem a zastępowaniem działania. Chyba będę musiała najpierw sama zdecydować co chcę zrobić, a potem zobaczyć czy selenit może przy tym towarzyszyć, nie odwrotnie.
Dobra, to ja zacznę od czegoś prostego bo trochę zgubiłam wątek. Jasnowidzka napisała że najpierw sama zdecyduje co zrobić, a potem sięgnie po selenit. Ale właściwie jak to wygląda w praktyce? Czyli najpierw decyzja, potem kamień jako wsparcie, nie odwrotnie? Bo ja przez całą tę dyskusję miałam wrażenie że ludzie używają selenitu właśnie żeby tę decyzję dostać, nie żeby ją wzmocnić.
Anielko, ja myślę że to zależy od tego czego szukasz w tym momencie. Jak szukasz ukojenia to okej, selenit jest fajny w takim sensie, że samo trzymanie go w dłoniach potrafi trochę spuścić ciśnienie. Ale jak szukasz odpowiedzi na konkretne pytanie kiedy jesteś roztrzęsiona, to Runolog58 ma rację, raczej wzmocnisz swoje lęki niż cokolwiek odbierzesz.
