Zaczęłam dzisiaj rozkład na temat poprzednich wcieleń i byłam w samym środku kiedy mąż wszedł do pokoju i zaczął gadać o jakichś głupotach. Straciłam koncentrację, karty jakby "zamknęły się" i koniec... Zastanawiam się teraz czy w ogóle warto wracać do tego samego rozkładu dziś, czy lepiej odpuścić na jakiś czas? I drugie pytanie, bo mnie to od dawna nurtuje — czy ktoś tu w ogóle robi rozkłady stricte pod reinkarnację? eh bo większość układów które znam jest dość ogólna.
Przerywanie sesji to dość powszechny problem i nie ma jednej odpowiedzi :P. Część tradycji mówi, że jeśli straciłaś nić, karty po prostu wróciły do stanu neutralnego i możesz zacząć od nowa po kilku godzinach. inne podejście zakłada że energia rozkładu "wisi" przez całą dobę i wracanie do niego tego samego dnia jest bez sensu. Mnie ciekawi jedno — jaki układ próbowałaś robić? Bo jeśli to był jakiś standardowy Krzyż Celtycki to pytanie o reinkarnację jest trochę wtłoczone na siłę.
Wiszący i Śmierć razem na pozycjach związanych z poprzednim wcieleniem to naprawdę mocna kombinacja :D. Wiszący często mówi o czymś zawieszonym, niedokończonym — jakimś wyborze który nie został dokonany albo ofierze która nie przyniosła owoców. A Śmierć obok niego sugeruje ze tamto życie zakończyło sie w momencie kiedy coś ważnego było jeszcze w toku... Ale żeby powiedzieć więcej, musiałabym wiedzieć co konkretnie wyciągnęłaś na którą pozycję
Księżyc na pozycji "co przeniosłam" jest znaczący. Intuicja, sny, lęki z poprzedniego życia, może też coś co zostało ukryte albo czego nie rozumiałaś do końca. Ale wracając do twojego oryginalnego pytania — ja bym nie wracała do rozkładu tego samego dnia. Nie dlatego że coś złego się stanie, tylko po prostu głowa jest juz w innym miejscu. Potrzebujesz na nowo uspokoić przestrzeń.
Przepraszam że wchodzę ale mam szczere pytanie — skąd wiadomo że takie rozkłady w ogóle działają? Znaczy, nie podważam waszej wiary, ale jak odróżnić że karta mówi o poprzednim wcieleniu od tego że po prostu wylosowałaś coś i mózg szuka wzorców? Pytam serio, bo sama próbowałam kilka razy i zawsze mogłam to dopasować do czegokolwiek.
Wiesz co, to co piszesz ma sens ale jest jedno "ale". Tarot o poprzednich wcieleniach nie jest po to żeby dostać gotową odpowiedź "byłam zakonnicą". to bardziej jak szukanie wzorca energetycznego który się powtarza. Dlatego ważna jest intencja przed rozkładem i konkretne pytanie, a nie ogólne "pokaż mi poprzednie życie". Czy ty stawiałaś konkretne pytanie przed rozkładem?
Ja czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Kasiulki25 — czy przed rozkładem robiłaś jakieś przygotowanie? Medytację, uziemienie, cokolwiek? Bo zastanawiam się czy przerwanie koncentracji jest tak bardzo problematyczne jeśli sesja była dobrze otwarta na początku...
nie wiem czy chroni, ale może zostawiać jakiś ślad energetyczny. Czytałam gdzieś że intencja na początku jest ważniejsza niż zakończenie. Ale to tylko to co gdzieś widziałam, nie wiem czy to prawda.
Jak mi się zdarza przerwa w środku rozkładu to ja po prostu zakrywam karty materiałem i wracam jak mam spokój. Nie zaczynam od nowa. Nie wiem czy to jest "prawidłowe" ale mi działa. Choć temat reinkarnacji to inna sprawa, nigdy specjalnie takiego rozkładu nie robiłam, ale teraz mam ochotę spróbować po tym co tu piszecie.
Moim zdaniem od zera. Widziałaś te trzy karty, ale rozkład jako całość nie zaistniał — nie ma zamkniętej struktury, nie możesz interpretować części bez reszty. Poza tym ciekawa jestem czy w ogóle jest literatura która ten temat rozkłada na czynniki pierwsze, bo większość poważnych prac o tarocie traktuje czytań poprzednich wcieleń marginalnie albo z dużą rezerwą :D.
Czytam tę dyskusję i mam pytanie trochę z boku — czy ktoś ma jakieś konkretne przykłady kiedy taki rozkład o poprzednich wcieleniach coś mu dał? Nie chodzi mi o filozofię, tylko o coś praktycznego. Bo rozumiem że to jest osobiste i subiektywne, ale chętnie bym usłyszał czy komuś to faktycznie pomogło zrozumieć coś w swoim życiu.
No dobra, to zapytam wprost — czy ktos ma taki przykład kiedy rozkład o poprzednich wcieleniach dał mu coś konkretnego? Nie ogólnie "doznałam czegoś głębokiego", tylko coś w stylu: wyszła mi taka karta, zinterpretowałam ją tak, i potem zobaczyłam że to się zgadza z tym i tym w moim życiu. Serio pytam, bo te trzy pierwsze karty Kasiulki brzmią interesująco i chciałbym zrozumieć jak to w praktyce działa.
To pytanie jest akurat uzasadnione. Ja mogę powiedzieć o swoim przypadku — miałam rozkład gdzie Sześć Mieczy wyszło na pozycji "skąd przyszłam"... hej przez długi czas nie widziałam w tym nic szczególnego bo kojarzyłam tę kartę głównie z ucieczką. Ale potem wróciłam do niej po kilku miesiącach i coś mi kliknęło — mam bardzo silny odruch opuszczania sytuacji zanim staną się nie do zniesienia. Nie wiem czy to poprzednie wcielenie ale wzorzec się zgadza.
Właśnie to miałam na myśli kiedy zaczynałam ten rozkład — nie żeby dostać gotową odpowiedź, tylko żeby zobaczyć jakiś wzorzec z innej perspektywy. I te trzy pierwsze karty które zdążyłam obrócić naprawdę mi coś powiedziały, choć nie potrafię jeszcze tego opisać słowami. Wiszący, Śmierć, Księżyc — to nie jest przypadkowy zestaw.
to ciekawy układ, skąd go masz? Z jakiejś książki czy własny? Bo pięciokartowe rozkłady o wcieleniach to raczej nie standard, zazwyczaj spotykam bardziej rozbudowane albo zupełnie inne struktury.
nie powiedziałbym że błąd. Własne układy mogą być bardzo skuteczne, o ile pozycje mają jasno określone znaczenie przed rozkładem i trzymasz się ich konsekwentnie. Czy te pięć pozycji miałaś wyraźnie sprecyzowane zanim zaczęłaś?
Księżyc w momencie przerwy — to ciekawe. Księżyc i tak jest kartą czegoś nieokreślonego, granicy, tego co między. Trochę jakby rozkład sam się zawiesił na karcie która symbolizuje zawieszenie. nie wiem czy to coś znaczy praktycznie, ale jakoś pasuje.
Właściwie to co Oksanka napisała mnie nie denerwuje, bo sama miałam tę myśl. że mój mózg chce spójności i ją znajdzie gdziekolwiek. Ale to nie zmienia faktu że te trzy karty — zanim przyszedł mąż — dały mi coś konkretnego do przemyślenia. Niezależnie od tego czy to Księżyc czy inna karta była ostatnia...
a co konkretnie ci dały :(? bo cały czas mówiłaś o żołądkowym sygnale i o tym że nie potrafisz tego opisać. Minęło trochę czasu od tamtej chwili — czy coś się skrystalizowało??
ta interpretacja Wiszącego jako dobrowolnej bierności jest interesująca. Część tradycji czyta go raczej jako ofiarę — świadome poddanie się żeby zyskać perspektywę. Czy masz poczucie że to były dwie różne rzeczy, bierność kontra ofiara? Bo to zmienia dużo w kontekście lekcji którą niosła Śmierć na drugiej pozycji.
Czytam tę interpretację i mam jedno pytanie do Kasiulki — czy te skojarzenia przychodziły podczas rozkładu czy dopiero teraz, kiedy o tym piszesz? Bo to może mieć znaczenie dla oceny czy to jest intuicja z sesji czy już wtórna narracja.
to co opisujesz z Księżycem — że był na granicy — czy masz w ogóle zamiar dokończyć ten rozkład?! Bo czwarta i piąta karta zostały zakryte i to jest dla mnie otwarte pytanie przez cały wątek.
Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi — to zależy od szkoły i od podejścia osobistego. Ja bym tasował od nowa. przerwa zerwała przestrzeń intencji. Ale słyszałem argumenty za kontynuowaniem z tymi samymi kartami, o ile czas był krótki.
Ja bym jednak wróciła do tych samych kart... Tarot to nie jest loteria, karty zostały wyciągnięte i mają swój kontekst :). Tasowanie od nowa to nowe pytanie, nowy rozkład. Chyba że Kasiulka chce zadać pytanie od początku — ale to jest inna rzecz.
Obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno proste pytanie do Kasiulki — czy te karty były jeszcze na stole kiedy wszedł mąż czy je zakryłaś przed jego wejściem?
To co mówisz o mężu i jego komentarzu do Śmierci zmienia dla mnie cały kontekst. To nie było zwykłe przerwanie — to było wejście kogoś, kto natychmiast ocenił symbole przez pryzmat lęku. I ty to poczułaś ;). Pytanie jest takie: czy jego komentarz coś ci zabrał z interpretacji, którą miałaś w tamtej chwili, czy raczej ją zamazał??
To co opisujesz — ten spokój przed i szpilka po — to jest bardzo ważna informacja o stanie, w którym byłaś podczas sesji. Czy przed tym rozkładem robiłaś jakiekolwiek przygotowanie, wyciszenie? Czy weszłaś w to od razu?
