Właśnie ta kwestia intencji jest dla mnie centralnym problemem w pytaniu o dokończenie. Jeśli intencja była wyraźna i wyciszona, to przerwa zewnętrzna nie musi jej unieważniać. no zależy co rozumiemy przez "zerwanie przestrzeni". Czy to jest coś obiektywnego czy to jest twoje subiektywne poczucie, że się rozeszło :)?
Moim zdaniem to nie jest automatyczne. Miałam raz przerwę w połowie rozkładu, telefon od mamy, rozmawiałam z dziesięć minut — i wróciłam i czułam że ta przestrzeń nadal jest... Nie wiem czemu, po prostu tak było. Ale Kasiulka mówi że jej zamazało, więc tu jest inaczej.
To ciekawe co piszesz. Czyli nie chodzi o to że ktoś wszedł, tylko że powiedział coś co weszło do interpretacji? Jakby obcy głos stał się częścią rozkładu mimo woli?
Słuchajcie, ale może to nie jest problem? Księżyc i tak mówi o tym co jest ukryte, o złudzeniach, o rzeczach które zakłócają postrzeganie. Może wejście męża i ten komentarz to jest część energii Księżyca — po prostu objawiona dosłownie?
Myślę że tu nie ma jednej reguły i ta niejednoznaczność jest właśnie tematem — nie tylko przy reinkarnacji, ale w ogóle przy wróżeniu dla siebie. Kasiulka czy masz w ogóle poczucie że chcesz dokończyć ten konkretny rozkład czy to jest bardziej intelektualne pytanie o to czy powinnaś?
Prowadzę notatki z moich sesji i kilka razy wracałam do przerwanego rozkładu — raz po kilku godzinach, raz po tygodniu. Za każdym razem zanotowałam czy miałam poczucie ciągłości, czy nie. W moich przypadkach ciągłość zależała głównie od tego czy pamiętałam pytanie dokładnie tak jak je zadałam, czy zaczęłam je przeformułowywać. Kasiulka, jak ty teraz pamiętasz swoje pytanie — tak samo jak wtedy?
no to masz odpowiedź. Pytanie się zmieniło, więc to jest nowa sesja — przynajmniej według mojej logiki notatek. Ale to tylko jedna perspektywa...
Czekaj, ale to otwiera osobne pytanie. Czy przy wróżeniu dla poprzednich wcieleń pytanie w ogóle może pozostać to samo przez całą sesję? Bo wcielenie to nie jest konkretna data urodzenia, to jest coś co się odsłania stopniowo. Może każda karta zmienia pytanie trochę, i to jest normalne?
I właśnie dlatego wydaje mi sie, że wróżenie dla poprzednich wcieleń wymaga innego rodzaju gotowości niż wróżenie dla teraźniejszości. Nie jesteś w stanie ocenić trafności. Pytanie brzmi — czy to czyni taką sesję bezwartościową czy po prostu inną?
Mogę się tu wtrącić z innej strony? Bo czytamy tę rozmowę o ciągłości i weryfikowalności, ale chyba nie zadaliśmy jeszcze Kasiulce podstawowego pytania. Jaki dokładnie rozkład robiłaś?! Bo przy wcieleniach bardzo duzo zależy od tego czy to był rozkład tematyczny czy coś improwizowanego.
czyli Wiszący i Śmierć to były pozycje drugiej i trzeciej? Tego czego się nauczyłaś i co zostało niedokończone?
o. To jest jednak dużo. Księżyc, Wiszący i Śmierć w jednym rozkładzie dla wcielenia — to brzmi jak coś co naprawdę wymagało skupienia. Nie dziwię się że ingerencja tak mocno wybita ze stanu.
Trzy Wielkie Arkany z rzędu to w ogóle jest rzadkość. Ja bym się pewnie na tym zatrzymała i nie ciągnęła dalej, żeby sie nie spieszyć :P. Choć rozumiem, że to nie ingerencja zewnętrzna była powodem przerwy tylko coś narzuconego
Trzy z rzędu Wielkie Arkany — moim zdaniem to samo w sobie jest odpowiedzią. Może szóstej karty nie potrzebujesz. Może rozkład zamknął się sam w tym momencie wejścia męża, bo przekaz był kompletny?
Szczerze? eh nie czuję że zamknęło się samo. Czuję że zostałam urwana. To są dwa różne uczucia. Zamknięcie ma jakiś rodzaj spokoju, a to co miałam po wyjściu z pokoju to była rozedrgana niekompletność.
To rozróżnienie między spokojem zamknięcia a rozedrganiem przerwy — to jest bardzo ważne i ciekawe. Czy to jest coś co wyczuwałaś już wcześniej przy innych sesjach? Że to ciało albo intuicja sygnalizuje że rozkład jest skończony?
To co opisujesz jest bardzo podobne do tego co notuję u siebie jako "naturalny koniec sesji kontra techniczny koniec". To są naprawdę dwa różne stany i dobrze że potrafisz je odróżniać. Mam wrażenie że przy pytaniu o wcielenie to rozróżnienie jest szczególnie istotne, bo rozkład dla czegoś nieuchwytnego może łatwo skończyć się "za wcześnie" i poczujesz niedosyt bez powodu.
Ale Kasiulka miała właśnie taką umowę — sześć kart, konkretne pozycje. Więc to nie jest kwestia braku struktury, tylko przerwy w środku tej struktury. Wracamy do punktu wyjścia chyba.
Może warto zapytać inaczej. Kasiulka, czy karty które już leżały — Księżyc, Wiszący, Śmierć — dały ci coś do przemyślenia przez ten czas od sesji? ojej czy te trzy karty same w sobie zrobiły jakąś pracę, bez czwartej i piątej ;)?
Kasiulka, to co napisałaś o Śmierci jako "co nie zostało dokończone" — czy masz poczucie że ta karta wskazuje na konkretny rodzaj niedokończenia? bo Śmierć w tym kontekście może oznaczać transformację która nie przyszła do skutku ale może też być o tym że jakiś cykl nie zamknął się definitywnie. To są dla mnie dwie bardzo różne rzeczy przy pytaniu o wcielenie
to rozróżnienie które robisz — między tym co czułaś wtedy a tym co interpretujesz teraz — jest naprawdę ważne i dobrze że to sygnalizujesz. Bo to jest jeden z podstawowych problemów przy powrocie do przerwanego rozkładu. Czy możesz powiedzieć jak długo minęło od tamtej sesji?
Kilka dni i nadal leżą. no to jest samo w sobie jakiś gest — że ich nie schowałaś, nie zaczęłaś od nowa. Jakbyś chciała wrócić do dokładnie tego samego momentu?
Tak, dokładnie. Nie chcę tego resetować. Czuję ze te karty jeszcze "czekają". Wiem że to brzmi dziwnie.
Nie brzmi dziwnie, naprawdę. Ja raz zostawiłam rozkład nakryty na trzy dni bo wiedziałam że nie jestem gotowa kontynuować. I wróciłam i coś było — jakiś ciągłość. Choć moje były o obecnym życiu, nie o wcieleniu, więc nie wiem czy to porównywalne.
No właśnie. I tu jest sedno. Karty są te same. serio pytanie jest te same. Ale osoba zadająca pytanie się zmienia — jeśli nawet trochę. Przy rozkładach dla przeszłych wcieleń to jest szczególnie drażliwa kwestia, bo zakładamy że to przeszłość jest stała ale odbiór tej przeszłości jest dynamiczny.
Mam pytanie do Kasiulki właściwie — czy kiedy przykryłaś te karty, ustawiłaś jakąś intencję? Coś w stylu "wróćmy do tego" albo po prostu je nakryłaś mechanicznie?
To "za chwilę wrócimy" — to brzmi jak coś między zawieszeniem a obietnicą. Czy masz wrażenie że ta obietnica jeszcze obowiązuje, mimo że minęło kilka dni?
