mam pytanie bo trochę już szukałam i nie mogę znaleźć konkretnej odpowiedzi. Czy można czytać karty dla kogoś bliskiego, na przykład dla mamy albo siostry, bez ich wiedzy? Chodzi mi o to, że mama ma teraz trudny okres i chciałabym zrobić jakiś rozkład żeby zobaczyć co ją czeka. Ale nie pytałam jej o zgodę bo się śmieje z takich rzeczy. i drugie pytanie - czy jeśli czytam dla kogoś kto jest sceptyczny to karty działają tak samo?
To jest jeden z tych tematów gdzie każdy tarocista ma inne zdanie, więc przygotuj się na różne odpowiedzi 🙂 Ja osobiście czytam dla bliskich bez pytania o zgodę ale tylko wtedy kiedy pytam o ogólną sytuację osoby, nie o jakieś bardzo intymne sprawy. Mam wrażenie że to działa bo kilka razy trafiam w sedno. Ale kwestia sceptycyzmu tej osoby - według mnie to nie ma znaczenia dla kart, tylko ewentualnie dla tego jak interpretujesz wynik...
Rusalka ale zaraz bo to jest trochę bardziej skomplikowane. Czytanie bez zgody to etycznie dyskusyjny temat i nie powiedziałabym że to jest takie proste. niektóre tradycje tarota mówią wprost że wchodzisz w cudzą energię bez zaproszenia. @Wizja Mnie bardziej interesuje co chce z tym zrobić po tym rozkładzie? bo jeśli mama nie wierzy, to co z tym robisz - siedzisz z tą wiedzą sama?
A jaki rozkład chciałaś zrobić? Bo to też ma znaczenie. Inaczej podchodzi się do rozkładu sytuacyjnego a inaczej do czegoś bardziej szczegółowego. Jeśli zależy ci tylko na ogólnym obrazku sytuacji mamy, to może zacznij od prostego trzech kart - przeszłość, teraźniejszość, możliwy kierunek. Bez zgłębiania szczegółów.
Olaf, ale zanim ona w ogóle wybierze rozkład to warto żeby wiedziała - pytanie czy czytać bez zgody to nie jest tylko kwestia techniczna. Są szkoły które mówią że rozkład zrobiony bez zgody osoby po prostu nie będzie dokładny, bo energia pytającego miesza się z energią osoby o którą pytasz i dostajesz zamęt zamiast czytelnego obrazu. widziałem to sam kilka razy.
Moim zdaniem najlepiej w takim wypadku zrobić osobny rytuał oczyszczenia przed rozkładem żeby oddzielić swoją energię od energii mamy. kadzidło, kamień ochronny przy taliach, spokojne oddychanie i wyraźne postawienie intencji. Wtedy ta emocjonalna bliskość nie przeszkadza.
Da się. Czytanie dla bliskich bez ich zgody to powszechna praktyka i nie ma żadnego mistycznego zakazu. kwestia etyczna to osobna sprawa którą każdy rozstrzyga sam. Technicznie - możesz to zrobić. Czy wynik będzie trafny - to zależy od twojego doświadczenia z kartami i od tego jak dobrze potrafisz oddzielić własne pragnienia od tego co karty faktycznie pokazują. Tyle.
To co mówisz o koleżance jest ważne. ojej jak ktoś jest otwarty i sam chce żeby zrobić mu rozkład, to też inaczej opisuje sytuację, daje ci więcej kontekstu, możesz dopytać. przy czytaniu dla nieobecnej mamy tego wszystkiego nie masz. Dlatego myślę że warto zacząć od prostego pytania zamkniętego, na przykład - co teraz głównie wpływa na sytuację mamy w pracy - zamiast pytać ogólnie jak jej będzie.
A czy w ogóle powinno się czytać dla kogoś bliskiego bez ich wiedzy jeśli tej osoby sprawa dotyczy? Nie oceniam, naprawde pytam bo mam podobną sytuację z bratem i nie wiem jak do tego podejść :).
Helenka ma rację w tym aspekcie. Ale powiem wprost - większość ludzi którzy to robią, robi to z troski, a nie z chęci kontrolowania bliskich. I tak długo jak to zostaje we własnej głowie i nie wpływa na decyzje które dotyczą tej osoby, etycznie jest to do obrony. hej inaczej sprawa wygląda kiedy ktoś chce np. zdecydować czy mama powinna zmienić pracę na podstawie kart, bo mama nie poprosiła go o tę decyzję.
Właśnie to "po prostu będę bardziej uważna" brzmi niewinnie ale w praktyce zaczyna działać inaczej. Zaczynasz filtrować każdą rozmowę z mamą przez to co zobaczyłaś w kartach ;). I ona tego nie wie... oj czy to jest uczciwe wobec niej?
To co mówi Helenka ma sens ale mam pytanie - czy ktoś z was miał sytuację, że zrobił rozkład dla kogoś bliskiego i potem faktycznie jakoś inaczej z nim rozmawiał? Chcę wiedzieć jak to wygląda w praktyce, nie w teorii.
No właśnie, to jest to czego się trochę boję. Że zmienię się w zachowaniu i mama wyczuje że coś jest nie tak. Ona jest bardzo spostrzegawcza :). Ale jednak ta chęć żeby po prostu wiedzieć jest silna, nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć.
Dobre pytanie Jaskier. To jest coś o czym mało kto mówi wprost - czytanie kart dla bliskich często jest sposobem na radzenie sobie z własnym lękiem, nie na pomoc tej osobie. To nie jest zarzut, po prostu warto to sobie uczciwie powiedzieć zanim zasiądziesz z talią :).
dobrze, to uderza trochę w sedno. może rzeczywiście chodzi o mój niepokój bardziej niż o mamę. Ale co z tym zrobić? Nie czytać i siedzieć z tym niepokojem?
A co powiesz na taki kompromis - zrób rozkład nie pytając "co u mamy" tylko "co mogę zrobić dla naszej relacji" albo "jak być dla niej dobrym wsparciem w tym czasie". Pytanie wtedy dotyczy ciebie, nie jej. To całkowicie inny rozkład.
Zgadzam się z Olafem, ale dodałabym że nawet przy takim pytaniu warto wyczyścić przestrzeń i postawić intencję "dla dobra nas obojga, nie tylko mojego spokoju". Inaczej karty i tak mogą odpowiedzieć na tę głębszą, nieuświadomioną warstwę pytania.
Rider-Waite do nauki jest bardzo dobra, obrazy są czytelne i opisane w masie książek. Ale właśnie to pytanie o "jak być wsparciem" może być dla początkującej trudniejsze w interpretacji bo wymaga spojrzenia na siebie, a nie na zewnątrz. Czy masz kogoś kto mógłby spojrzeć razem z tobą na rozkład?
czytam tę rozmowę od początku i właśnie to pytanie Reni mnie ciekawi. Jak to w ogóle działa że ktoś "patrzy razem" - to chodzi o to że ktoś inny interpretuje twoje karty czy że siedzicie razem i omawiajcie?
Dobra, spróbuję. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem to pytanie które proponował Olaf - mam zapytać coś w stylu "jak mogę byc lepszym wsparciem dla mamy" a nie "co u niej"? haha czy jest jakaś konkretna forma pytania którą polecacie?
Dokładnie o to chodzi... Możesz sformułować różnie - "czego potrzebuje nasza relacja teraz", "jak mogę być przy mamie w tym czasie", "co we mnie stoi na przeszkodzie żeby naprawdę jej słuchać". Każde z tych pytań wskazuje na ciebie jako podmiot, nie na nią.
No właśnie, tego się trochę boję. Że wyciągnę jakąś kartę i nie będę wiedziała co z nią zrobić. Rider-Waite mam ale te obrazy bywają... no nie zawsze oczywiste dla mnie. Mam książkę do zestawu ale ona jest bardzo ogólna.
A jaki to był rozkład który robiłaś wcześniej na siebie? taki trzykarciany czy coś bardziej rozbudowanego?? Bo to ma znaczenie czy się w ogóle zorientowałaś w strukturze.
Dobrze, to mam konkretną sugestię. Jeśli chcesz zrobić ten rozkład o wsparciu dla mamy, zostań przy trzech kartach. Jedno pytanie, trzy aspekty - na przykład: co czuję ja w tej relacji teraz, co mogę dać, czego muszę się nauczyć. I wróć tu z kartami. Serio, Anastazy miał rację że teoretyzowanie za długo nic nie da.
Ale żeby opisała tutaj to musi najpierw zrozumieć co wyszło, nie? Bo jak wrzuci "wyszedł Cesarz odwrócony" bez żadnego kontekstu to i tak nie wiadomo jak to połączyć z pytaniem.
A ile czasu się czeka na taką interpretację od innych? Piszę bo sama mam podobny problem - chcę zrobić rozkład dla siostry ale boję się że zinterpretuję źle i nikt mi tu nie pomoże zanim zacznę kombinować sama.
To jest kwestia praktyki, nie wrodzonej umiejętności. Jak się siada z talią i naprawdę skupia na własnym oddechu, własnej intencji, a nie na tej drugiej osobie - wtedy pytanie samo się klaruje... Medytacja przed rozkładem bardzo w tym pomaga, szczególnie dla osób które mają naturalną tendencję do skupiania się na innych.
