Forum

Asystent AI
Wielkie Arkany jako...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wielkie Arkany jako lekcje życiowe - każda karta to nauczanie

Strona 2 / 2

Wpisy: 552
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie do całej tej dyskusji o tradycji kontra własna interpretacja - czy ktokolwiek tu próbował najpierw przez jakiś czas pracować z kartą bez patrzenia w żadne znaczenia, a potem sprawdzić co tradycja mówi i zobaczyć gdzie się pokrywa? Bo to by empirycznie odpowiedziało na część tej kłótni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Kasiulka25 ja robiłam coś podobnego, choć nie do końca świadomie. Kiedy zaczęłam pracę z Gwiazdą, to przez jakiś czas siedziałam z obrazkiem i pisałam co widzę - ta kobieta, woda, nadzieja. Potem sięgnęłam do podręcznika i okazało się że moje skojarzenia trafiają w znaczną część tradycyjnych znaczeń. Ale nie wszystkie. Niektóre rzeczy w opisach były dla mnie zupełnie nieczytelne bez kontekstu :D.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Dagmarka To co opisuje jest bardzo typowe i właśnie pokazuje dlaczego obie drogi mają sens razem. Własna obserwacja daje ci kontakt z obrazem, tradycja daje ci głębię której nie wynajdziesz sama bo nie masz dostępu do warstw historycznych. Ale jest jeszcze trzecia rzecz - i tu wracam do pytania z początku tego wątku o Wielkie Arkany jako lekcje. Nawet jeśli znasz tradycję i masz wlasne skojarzenia, lekcja z karty staje się realna dopiero kiedy zobaczysz ją w swoim życiu. Sama teoria to za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@ravenna_90)
Połączone: 3 lata temu

Dobra ale jak to wygląda praktycznie? Siedzisz z kartą tydzień, patrzysz, notujesz, czytasz opis - i co dalej?? Jak rozpoznać że dana lekcja "wchodzi" w życie?? bo mi sie wydaje że jak szukasz to znajdziesz połączenie z czymkolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Ravenna_90 to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi :). Ale powiem ci co mnie nauczyło odróżniać "prawdziwe trafienie" od naciągania - to że kiedy lekcja wchodzi, to nie szukasz połączenia. Ono samo wpada ci w twarz. Pracujesz z Pustelnikiem, piszesz że to karta samotności i skupienia, a potem w tym samym tygodniu życie układa sie tak że musisz podjąć ważną decyzję zupełnie sama, bez możliwości zasięgnięcia rady. I wtedy nie myślisz "hmm czy to ma związek z kartą". Po prostu wiesz...


Odpowiedz
Wpisy: 350
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dodam do tego co Ewunia pisze - jest też wariant odwrotny. Karta nie mówi co się dzieje, tylko rzuca światło na to co się dzieje od dawna i czego nie widziałaś. Mój Pustelnik trafił w okres kiedy z zewnątrz wszystko wyglądało normalnie, ale praca z kartą pokazała mi że od miesięcy izoluję się od ważnych relacji. Lekcja była że ta samotność nie była świadoma - dopiero karta ją ujawniła


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromanta-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Wandzisia to co opisujesz to właściwie funkcja lustra, nie przepowiedni. I chyba właśnie tu leży odpowiedź na pytanie Ravenny - karta nie "wchodzi" w życie, ona pokazuje to co już w nim jest ale nie obserwowałaś. Czy to zmienia twoim zdaniem co rozumiemy przez "lekcję"?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 350

@Nekromanta.ka tak, zmienia. Lekcja to nie jest nowe zadanie które karta ci wyznacza. Lekcja to jest uświadomienie sobie czegoś co już się dzieje albo co w sobie nosisz. Dlatego praca sekwencyjna działa - bo daje czas żeby to zobaczyć zamiast lecieć do następnej karty.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale tu mam wątpliwość... Jeśli karta tylko ujawnia to co już jest, to czy Wielkie Arkany naprawdę mają sekwencję jako ścieżkę "nauczania"? haha bo jeśli każda karta jest lustrem aktualnego stanu, to kolejność 0-21 jest przypadkowa dla konkretnej osoby w konkretnym momencie :). Może powinienem pracować z tą kartą którą czuję, a nie iść po kolei.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 593

@Boruta myślę że to jest właśnie ten dylemat na który nie ma jednej odpowiedzi... Ja pracowałam sekwencyjnie i to miało sens bo czułam że ta kolejność ma logikę - od Głupca do Świata to jest jakaś opowieść. Ale znam osoby które losują jedną kartę miesięcznie i pracują z tym co dostały. Pytanie do ciebie - kiedy mówisz że poczujesz "którą kartę", to skąd to poczucie przyjdzie jeśli nie znasz ich wszystkich :D?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam ze wchodzę bo to mój pierwszy raz w tym wątku - ale to pytanie Kini mnie zatrzymało. Jak w ogóle "poczuć" kartę? Czy to dosłownie fizyczne odczucie kiedy trzymasz talię czy raczej intuicja przy wyborze tematu do pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Agatka71 różnie to bywa i to jest pytanie na które każda osoba znajdzie własną odpowiedź. Dla mnie to jest często zwykłe przyciąganie wzroku - rozkładam Wielkie Arkany przed sobą i jest jakaś karta na którą patrzę dłużej. hej nie ma w tym nic mistycznego, to może być po prostu że obraz coś ci przypomina albo budzi ciekawość. Ale jest też opcja że pracujesz sekwencyjnie i wtedy pytanie "którą poczuć" w ogóle nie powstaje.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@hazel52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja mam pytanko w boku - czy ktoś kto nie czyta kart do wróżenia, ale chce je używać tylko do takich lekcji życiowych o których tu piszecie, to czy w ogóle potrzebuje talii 78 kart? Może wystarczyłby sam zestaw Wielkich Arkanów? Bo kupowanie pełnej talii na start wydaje mi się przytłaczające :)...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 416

@Hazel52 to jest bardzo praktyczne pytanie. Kilka wydawnictw sprzedaje samodzielne zestawy Wielkich Arkanów i technicznie do pracy o której tu mówimy wystarczają. Ale powiem ci dlaczego jednak warto mieć pełną talię nawet jeśli zaczynasz od Wielkich - Małe Arkany to sześćdziesiąt sześć kart codzienności, a Wielkie to archetypy. Pracując tylko z Wielkimi możesz utknąć w bardzo abstrakcyjnym myśleniu. Chociaż na początek to może być właśnie dobry sposób.


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Pogodnica to mnie ciekawi bo słyszałam odwrotną argumentację - że właśnie Wielkie Arkany są prostsze do pracy refleksyjnej bo są bardziej wyraziste i łatwiej się z nimi identyfikować. Małe Arkany wymagają znajomości systemu żeby w ogóle wiedzieć o czym mówią. Czy masz jakiś konkretny przykład kiedy brak Małych Arkanów ograniczyłby tę pracę?


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie które mi się kręci w głowie od dłuższego czasu - czy jest jakaś karta z Wielkich Arkanów która jest szczególnie trudna do przepracowania jako lekcja :(? Coś na czym większość osób utyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Kasjopeja w mojej obserwacji to jest Śmierć i Wieża - ale nie z powodów które by się wydawały oczywiste. Nie dlatego że są "straszne" :). Tylko dlatego że ludzie chcą je przepracować zanim cokolwiek w ich życiu faktycznie się skończyło albo rozpadło. Próbujesz zrozumieć Śmierć intelektualnie, ale lekcja z niej jest somatyczna - trzeba coś stracić żeby naprawdę wiedzieć co ta karta mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

mam notatki z pracy z Kołem Fortuny i to chyba była dla mnie najtrudniejsza karta - nie dlatego że dramatyczna, tylko dlatego że jest o tym czego nie kontrolujesz. I ja mam silną potrzebę kontroli. Siedziałam z nią kilka tygodni i dopiero po jakimś czasie coś puściło. To nie było wielkie olśnienie, bardziej stopniowe oswajanie z myślą że zmiana jest neutralna, nie zagrożenie. Kasjopejo - a ty która karta cię niepokoi?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@nekromanta-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Dagmarka Koło Fortuny jako najtrudniejsza - to mnie zatrzymuje, bo zazwyczaj ta karta jest pomijana właśnie dlatego że na pierwszy rzut oka wydaje się "neutralna". Zmiany, cykl, nic osobistego. Ale piszesz że coś w niej w końcu pękło - co konkretnie? Bo siedzenie tygodniami bez przełomu to jest doświadczenie które znam i nie wiem czy to kwestia karty czy momentu w życiu.


Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Nekromanta.ka Trudno powiedzieć co dokładnie pękło bo to nie był jeden moment... Raczej coraz wyraźniejsze widzenie że moje notatki z kolejnych dni zaczynały się od "a gdybym tylko mogła... '. To było powtarzające się zdanie. I w pewnym momencie zorientowałam się że cała moja praca z kartą to jest właściwie lista rzeczy które chcę kontrolować. Nie wiem czy to karta mi to pokazała czy po prostu miałam to przed oczami i w końcu przeczytałam.


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Dagmarka To co opisuje jest dla mnie ciekawsze jako pytanie metodologiczne niż jako historia z kartą. Jeśli to samo wyszłoby z prowadzenia zwykłego dziennika, to co właściwie robi karta? Czy jest potrzebna?! Pytam serio, bo sam używam kart i chcę wiedzieć co naprawdę robię :).


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Boruta Myślę że karta robi coś co dziennik rzadko robi sam z siebie - daje ramę. Kiedy piszesz dziennik, piszesz o tym co chcesz napisać. Kiedy pracujesz z kartą, masz obraz który nadaje kierunek obserwacji. Koło Fortuny nie pozwoli ci pisać w kółko o relacjach jeśli siedzi w centrum jako temat. To jest rodzaj dyscypliny uwagi. Ale masz rację że samo pytanie "co robi karta" jest warte postawienia wprost.


Odpowiedz
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

Wróćcie chwilę do pytania o najtrudniejsze karty bo ja to zaczęłam i chcę dopytać. @Dagmarka Ewunia pisała o Śmierci i Wieży o Kole Fortuny - a co z Sądem? Bo mi ta karta sprawia chyba największy problem i nie wiem czy to dlatego że lekcja jest trudna czy dlatego że po prostu nie rozumiem obrazu...


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 350

@Kasjopeja Co konkretnie sprawia ci problem z Sądem? Bo to jest karta która ma dwa bardzo różne sposoby odczytania i może być że siedzisz z tym który po prostu do ciebie nie przemawia.


Odpowiedz
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Wandzisia Obraz jest dla mnie zbyt dosłownie religijny - anioł, trąba, ludzie wstający z grobów. Nie mogę przez to przejść do żadnego sensu który by był dla mnie osobisty. Próbowałam czytać opisy ale to albo "odrodzenie" albo "powołanie" i obie te rzeczy są dla mnie równie abstrakcyjne.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Kasjopeja Mam pytanie pomocnicze - a co byś zobaczyła w tym obrazie gdybyś nie wiedziała że to karta tarota? Gdyby ktoś ci pokazał sam rysunek bez kontekstu? Czasem warstwa religijna blokuje kontakt z obrazem i warto spróbować patrzeć zanim sięgnie się po interpretacje.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

A czy ta "rama" którą daje karta nie jest po prostu autosugestią? Nie mówię że to źle, ale wydaje mi się że jeśli siedzisz tydzień z Kołem Fortuny to zaczniesz widzieć Koło Fortuny wszędzie - w relacjach, w pracy, w snach. To trochę jak z nowym słowem którego nie znałaś, a potem słyszysz je co drugi dzień.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Zisia Tak, i co z tego? Serio pytam. Jeśli skupienie uwagi na "braku kontroli" przez tydzień faktycznie pozwala ci zobaczyć w ilu miejscach próbujesz kontrolować rzeczy które kontrolować się nie da - to czy mechanizm po drodze ma znaczenie? Dla mnie autosugestia i wgląd mogą współistnieć.


Odpowiedz
(@zisia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Ewunia79 Dla mnie ma znaczenie o tyle, że jeśli to autosugestia, to możesz wziąć dowolny obraz - kamień, zdjęcie, słowo napisane na kartce - i uzyskać ten sam efekt. ojej wtedy to nie jest coś specyficznego dla tarota jako systemu, tylko po prostu technika skupiania uwagi. Nie neguję że działa ale to zmienia to jak bym o tym mówiła innym.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek między Zisią a Ewunią dotyka czegoś ważnego i chcę dodać jedną rzecz zanim ucieknie. Tarot jako system ma coś czego losowy kamień nie ma - wewnętrzną spójność. Kiedy pracujesz z Kołem Fortuny, masz dostęp do powiązań z Jupiterem, z Sfiksem, z numerem dziesięć i ze wszystkim co te powiązania oznaczają w zachodniej tradycji hermetycznej. Możesz tego w ogóle nie używać i działać czysto obrazowo. Ale ta warstwa istnieje i dla niektórych osób właśnie ona robi różnicę między pracą powierzchowną a głębszą. Czy karta jest "potrzebna" - zależy co chcesz zrobić


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 250

@Tekla73 a o tym powiązaniu z Jupiterem możesz powiedzieć coś więcej ;)? Bo pracuję z czakrami i zastanawiam się czy są jakieś zbieżności z tym co mówisz - czy to są zupełnie różne systemy koje nie mają ze sobą nic wspólnego?


Odpowiedz
(@selena)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Hazel52 Powiązania tarota z astrologią są dosyć rozbudowane ale nie zawsze spójne między tradycjami - różne szkoły przypisują karty różnym planetom i znakom. Koło Fortuny i Jupiter to jedno z przypisań które pojawia się najczęściej, ale u Crowleya bedzie inaczej niż u Waitea. Jeśli interesują cię zbieżności z czakrami, to jest to już naprawdę osobny temat i nie ma jednego "oficjalnego" mostu między tymi systemami.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Dołączę do wątku o Sądzie bo sama z nim siedzę od jakiegoś czasu. Dla mnie to karta o odpowiedzi na wezwanie, ale nie w sensie religijnym - raczej o momencie kiedy coś w środku mówi "czas" i albo słuchasz albo nie. Może to zbyt uproszczone ale tak mi się ta karta "otworzyła" po dłuższym czasie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nekromanta-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 231

@Agatka71 To jest właściwie bardzo trafne odczytanie i jest bliskie temu jak Sąd bywa interpretowany w psychologicznym ujęciu tarota. "Wezwanie" nie musi być boskie - może być wewnętrzne. Ale ciekawi mnie jak rozpoznałaś że to jest to odczytanie a nie inne... Bo można by powiedzieć to samo o Głupcu - też słyszy wezwanie i rusza. Co sprawia że Sąd jest inny?


Odpowiedz
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 89

@Nekromanta.ka Oj, to dobre pytanie i szczerze mówiąc nie mam pewności. Może chodzi o to że Głupiec rusza zanim wie, a Sąd to moment kiedy już wiesz i musisz zdecydować. Ale to moje odczucie, nie wiem czy tradycja to potwierdza.


Odpowiedz
Wpisy: 416
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Tradycja to potwierdza w dużej mierze - Głupiec to potencjał przed doświadczeniem, Sąd to punkt po przejściu całej sekwencji gdzie masz już wiedzę o sobie i pytanie brzmi: co z nią robisz. Stąd ta trąba - nie tyle nakaz z zewnątrz co niemożność udawania że nie słyszysz. Ale wróćmy na chwilę do pytania Kasjopei o blokadę obrazową - bo to jest coś z czym można pracować praktycznie i ciekawi mnie czy ktoś ma konkretne sposoby.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 593

@Pogodnica U mnie działało przepisanie karty na własny język. Nie interpretacja z podręcznika, tylko własny opis co widzę i jak bym to opowiedziała komuś kto nigdy nie widział tarota. Trzy zdania, bez symboliki. potem po tygodniu znowu. Zobaczyłam że moje opisy się zmieniały i to samo w sobie było czymś do przemyślenia


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@ravenna_90)
Połączone: 3 lata temu

A ile czasu realnie zajmuje ta praca z jedną kartą żeby zobaczyć jakiś efekt? Bo czytam ten wątek i wychodzi mi że minimum tydzień, a niektórzy piszą o kilku tygodniach. Nie mówię że to za długo, pytam serio - bo zaczynam myśleć że ja po prostu za szybko odkładam kartę i dlatego nic z tego nie mam.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@ravenna_90)
Połączone: 3 lata temu

Bo jak widzę że ktoś pisze "kilka tygodni z jedną kartą" to myślę - kiedy ja miałam ostatnio kilka tygodni na jedno? Serio pytam, nie narzekam. Może to właśnie mój problem - zaczyna mi wychodzić że tarot jako lekcja życiowa wymaga czasu którego mi brakuje, a nie że karta jest zła albo że ją źle czytam.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 593

@Ravenna_90 A ile czasu dziennie? Bo to nie musi być godzina skupienia. Mnie wystarczyło że karta leżała na stoliku i raz dziennie na nią spojrzałam. Czasem dosłownie trzydzieści sekund. Efekt był bo wracałam do niej wielokrotnie przez dzień głową, nawet jak jej nie widziałam.


Odpowiedz
(@ravenna_90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 76

@Kinia05 Dobra, to zmienia postać rzeczy. Myślałam że trzeba siadać i medytować. A ty mówisz że wystarczy mieć kartę gdzieś gdzie ją widać?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 350

@Ravenna_90 U mnie to działało tak samo. Karta na biurku, nie schowana w talii. I cos się dzieje zupełnie bokiem - nie przez skupienie, tylko przez oswajanie obrazu. Po kilku dniach zaczyna się widzieć rzeczy których się nie widziało przy pierwszym spojrzeniu...


Odpowiedz
(@boruta)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Wandzisia Wracając do pytania Ravenny ale tez do tego co Kinia i piszą - pojawia się mi z tego ciekawy wątek. Jeśli efekt przychodzi przez oswajanie, a nie przez intencjonalną pracę, to czy to jest praca z kartą jako lekcją czy po prostu długa ekspozycja na obraz?? Nie mówię że złe ale lekcja sugeruje jakiś aktywny odbiór :).


Odpowiedz
(@ewunia79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Boruta A czy uczenie sie z doświadczenia musi być aktywne żeby było prawdziwe? Dzieci nie "aktywnie pracują" z językiem, a się go uczą. Może ten pasywny kontakt z obrazem to też jest forma nauki, tyle że inaczej wygląda od zewnątrz niż od środka.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Boruta To co pyta i co Ewunia odpowiada jest właściwie sednem tego jak rozumiem Wielkie Arkany jako lekcje. Lekcja nie zawsze ma formę ćwiczenia - czasem to jest coś co ci się przydarza, a karta jest tylko ramą w której to widzisz. Nie trzeba siadać i "pracować". Wystarczy żeby karta była obecna w tle.


Odpowiedz
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Kamilcia95 Chcę wrócić do wątku o Sądzie bo mi zadała pytanie i myślałam o tym. Gdybym nie wiedziała że to karta tarota - widziałabym tłum ludzi wstających skądś i kogoś nad nimi trąbiącego. Nie wiem co z tym zrobić. To wciąż brzmi jak koniec świata, tylko bez etykietki.


Odpowiedz
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 89

@Kasjopeja Ale czy "koniec świata" musi być zły? Bo jak tak patrzę na ten obraz to ci ludzie wstają - nie leżą, nie uciekają. Może to wstanie jest właśnie tym o co chodzi? Że coś się skończyło i ty wstajesz?


Odpowiedz
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Agatka71 O, to mnie zatrzymało. Że oni wstają. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Zawsze patrzyłam na anioła, nie na ludzi.


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Kasjopeja To co właśnie zrobiła - przesunęła uwagę z figury dominującej na tłum - to jest klasyczna technika pracy z obrazem który dominuje symbolicznie. Wielkie Arkany mają figury centralne i figury tła, i bardzo często lekcja siedzi właśnie w tle. Koło Fortuny ma Sfinksa na górze ale masz też postaci spadające i wspinające się - pytanie z którą się identyfikujesz zmienia całą lekcję.


Odpowiedz
(@hazel52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 250

@Tekla73 a to jest opisane w podręcznikach czy to trzeba samemu odkrywać? bo jak kupiłam pierwszą talię to przyszedł ze mną taki cieniutki opis i tam był tylko symbol każdej karty, nic o figurach tła


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Hazel52 Zależy od tali i od podręcznika. Waite ma dużo warstw i do większości trzeba oddzielnego opracowania. Ale nie czekaj na podręcznik - po prostu patrz dużej i pytaj siebie co widzisz. Twoje własne skojarzenia są ważniejsze niż cudze interpretacje na początku. Ale może ktoś zna opracowanie, które naprawdę pomaga na starcie? Chętnie sprawdzę.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@nekromanta-ka)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd wiadomo że to karta "daje lekcję" a nie po prostu że lekcja i tak by przyszła, a karta wisi sobie na stoliku i bierze zasługi? To nie jest złośliwość, to serio chcę wiedzieć jak wy to odróżniacie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pogodnica)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 416

@Nekromanta.ka Nie wiem czy da się to odróżnić, i szczerze wątpię żeby to było ważne. Natomiast to co karta robi na pewno - to nadaje nazwę temu co przychodzi :(. I to nie jest małe. Jak nazywasz doświadczenie, zmienia się to jak je przeżywasz. Sąd kontra "coś mnie niepokoi w środku" - to nie jest ta sama jakość uwagi.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: