Forum

Asystent AI
Tarot dla osoby w k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot dla osoby w kryzysie - kiedy szukać odpowiedzi w kartach

Strona 1 / 2

Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem, jak to ująć, ale ostatnio czuję się jak obca we własnym życiu. Zmieniło się dużo naraz - praca, relacje, miejsce zamieszkania - i nie wiem już, kto właściwie jestem po tym wszystkim. Ktoś mi powiedział, żebym spróbowała tarota, że może karty pomogą mi zobaczyć coś, czego sama nie dostrzegam. Ale mam wątpliwość - czy sięganie po tarot w takim momencie w ogóle ma sens? Czy karty mogą coś pokazać osobie, która jest totalnie rozbita i nie ma żadnego punktu zaczepienia? Czy to nie jest tak, że trzeba być najpierw w miarę spokojna zeby odczyt miał jakiś sens?


Odpowiedz
142 odpowiedzi
Wpisy: 177
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że je zadałaś bo większość ludzi w ogóle się nad tym nie zastanawia. Tarot w kryzysie to temat złożony. Z mojego doświadczenia wynika, że karty mogą bardzo pomóc właśnie wtedy gdy czujemy się zagubieni - ale to nie jest tak że dają odpowiedzi. One raczej zadają pytania. Pokazują jakieś warstwy sytuacji które masz w sobie, ale których nie widzisz bo emocje wszystko zasłaniają. Pytanie, które ja bym tu postawił, to inne: czy jesteś gotowa na to, że karty pokażą coś, czego się nie spodziewasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Romek74 - to co piszesz o gotowości mnie zatrzymało. Bo ja rozumiem tę zasadę w teorii, ale w praktyce - jak w ogóle ocenić, czy jest się na to gotową? Sama kilka razy robiłam rozkład w trudnym momencie i raz mi to pomogło, a raz dosłownie mnie rozłożyło na łopatki bo wylosowałam karty, które totalnie nie pasowały do tego, co chciałam usłyszeć. Mam takie notatki z tamtego okresu i jak teraz patrzę, to karty były trafne - ale wtedy tego nie byłam w stanie przyjąć.


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Petronelka62 no właśnie, to jest sedno... Tarot nie kłamie ale umysł w kryzysie potrafi kompletnie wypaczać interpretację. Czytasz wieżę i od razu jesteś pewna, że to katastrofa, bo jesteś już w katastroficznym trybie myślenia. Ja bym powiedziała, że w głębokim kryzysie lepiej zacząć od jednej karty dziennie niż od pełnego rozkładu. Mniej miejsca na spiralę.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Latawica - jedna karta dziennie, to interesujące ;). A jak to robisz praktycznie? Ciągniesz i co - siedzisz nad nią przez jakiś czas, coś zapisujesz? Bo nie wiem, czy sama interpretacja bez kontekstu czegokolwiek mi da, skoro nie znam się na tym zbyt dobrze


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Ja też zaczynałam od jednej karty i powiem szczerze, że to jest całkiem niezłe ćwiczenie nawet dla kogoś, kto nie zna znaczeń na pamięć. Nie chodzi o to żeby wiedzieć, co karta "oficjalnie" znaczy, tylko żeby zobaczyć, co ty czujesz, gdy na nią patrzysz. To brzmi może banalnie, ale naprawdę coś daje. Mam własny notatnik i jak patrzę na wpisy z trudnych momentów, to widać wyraźnie, jak moje postrzeganie tych samych kart się zmieniało :(.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Wala83 no ale to jest trochę niebezpieczna ścieżka, bo jak ktoś nie zna znaczeń, to może sobie namieszać w głowie. Tarot ma swoją symbolikę która jest ugruntowana przez wieki - jak zaczniesz interpretować "po swojemu", to możesz wyciągać wnioski zupełnie oderwane od tego, co karta naprawde niesie. To tak jak byś czytała Biblię bez żadnego kontekstu historycznego.


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Karol95 - z tym porównaniem do Biblii to już trochę przesadziłeś. Tarot nie jest pismem objawionym z jedną słuszną wykładnią. Owszem, symbolika ma znaczenie i warto ją znać ale intuicja w pracy z kartami to nie jest błąd - to jest część metody. Wiele tradycji wprost mówi że bez osobistego rezonansu z obrazem odczyt jest pusty. Nie zgadzam się z tezą, że nieznajomość "oficjalnych" znaczeń jest niebezpieczna.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Romek74 dobra, może za mocno to ująłem, ale mam wrażenie że osoby w kryzysie mają tendencję do rzutowania własnych lęków na karty. I wtedy "intuicja" to tak naprawdę potwierdzanie tego, czego się boisz. Nie twierdzę, że intuicja jest zła - tylko że w niestabilnym stanie emocjonalnym jest mniej wiarygodna.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 852

@Karol95 A jak ktoś dostaje taką czwartą kartę i jest to coś trudnego - powiedzmy Wieża albo Księżyc - to jak nie wpaść w to, przed czym ostrzegał wcześniej, czyli katastroficzne odczytanie? szczególnie jeśli ktoś jest już w niezbyt dobrym miejscu emocjonalnie.


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Wolchw - Księżyc na pozycji "co jest poza moją kontrolą" to naprawdę niekoniecznie katastrofa. To może znaczyć: jest chaos i niepewność, i tak ma być, nie musisz tego teraz rozgryźć. Ale rozumiem twoje pytanie - chodzi o to, czy osoba w kryzysie ma dość dystansu, żeby tak to odczytać. i szczera odpowiedź: nie zawsze ma.


Odpowiedz
Wpisy: 1959
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawy spór, ale myślę, że obie strony mają rację po części. Kluczowe jest chyba to, z jakim nastawieniem siadasz do kart. Jeśli szukasz potwierdzenia katastrofy - znajdziesz ją. Jeśli szukasz pytania, które pomoże ci się zatrzymać - też je znajdziesz. Sam pracuję z tarotem od kilku lat i nauczyłem się, że przed rozkładem warto spędzić chwilę z oddechem i jasno sformułować pytanie. Samo to juz dużo zmienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Faddi - a jak ty formujesz te pytania? Bo ja próbowałam raz zrobić rozkład dla siebie i nie wiedziałam, co w ogóle zapytać. Siedziałam z talią i nic. Czułam się głupio :P.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Nastka90 - to jest częstsza sytuacja niż myślisz. Jak nie wiesz, co zapytać, to jest już informacja - znaczy, że może nie jesteś jeszcze gotowa na pytanie, tylko na obserwację. Ja w takich momentach ciągnę kartę i pytam po prostu: "co teraz widzę?" - bez żadnej konkretnej kwestii. To zupełnie inaczej otwiera rozkład.


Odpowiedz
Wpisy: 852
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

wracając do pierwotnego pytania - zastanawiam się nad tym momentem "kiedy". Czy ktoś tutaj miał takie doświadczenie, ze tarot w kryzysie wyraźnie zaszkodził? Mam na myśli nie to że karta była trudna do przyjęcia, ale że serio pogłębiła zamęt zamiast go rozjaśnić? Bo z moich obserwacji wynika, że tarot bardziej szkodzi gdy ktoś traktuje go jak wyrocznię zamiast lustra.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Wolchw - miałam taką sytuację, ze osoba, której robiłam odczyt, wyszła z niego z przekonaniem że "karty powiedziały, że związek się nie uda" i na tej podstawie podjęła decyzję. Nie twierdzę, że decyzja była zła, ale to nie karty powinny o tym decydować. To jest właśnie ten problem z podejściem wyroczniowym, o którym piszesz.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

I tu jest w ogóle kluczowa kwestia, której chyba nie powiedzieliśmy wprost. Tarot nie mówi, co zrobić. On nie decyduje. Jeśli ktoś w kryzysie idzie do kart po decyzję - to jest złe ustawienie relacji z tarotem. Karty mogą pokazać energię sytuacji, możliwe kierunki, coś, co czujesz a nie nazywasz - ale nie wyrokują. I to trzeba wiedzieć zanim się usiądzie z talią, szczególnie w trudnym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

A jak to wytłumaczyć osobie, która naprawdę desperacko szuka jakiejkolwiek odpowiedzi? Czytam ten wątek i myślę sobie o ludziach, którzy sięgają po karty właśnie dlatego że nie mają żadnego oparcia. Czy można w ogóle powiedzieć takiej osobie: "poczekaj, nie jesteś gotowa"? To brzmi jak odsyłanie kogoś, kto potrzebuje pomocy :D.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Irys_H - to ważne spostrzeżenie :P. no dobra nie chodzi o to, żeby odmawiać dostępu do kart. Chodzi o to zeby osoba w kryzysie wiedziała jak z nich korzystać żeby nie wyrządzić sobie krzywdy. Mogę powiedzieć więcej - czasem właśnie kryzys tożsamości jest idealnym momentem na tarot bo stare struktury się rozpadły i jest przestrzeń na nowe zobaczenie siebie. tylko trzeba mieć świadomość że to praca z pytaniami, nie gotowe odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 595
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, cały czas rozmawiacie o tarocie jakby był jedyną opcją. Ale osoba, która napisała na początku, że nie wie, kim jest po zmianach w życiu - to brzmi jak coś, gdzie tarot może być pomocą, ale nie zastąpi rozmowy z kimś bliskim albo nawet ze specjalistą. Nie mówię że tarot jest bez wartości - sam cenię te metody - ale warto zachować proporcje. Karty mogą pomóc w refleksji, ale kryzysu tożsamości nie rozwiążą.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Celestyn - rozumiem, co mówisz, i nie szukam w kartach terapii. Raczej czegoś w rodzaju punktu startowego, jakiegoś lustra jak tu ktoś napisał. Mam wokół siebie ludzi, z którymi rozmawiam, ale czuję, że brakuje mi też jakiegoś wewnętrznego głosu który powiedziałby cokolwiek sensownego. Stąd myśl o tarocie...


Odpowiedz
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

Właśnie o to mi chodziło z tą talią. @Talizmanka Bo napisała, że chce czegoś w rodzaju lustra - i Rider-Waite do tego świetnie pasuje bo obrazki są czytelne, cos się dzieje na każdej karcie, łatwiej poczuć cos patrząc na nie. Ale jak ktoś kupi jakiś abstrakcyjny tarot artystyczny na pierwszy raz, to może po prostu siedzieć i nic nie czuć. ktoś ma inną opinię?


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Witchling77 - tak, to sensowna uwaga. Rider-Waite albo któryś z jego pochodnych (Radiant, Universal) to dobry start właśnie dlatego, że sceny figuratywne uruchamiają skojarzenia nawet bez znajomości symboliki :). oj ale chciałem wrócić do czegoś ważniejszego - Talizmanka napisała że brakuje jej wewnętrznego głosu. I właśnie to jest według mnie clou pytania o tarot w kryzysie. Karty mogą ten głos nie tyle zastąpić, co wywołać. no zmusić cię do sformułowania myśli, które kręcą się gdzieś z tyłu głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

To "lustro" to jest dla mnie najlepszy opis. Kiedy sama byłam w podobnym miejscu, tarot nie dał mi odpowiedzi - ale dał mi coś, nad czym mogłam usiąść i pomyśleć przez dłuższą chwilę, zamiast kręcić się w kółko z tymi samymi myślami. Ale naprawdę, zacznij od prostego rozkładu - jedna lub trzy karty maksymalnie. I nie próbuj od razu interpretować wszystkiego sama bo to może przytłoczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

ja obserwuję ten wątek od początku i mam takie wrażenie, że ciągle rozmawiamy o tym czy w ogóle można jak można kiedy można - ale nikt nie zapytał jeszcze, jakiej talii użyć :). Bo na przykład Rider-Waite jest inaczej czytelny niż coś bardziej abstrakcyjnego i dla kogoś, kto zaczyna w trudnym momencie, ta estetyka może mieć znaczenie. Albo się mylę?


Odpowiedz
Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to "wywołanie głosu" brzmi dla mnie sensownie. Nie szukam wyroczni, tylko czegoś, co mi pomoże w ogóle zacząć myśleć bardziej uporządkowanie. Ostatnio mam takie uczucie, że wszystkie myśli mi się kręcą w kółko i nigdzie nie dochodzę. Rider-Waite to ta klasyczna talia z tymi kolorowymi ilustracjami? Widziałam ją chyba w sklepie.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

- tak, ta z żółtym tłem na wielu kartach. Jest dosłownie wszędzie i nie bez powodu. ale mam do ciebie pytanie - jak mówisz, że myśli kręcą się w kółko, to czy to są konkretne myśli o czymś (o decyzji, o relacji), czy raczej takie ogólne poczucie zagubienia bez konkretnego tematu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Wala83 To ważne rozróżnienie, które podniosła. Bo jeśli to konkretny temat - można sformułować pytanie do kart. haha jeśli to ogólne zagubienie tożsamości, to może lepiej zacząć od rozkładu eksploracyjnego, nie pytającego... Coś w stylu: co teraz stanowi mój fundament, co się zachwiało, co może być nowe. Bez pytania o konkretne zdarzenie


Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Faddi - masz na myśli coś w rodzaju rozkładu "gdzie jestem teraz"?! Ja czasem robię taki trzyelementowy: przeszłość która odchodzi, teraźniejszość, to co próbuje się narodzić. dla osób w kryzysie tożsamości to może być łagodniejsze niż pytanie wprost o decyzję. Ale jak ty to konkretnie układasz?


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Petronelka62 - bardzo podobnie. Czasem dodaję czwartą pozycję: co jest poza moją kontrolą i nie powinienem z tym walczyć. To akurat dla osób w tożsamościowym chaosie bywa bardzo uwalniające - zobaczyć że część rzeczy po prostu się dzieje i nie trzeba ich "rozwiązywać".


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 852

@Faddi Ja mam pytanie bo wcześniej wspomniał o rozkładzie eksploracyjnym dla osób zagubionych tożsamościowo. czy siadałeś kiedyś z kimś takim i robiłeś taki rozkład wspólnie? Zastanawiam się czy dla kogoś w środku kryzysu lepiej jest być sam z kartami, czy mieć kogoś obok :P.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Wolchw - tak, kilka razy. I z doświadczenia powiem, że dla osób które jeszcze nie mają wprawy w czytaniu, obecność kogoś drugiego dużo zmienia. Nie dlatego, że ten ktoś "interpretuje za nich", ale dlatego, że głośne mówienie o tym, co się widzi na karcie, uruchamia coś innego niż tylko myślenie. Ale mam pytanie w drugą stronę - Talizmanka, czy masz kogoś w swoim otoczeniu, kto zna karty? Albo byłabyś otwarta na sesję z kimś doświadczonym?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie i dlatego uważam że robienie sobie odczytu samodzielnie w ostrym kryzysie to jest ryzyko. Latawica mówi, że Księżyc "może znaczyć" coś łagodnego - ale osoba, której wszystko się wali, zobaczy na Księżycu demony i potwory z tej karty dosłownie. I nie przekonasz mnie że to jest dla niej dobre


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Karol95 - ale gdzie tu przebiega granica?? Co to jest "ostry kryzys" w twoim rozumieniu? Bo rozumiem że mówisz o czymś poważnym, ale obawiam się, że jak zaczniemy dzielić na "możesz" i "nie możesz", to się pogubimy.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Irys_H - trudno to zdefiniować ostro, przyznam. Ale powiedziałbym tak: jeśli ktoś ma myśli, że wyjście z sytuacji jest niemożliwe, albo że nic już nie ma sensu - to nie jest moment na samodzielny tarot :). To jest moment na rozmowę z człowiekiem. Karty mogą poczekać.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Karol95 To co pisze jest ważne i chcę to podkreślić, bo to się przewija w tym wątku i dobrze, że ktoś to mówi wprost. Talizmanka, nie wiem jak dokładnie wygląda twoja sytuacja ale to zdanie z początku o tym że nie wiesz kim jesteś - czy to jest takie egzystencjalne "szukam siebie", czy coś, co sprawia, że codziennie jest naprawdę ciężko?


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 852

@Celestyn Mam wrażenie że rozmowa trochę odpłynęła w stronę wyboru talii, a chciałem wrócić do czegoś, co napisał wcześniej i co uważam za ważne. Mówił o tym żeby sprawdzić jak Talizmanka naprawdę się czuje... Ona odpowiedziała że funkcjonuje i to dobrze. Ale jak to się ma do tematu - kiedy w ogóle sięgać po karty w kryzysie - to czy jest jakiś sygnał który mówi "teraz tak" albo "jeszcze nie"??


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Wolchw - to jest właśnie pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi i myślę że ta rozmowa to pokazuje. Ale powiedziałbym tak: jeśli ktoś jest w stanie sformułować choćby jedno pytanie do kart, to znaczy że ma juz jakiś kontakt ze swoją sytuacją. Totalny chaos, w którym nie ma nawet skrawka pytania - to może być sygnał że za wcześnie


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Celestyn To co opisuje - czy to znaczy że samo sformułowanie pytania jest już częścią pracy? Bo ja tak miałam że nie wiedziałam co chcę zapytać, i to próbowanie złapania pytania w słowa zajęło mi dłużej niż sam rozkład. I chyba to był ważniejszy moment niż to, co wyszło na kartach.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Wioletka86 - dokładnie o to chodzi. pytanie do kart to nie jest formalność przed właściwą robotą. to jest już praca. I dla Talimanki to może być dobry pierwszy krok - zanim kupi talię, zanim usiądzie do rozkładu, po prostu spróbować napisać jedno zdanie, które zaczyna się od "chcę zrozumieć... '. I zobaczyć, co z tego wyjdzie.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Faddi To co napisał na końcu - żeby najpierw spróbować sformułować to jedno zdanie - to mnie zatrzymało. Siedziałam przy tym dłuższą chwilę i wyszło mi coś w stylu: "Kim jestem po tym wszystkim, co się zmieniło?" Ale zaraz poczułam że to nie jest pytanie do kart, to jest pytanie do psychologa albo w ogóle do siebie :D. Nie wiem czy dobrze rozumiem, jak to powinno wyglądać.


Odpowiedz
Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem, że pytacie z troski i doceniam to. To bardziej to pierwsze - szukam siebie po dużych zmianach ale funkcjonuję, rozmawiam z ludźmi, nie jest tak źle. Bardziej czuję się jak... zgubiona wersja siebie niż ktoś, kto nie daje rady w ogóle. Stąd właśnie myśl o tarocie jako punkcie do myślenia :).


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałaś o "zgubionej wersji siebie" bardzo do mnie trafia. Ja miałam podobny okres i właśnie wtedy zaczęłam z kartami. nie pamiętam żebym wtedy miała jakiś wielki przełom od jednego rozkładu, ale pamiętam, że samo siedzenie z talią, mieszanie, wybieranie - działało na mnie trochę jak zatrzymanie się. Czy to ma sens?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nastka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Wioletka86 - masz na myśli, że samo rytualne działanie pomagało, niezależnie od tego, co wyszło? To ciekawe. Ja zawsze myślałam, że chodzi o treść kart, a nie o sam proces.


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Nastka90 - właśnie tak, i sama byłam tym zaskoczona. Może to brzmi banalnie, ale jak masz chaos w głowie, to skupienie się na mieszaniu, na pytaniu, na wyborze karty - to jest już jakiś porządek. Małe działanie z intencją. Nie wiem, czy to tarot "zadziałał" czy po prostu potrzebowałam tych kilku minut ciszy dla siebie.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Wioletka86 To co opisuje brzmi trochę jak efekt medytacyjny, nie wróżbiarski. I może to jest w ogóle niedoceniany aspekt pracy z kartami - że sam rytuał przygotowania, ciszy, intencji ma wartość niezależnie od tego, co wyciągniesz. Petronelka62, ty prowadzisz notatki z odczytów - czy widzisz jakąś różnicę między sesjami, gdzie skupiałaś się na treści kart, a tymi, gdzie sama atmosfera była spokojniejsza?


Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Augurka - bardzo dobre pytanie i tak, widzę różnicę. Sesje, do których siadałam bez pośpiechu, z jakimś gestem wstępnym - zapalenie świecy, kilka oddechów - dawały mi głębsze odczyty. Nie twierdzę, że to magia sama w sobie, ale to wycisza tryb "rozwiązuję problem" i wchodzę bardziej w tryb "obserwuję". I właśnie ten drugi tryb jest przydatny w pracy z kartami.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie coś, o czym warto powiedzieć wprost osobie która dopiero zaczyna z kartami w kryzysie: nie siadaj do tarota prosto z wiru... Daj sobie choćby pięć minut przed. I chyba to jest lepsza odpowiedź na pytanie "kiedy sięgać po karty" niż próba zdefiniowania, czy kryzys jest wystarczająco mały żeby kartami się zajmować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Romek74 To co napisał o tych pięciu minutach przed - mam pytanie bo nigdy o tym nie myślałam. Czy chodzi o to żeby się dosłownie wyciszyć fizycznie, czy raczej o jakieś nastawienie? Bo ja mam tak, że mogę siedzieć w ciszy, a głowa mi i tak gna na wszystkie strony.


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Nastka90 - dobre pytanie i sam się nad tym zastanawiałem. powiedziałbym, że chodzi o to drugie, ale cisza zewnętrzna pomaga dotrzeć do wewnętrznej. Choć nie zawsze. kurcze a co ty robisz żeby zatrzymać tę głowę która gna? Bo może z tym akurat karty mogłyby pomóc Talizmance - właśnie jako punkt zakotwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Nie mam nikogo takiego w otoczeniu, nie. I szczerze - nie wiem, czy chciałabym zaczynać od sesji z obcą osobą. Trochę mnie to przeraża, bo to jednak dość intymne sprawy. Chyba wolałabym najpierw sama spróbować, a potem ewentualnie z kimś rozmawiać o tym, co wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz o intymności - to jest bardzo uczciwe i myślę, że dużo mówi o tym, jak podchodzisz do tej pracy. Samodzielny rozkład jako pierwsze podejście jest jak najbardziej sensowny, szczególnie jeśli nie czujesz się gotowa na dzielenie się tym z kimś obcym. Tylko pamiętaj że jak coś cię mocno uderzy emocjonalnie, to możesz po prostu odłożyć karty i wrócić za jakiś czas.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Latawica - a to odłożenie kart w połowie rozkładu - czy to w ogóle ma sens? Czy nie zaburza czegoś? Pytam, bo zawsze myślałam że rozkład trzeba skończyć, inaczej jest niedokończony i jakby "wisi w powietrzu".


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Irys_H - wisi w powietrzu dla kogo? Dla ciebie, czy dla kart :)? Karty nic nie czują. To są kawałki papieru. Jeśli rozkład cię przerasta emocjonalnie, to zatrzymanie się i przerwa jest bardziej dojrzałym ruchem niż brnięcie przez coś, z czym sobie w danej chwili nie radzisz.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

No ale to "wisi w powietrzu" dla osoby, która siada do rozkładu - i to jest realne... Znam kogoś, kto urwał rozkład w połowie i przez tydzień nie mógł o nim przestać myśleć. @Latawica Więc ma rację że to tylko papier ale ludzka psychika to nie jest tylko papier i to też trzeba brać pod uwagę.


Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Karol95 - ale z tego co opisujesz, ten ktos przez tydzień myślał o niedokończonym rozkładzie - to chyba był znak, że coś w nim rezonów... znaczy, że coś go tam uderzyło i potrzebował z tym posiedzieć, nie :)? niekoniecznie to zły efekt. Chyba że to był rodzaj obsesyjnego powracania, a nie przetwarzania.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Petronelka62 - dobra obserwacja, sam nie wiem jak to odróżnić od środka. On sam mówił że to było raczej nieprzyjemne - takie poczucie niedokończonej sprawy. Ale może masz rację, może to był właśnie ten ruch który był potrzebny zeby dotrzeć do czegoś głębiej


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do Talimanki i tego, co powiedziała o samodzielnym starcie - mam pytanie, może trywialne ale chcę się upewnić :). Masz juz jakąś talię? Rider-Waite był wspomniany, ale czy masz ją fizycznie u siebie czy dopiero planujesz kupić?


Odpowiedz
Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Jeszcze nie mam... Planowałam kupić, ale teraz ta rozmowa sprawia, że zastanawiam się czy od razu Rider-Waite, czy może coś innego. Szczerze to jestem trochę przytłoczona tym, ile jest opcji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Talizmanka, to przytłoczenie jest bardzo normalne. I powiem ci co - nie szukaj "idealnej" talii na start, bo jej nie ma. Rider-Waite jest polecana właśnie dlatego że jest opisana w tysiącu miejsc i jak wyciągniesz kartę i nie wiesz co z nią zrobić, to zawsze znajdziesz kontekst. Dla kogoś, kto zaczyna samodzielnie, to jest duża zaleta.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja słyszałam, że talia powinna sama do ciebie przyjść, albo że ktoś powinien ci ją podarować i wtedy ma większą moc. czy to prawda, czy to jeden z tych mitów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Wikusia76 - mit. Stary, popularny i uparty, ale mit... Możesz kupić talię sama, zamówić online, dostać w prezencie, znaleźć w lumpeksie - wszystko działa tak samo. Moc, jeśli w ogóle mówimy o mocy, pochodzi z pracy z kartami, nie z okoliczności zakupu.


Odpowiedz
Wpisy: 1959
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie - to jest idealne pytanie do kart. serio serio. Pytania egzystencjalne, tożsamościowe, takie bez gotowej odpowiedzi - to jest dokładnie ten rodzaj pytań, z którymi tarot działa najlepiej. Nie pytaj kart "czy dostanę tę pracę", bo to jest pytanie zamknięte. Pytaj "kim jestem" i patrz, co wychodzi. To ma ręce i nogi.


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Faddi - ale właśnie tu mam wątpliwość. Pytanie otwarte i egzystencjalne brzmi pięknie w teorii ale jak siedzisz z kartami i masz przed sobą "kim jestem" - to jak w ogóle interpretujesz odpowiedź? Jakim rozkładem to obsługujesz? Bo to nie jest pytanie, na które karta "tak" albo "nie" cokolwiek powie.


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Petronelka62 - to jest sedno sprawy i dobrze, że pytasz. Do takich pytań najlepiej sprawdza się rozkład który daje kilka perspektyw naraz, a nie jedną odpowiedź... Coś w stylu: kim byłam, kim jestem teraz, co jest w procesie zmiany, co mogę z siebie zabrać dalej. Cztery pozycje, cztery karty. Nie szukasz odpowiedzi, szukasz obrazu :(.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 852

@Romek74 - a ta czwarta pozycja, "co mogę z siebie zabrać dalej" - to mi się wydaje kluczowa dla Talimanki, bo jeśli dobrze rozumiem, ona nie tyle szuka kim jest teraz, co co z dawnego siebie zostaje. Talizmanka czy tak to odczytujesz? Czy chodzi bardziej o to, kim się stać?


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Wolchw, to bardzo trafne rozróżnienie... Chyba chodzi o obie rzeczy naraz, co pewnie nie ułatwia sprawy. Trochę czuję jakby poprzednia wersja mnie przestała pasować, a nowa jeszcze nie istnieje. I jestem gdzieś pomiędzy. Więc i "co zostaje" i "co się buduje" - tak to chyba wygląda.


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Talizmanka To co opisuje - to "gdzieś pomiędzy" - to brzmi jak klasyczna karta Śmierci albo Głupca, w sensie symbolicznym, przejście, nie zakończenie. Czy ktoś próbował kiedyś rozkładu właśnie pod kątem takiego zawieszenia między jednym a drugim etapem? Ciekawi mnie czy karty to w ogóle potrafią uchwycić.


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Wioletka86 - potrafią, i to całkiem dobrze, ale zależy co rozumiesz przez "uchwycić". Karta nie powie ci "jesteś w przejściu i potrwa to trzy miesiące". Może ci jednak pokazać, co jest jeszcze żywe ze starego, a co już odeszło, nawet jeśli tego jeszcze nie czujesz. to różnica między diagnozą a mapą.


Odpowiedz
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Latawica - ta różnica między diagnozą a mapą jest dla mnie ważna, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. no dobra mapa to znaczy, że karta pokazuje teren ale nie mówi ci co z nim zrobić?


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Irys_H - dokładnie. I to jest właśnie wartość, której wiele osób na początku nie docenia, bo chce gotowej odpowiedzi. Mapa daje orientację w terenie, który i tak musisz pokonać sama. Karta Księżyca w rozkładzie tożsamościowym nie mówi "jesteś zagubiona" - mówi "tu jest mgła i to jest normalne".


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

Czekajcie, bo mam inną perspektywę. Mapa brzmi ładnie ale dla kogoś w środku kryzysu mapa bez kompasu to może być frustracja, a nie pomoc. Jeśli nie wiesz, gdzie jesteś, to mapa pokazująca pięć możliwych miejsc nie pomaga, tylko dezorientuje. @Talizmanka Skąd ma wiedzieć, którą część mapy czyta dla siebie?


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Karol95 - no ale to jest argument za tym, żeby zacząć od prostego rozkładu, a nie od razu od skomplikowanej mapy. Jedna karta dziennie przez tydzień to więcej da niż dziesięciokartowy rozkład na raz. Szczególnie kiedy nie ma się jeszcze wprawy w czytaniu własnych reakcji na karty.


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

@Talizmanka, mam konkretne pytanie bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem twoją sytuację. ej mówiłaś, że nie wiesz kim jesteś po zmianach - czy to jest poczucie, że zgubiłaś coś konkretnego, na przykład rolę, relację, pracę, czy to jest bardziej ogólne, takie wewnętrzne, trudne do uchwycenia?


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Augurka - trochę jedno i drugie, ale gdybym miała wskazać - to bardziej wewnętrzne. Zewnętrznie wiem co się zmieniło ;). Ale jakoś nie wiem co to ze mną zrobiło w środku. Jakby te zmiany odsłoniły coś, o czym nie wiedziałam, że tam było, albo czego nie ma.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 595

@Talizmanka To co opisuje ostatnio - to brzmi jak sytuacja, gdzie tarot może dać coś bardzo konkretnego. Nie odpowiedź na pytanie ale obrazy które pozwolą ci zobaczyć własną sytuację z zewnątrz... Wiele osób opisuje to jako efekt lustra. Ale mam pytanie: czy masz teraz przestrzeń i spokój, żeby w ogóle usiąść z czymś takim? Logistycznie i emocjonalnie :D?


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Celestyn - to ciekawe pytanie. Chyba mam tę przestrzeń bo akurat teraz jest spokojniejszy czas, nie ma pilnych spraw. Emocjonalnie - nie wiem. ale czuję że właśnie ta cisza zewnętrzna sprawia, że bardziej słyszę ten wewnętrzny hałas. I może to dobry moment, żeby się do niego zbliżyć.


Odpowiedz
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Talizmanka Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie że nikt jeszcze nie zapytał o jedną rzecz co cię skłoniło konkretnie do tarota, a nie na przykład do dziennika albo rozmowy z kimś bliskim? pytam bo to mi się wydaje ważne żeby wiedzieć czego szukasz w kartach, a nie tylko jak je obsługiwać.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Witchling77 - szczere pytanie i nie jestem pewna czy mam na nie szczerą odpowiedź. no może dlatego że dziennik wymaga ode mnie słów które jeszcze nie istnieją, a rozmowa z kimś bliskim... nie chcę obciążać. A karty jakos wydały mi się czymś, co może pokazać mi coś, czego sama jeszcze nie umiałabym nazwać. Że to będzie obraz, nie słowo.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

@Talizmanka To co powiedziała o obrazie zamiast słowa - to jest jeden z najlepszych powodów, dla których w ogóle warto siadać do kart, szczególnie kiedy się jest w miejscu, gdzie język zawodzi. Karty pracują inaczej niż myślenie linearne. I myślę, że masz naprawdę dobry instynkt co do tego, dlaczego właśnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Ta cisza zewnętrzna, o której piszesz - to jest właśnie ten moment, kiedy wiele osób po raz pierwszy siada do kart. I to bywa jednocześnie bardzo dobry i bardzo trudny czas. Bo kiedy nie ma codziennego hałasu, który zagłusza, to karty mogą wyciągnąć rzeczy, których się nie spodziewałaś. Czy to cię niepokoi, czy raczej przyciąga?


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie które może być trochę z boku ale wydaje mi się ważne. Talizmanka powiedziała, że karty mogą pokazać coś, czego nie ma słów opisać :). Ale co jeśli właśnie to jest problem - że karta pokaże coś, co jest zbyt duże, żeby z tym zostać samej?? Pytam serio bo nie znam tarota ale znam to uczucie gdy coś wychodzi na powierzchnię i nie wiadomo co z tym zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Naparstnica78 - to jest bardzo konkretne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Tak, może się zdarzyć. i właśnie dlatego kiedy ktoś jest w środku kryzysu, część praktyków zaleca żeby nie siedzieć z kartami samotnie, albo przynajmniej mieć kogoś, z kim można potem porozmawiać. Nie dlatego że karty są niebezpieczne ale dlatego że jeśli coś wyjdzie, to lepiej mieć gdzie to "odłożyć". Talizmanka, masz kogoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 74
Rozpoczynający temat
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

wala83 zadała dobre pytanie. Mam kilka osób ale jak mówiłam wcześniej - nie chcę obciążać. Może to brzmi jak wymówka, nie wiem. Ale jednocześnie rozumiem o co pytasz. Trochę mnie ta myśl zatrzymuje - co jeśli zobaczę coś, z czym nie będę wiedziała co zrobić?


Odpowiedz
16 Odpowiedzi
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Talizmanka To co opisuje to chyba jeden z najczęstszych lęków przed pierwszym poważnym czytaniem. I chcę powiedzieć coś, co może nie zabrzmi jak komfort, ale jest uczciwe: karty nie pokażą ci niczego, czego nie ma już w tobie. One tego nie tworzą. Więc jeśli coś wyjdzie trudnego, to już tam było. Pytanie tylko czy chcesz to zobaczyć teraz czy poczekać.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Romek74 - no ale to trochę jak mówić komuś "bój się, bój się" tylko w ładnym opakowaniu ;). "Już tam było" nie pomaga, jeśli nie wiesz jak z tym pracować. Mam wrażenie, że ta rozmowa coraz bardziej krąży wokół ostrzeżeń, a Talizmanka po prostu zapytała czy tarot może jej pomóc znaleźć siebie. Może zamiast gdybać, ktoś powinien po prostu zaproponować konkretny, bezpieczny rozkład na start?


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Karol95 - nie krążę wokół ostrzeżeń, mówię o mechanizmie. A co do konkretnego rozkładu - napisałem wcześniej o tym czteropozycyjnym, który daje kilka perspektyw. Jeden punkt widzenia to zdecydowanie za mało, żeby cokolwiek zrozumieć w takiej sytuacji. Ale chętnie usłyszę jaki ty byś zaproponował, skoro masz gotową odpowiedź :).


Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 197

Podoba mi się to porównanie z oknem. @Romek74 Ale mam pytanie albo Latawicy, bo macie więcej doświadczenia - czy to naprawdę działa tak intencja? Czy raczej karty i tak pokażą co chcą, niezależnie co zapytasz?


Odpowiedz
(@romek74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Augurka - to jest jedno z najciekawszych pytań w praktyce tarota i szczera odpowiedź brzmi: nie wiem. Wiem natomiast, że intencja zmienia sposób w jaki ty siedzisz z kartami. jesteś bardziej skupiona, mniej rozproszona :). Czy karty "słyszą" pytanie - to już kwestia tego w co wierzysz. Mnie to nie interesuje tak bardzo jak to że osoba z dobrą intencją przed rozkładem zazwyczaj lepiej rozumie co widzi.


Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Karol95 - mam wrażenie, że trochę upraszczasz. Ostrzeżenia to nie jest straszenie, to jest kontekst. i przyznam szczerze że sama nie zaproponowałabym Talizmance konkretnego rozkładu bez wiedzy jaką ma talię i czy w ogóle robiła kiedyś cokolwiek z kartami. Talizmanka, masz jakąś talię? Albo kiedykolwiek trzymałaś karty w rękach?


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Petronelka62 - mam talię, dostałam ją jakiś czas temu od znajomej. Rzadko Rider-Waite, chyba. ojej otworzyłam, popatrzyłam na obrazki i zamknęłam. Nie wiedziałam od czego zacząć i jakoś nie chciałam robić tego naprędce. Więc stoi.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1959

Rider-Waite to bardzo dobra talia do pierwszego kontaktu, szczególnie dla kogoś kto uczy się czytać własną sytuację, a nie mechanicznie interpretuję znaczenia z książki. Obrazy są tam na tyle czytelne, że można z nimi pracować intuicyjnie, bez całego aparatu znaczeń. @Talizmanka, a czułaś cokolwiek kiedy patrzyłaś na te obrazy? Jakaś karta cię zatrzymała?


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Faddi - tak :D. Jedna. Ta z kobietą między dwoma kolumnami, z zasłoną za nią. ojej nie wiedziałam co to jest, ale coś mnie w niej zatrzymało. Potem sprawdziłam i to Kapłanka Wysoka. Nie wiem co o tym myśleć


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

O, Kapłanka Wysoka :P. Sama mam z nią specyficzną relację i za każdym razem kiedy wychodzi w moich rozkładach coś mnie zatrzymuje. @Talizmanka Ale chcę zapytać kiedy mówisz że coś cię zatrzymało, to było przyciąganie czy raczej jakiś niepokój? Bo to może być ważne.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Wioletka86 - właściwie chyba jedno i drugie. Coś w rodzaju "to jest o mnie" ale bez żadnego konkretnego powodu. Może dlatego zamknęłam talię. Trochę za blisko.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 595

Wracam do Talimanki i Kapłanki Wysokiej, bo ta karta mnie nie odpuszcza. Zasłona na tym obrazku to coś bardzo konkretnego - oddziela to co znane od tego co jeszcze nie gotowe zeby wyjść. @Talizmanka I jeśli instynktownie sięgnęła po tę kartę i zamknęła talię, to moze to jest właśnie ten moment - nie za duży, nie za mały żeby zacząć powoli ją odsłaniać. Nie cały rozkład. Może tylko ta jedna karta jako punkt wyjścia.


Odpowiedz
(@witchling77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Celestyn To co proponuje z jedną kartą jako punktem wyjścia - to brzmi dla mnie sensownie dla kogoś, kto jeszcze nie pracował z tarotem regularnie. Ale mam do Talimanki pytanie, bo tego jeszcze nikt nie zapytał wprost: czy ty chcesz pracować z kartami samodzielnie czy raczej szukasz kogoś, kto by z tobą usiadł i przeprowadził czytanie?! Bo to są dwie bardzo różne rzeczy :P.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 74

@Witchling77 - nie wiem jeszcze. Chyba samodzielnie, ale może właśnie dlatego że nie chcę komuś pokazywać tego, co może wyjść. Co jest trochę sprzeczne z tym ze jednocześnie chce to zobaczyć. serio może najpierw sama, a jak coś wyjdzie niejasnego, to zapytam tutaj?


Odpowiedz
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Talizmanka To co napisała o sprzeczności - chcę zobaczyć ale nie chcę pokazywać - to chyba najuczciwsze podsumowanie tego, co czuje wiele osób przed pierwszym prawdziwym siedzeniem z kartami. ale mam pytanie: czy "zapytam tutaj jak coś wyjdzie niejasnego" to realna opcja? Bo jak opisujesz kartę słowami, to już ją filtrujesz przez to, co chcesz pokazać.


Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Irys_H - to jest bardzo celna obserwacja. Opisując kartę komuś innemu zawsze coś zostawiasz dla siebie, niekoniecznie świadomie. Ale nie uważam, żeby to dyskwalifikowało taką pomoc. Czasem zewnętrzna perspektywa na to, co ty widzisz jako niejasne, wystarczy. Nie trzeba pokazywać wszystkiego.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Kapłanka Wysoka jako pierwsza karta, która cię przyciąga - to jest coś... Ona jest właśnie o tym, co jest za zasłoną. O tym co niewidoczne, nieodkryte, co czeka. To całkiem trafne dla kogoś, kto czuje że w środku jest coś, czego jeszcze nie zna. Ale nie chcę od razu interpretować bo to jest twoje. Jak ty ją czułaś?


Odpowiedz
Wpisy: 852
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

"Za blisko" to jest piękne określenie i mysle, że sam w sobie jest odpowiedzią na pytanie czy jesteś gotowa do pracy z kartami. Jeśli karta potrafi cię dotknąć zanim jeszcze zrobiłaś jakikolwiek rozkład, to masz już dostęp do czegoś ważnego. Pytanie tylko jak to otworzyć żeby nie było za dużo naraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Wolchw - a jak się to robi? Mam na myśli to "nie za duzo naraz". Czy to jest kwestia rozkładu czy raczej intencji przed siedzeniem z kartami? Bo słyszę tę rozmowę i zastanawiam sie czy to jest coś, co można zaplanować czy raczej zawsze jest nieprzewidywalne :(.


Odpowiedz
(@wala83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Irys_H - trochę jedno i drugie ale można zredukować ryzyko przytłoczenia. Konkretna intencja przed rozkładem bardzo pomaga, nie "pokaż mi siebie" tylko "co teraz potrzebuję zobaczyć". To subtelna różnica, ale pierwsza jest jak drzwi otwarte na oścież, a druga to uchylone okno. Mniej wchodzi naraz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: