Forum

Asystent AI
Wielkie Arkany a wł...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wielkie Arkany a włóczęga - karty dla bezdomnych duchowo

Strona 2 / 2

Wpisy: 147
(@sigilia)
Połączone: 1 rok temu

To co Pustelnik napisał na końcu o lustrze zamiast mapy... to mi coś kliknęło. Bo ja dotąd myślałam o Wielkich Arkanach właśnie jak o mapie, że jest jakaś trasa i jakiś cel. A jak nie ma celu, to karta nic nie mówi. Ale jeśli to lustro, to ona mówi coś nawet wtedy, kiedy nie wiesz dokąd idziesz. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 221

@Sigilia Rozumiesz bardzo dobrze i to jest jeden z tych momentów kiedy pojęcie tarota jako systemu wróżebnego przestaje wystarczać. Lustro nie prowadzi, ale pokazuje. I dla kogoś kto nie ma dokąd iść, to może być więcej warte niż mapa do miejsca którego nie chce.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwilę, bo ja się troche gubie w tym rozróżnieniu. Jak wyciągam kartę żeby dostać wskazówkę, to chcę żeby ona mi powiedziała co robić. Jeśli Księżyc jest lustrem a nie mapą, to co ja z tym lustrem mam zrobić praktycznie? Patrzeć i tyle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 126

@Jacenty.2 Właśnie to pytanie 'co z tym zrobić' jest może sednem całej tej rozmowy. Bo godzenie się ze śmiertelnością też nie ma praktycznej instrukcji. Patrzeć i rozumieć to nie jest mało, nawet jeśli tak wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co mówiłam wcześniej o Księżycu i Słońcu, bo Pustelnik odpowiedział że Księżyc jest obowiązkowy a Słońce jest pytaniem. Chcę to rozwinąć. Znam ludzi którzy po Wieży jakby zatrzymali się na poziomie Księżyca na długo, może latami. I nie dotarli do Słońca. Czy to znaczy że ich droga jest niepełna? Że coś zawiodło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 688

@Diablica_71 Nie sądzę żeby kategoria 'pełna droga' miała tu zastosowanie. wielkie Arkany nie są kursem który trzeba zaliczyć. Jeśli ktoś zostaje przy Księżycu przez lata, to może Księżyc jest dla niego miejscem prawdziwym, a nie przystankiem. Pytanie jest inne: czy ta osoba w tym Księżycu żyje, czy tylko trwa. I to jest pytanie do niej, nie do tarota.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tutaj dorzucić jedno zastrzeżenie do tego co Pustelnik pisze, bo uważam że to ważne. Kiedy mówimy o godzeniu się ze śmiertelnością w kontekście tarota, łatwo jest popaść w poetyzowanie. Tymczasem Księżyc jako 'miejsce prawdziwe przez lata' może też oznaczać stan który wymaga wsparcia poza ezoterycznym. Karta jest lustrem, ale lusterko nie leczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 183

@Sprawiedliwa To mnie trochę uderzyło bo sama byłam w takim miejscu gdzie Księżyc wydawał mi się opisem normalności, a nie ostrzeżeniem. I tylko z perspektywy czasu widzę że to był stan a nie prawda o sobie. Ale jak się jest w środku, to jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Apolonia99 To jest bardzo uczciwe pytanie i myślę że odpowiedź nie leży w kartach. Karty mogą pokazać że jesteś w Księżycu. Nie mogą ci powiedzieć czy to jest twój dom czy twoje więzienie. Do tego potrzeba czegoś innego, rozmowy z człowiekiem, nie z talią.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@miroslawa-pl)
Połączone: 1 rok temu

Sprawiedliwa i Brygida mówia to samo i ja sie zgadzam ale mam wrazenie ze wychodzimy troche z tematu. bo temat jest o bezdomnych duchowo i kartach ktore pomagaja sie pogodzic ze smiertelnoscia. Czy taka osoba nie jest juz sama w sobie kimś kto umie zyc bez pewnosci? Moze dla niej Ksieztyc to nie jest pułapka tylko naturalny habitat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw04)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Miroslawa.pl To rozróżnienie między pułapką a habitatem jest dla mnie kluczowe. I myślę że wlasnie tutaj tarot może coś realnego pokazać. Bo Księżyc w czytaniu dla kogoś kto jest bezdomny duchowo i Księżyc dla kogoś kto utknął w lęku to dwie bardzo różne diagnozy mimo tej samej karty.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję i zastanawiam się czy nie pomijamy całkowicie Sądu Ostatecznego. W tej sekwencji którą Pustelnik zarysował jest on tuż przed Światem, a to karta przebudzenia, wołania. Dla bezdomnego duchowo, kogoś bez zakorzenienia, to wołanie skąd pochodzi? Kto go woła i do czego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 221

@Telepatka84 To dobre pytanie i myślę że właśnie przy Sądzie Ostatecznym bezdomność duchowa ujawnia swój paradoks. Bo ta karta zakłada że jest coś albo ktoś kto cię woła z powrotem do czegoś. A jeśli nie masz punktu odniesienia, to w co się przebudzasz? Do kolejnego etapu wędrówki? To nadal jest przebudzenie, tylko bez adresu.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@ircia93)
Połączone: 2 lata temu

W moich notatkach Sąd Ostateczny jest powiązany z Plutonem i z ideą transformacji nieodwracalnej. W astrologii Pluton nie pyta czy chcesz się zmienić, on zmienia. Może to pasuje do bezdomnego duchowo właśnie dlatego że to przebudzenie nie wymaga zgody ani kierunku. Ono po prostu następuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 131

@Ircia93 Ale czy transformacja bez kierunku jest w ogóle transformacją? Bo jeśli Sąd mnie budzi a ja nie wiem do czego, to może to jest po prostu kolejny Wisielec zawieszony gdzieś wyżej? Mam wrażenie że kręcimy się w kółko między tymi samymi kartami pod różnymi nazwami.


Odpowiedz
Wpisy: 688
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Cezary zadaje dobre pytanie i nie ma w nim kółka, jest spirala. Wisielec to zawieszenie z wyboru, Sąd Ostateczny to przebudzenie bez możliwości odwołania. Różnica jest zasadnicza. Wisielec pyta: czy jesteś gotowy oddać kontrolę? Sąd mówi: już ją oddałeś, teraz wstań. dla kogoś bezdomnego duchowo to może być moment kiedy rozumie że jego bezdomność nie jest defektem, jest odpowiedzią na wołanie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@zocha_o)
Połączone: 2 lata temu

To co Pustelnik pisze o bezdomnosci jako odpowiedzi na wolanie... to mi coś zrobiło. Zawsze mysłam ze bycie bez zakorzenienia jest czymś czego sie szuka rozwiazania. a tu nagle mamy karte ktora mówi ze to moze byc właśnie cel? Nie wiem czy to pocieszajace czy przestraszajace.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 126

@Zocha_O Obie te rzeczy naraz, myślę. I chyba o to chodzi w godzeniu się ze śmiertelnością, że nie jest to ani pocieszające ani straszne w sposób czysty. Jest niejednoznaczne i z tą niejednoznacznością trzeba jakoś żyć.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że pytam tak z boku, ale co to znaczy 'bezdomny duchowo'? Czytam cały wątek i mam wrażenie że każdy rozumie to inaczej. Jedna osoba mówi o braku zakorzenienia, inna o braku celu, inna o życiu z niejednoznacznością. Czy jest jakaś jedna definicja? :))


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 40

@Selenitka58 Myślę że właśnie to jest sedno, że tej jednej definicji nie ma i może nie powinno być. Bezdomny duchowo to może być ktoś kto nie należy do żadnej tradycji, ktoś po stracie wiary, ktoś po traumie która rozsypała jego obraz świata. Łączy ich tylko to że nie mają 'domu' w sensie gotowego systemu znaczeń. I Wielkie Arkany jakoś do nich mówią mimo że, albo właśnie dlatego że, też nie dają gotowych odpowiedzi.


Odpowiedz
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Diablica_71 Dobra, więc jeśli bezdomność duchowa to brak punktu odniesienia, a Sąd woła z powrotem do czegoś... to dla kogoś kto nigdy nie miał tego czegoś, Sąd jest w ogóle dostępny? Pytam serio bo nie rozumiem czy te karty zakładają że wcześniej coś było i zostało utracone, czy mogą działać też dla kogoś kto nigdy nie miał zakorzenienia.


Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 221

@Jacenty.2 To jest jedno z lepszych pytań w tym wątku. I myślę że właśnie tutaj Wielkie Arkany pokazują swoją dwuznaczność. Głupiec nie ma historii, nie wraca, on po prostu idzie. Jeśli Sąd woła, to może woła nie do miejsca, ale do samej możliwości słyszenia. To byłoby inne rozumienie tej karty.


Odpowiedz
Wpisy: 688
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czarodka97 celuje w coś ważnego. Głupiec jest kartą bez numeru albo z numerem zero, zależy od tradycji, i właśnie to zawieszenie między jest jego istotą. Dla bezdomnego duchowo on nie jest punktem startowym podróży, on jest stanem stałym. to zmienia całą sekwencję. Wielkie Arkany nie muszą być czytane jako droga od zera do Świata. Mogą być czytane jako mapa możliwych stanów, w których Głupiec jest jednym z nich, a nie wyłącznie początkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że znowu przerywam, ale Pustelnik napisał że Głupiec może być 'stanem stałym'. Czy to znaczy że można utknąć na Głupcu tak samo jak na Księżycu? Bo wcześniej była dyskusja że Księżyc może być albo pułapką albo habitatem. Czy Głupiec też ma te dwa oblicza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 126

@Selenitka58 Myślę że to zależy od tego czy Głupiec chodzi z wyboru czy z przymusu. Ktoś kto świadomie nie zakorzenił się w żadnej tradycji i żyje z tym lekko, to jedno. Ktoś kto chodzi bo nie potrafi się zatrzymać, to drugie. Karta ta sama, ale to co za nią stoi jest inne.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@ircia93)
Połączone: 2 lata temu

Mam to zanotowane trochę inaczej i chcę sprawdzić czy się mylę. W niektórych szkołach Głupiec jest poza sekwencją właśnie dlatego że reprezentuje tę część nas która nie podlega inicjacji. Nie uczy się, nie dojrzewa w sensie tradycyjnym, ale też nie cierpi z powodu braku ciągłości. Czy to pasuje do bezdomności duchowej jako stanu który nie jest defektem, tylko sposobem bycia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@boleslaw04)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 237

@Ircia93 W Crowleya Głupiec jest powiązany z Powietrzem i z ideą 'świętego szaleństwa', ale ja bym ostrożnie z przekładaniem tego na współczesne doświadczenie bezdomności duchowej. Bo tamta tradycja zakłada wybór i pewien rodzaj wtajemniczenia. Prawdziwa bezdomność duchowa często nie jest wybrana. I tu właśnie karta może mylić.


Odpowiedz
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 40

@Boleslaw04 To ważne rozróżnienie. Ale właśnie o to mi chodziło wcześniej, gdy pisałam o ludziach zatrzymanych na Księżycu. Część z nich nie wybrała tego stanu, on ich spotkał. Wieża ich uderzyła i zostali tam gdzie są. Czy Głupiec ma sens dla kogoś po Wieży, czy to jest inna ścieżka zupełnie?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu wejść z czymś może niepopularnym. Dyskutujemy o Głupcu, Księżycu, Sądzie jakby te karty były diagnozą stanu człowieka. Ale przy godzeniu się ze śmiertelnością, czyli tym co jest w tytule tego wątku, żadna z tych kart nie mówi nic o tym jak umierać. świat mówi. I zastanawiam się czy nie uciekamy od tej karty celowo, bo jest najtrudniejsza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zocha_o)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Sprawiedliwa Ale czy Swiat nie jest wlasnie ta karta ktorej bezdomny duchowo nie ma dostepu? Bo Swiat to domkniecie, poczucie ze cos zostalo ukonczone, calosc. A jeslii ktos nie ma punktu odniesienia, skad wezmie to poczucie calosci? To nie jest ucieczka, to realne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 688
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Sprawiedliwa zadaje najważniejsze pytanie tego wątku i Zocha_O odpowiada na nie dokładnie tak jak ja bym odpowiedział. Świat nie jest nagrodą za przebycie drogi. Świat jest momentem, w którym przestajesz pytać czy droga sie skończyła. Dla bezdomnego duchowo Świat może wyglądać inaczej niż dla kogoś z domem. Ale to nie znaczy że jest niedostępny. To znaczy że ma inną postać.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@cezary)
Połączone: 1 rok temu

To co Pustelnik pisze o Świecie jest dla mnie najciekawsze w całym wątku ale chce dopytać. Jeśli Świat ma 'inną postać' dla bezdomnego duchowo, to jak ta postać wygląda? Co konkretnie oznacza domknięcie dla kogoś bez zakorzenienia? Bo boję się że to jest ładne zdanie które może znaczyć wszystko i nic.


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę bo to pytanie Cezarego mnie też zatrzymało. Słyszałam kiedyś że Świat dla kogoś w takiej sytuacji to nie koniec podróży ale akceptacja że podróż jest samą istotą. Ale to brzmi jak pocieszonko, prawda? Jak to rozróżnić od racjonalizacji że niczego się nie osiągnęło? :))


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 221

@Tekla To pytanie jest precyzyjne i właśnie o to chodzi. Racjonalizacja i akceptacja wyglądają z zewnątrz tak samo. różnica jest tylko wewnątrz, w tym czy jest w tym spokój czy ból przykryty ładnymi słowami. I to nie jest pytanie do karty, to jest pytanie do siebie. <3


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 183

@Czarodka97 Ale jak to sprawdzić? Bo sama byłam przekonana że mam spokój, a potem okazało się że to był spokój z wyczerpania. Czy karty mogą w ogóle to pokazać, tę różnicę między prawdziwą akceptacją a zmęczeniem?


Odpowiedz
(@brygida)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 213

@Apolonia99 Nie sądzę zeby karty mogły to pokazać samodzielnie. Natomiast seria czytań w czasie, nie jedno czytanie, może ujawnić wzorzec. Jeśli Księżyc pojawia się miesiąc po miesiącu bez żadnej zmiany, to jest sygnał. Nie diagnoza, ale sygnał że warto z kimś porozmawiać poza talią.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@telepatka84)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chcę wrócić do Świata bo mam inną teorię. W tradycji Rider-Waite figura na karcie Świata tańczy. To jest szczegół który mnie zawsze uderzał. Taniec nie jest stanem spoczynku, jest ruchem. Może Świat dla bezdomnego duchowo to właśnie ten taniec bez sceny, bez publiczności, i to jest w porządku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spinel92)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Telepatka84 To ciekawe spostrzeżenie o tańcu, choć pamiętam że ta figura jest tez otoczona wieńcem który symbolizuje zamknięty cykl. Więc to nie jest ruch bez granicy, to jest ruch wewnątrz pewnej formy. To moze znaczyć że nawet bezdomny duchowo potrzebuje jakiegoś wieńca, jakiejś granicy definiującej go żeby Świat był możliwy.


Odpowiedz
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 688

@Spinel92 Wieniec jest trafny ale ostrożnie z wnioskiem. wieniec na Świecie nie ogranicza, on zaznacza. Jest rużnica między granicą ktura zamyka a granicą która mówi: tu jesteś. Bezdomny duchowo może nosić swój wieniec jako świadomość własnej chwilowości, a nie jako dom. To też jest forma.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Czytam te ostatnie posty i zastanawiam się czy nie zbliżamy sie do sedna. wszystkie te karty, Głupiec, Księżyc, Sąd, Świat, kiedy patrzy się na nie przez pryzmat godzenia sie ze śmiertelnością, mówią jedno: nie możesz się z nią pogodzić rozumem. Możesz tylko poczuć że jest częścią ruchu, nie końcem. I może właśnie bezdomny duchowo ma do tego łatwiejszy dostęp, bo nie ma złudzeń ciągłości. 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarodka97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 221

@Hortensja53 Piszesz że wszystkie te karty mówią jedno: nie możesz się z nią pogodzić rozumem. Ale ja bym to odwróciła. Co jeśli bezdomny duchowo ma akurat tę przewagę, że nigdy nie zbudował rozumowego systemu do godzenia się ze śmiertelnością? Bo większość z nas ma taki system, tradycja, rytuał, wspólnota, i on pada przy pierwszym zderzeniu z prawdziwym umieraniem. Ktoś bez zakorzenienia może nie mieć co tracić w tym sensie.


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 126

@Czarodka97 To jest odwrócenie które mnie zatrzymuje. Ale czy brak systemu to naprawdę przewaga, czy tylko inny rodzaj bezbronności? Bo można nie mieć co tracić w sensie intelektualnym i jednocześnie nie mieć się czego uchwycić. I wtedy karty jak Sąd czy Świat mogą być albo wielkim otwarciem albo wielkim pustym dźwiękiem, zależy od dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@jacenty-2)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od dawna i mam pytanie może podstawowe, ale nie potrafię go nie zadać. Kiedy mówicie 'bezdomny duchowo' to czy chodzi o kogoś kto nigdy nie miał żadnej tradycji, czy o kogoś kto ją miał i stracił? Bo mam wrażenie że te dwa doświadczenia są zupełnie różne, a karty które wymienialiście mogłyby inaczej działać w każdym z tych przypadków.


Odpowiedz
Wpisy: 688
Rozpoczynający temat
(@pustelnik)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pytanie Jacentego.2 jest naprawde istotne i dziwię się że nikt wcześniej go nie zadał wprost. Myślę że to są dwa różne wątki które przez cały czas mieszaliśmy. Ktoś kto nigdy nie miał tradycji to jest Głupiec w tym sensie który omawialiśmy, ruch bez punktu wyjścia. Ktoś po utracie tradycji to jest ktoś po Wieży, ma punkt wyjścia ale on juz nie istnieje. i dla tej drugiej osoby Sąd ma zupełnie inny ciężar, bo jest wezwaniem do czegoś co kiedyś było, a teraz nie ma już kształtu. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@diablica_71)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie przy tym rozróżnieniu wracam do pytania które zadałam wcześniej, a które trochę zostało bez odpowiedzi. Czy dla kogoś po Wieży Głupiec jest w ogóle dostępny? Bo Wieża zostawia pamięć struktury, choćby w postaci ruin. Głupiec nie zna ruin. Czy można cofnąć się do Głupca po tym jak się już miało dom i go straciło, czy to jest droga zamknięta?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie Pustelnika jest ważne, ale chcę do niego dołożyć jedną rzecz przy temacie godzenia się ze śmiertelnością. Osoba po Wieży, która straciła tradycję, ma jeszcze coś czego osoba nigdy niezakorzeniona nie ma: wie czym jest utrata. I to może być paradoksalnie bliżej śmierci niż wszystkie systemy. Bo śmierć jest właśnie tym, utratą tego co było. Czy Sąd może być kartą specyficznie dla niej, nie jako wezwanie ale jako rozpoznanie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: