Właśnie - mapa kontra historia. Jak robię rozkład rocznicowy, to staram się układać pozycje tak, żeby opowiadały sekwencję: co było, co jest, co przychodzi. I wtedy kolejność naprawdę zmienia sens, bo karta na końcu sekwencji 'dostaje' kontekst od kart wcześniejszych. Śmierć na końcu takiej sekwencji to zupełnie inne przesłanie niż Śmierć na początku.
To co Dominisia opisuje z 'wystającą' kartą - ja to nazywam kartą napięcia. I w czytaniach rocznicowych ta karta napięcia ma szczególną wagę, bo często wskazuje na to, co w minionym roku nie zostało przepracowane. Śmierć jako karta napięcia w rocznicę może mówić o czymś, co się 'zawiesiło' między końcem a nowym początkiem.
Pelagiusza nazwała to lepiej niż ja potrafiłam - karta napięcia. Dokładnie tak to czułam przy tej Śmierci. Że ona się nie pasowała do reszty rozkładu w sposób, który mnie niepokoił, ale potem właśnie to 'niepasowanie' okazało się najbardziej informacyjne. Tylko - czy ktoś z was miał tak, że ta karta napięcia w rocznicy wskazała coś, czego potem nie dało się zignorować?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może z innej strony - wy wszyscy mówicie o rocznicach jako o datach już zaistniałych. A co z czytaniem przed rocznicą? Kilka dni wcześniej? Czy ta 'energia daty' już wtedy działa, czy trzeba być dokładnie w tym dniu?
