Siedziałam dziś nad rozkładem i znowu wyszły Pasy - trzy naraz w pozycjach działania. I zaczęłam się zastanawiać, czy ta energia, którą widzę w Pasach, to coś, co we mnie już jest i karty to tylko ujawniają, czy może układanie się tych kart w danym momencie jakoś otwiera nową ścieżkę, której wcześniej nie było. Żezła/Pasy kojarzą mi się od zawsze z impulsem, inicjatywą, ogniem - ale ten ogień bywa też tym, który parzy, jeśli nie ma za sobą żadnej refleksji. Czy wy też macie wrażenie, że Pasy 'popychają' w jakimś konkretnym kierunku, czy raczej pokazują to, co w was już się gotuje?
Mnie zawsze Pasy kojarzyły się bardziej z tym, co już się w człowieku dzieje - jakby ktoś wewnątrz ciebie palił ognisko i karty po prostu pokazują, że to ognisko płonie. Ale mam wątpliwość - bo co z momentami, kiedy Pasy wychodzą u kogoś, kto absolutnie nie czuje żadnego wewnętrznego ognia? Miałam klientkę, która mówiła, że jest wypalona, a dostała Asa Żezł i dwójkę. Jak to tłumaczyć?
To ciekawe rozróżnienie, które robi Froen - uśpiony kontra gotowy. Ale chcę się tu zatrzymać przy samym pytaniu, które postawiła Gebda na początku. Czy karty ujawniają czy tworzą? Moim zdaniem to pytanie jest nieco fałszywie postawione, bo zakłada, że te dwie opcje się wykluczają. Pasy mogą jednocześnie pokazywać istniejący potencjał i przez sam akt odczytu uruchamiać pewien proces świadomości, który zmienia kierunek działania. Sama karta nie tworzy rzeczywistości, ale interpretacja już tak.
Przepraszam, że się wtrącę, ale mam podstawowe pytanie - bo dopiero zaczynam z tarotem. Czy te Pasy to to samo co Żezła? Widzę, że używacie obu nazw i się gubię. I drugie pytanie - skąd wiadomo w ogóle, że karta pokazuje 'impuls' a nie 'impulsywność'? Dla mnie to brzmi podobnie ale chyba nie jest?
Wracając do sedna - bo rozmowa zaczyna iść w stronę podstaw, a pierwotne pytanie Gebdy jest naprawdę głębsze. Mnie zawsze w Pasach uderza jedno: to jedyny kolor, gdzie energia może spalić zarówno przeszkodę, jak i tego, kto ją kieruje. Miecz może zranić, ale Żezło może zniszczyć całkowicie. I to jest właśnie pytanie o granicę między działaniem a impulsywnością - czy człowiek panuje nad ogniem, czy ogień nad nim.
A czy ktoś brał pod uwagę, że Pasy mogą też oznaczać energię, której jeszcze nie ma, ale jest potrzebna? Nie ujawnienie, nie tworzenie - ale wskazanie na brak? Miałam ostatnio rozkład, gdzie Żezła dominowały, a osoba była bardzo pasywna, wręcz odcinała się od jakiegokolwiek działania. I te karty nie były opisem stanu, tylko - przynajmniej tak czułam - rodzajem wezwania.
Hej, ale zaraz - skąd wiemy, że to 'wezwanie', a nie projekcja czytającego? Begonia piszesz, że 'czułaś' - ale czy to karta mówiła, czy ty interpretowałaś przez swoje przeczucie? Pytam serio, bo to ważne przy Pasach - one są tak mocne energetycznie, że łatwo nałożyć na nie własne oczekiwania.
To jest moim zdaniem jedno z najtrudniejszych pytań w całej praktyce tarota, nie tylko w Pasach. Ale przy Żezłach szczególnie, bo ta energia jest bardzo zaraźliwa - kiedy siedzisz nad rozkładem, Pasy potrafią cię dosłownie nakręcić do działania albo do paniki, zanim zdążysz się zatrzymać i zapytać, co naprawdę widzisz. Pracuję z tarotem od wielu lat i nadal zdarza mi się łapać na tym, że Pasy 'wciągają' emocjonalnie.
a jak jest z rewersami Pasow?? bo mi sie wydaje ze w rewersie to juz na pewno impulsywosc prawda? i jeszcze chcialam sie spytac czy jezeli wychodzi duzo Pasow w rozkładzie to znaczy ze trzeba cos pilnie zrobic czy moze raczej ostrzezenie zeby nie dzialac pochopnie bo nie wiem jak to interpretowaac 🙂
Wracam do tego, co powiedziała Gebda na początku - to pytanie o ujawnianie versus tworzenie dotyczy tak naprawdę całego tarota, ale Pasy są najlepszym przykładem właśnie dlatego, że ogień reaguje natychmiastowo. Inne żywioły dają czas - woda przepływa, ziemia trwa, powietrze wieje. Ogień albo zaraz wybucha, albo gaśnie. I może właśnie dlatego przy Pasach to pytanie jest tak ostre - bo nie masz czasu na filozofowanie, energia wymaga decyzji tu i teraz.
To co Gebda napisała na końcu - że karty 'przyspieszają próg' - to jest chyba najlepsze ujęcie tego, co czułam nie raz przy Pasach. Nie tworzą decyzji, ale jakby skracają dystans do niej. Pytanie czy to nie jest po prostu efekt samego skupienia się na rozkładzie?
A to akurat jest wytłumaczalne bez metafizyki - ogień jako archetyp po prostu silniej wyzwala reakcję emocjonalną niż ziemia czy woda. Może Pasy 'zostają' w pamięci dlatego, że mózg reaguje na sygnały związane z działaniem i zagrożeniem szybciej niż na spokój. Nie twierdzę, że tarot nie działa, ale to wyjaśnienie jest na stole.
Wchodzę tu jako totalny sceptyk - bo czytam ten wątek i jest naprawdę ciekawy, ale nikt jeszcze nie powiedział wprost: jak odróżnić 'karta coś mi powiedziała' od 'dopasowałam kartę do tego, co już chciałam usłyszeć'? Szczególnie przy Pasach, gdzie, jak tu piszecie, energia jest tak intensywna że nakręca. To brzmi jak gotowy przepis na potwierdzanie własnych przekonań.
Dorzucę się do tej dyskusji z innej strony - w praktyce widzę, że ludzie RZADZIEJ słyszą to, co chcą usłyszeć od Pasów, niż od Kielichów. Kielichy dużo łatwiej nakierować na pożądaną interpretację emocjonalną. Pasy są bardziej konfrontacyjne, szczególnie wyższe - Ósemka, Dziewiątka, Dziesiątka. Nikt nie chce usłyszeć 'gonisz za czymś co cię wykończy', a to Pasy mówią bardzo chętnie.
Ta granica to jest sedno całego tarota, nie tylko Pasów. Ale przy Żezłach jest wyostrzona bo ta karta nie pozwala na zbyt miękkie czytanie. Dziesiątka Żezł to ciężar - ciężar można nieść do mety ale też można go zrzucić. Obydwie opcje są w karcie. Pytanie do czytającego: która opcja bardziej boli twojego klienta? Bo ta boli zwykle mówi więcej.
hej a mozna sie zapytac - co znaczy jak wychodzi Krolow Pazow u kogoś kto pyta o siebie? bo czytałam ze to ktos kto juz panuje nad ta energia ale jak ma sie to do pytania czy ujawnia czy tworzy bo chyba Krol juz cos ma w sobie gotowego nie??
I właśnie dlatego Pasy są tak trudne do czytania dla siebie samej. Król Żezł jako karta 'ja' może być opisem aktualnego stanu - masz opanowaną energię. Albo aspiracją - powinieneś ją mieć. Albo ostrzeżeniem - zachowujesz się jak Król, ale bez jego mądrości. Trzy zupełnie różne przekazy, ta sama karta.
A skąd wiesz, które z tych trzech odczytań wybrać? Pytam serio, bo to chyba najtrudniejsza część - szczególnie jeśli czytasz dla siebie i masz emocjonalne zaangażowanie w wynik.
Ale co jeśli większość rozkładu jest niejednoznaczna i jedna karta jest ta jedyna wyraźna? Bo miałam takie sytuacje - cały rozkład mglisty, a Pasy wręcz krzyczą. I wtedy naprawdę trudno powiedzieć, czy to kontekst czytasz, czy wyciągasz właśnie tę jedną kartę bo chcesz działania.
Dobra, ale jak podrążysz? Co to znaczy w praktyce - zadać kolejne pytanie do kart, porozmawiać z kimś, poczekać? Bo to brzmi dobrze w teorii, ale przy energii Pasów 'poczekaj i podrąż' jest o wiele trudniejsze niż przy Kielichach.
No właśnie to jest sedno - i wracam tu do pytania Gebdy, bo mi się wydaje, że 'ujawnia czy tworzy' zakłada, że to są dwie różne rzeczy. A co jeśli przy Pasach to rozróżnienie jest fałszywe? Ujawnienie energii, która już jest, zmienia tę energię przez sam fakt ujawnienia. Obserwacja zmienia obserwowany obiekt. Nie tylko w fizyce kwantowej.
I o to mi właśnie chodzi od początku tego wątku. Nazwanie zmienia status rzeczy. Karta Pasa może opisywać energię, która siedzi w człowieku od miesięcy - ale dopóki nie ma nazwy, nie można z nią nic zrobić. Czy tarot przy Żezłach robi coś więcej niż daje język? Bo jeśli tak, to 'tworzy' jest za mocnym słowem. Ale 'tylko ujawnia' jest za słabym.
To jakbyś mówiła, że tarot jest jak diagnoza lekarska - nie tworzy choroby, ale zmienia twój stosunek do niej. Czy tak to rozumiesz? Bo jeśli tak, to jest w tym coś trafnego, ale mam wrażenie, że przy Pasach to porównanie kuleje - ogień nie jest statyczny jak diagnoza.
Właśnie ta otwartość Pasów jest tym, co odróżnia je od innych kolorów przy pytaniu Gebdy. Kielichy opisują stany emocjonalne, które często są zakończone - czujesz stratę, czujesz miłość. Pasy opisują procesy w toku. I może dlatego trudniej ocenić, czy karta ujawnia stan, który jest, czy tworzy kierunek, który będzie.
To jest obserwacja, którą potwierdzam z praktyki. Ale z niej wynika ciekawy problem - jeśli pytasz kartę 'co mam robić' i dostajesz Pasa, a potem robisz to, co sugeruje, to kto podjął decyzję? Ty czy karta?
Ale ma znaczenie dla uczciwości procesu. Jeśli tarot jest pretekstem a nie sposóbm analizy - to zupełnie inna funkcja. Nie mówię, że gorsza, ale inna. I chyba warto to rozróżniać, zwłaszcza kiedy ktoś używa kart do ważnych decyzji.
a mozna zapytac trochę z boku - bo nie rozumiem jednego - jak karta 'sugeruje działanie' to znaczy ze ją tak czytasz czy ona naprawde to mowi? bo jak mialam Asa Pazow to od razu czulam ze mam cos zaczac ale nie wiedzialam czy to ja chce tego czy karta mowi zaczynaj 🙂
