To co Ostrze.1 napisała o Sądzie jest bardzo ważne z perspektywy etyki tej pracy. Że powiedziała podopiecznej o własnej reakcji. To jest bardzo odważne i jednoczesnie ryzykowne. Ostrze.1, jak decydujesz kieyd możesz sie ujawnić, a kiedy to byłoby przeniesienie ciężaru na osobę która nie powinna go teraz dźwigać?
Czytam to całe forum od góry i muszę powiedzieć, ze zaczynalem sceptycznie, a teraz już nie jestem taki pewny. Ale mam jedno pytanie, moze naiwne: czy hospicjum, w którym pracujesz Ostrze.1, oficjalnie wie, że używasz kart? Czy to jest tolerowane, czy przemilczane?
To mnie zastanawia. bo jeśli dziala - i ty to widzisz i pielęgnarki widzą - to dlaczego nie ma to oficjalnego miejsca? Czy próbowałaś kiedyś formalnie zaproponować taką formę wsparcia?
Gracjan ma rację, ale powiem więcej. W kilku krajach, miedzy innymi w Wielkiej Brytanii, sa pilotaże terapii narracyjnych z symbolem w paliatywnej. Nie nazywają tego tarotem, ale zasada jest podobna - obraz, metafora, narracja. To nie jest science fiction. Po prostu nie można tego przeprowadzić przez komisję etyczną jeśli na pudełku jest napisane 'wróżby'.
To jest właśnie cos, co mnie od dawna gryzie w całej tej dziedzinie. Że kiedy psycholog używa kart projekcyjnych TAT, to jest nauka. kiedy ktoś używa kart tarota do tego samego celu - to jest ezoteryka. Różnica jest w slowniku i instytucji, a nie w tym, co się dzieje między ludzmi.
Ale skąd ta różnica? Serio pytam, bo nie rozumiem. Jeśli TAT działa przez projekcję na obraz, to dlaczego tarot miałby działać inaczej? Co jest w tych kartach, czego nie ma w kartach Rorschacha?
No właśnie, Czarek, to znaczy, ze tarot dziala dlatego, że jest stary? Że te skojarzenia są gdzieś zakorzenione kulturowo? Pytam bo to brzmi przekonująco, ale jednocześnie zastanawiam się, czy ktoś, kto nigdy nie słyszał o tarocie, zareagowałby tak samo.
Ale Bylica, czy w hospicjum ten kontekst kulturowy nie gra jednak roli? Znaczy, czy osoby starsze, które całe życie były w kościele, nie reagują na kartę Śmierci zupełnie inaczej niż ktoś, kto jest ateistą? Zastanawiam się, bo mam wrażenie, że to musi być ogromna różnica.
Ogromna, i wlasnie dlatego nie zaczynam od kart z silną symboliką religijna albo ostateczną. Zanim cokolwiek wyciągnę, rozmawiam. Pytam o to, co lubi, co widzi przez okno, czy śpi dobrze. Dopiero potem, jeśli w ogóle, siegam po talie. i nigdy nie pokazuję Śmierci jako pierwszej karty. Nigdy.
Ostrze.1, ale czy zdarzyło się że Śmierć wyszla - nie jako pierwsza, ale w trakcie - i musiałaś z tym zostac? Co wtedy robisz? Odkładasz ja? Zostawiasz na stole?
To co piszesz o tej ciszy po wyciągnięciu Śmierci - to jest coś, czego chyba nie da się zaplanować. Jak ty to wyczuwasz, że można zostać z tą kartą, a nie pospiesznie ją komentować? Skąd to wiesz?
Czytam i coraz mniej mi to przypomina ezoteryke, a coraz bardziej jakiś rodzaj towarzyszenia. Nie mówię tego zlosliwie. po prostu zastanawiam się, gdzie tu jest granica miedzy kartami a zwykłą ludzką obecnością. Czy karty są tu niezbędne? 😀
