Forum

Asystent AI
Tarot w hospicjum -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w hospicjum - karty dla umierających

Strona 2 / 2

Wpisy: 187
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

To co Ostrze.1 napisała o Sądzie jest bardzo ważne z perspektywy etyki tej pracy. Że powiedziała podopiecznej o własnej reakcji. To jest bardzo odważne i jednoczesnie ryzykowne. Ostrze.1, jak decydujesz kieyd możesz sie ujawnić, a kiedy to byłoby przeniesienie ciężaru na osobę która nie powinna go teraz dźwigać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Wrozbiarz Nie mam na to reguły. Mam przeczucie. I pewnie czasem się mylę. Ale w tamtym przypadku czułam że ta osoba jest na tyle silna emocjonalnie i na tyle samotna, że moja szczerosc dala jej coś - poczucie, że nie jest jedyyną, która czuje. To nie było 'ja też się boję', to było 'ta karta jest duza dla nas obu'.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam to całe forum od góry i muszę powiedzieć, ze zaczynalem sceptycznie, a teraz już nie jestem taki pewny. Ale mam jedno pytanie, moze naiwne: czy hospicjum, w którym pracujesz Ostrze.1, oficjalnie wie, że używasz kart? Czy to jest tolerowane, czy przemilczane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Eustachy Wiedza wybrane osoby. Nie ma to statusu oficjalnego programu, ale nikt mi nie zabrania. Pielęgniarki pytają czasem jak poszło. Jeden z lekarzy powiedział raz, że 'nie wie co z tym zrobic, ale widzi, że działa'. To mi wystarczy 😛


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

To mnie zastanawia. bo jeśli dziala - i ty to widzisz i pielęgnarki widzą - to dlaczego nie ma to oficjalnego miejsca? Czy próbowałaś kiedyś formalnie zaproponować taką formę wsparcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Eustachy To jest temat-rzeka. System ochrony zdrowia ma ogromną barierę przed wszystkim, co nie jest wpisane w procedure. Nie dlatego że jest zły - ale dlatego że odpowiedzialnosc musi być przypisana. I jak przypisuesz odpowiedzialność za 'wyciąganie kart z umierajacym'? To jest właśnie problem formalny, nie merytoryczny.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Gracjan ma rację, ale powiem więcej. W kilku krajach, miedzy innymi w Wielkiej Brytanii, sa pilotaże terapii narracyjnych z symbolem w paliatywnej. Nie nazywają tego tarotem, ale zasada jest podobna - obraz, metafora, narracja. To nie jest science fiction. Po prostu nie można tego przeprowadzić przez komisję etyczną jeśli na pudełku jest napisane 'wróżby'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 187

@Bylica To jest kluczowe spostrzeżenie i warto się przy nim zatrzymać. Bo to pokazuje, że opór jest czesto nominalny, nie merytoryczny. Czy gdyby Ostrze.1 nazwała to 'terapią przez obraz' albo 'praca narracyjną z symboliką wizualną' - to byloby bardziej akceptowalne? I co to mówi o tym, jak myślimy o kartach?


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest właśnie cos, co mnie od dawna gryzie w całej tej dziedzinie. Że kiedy psycholog używa kart projekcyjnych TAT, to jest nauka. kiedy ktoś używa kart tarota do tego samego celu - to jest ezoteryka. Różnica jest w slowniku i instytucji, a nie w tym, co się dzieje między ludzmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Czarek Właśnie. I to jest cos, z czym się zmagam od początku tej pracy. Nie wiem, jak to nazwać inaczej, zeby było 'akceptowalne', a jednocześnie nie okłamywać siebie ani podopiecznych. Terapia przez obraz brzmi pusto. To są karty tarota. I one coś niosą, czego zwykłe fotografie nie niosą.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Ale skąd ta różnica? Serio pytam, bo nie rozumiem. Jeśli TAT działa przez projekcję na obraz, to dlaczego tarot miałby działać inaczej? Co jest w tych kartach, czego nie ma w kartach Rorschacha?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Sylwek Symbolika zbiorowa. Rorschach to atramentowa plama - neutralna, bez historii. Karta tarota niesie ze soba kilkaset lat ikonografii, znaczeń, nawarstwionych skojarzen. Kiedy ktoś pattrzy na Śmierć albo Sąd, dotyka czegoś, co ludzie nazywali tymi słowami od wiekow. To nie jest to samo co plama.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, Czarek, to znaczy, ze tarot dziala dlatego, że jest stary? Że te skojarzenia są gdzieś zakorzenione kulturowo? Pytam bo to brzmi przekonująco, ale jednocześnie zastanawiam się, czy ktoś, kto nigdy nie słyszał o tarocie, zareagowałby tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Kasjopeja84 To jest świetne pytanie i znam na nie częściową odpowiedź. Pracowałam raz z kobietą która przyznała wprost, że słowo 'tarot' nic jej nie mówi, że to nie jest jej tradycja. Zareagowała na wizualną warstwę - na kolory, na gesty postaci. Nie na nazwę. Więc coś tam jest, co działa niezależnie od tego czy ktoś 'wierzy'.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale Bylica, czy w hospicjum ten kontekst kulturowy nie gra jednak roli? Znaczy, czy osoby starsze, które całe życie były w kościele, nie reagują na kartę Śmierci zupełnie inaczej niż ktoś, kto jest ateistą? Zastanawiam się, bo mam wrażenie, że to musi być ogromna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 141
Rozpoczynający temat
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Ogromna, i wlasnie dlatego nie zaczynam od kart z silną symboliką religijna albo ostateczną. Zanim cokolwiek wyciągnę, rozmawiam. Pytam o to, co lubi, co widzi przez okno, czy śpi dobrze. Dopiero potem, jeśli w ogóle, siegam po talie. i nigdy nie pokazuję Śmierci jako pierwszej karty. Nigdy.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Ostrze.1, ale czy zdarzyło się że Śmierć wyszla - nie jako pierwsza, ale w trakcie - i musiałaś z tym zostac? Co wtedy robisz? Odkładasz ja? Zostawiasz na stole?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Gracjan82 Tak, zdarzyło się. Raz. Zostawiłam ją na stole i siedziałam cicho. Podopieczna patrzyła na nią może pół minuty, a potem powiedziała: 'no tak, to tez musi byc'. I zaczęłyśmy rozmawiac o tym, czego sie boi, a czego już się nie boi. To była jedna z najważniejszych rozmów, jakie przeprowadzilam w tej pracy. Nie schowałam karty.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

To co piszesz o tej ciszy po wyciągnięciu Śmierci - to jest coś, czego chyba nie da się zaplanować. Jak ty to wyczuwasz, że można zostać z tą kartą, a nie pospiesznie ją komentować? Skąd to wiesz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 187

@Jasminowa To jest pytanie o intuicję kliniczną, dosłownie. I myślę że Ostrze.1 nie wymyśliła tego z powietrza - to sie buduje latami, przez setki sesji, też tych trudnych. Ale mam inne pytanie: czy ta kobieta, ktora powiedziała 'to też musi byc' - czy ona wcześniej rozmawiała z kimś o śmierci? Czy to był jej pierwszy raz?


Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Wrozbiarz Nie wiem. Nie pytałam. I celowo nie pytalam, żeby nie naruszyć czegoś, co właśnie się otworzyło. Miałam wrażenie, ze to, co powiedziała, to był jej własny krok - nie w odpowiedzi na mnie, ale na kartę. Ja byłam tylko przy tym 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam i coraz mniej mi to przypomina ezoteryke, a coraz bardziej jakiś rodzaj towarzyszenia. Nie mówię tego zlosliwie. po prostu zastanawiam się, gdzie tu jest granica miedzy kartami a zwykłą ludzką obecnością. Czy karty są tu niezbędne? 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Eustachy Myślę, że to jest właśnie to pytanie, które sprawia, że ta praca jest poważna. I podejrzewam, że Ostrze.1 sama je sobie zadaje. Karty mogą być potrzebne nie dlatego, że są magiczne, ale dlatego że dają coś, na co można patrzeć razem. Wspólny obiekt. Bez niego zostaje tylko dwoje ludzi i cisza, co też może działać - ale inaczej. Czy ktoś z Was pracował w hospicjum bez kart, tylko z obecnością? Ciekawi mnie, czy ta różnica jest naprawdę tak duża.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: