Forum

Asystent AI
Tarot w hospicjum -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w hospicjum - karty dla umierających

Strona 1 / 2

Wpisy: 141
Rozpoczynający temat
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Pracuję jako wolontariuszka w hospicjum od jakiegos czasu i zaczęłam tam dyskretnie używać kart. Nie jako wróżenie - to byłoby nieodpowiednie - ale jako punkt wyjścia do rozmowy. Podopieczni, którzy wiedzą, że umierają, często nie mogą powiedziec wprost tego, co czują. Karta potrafi to powiedzieć za nich. Pokazuję kilka kart, proszę żeby wybrali jedną, która 'coś im mowi', i zaczyna się rozmowa. Ktoś tu ma podobne doświadczenia? Zastanawiam się, jak inni do tego podchodzą, bo sama jestem w połowie drogi między intuicją a metodą.


Odpowiedz
75 odpowiedzi
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo wrażliwy temat i cieszę się, że ktoś go poruszył. Słyszałam o takim podejściu, ale sama nie miałam kontaktu z hospicjum. Chciałabym zapytać - jak reagujesz, kiedy ktoś wyciągnie kartę, która jest bardzo ciężka? Wieża, Śmierć, Dziesięć Mieczy? Jak to ugryźć z człowiekiem, który dosłownie odchodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 187
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

O rany, Pracowalem kiedyś z osobami w żałobie i to jest trochę podobna dynamika. Ta metoda wyboru karty, ktora opisujesz, to nie jest klasyczne wróżenie - to bardziej projekcja psychologiczna. Człowiek widzi w karcie to, co juz nosi w środku. Pytanie do ciebie: czy pozwalasz im interpretować samodzielnie, czy jednak podpowiadasz? Bo to zmienia wszystko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Wrozbiarz Prawie zawsze słucham. Zadaje pytania otwarte: 'co widzisz na tej karcie', 'co ci to przypomina', 'jak to się czujesz przy tym obrazku'. Raz tylko jedna pani wybrała Gwiazdę i zaczęła płakać, bo powiedziała, że to jest jej mąż, który umarł rok wcześniej i na nia czeka. I wiesz co - nic nie mówiłam. Siedziałyśmy razem. To było wystarczające.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie sedno. Nie wróżenie, nie interpretacja - obecność. Ale wracam do pytania o trudne karty, bo to mnie naprawdę zastanawia. Śmierć wylosowana przez kogoś umierającego to sytuacja, której nie da się obejść banalnym przeformułowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 609
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Karta Śmierci w takim kontekscie jest paradoksalnie uczciwsza niż wszystkie słowa pocieszenia razem wzięte. Ona nie klamie. Czlowiek umierający często wie więcej o własnym stanie niż wszyscy wokół, ktorzy udaja, ze wszystko będzie dobrze. jeśli ktos ja wyciąga i patrzy na nia spokojnie - moze właśnie potrzebuje potwierdzenia, że to, co czuje, jest prawdziwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 372

@Czarek Zgadzam się z tym, co napisałeś, ale mam wątpliwość. Mówimy o ludziach w bardzo różnym stanie - emocjonalnym, psychicznym, czasem z demencją. Czy nie ma ryzyka że karta wywola panike albo coś, z czym osoba nie jest w stanie sobie poradzić w tamtym momencie?


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Gracjan82 Dobre pytanie i uczciwa wątpliwość. Myślę, że kluczowe jest to, kto siedzi po drugiej stronie. Jeśli Ostrze.1 to wyczuwa i ma doswiadczenie w kontakcie z umierającymi - to zna granicę. Ale zgadzam się że to nie jest metoda dla kogoś, kto dopiero zaczyna i nie ma wyczucia ludzkiego cierpienia.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i nie wiem, co powiedzieć. Czyli wy używacie kart z ludźmi którzy umierają i to... pomaga? Nie jestem sceptyczna, po prostu nie wyobrażam sobie tej sytuacji. Jak reaguje personel hospicjum? Pozwalają na to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Kasjopeja84 Zależy od hospicjum i od podejścia. U mnie pielęgniarki wiedzą i nie mają nic przeciwko, bo widzą że rozmowy stają się głębsze. Ale nie afiszuję się z tym - to prywatne między mną a podopiecznym. Nikt nie traktuje tego jako oficjalnej terapii, to jest po prostu... obecność z kartami w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, a czy ktoś myślał o tym, które konkretnie karty pojawiają się w takich sesjach najczęściej? Ostrze.1, masz jakieś obserwacje po tym czasie? Czy to jest losowe czy jednak jest jakaś powtarzalność? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Dzidka81 Zastanawiałam się nad tym. Czesto pojawia się Ksiezyc - ludzie wybieraja go intuicyjnie i mówią o leku, o ciemności ale też o tym co jest po drugiej stronie. Dużo Sądu Ostatecznego - i to jest ciekawe, bo ludzie z religijnym tłem łączą go dosłownie z wiarą w zmartwychwstanie. Swiat też - kilka razy ktoś wybrał go i powiedział, że chce 'skończyć coś przed śmiercią'.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Ostrze.1 z kartą Świata bardzo mnie porusza. Mam wrażenie, że umierający często mają nierozwiązane sprawy i karty mogą pomóc to zwerbalizować. Ale chcę zapytać inaczej - czy ktoś z was pracował w ten sposób z dziećmi albo z bardzo młodymi ludźmi w hospicjum? To chyba jeszcze inna sytuacja.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Przyznam szczerze - wszedlem tu trochę z ciekawości, bo myslalem, ze to będzie o jakichś specjalnych układach kart do tematu śmierci. A tu zupełnie cos innego. To bardziej wygląda jak terapia niz tarot. Czy to nie jest jakieś przekraczanie granic wobec tych ludzi? Pytam serio, bez zlosliwosci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Sylwek Rozumiem to pytanie i dobrze, że je zadajesz. Granica jest dla mnie taka: nie mówię 'wyróżnię ci przyszłość', nie interpretuję za nich, nie sugeruję żadnych wniosków. Karta jest tylko lustrem. Czy to jest terapia? Nie mam wykształcenia terapeutycznego i nie udaję, że mam. To jest rozmowa, do której karta daje pretekst. Różnica jest duża.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Myślę, że to co robi Ostrze.1 jest bardzo bliskie temu, co robią niektóre tradycje szamańskie przy towarzyszeniu umierającym. Karty jako obraz - nie przepowiednia. Znam kilka osób które pracują z czakrami przy odchodzeniu - koncentrują się na czakrze korony i serca, żeby ułatwić przejscie. Ale wracając do kart - czy używasz jakiejś konkretnej talii? Bo symbolika bywa bardzo różna i wyobrażam sobie, że przy umierającym nie każda talia się nadaje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Basienkaa Używam Rider-Waite, bo obrazy są czytelne i nie przerażające z wyglądu. Unikałabym talii z bardzo mroczną estetyką - nie dlatego że karta sama w sobie jest zła, ale dlatego że człowiek w hospicjum ma swoje własne lęki i nie potrzebuje kolejnego bodźca wizualnego, który je wzmaga.


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@lidzia)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie pytanie - czy podopieczny musi wiedzieć, że to są karty tarota? Czy można powiedzieć ze to są po prostu obrazki do rozmowy? Bo może ktoś by się przestraszył ze to wrozenie albo coś niereligijnego 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 187

@Lidzia To jest naprawde dobre pytanie i dotyczy też etyki. ja bym powiedział, że ukrywanie, ze to tarot, jest trochę problematyczne - bo zakłada, że wiemy lepiej od danej osoby, co jest dla niej dobre. Ale Ostrze.1 niech odpowie, bo ona ma doswiadczenie z terenu.


Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Lidzia Zawsze mowie prawde - że to karty, że używam ich do rozmowy, nie do przepowiadania. Kilka osób odmowilo i to jest absolutnie w porządku. Nikt nie jest do niczego zmuszany. Jeden pan powiedział, że to sprzeczne z jego wiarą i usiedliśmy po prostu przy herbacie. Karty są pomocą, nie celem.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

Ostrze.1, bardzo ci dziękuję za to, ze o tym piszesz. Moja mama odeszla kilka lat temu w hospicjum i myślę teraz, że gdyby ktoś tak z nią usiadł z kartami, może powiedziałaby rzeczy, których nam nigdy nie powiedziała. To jest bardzo wzruszające co tu czytam 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@kazimiera01)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałam wcześniej zostało ze mną. Ciągle mysle o mamie i o tym, że może nigdy nie powiedziala nam pewnych rzeczy bo nie miała jak. Ostrze.1, chciałam zapytać - czy zdarzyło ci się, że podopieczny po takiej sesji z kartami coś powiedział rodzinie? Że jakby karta otworzyła temat który potem poszedł dalej?


Odpowiedz
Wpisy: 141
Rozpoczynający temat
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Tak, i to jest chyba jeden z piękniejszych efektow, choc nigdy nie zakładam że tak będzie. Jedna pani po tym, jak wyciagnela Cesarzową, zaczęła mówić o swojej córce, z którą od lat nie rozmawiała. Następnego dnia córka przyszla. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności. Ale pani wiedziala, że ma mało czasu i że sama chciała tej rozmowy - tylko nie wiedziała, jak zacząć 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z Cesarzową jest o tyle znaczące, że ta karta bardzo silnie niesie temat relacji matka-córka. Ale mam pytanie: czy ty w tamtym momencie powiedziałaś jej o tej symbolice, czy ona sama doszła do tego przez obraz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Bylica Ona sama. Spojrzala na karte i powiedziała: 'to jest matka'. A potem bardzo cicho: 'albo córka'. i zamilkla. Ja nic nie powiedzialam przez dobre dwie minuty. To był jej czas, nie moj.


Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Bylica To zresztą jest clou całej metody, którą tu opisuje Ostrze.1. Symbolika karty działa, nawet kiedy nie jest wypowiedziana na glos. Obraz robi robotę sam. I właśnie dlatego Rider-Waite w tym kontekście ma sens - te obrazy są archetypowe, kazdy w nich cos znajdzie bez podpowiedzi. Serio? Bez urazy, ale mnie to nie przekonuje.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to wszystko i mam takie pytanie, może naiwne: czy Ostrze.1 sama po takich sesjach coś z siebie zostawi? Chodzi mi o to - jak ty z tym wychodzisz? To musi być ogromne emocjonalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Kasjopeja84 To dobre pytanie i wcale nie naiwne. Wychodzę zmęczona, ale nie tak jak po ciężkiej pracy fizycznej. Bardziej jak po czymś, co bardzo dużo kosztuje i jednocześnie bardzo dużo daje. Mam swoje rytualy - długi spacer, herbata, nie rozmawiam przez kilka godzin z nikim o niczym ważnym. Karty po takiej sesji odkładam inaczej niż zwykle.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Powiedziałaś 'odkładam inaczej' - co masz na myśli? Czy to jakiś konkretny rytuał czyszczenia, czy raczej cos intuicyjnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Jasminowa Nie ma w tym nic skomplikowanego. Po prostu zawijam je powoli, po jednej, nie wsuwam całej talii razem. Daję sobie czas. Nie wiem, czy to czyści karty w jakimkolwiek sensie energetycznym, ale mnie to czyści. Pozwala zamknąć spotkanie.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do wcześniejszego wątku o demencji, bo Jasminowa zadała pytanie o młodych, a nikt jeszcze do tego nie wrócił porządnie. Ostrze.1, pracowałaś z kimś z zaawansowaną demencja? Bo tam komunikacja jest zupełnie inna i zastanawiam sie, czy karta w ogóle ma szansę działać jako punkt wyjścia do rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Gracjan82 Raz. I to było najdziwniejsze doświadczenie, jakie miałam. Pan który nie rozpoznawal już córki, wziął kartę Glupca do ręki i uśmiechnął się. Pogłaskał psa na obrazku. Powiedział: 'mój pies'. Potem zasnął. To nie była rozmowa. Ale coś było.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo mocne. I tu właśnie widze, że ta praca jest zupelnie poza tym, co rozumiemy przez 'czytanie kart'. ten pan nie interpretował nic. Ale obrazek dotknął czegoś, co słowa już nie mogły dosięgnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Coś w tym, co Gracjan napisał, uderza mnie jako ważne. Może właśnie dlatego karty w hospicjum działają inaczej niż w każdym innym kontekście - bo tam ludzie często nie mają już siły na słowa, a obraz nie wymaga wysiłku. Ostrze.1, masz wrażenie, że podopieczni są zmęczeni rozmowami? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Dzidka81 Bardzo często. Rodzina przychodzi i mówi, mówi, mówi. Albo jest niezręczna cisza. Karta daje coś konkretnego, na czym można skupić wzrok, bez obowiązku odpowiadania. Kilka osób po prostu trzymało kartę w rękach i nic nie mówiło. I to też było w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Okej, przekonujesz mnie powoli. Ale mam pytanie które mnie troche gryzie od poczatku: skąd wiadomo, że to karta pomogła, a nie po prostu fakt, że ktoś usiadl i poświęcił czas? Czy te rozmowy byłyby takie same bez kart?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Sylwek Uczciwe pytanie. I pewnie nie ma na nie empirycznej odpowiedzi. Ale postaw to inaczej: czy to ma znaczenie? Jesli karta jest powodem, dla którego ktoś siada, skupia się i słucha - to karta jest ważna. Nawet jesli cały ciężar niesie obecność człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

No, Zgadzam się z Czarkiem ale też widzę inny wymiar. Karta daje obiektywy punkt wyjscia - ani ty, ani ja, ale coś zewnętrznego. To uwalnia od poczucia że to 'ja' zaczynam trudny temat. Umierający nie musi czuć, że rozmawia bo ktoś chce mu pomagać. Rozmawia, bo obraz go zaintrygował.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 187

@Bylica To jest bardzo ważna uwaga i myślę, że dotyczy też zwykłej pracy z kartami - karta jako mediator, nie wyrocznia. Ale w hospicjum ta rola mediatora staje się dosłownie kwestią godności. Czlowiek umierający ma prawo mówić albo nie mówić. Karta mu tej decyzji nie odbiera.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@frania)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od dawna i nie mogę się powstrzymać. Powiem szczerze, że nic nie wiem o tarocie i nigdy nie miałam kart w rękach. Ale to co tu piszecie... czy to jest coś, w co zwykła osoba może się zaangażować, żeby towarzyszyć komuś bliskiemu? Czy trzeba być wróżbitą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Frania Nie trzeba być wróżbitą. Nie ma tu żadnego przepowiadania. Ale myślę, że nie chodzi o to, żeby 'nauczyć się kart' przed spotkaniem z umierającą bliską osobą. Jeśli masz kogoś bliskiego i chcesz być przy nim - samo siedzenie w ciszy jest więcej warte niż talia kart. Karta może pomóc, jeśli ta osoba jest otwarta i jeśli ty czujesz się z tym swobodnie. Ale nie jest konieczna.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to mam kolejne pytanie do tego co Czarek i Bylica powiedzieli o mediatorze. Jeśli karta jest tylko punktem wyjścia żeby ktoś usiadl i posłuchał - to dlaczego akurat tarot? Dlaczego nie zdjęcie, nie kwiatek, nie cokolwiek innego? Co jest specjalnego w tym konkretnym obrazku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 609

@Sylwek Bo tarot ma warstwę, której zwykle zdjecie nie ma. Archetypowy obraz nie jest niczyj - nie nalezy do rodziny, nie ma historii, którą trzeba tłumaczyć. Cesarzowa to Cesarzowa. Kazdy może na niej zobaczyć co chce, bez kontekstu 'a to jest moja mama z wyjazdu w sześćdziesiątym piątym'. Rozumiesz różnicę?


Odpowiedz
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Czarek Rozumiem co mówisz, ale to troche jak argumentowanie kółkiem. Mówisz, że archetypowy obraz działa, bo jest archetypowy. A skad wiadomo, że jest archetypowy a nie po prostu obcy i niezrozumiały?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Sylwek To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć tyle: pracowałam z tymi kartami wiele lat i widzę, ze ludzie - bardzo różni, z bardzo różnym bagażem - reagują na podobne karty w podobny sposób emocjonalnie. Nie identycznie, ale podobnie. Coś w tym jest, nawet jeśli nie potrafię tego udowodnić.


Odpowiedz
Wpisy: 372
(@gracjan82)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego pana z demencją i Głupca. Ostrze.1, mam takie pytanie, które nie dawalo mi spokoju: czy to byl Głupiec z Rider-Waite, z tym psem na obrazku? Bo zastanawiam się czy to był właśnie pies, który go dotknął, a nie sama karta. Czy próbowałaś kiedys z inną talią, bez zwierząt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Gracjan82 Tak, to był Rider-Waite. I nie, nie próbowałam z inną talią w jego przypadku, bo to było jednorazowe spotkanie. Twoje pytanie jest uczciwe - nie wiem, czy to był Głupiec, czy pies. Ale mogę powiedzieć, że gdyby to było zwykłe zdjęcie psa, nie wiem czy zrobiłoby to samo. Obraz na karcie jest jednak... inny. Nie fotograficzny.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam te rozmowę o mediatorze i mam wrażenie, że to co tu opisujecie ma coś wspólnego z tym, jak działa bioenergoterapia przy osobach w ciężkim stanie - też nie rozmawiasz wprost, jest jakiś pośrednik, gest, dotyk. Ostrze.1, czy miałaś kiedyś poczucie, że karta to prawie jakby fizyczny kontakt? Że to, że ktos ją trzyma w rękach, ma swoje znaczenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Dzidka81 Tak. I właśnie dlatego zawsze daję kartę do rąk, jeśli ktoś chce. Nie kładę jej na stole i nie opisuję. Pozwalam wziąć. Kilka osób trzymało kartę bardzo mocno, jakby ją chciało zapamiętać przez dotyk. Jedna pani powiedziała, że karta jest 'ciepła'. Nie komentowałam tego.


Odpowiedz
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Dzidka81 To co mówisz o dotyku jest ważne. W pracy z czakrami i ciałem też wiemy, że fizyczny kontakt z przedmiotem może otworzyć coś, czego słowa nie otworzą. Ale Ostrze.1 - mam pytanie: czy kiedykolwiek ktoś odmówił wzięcia karty? I jak reagujesz, kiedy ktoś nie chce dotykać?


Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Jasminowa Kilka razy. I to jest calkowicie w porządku. Nie nalegam. Jeśli ktoś patrzy z dystansu, to też jest forma kontaktu. Jedna osoba przez całe spotkanie nie wzięła karty do ręki ale opisywała to co widzi na niej przez dobrą godzine. Dystans fizyczny nie znaczy dystans emocjonalny.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które może być głupie, ale... czy Ostrze.1 sama czuje coś podczas tych sesji? Mam na myśli coś osobistego, nie zawodowego. Czy zdarzało się, że karta, którą wyciągnęłaś dla kogoś, powiedziała też coś tobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostrze-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Kasjopeja84 Tak. Raz wyciągnęłam Sąd i sama prawie się rozpłakałam. Nie wiem dlaczego. Podopieczna była spokojna, to ja miałam problem z tą kartą tego dnia. Powiedziałam jej o tym. Powiedziałam: 'ta karta coś mi robi, nie wiem co'. I to stało się początkiem rozmowy o tym, że śmierć to nie tylko sprawa osoby która umiera.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: