Forum

Asystent AI
Tarot w domach dla ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Tarot w domach dla bezdomnych - karty dla potrzebujących

Strona 1 / 2

Wpisy: 325
Rozpoczynający temat
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Serio, Od jakiegoś czasu myślę o tym zeby zaproponować warsztaty tarota w jednym z lokalnych domów dla bezdomnych. Nie chodzi mi o wróżenie im przyszłości, bo to byłoby chyba nie na miejscu, ale o coś innego - o rozmowę. Karty mogą być pretekstem do tego, żeby ktoś w ogóle zaczął mowic o sobie, o tym co przeżył, co czuje. Ciekawi mnie, czy ktoś z was miał podobny pomysł albo probowal coś takiego robić. Jak to w ogóle podejść? 🙂


Odpowiedz
81 odpowiedzi
Wpisy: 289
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Szczery pomysł ale mam pytanie na wstępie - czy dom dla bezdomnych w ogóle na to pozwoli? Bo znam przypadki, gdzie takie inicjatywy bly odrzucane przez kierownictwo placówki bo wróżenie kojarzyło się z żerowaniem na ludziach w kryzysie. Jak zamierzasz to przedstawić, żeby nie zostalo od razu odrzucone? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Jagodzianka93 Dobre pytanie i to jest właśnie mój główny problem. Myślę, że kluczem jest to, żeby nie mówić o wróżeniu w ogóle. Bardziej jako warsztaty refleksji gdzie karta służy za temat do rozmowy - co widzisz na tym obrazku, co ci to przypomina. Tarot symboliczny, bez prorokowania. Ale faktycznie - nie rozmawiałem jeszcze z żadną placówką i nie wiem jak to przyjmą.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Znam kogoś kto robi coś podobnego w hospicjum - nie tarot, ale karty z obrazami, coś w stylu biblioterapii. Mówił, ze personel na początku byl sceptyczny ale po kilku sesjach sami prosili o kontynuację, bo podopieczni chętniej rozmawiali. Myślę, że z bezdomnymi mogłoby działać podobnie bo wiele z tych osob ma za sobą traumy, o których nie mowi przy standardowym wywiadzie socjalnym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Saturnella54 A czy wiesz jak ta osoba radziła sobie z sytuacją, kiedy karta wyciągała coś zbyt bolesnego? Bo to mi się wydaje największe ryzyko - ktoś moze otworzyc się na coś, czego nie jest gotowy przetwarzać, a ty nie jesteś terapeutą. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam może to głupie pytanie ale naprawdę nie rozumiem jednej rzeczy - jesli mowimy że to nie jest wrozenie, tylko rozmowa z obrazkiem, to po co w ogóle tarot? Można wziiąć dowolne ilustrowane karty, nie? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Kuba_R88 Nie głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Można wziąć inne karty, to prawda. Natomiast tarot ma pewna przewagę - symbolika jest na tyle wieloznaczna i archetypiczna, że każdy moeż w niej znaleźć coś swojego. Glupiec, Wieża Gwiazda - te obrazy odwołują sie do czegoś głębszego niż zdjęcie psa czy krajobrazu. Ale nie twierdzę, że to jedyna możliwość 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego co napisał Wieszczbita - w terapii istnieje technika zwana projekcją, gdzie pokazuje się neutralny obraz i prosi o skojarzenia. Tarot robi dokładnie to samo, tyle że obrazy mają silniejszy ładunek emocjonalny. To może być zaleta albo wada, w zależności od człowieka i sytuacji. Natomiast zgadzam się z Lucynką - bez obecności kogoś z przygotowaniem psychologicznym jest tu realne ryzyko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Olimpia.1 No właśnie, i tu jest pies pogrzebany. Bo jeśli działasz we współpracy z psychologiem czy pracownikiem socjalnym, to jest okej. Ale jeśli wchodzisz sam z talią kart do schroniska i zaczynasz robić sesje, to moze sie zle skończyć - nie dlatego, że karty są złe, tylko dlatego, że pewne rzeczy się nie da robić bez struktury 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Miałem podobny dylemat kiedy chciałem robić coś z runami w więzieniu, serio. Ostatecznie nic z tego nie wyszło bo procedury były zbyt skomplikowane. ale rozmawiałem z tamtejszym kapelanem i on mi powiedział coś ciekawego - że najlepiej działać jako uzupełnienie nie jako główna aktywność. Czyli że tarot mógłby byc elementem np. wieczoru artystycznego a nie oddzielną sesją.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@wajdelotaa)
Połączone: 2 lata temu

O rany, a nie zastanawialiscie się że czesc bezdomnych moze być religijna i może to odebrać jako cos zlego? Moj sąsiad byl przez rok w schronisku i mówił że tam duzo osob chodzi na msze jest kaplica, i że byloby dziwne gdyby ktos przyniósł kaarty tarota.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Wajdelotaa To jest bardzo słuszna obserwacja. W wielu schroniskach prowadzonych przez organizacje kościelne tarot byłby nie do przyjęcia. Ale są też placówki świeckie, prowadzone przez fundacje czy gminy, gdzie te zasady nie obowiązują. Myślę, że Wieszczbita musiałby po prostu dobrze wybrać miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawia mnie coś innego - co właściwie ma osiągnąć osoba, która uczestniczy w takiej sesji? Wieszczbita mówił o rozmowie i refleksji ale to jest dość ogólne. Czy chodzi o to, żeby poczuła się wysłuchana? Żeby znalazła jakiś kierunek? Bo od tego zależy jak takie spotkanie powinno wygladac.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Utopca Myślę, że glownie o to pierwsze - żeby poczuła się wysłuchana i żeby przez chwile skupiła się na sobie, nie na logistyce przetrwania. Osoby w kryzysie bezdomności są często całkowicie pochłonięte tym żeby znaleć nocleg, jedzenie, dokumenty. Przestrzeń do chwili zatrzymania się i spojrzenia na siebie z innej perspektywy może mieć wartość samą w sobie. Przynajmniej tak to widze, choć oczywiście mogę się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@lowczyni)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale jak dlugo trwalaby taka sesja? Bo jesli ktos jest np. w zlym stanie psychicznym, to może to być za dużo jak na raz. A jak krótko to po co w ogole?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Lowczyni Myślę, że to nie jest kwestia długości, tylko elastyczności. Sesja terapeutyczna nie musi trwać godzinę, zeby coś dać. Czasem wystarczy kwadrans, jedna karta, jedno pytanie. Ważne żeby człowiek mógł zakończyć kiedy chce, bez poczucia że coś przerywa.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@eliksiria)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy tarocisci, ktorzy to robia, sami pobierają za to opłaty czy robia to wolontaryjnie? Bo torchę nie rozumiem - jesli ktoś nie ma za co żyć, to chyba nie moze placic za sesję tarota, ale z drugiej strony czy tarocista powinien pracowac za darmo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Eliksiria W kontekście wolontariatu w placówkach pomocowych to raczej oczywiste, że bez wynagrodzenia. Nikt nie pyta czy lekarz wolontariusz w przychodni dla ubogich powinien być płatny. Pytanie jest inne - czy tarocista ma wystarczajace kompetencje żeby bezpiecznie prowadzić takie spotkania, bez względu na pieniądze.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Przeglądam ten wątek od poczatku i bardzo mi sie podoba ten pomysl chociaz widze jak duzo rzeczy treba przemyśleć. Wieszczbita czy rozmawiałeś już z kimś kto pracuje w tkich placówkach, zeby dowiedziec sie jak to wyglda od środka? Bo może zanim zdecydujesz jak to robić, warto najpierw zrozumiec jak wygląda codzienność tych ludzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Brygida54 Nie, jeszcze nie rozmawiałem, i masz rację że to powinen być pierwszy krok. Właśnie dlatego wrzuciłem ten temat tutaj - żeby zebrać myśli, poznać różne głosy, zanim cokolwiek zaczne organizować. Mam wrażenie, że ta dyskusja już mi dala sporo do myślenia szczegolnie uwagi o ryzyku otwierania trudnych tematów bez wsparcia psychologa.


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ojejku oj, dobra ale wróćmy do tego co napisala Olimpia o projekcji - bo to mnie troche zmienilo zdanie rozumiem, że tarot może dzialac jak Rorschach tylko z bardziej konkretnymi obrazami. ale mam pytanie do Wieszczbity - kiedy rozmawiasz z kims przez karte, to czy ty sam masz w gloiwe jej tradycyjne znaczenie i to cie jakos prowadzi? Bo to by zmienialo dynamike


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Kuba_R88 Tak, znam znaczenia i trudno je wylaczyc ale staram się nie narzucać. Jeśli ktos wyciągnie Wieżę i powie mi, że widzi na niej dom, ktory w końcu ma solidne fundamenty, to nie będę prostowal że to karta kataklizmu. Jego odczytanie jest ważniejsze. choc przyznam, ze to wymaga samodyscypliny - przez lata nauki znaczen instynkt jest żeby interpretować "poprawnie".


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

No, no i tu jest clou całej sprawy. Wieszczbita, czy nie uwazasz, że wlasnie ta twoja wiedza o kartach jest jednocześnie twoją najwieksza zaletą i największym ryzykiem w takim kontekscie? Bo możesz nieświadomie kierować rozmowę zgodnie z tym co "powinna" oznaczać karta 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Jagodzianka93 To się nazywa efekt potwierdzenia i jest realnym problemem nawet u wyszkolonych psychologów, nie tylko u tarocistów. Ale jest na to metoda - zadawać otwarte pytania i milczeć. "Co widzisz?" zamiast "Czy widzisz tutaj zmianę?". Pytanie tylko czy ktos bez przeszkolenia w prowadzeniu rozmów potrafi to utrzymać przez całą sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

A zastanawialiście się kto właściwie miałby to robić? Bo caly czas mówimy o "tarociście jako wolontariuszu" jakby to była jedna kategoria. Wieszczbita, ty masz lata doświadczenia. Ale gdyby do schroniska zglosila się osoba, która tarota uczy się od sześciu miesięcy, to jak myślisz - czy poziom znajomosci kart w ogóle ma znaczenie w tym kontekście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Utopca Szczera odpowiedz - w tym konkretnym zastosowaniu mniej niż w klasycznej sesji. Jeśli traktujemy kartę jako punkt wyjscia do rozmowy, to ważniejsze są kompetencje interpersonalne niż znajomość Małych Arkanów. ktoś z empatią i umiejętnością słuchania, kto zna dwadzieścia podstawowych kart, da rade lepiej niż ktos kto zna kazdy niuans talii ale nie potrafi siedzieć cicho kiedy trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Z drugiej strony, i tu mówię z własnego doswiadczenia pracy z ludzmi w trudnych sytuacjach, empatia bez zadnego przygotowania do trudnych tematów też może byc pulapka. Empatyczny wolontariusz moze się za bradzo angażować emocjonalnie i albo sam ucierpieć, albo nieświadomie przenosic na rozmówcę swoje leki. Czy Wieszczbita planuje jakieś przygotowanie dla takich osób jeśli ten projekt by ruszyl? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Runolog Poruszasz bardzo ważny temat - wypalenie wolontariackie jest realnym problemem nawet u profesjonalistów. W hospicjum gdzie znajomy robil te warsztaty z kartami, mieli regularne spotkania superwizyjne. czy to jest w ogóle do zorganizowania w kontekście amatorskiego projektu opartego na tarota?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

To mnie prowadzi do pytania, które mam od początku tej dyskusji - gdzie jest granica między "warsztaty refleksji z kartami" a "sesja terapeutyczna bez licencji"? Bo im więcej o tym czytam tym bardziej te dwa pojęcia mi sie nakładają. I nie mówię tego złośliwie, naprawdę nie wiem jak tę granice wyznaczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brygida54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Lucynka Wlasnie to samo chciałam napisać! Dziekuje ze to postawilas wprost bo ja jakoś nie potrafiłam tego ująć w słowa. To mi się kręciło po głowie od kilku postów. Wieszczbita, czy w ogóle istnieje formalna odpowiedz na to pytanie, jakieś przepisy które to regulują?


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Brygida54 Nie ma protsej regulacji, bo warsztaty refleksji, arteterapia, biblioterapia - to wszystko istnieje w szarej strefie. Granica przebiega mniej więcej tam gdzie pojawia się diagnoza i leczenie. dopóki ktos nie mówi "masz traumę z dzieciństwa i musisz ją przepracować", tylko "co czujesz patrząc na tę kartę" - jest po bezpiecznej stronie. Ale to jest uproszczenie i Lucynka ma racje że granica jest płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja wiem, że moze to zabrzmiec sceptycznie ale czy nie prościej by było po prostu pomoc tym ludziom bez tarota? Znaczy - wolontariat bezpośredni rozmowa, kawka, towarzystwo. Po co w ogóle dokładać do teggo karty? Naprawdę pytam, bo nie rozumiem co karta daje czego nie daje zwykła rozmowa. 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelotaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Tarotowa Ja miałem podobne watpliwosci wcześniej, ale po tym co tu pisza troche rozummiem - karta daje temat kiedy nie ma tematu. Czasem siedzenie naprzeciwko kogos i "pogadajmy" jest bardziej krępujące niz "powiedz co widzisz na tym obrazku". Trochhe jak w szkole kiedy rysuje sie zamiast mowic wprost.


Odpowiedz
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Tarotowa Karta działa jak mediator. Rozmowa o kartce papieru jest bezpieczniejsza niż rozmowa o sobie a jednak prowadzi do rozmowy o sobie. To jest stare i sprawdzone w innych kontekstach, chociażby w pracy z dziećmi przez zabawki czy rysunki. Rozumiem twój sceptycyzm, ale tu nie chodzi o wróżenie, tylkko o metodę pośrednią


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@lowczyni)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy to nie jest trochę manipulacja? Mówisz komuś "porozmawiajmy o obrazku" a tak naprawdę chcesz żeby mowil o swoim życiu. Nie wiem jak wy, ale mnie by to trochę drażniło jakby ktoś tak robil.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Lowczyni To jest etyczne pytanie i dobrze, że je zadajesz. Ale każda rozmowa terapeutyczna czy pomocowa używa jakichś technik prowadzenia - to nie jest manipulacja, o ile cel jest dobry. Manipulacja to kiedy prowadzisz kogoś do wniosków, które chcesz żeby wyciągnął. Tu chodzi o stworzenie przestrzeni, żeby mógł dojść do własnych. Różnica jest spora.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@eliksiria)
Połączone: 9 miesięcy temu

Odnoszac sie do tego co Runolog napisał wczesniej o superwizji - to jest coś o czym w ogole nie myslalam a może byc kluczowe. Gdyby to mialo działać jako wolontariat przy jakiejś organizacji to ta organizacja teoretycznie mogłaby zapewnic wsparcie dla wolontariuszy. Ale samodzielny projekt - to juz inna historia. Wieszczbita czy myslisz o tym żeby to jednak zapiąć pod jakąś istniejaca organizację? 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Eliksiria Tak, im więcej o tym myślę, tym bardziej skłaniam się właśnie ku temu. Wejscie do placowki jako wloontariusz pod parasolem fundacji czy stowarzyszenia, nie jako "tarocista którry przyszedl z kartami". To rozwiązuje sporo problemów naraz - i kwestię superwizji, i kwestie wiarygodnosci, i kwestię kontaktu z pracownikami placówki 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Czytam cały ten wątek i mam jedno pytanie, które może byc głupie - czy ktoś w ogole sprawdził, czy takie rzeczy już gdzieś w Polsce funkcjonuja? bo moze nie trzeba wymyslac koła od nowa tylko znalezc kogoś kto już to robi i dowiedzieć sie jak to rozwiązali.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Beryl Nieglupie pytanie, całkiem przeciwnie. Wiem, że w Niemczech i Austrii istnieją formalne programy arteterapeutyczne gdzie karty (nie tylko tarot) są jednym z elementow pracy z wykluczonymi społecznie. W Polsce nie słyszałam o czymś sformalizowanym, ale mogę się mylić. wieszczbita, nie szukałeś może?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam zapytac Saturnelle - te programy w Niemczech i Austrii, to są inicjatywy przy konkretnych instytucjach czy raczej oddolne dzialania organizacji pozarządowych? bo to by dużo zmieniało w kwestii tego jak to przenieść na grunt polski


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Beryl Z tego co czytałam, to mieszanka. Matko, Część przy miejskich ośrodkach pomocy spolecznej, część przy ngo-sach. Ale kluczowe było to, że zawsze był formalny opiekun merytoryczny - psycholog albo terapeuta, który zatwierdził metodykę. Karty nie były "wróżbiarstwem" tylko jedną z wielu technik projekcyjnych. I to chyba jest ten most ktorego w Polsce brakuje. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 324
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam ze wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy ktso moze mi wyjasnic wlasnie to - co to znaczy "technika projekcyjna" w tym kontekscie? Bo czytam ten watek od jakiegos czasu i nie do końca rozumiem na czym polega różnica miedzy "wrozeniem" a tym co tu opisujecie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagodzianka93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 289

@Kuba_R88 Krotko mówiąc - przy wrozeniu pytasz karte co się wydarzy. Przy technice projekcyjnej pytasz człowieka co on widzi w karcie. Karta jest jak plama Rorschacha - kazdy widzi co innego i to co widzi mówi coś o nim, nie o przyszłości. Różnica jest fundamentalna.


Odpowiedz
(@kuba_r88)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 324

@Jagodzianka93 Ok to rozumiem. ale czy w praktyce ta granica nie jest plynna? Jeśli ktos patrzy na karte Kolo Fortuny i mowi "widze zmianę" to czy to on to powiedzial czy karta mu "sugerowala"? Pytam serio bo nie wiem jak to dizała od środka 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 325
Rozpoczynający temat
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie to pytanie, ktore powinien zadać każdy przed wejściem z kartami do schroniska. Kuba, granica jest płynna i to jest właśnie problem - albo atut, zależy jak sie na to spojrzy. Dobry prowadzący pilnuje żeby nie sugerować. Słaby prowadzący nieświadomie kieruje rozmową. I tu wracamy do tego o czym Runolog mowil wcześniej - sama empatia bez przygotowania to za mało. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Ale Wieszczbita to co opisujesz brzmi coraz bardziej jak szkolenie z psychologii, nie z tarota. Czy w pewnym momencie karty nie stają się po prostu pretekstem, a cały ciężar sppoczywa na kompetencjach interpersonalnych osoby prowadzącej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Lucynka Tak. No właśnie, i celowo to teraz powiem wprost - tak właśnie jest. Karty są pretekstem. Pięknym, bogatym symboliczne pretekstem który obniza barierę wejścia do rozmowy, ale pretekstem. czy to je dyskwalifikuje? Moim zdaniem nie. Ale zmienia to jak powinniśmy myśleć o przygotowaniu wolontariusza 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Ojej no i teraz mam wrażenie że kółko sie zamknęło. Zaczęliśmy od "tarot w schroniskach" a dochodzimy do "potrzebne szkolenie z komunikacji, zarządzania kryzysem emocjonalnym, superwizja i współpraca z psychologiem". To brzmi jak etat, nie jak wolontariat weekendowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Utopca Nie mówię, ze to niemożliwe. Mówię, ze to jest poważne. i dobrze że ta dyskusja to wyjasnia zanim ktos wejdzie do schroniska z talią i dobrymi chęciami, myslac ze to prosta sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@eliksiria)
Połączone: 9 miesięcy temu

No nie wiem z drugiej strony - czy to co opisuje Runolog i Utopca nie dotyczy kazdego wolontariatu z ludzmi w kryzysie? Telefony zaufania tez wymagaja szkolen praca z seniormi też hospicjum tez specyfika tarota nie jest tu chyba wyjatkiem, raczej regula dla tej kategorii pomocy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Eliksiria Dokładnie ten argument chciałam postawić. Problem nie jest "tarotowy" - problem jest "praca z osobami wykluczonymi". Tarot jest tu akurat neutralny. Moglby to być szachy, gotowanie, czytanie książek. Wymagania dotyczące przygotowania wolontariusza byłyby takie same. Mi to nie pasuje, szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@tarotowa)
Połączone: 4 miesiące temu

Ech, okej przekonalam sie do tej logiki. Ale mam nowe pytanie - jeśli wymagania są takie same jak przy kazdym wolontariacie z kryzysem to co tarot wnosi specyficznie? Czemu nie isc ze szaachami albo po prostu z rozmową? Co karta ma ponad to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelotaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 82

@Tarotowa Ja się nad tym zastanawiam od polowy tej dyskusjji i mam jedną hipoteze - karta daje "trzeci obiekt" nie ja nie ty ale cos miedzy nami na co oboje patrzymy. Przy szachach musisz myslec o grze. Przy karcie możesz myśleć na glos o swoim zyciu bo niby tylko opisujesz obrazek


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: