Szczere pytanie i szczera odpowiedź - nie wiem. Dlatego właśnie tu jestem. Chyba obydwa jednocześnie, bo kiedy wchodzę w nieznane to mam wrażenie że dosłownie nie ma pod mną gruntu. Ale co to oznacza praktycznie jeśli chodzi o to od czego zacząć?
Właśnie czytałam o Księżycu i faktycznie to co mówi Strzaska ma sens. no ale chcę się upewnić ze rozumiem - czy to znaczy że karta może "wybrać" czakrę zależnie od osoby i sytuacji, a nie mieć stałego przypisania? Bo jeśli tak, to jak w ogóle korzystać z tej mapy w praktyce??
Moonchild, to jest jedno z tych pytań gdzie odpowiedź "zależy" jest prawdziwa a nie wymijająca. System Rider-Waite ma inne przypisania niż Thoth, Thoth inaczej niż tradycja kabalistyczna. Ale w pracy z lękiem konkretnej osoby to nie ma znaczenia - liczy się co karta robi tej osobie, nie co system mówi że powinna robić.
Chcę tu wejść z jednym zastrzeżeniem bo kilka razy pojawiło się stwierdzenie że "karta robi coś osobie" i to mnie zatrzymuje. Karta jest obrazem. To co się dzieje, dzieje się w czytelniku - przez projekcję, asocjację, aktywację treści psychicznych. Nie mówię że to mniej ważne, mówię ze warto wiedzieć co jest mechanizmem. Szczególnie przy pracy z lękiem.
Właściwie to mnie zatrzymuje w tej rozmowie jedna rzecz. Rozmawiamy o tym czy Księżyc ma przypisanie czakrowe, czy mapa działa psychologicznie czy energetycznie, ale Heliosa zapytała o coś konkretnego - czy rytuał może zmienić jej stosunek do lęku przed nieznanym. I jakoś umknęło nam pytanie o ten rytuał. Czy ktoś ma w ogóle zdanie co do tego, jak taki rytuał miałby wyglądać w połączeniu z kartami i czakrami?
To co Heliosa opisuje brzmi jak brakująca faza graniczna. Właśnie o tym mówiłam wczesniej w kontekście swojego oporu przed siadaniem - ten opór był sygnałem że coś wymaga zaproszenia, a nie wymuszenia. Czy próbowałaś kiedyś zacząć od prostego oddechu i pytania "czy jestem gotowa" zanim dotkniesz kart?
czytam to i mam pytanie może naiwne, ale czy ktoś próbował połączyć konkretną kartę jako punkt wejścia do rytuału zamiast losowania? To znaczy - świadomie wybrać kartę która reprezentuje to co chcesz przepracować i pracować z nią jako obiektem medytacji, a nie odpowiedzią na pytanie?
To mnie bardzo ciekawi. Jak długo siedzisz z taką kartą? I co robisz jeśli pojawia się dyskomfort - zostajesz w nim czy przerywasz ;)?
Tu wchodzi właśnie ta odpowiedź którą czekałam od początku wątku. Jeśli siedzenie z Księżycem uczy że nieznane da się wytrzymać, to mamy konkretny mechanizm. Ale powróćmy do czakr - czy ta praktyka ma odzwierciedlenie energetyczne? Czy to jest praca z ajna czy bardziej z muladhara przez sam fakt że siedzisz i nie uciekasz?
Mam wrażenie że ta rozmowa bardzo pięknie brzmi ale za bardzo teoretyzujemy. Heliosa zapytała czy rytuał może zmienić jej stosunek do lęku i wciąż nie ma konkretnej odpowiedzi. Jak długo trzeba siedzieć z kartą, ile razy, i kiedy widać efekty? Bo to jest pytanie które bym też miała.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie ze nikt nie zapytał o jedną rzecz - czy Heliosa chce przepracować lęk przed nieznanym jako takim czy lęk przed tym co może pojawić się w kartach? Bo to chyba nie jest to samo i rytuał mógłby wyglądać inaczej w każdym przypadku.
Chcę dopowiedzieć jedno konkretne do tego co tu zebrałyśmy. Przy lęku który jest tak dosłownie zakorzeniony w ciele jak ten który opisuje Heliosa, warto żeby rytuał miał element fizyczny. Nawet drobny - kamień trzymany w dłoni, stopy na podłodze, świeca w zasięgu wzroku. Coś co mówi ciału że jest tu i bezpiecznie, zanim w ogóle wejdziesz w obrazy karty.
