Chcę się upewnić że dobrze rozumiem tę strukturę którą podał Romek - ta piąta pozycja 'co muszę puścić' to jest coś co już mam, czy coś czego się trzymam wsensie mentalnym? Bo widzę tu dwie możliwe interpretacje i nie wiem która jest właściwa.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie do Astarii - czy próbowałaś kiedyś szukać grupy przez intencję, nie przez fizyczne szukanie? Mam na myśli coś w rodzaju medytacji albo afirmacji zanim zaczniesz aktywnie szukać ludzi. Bo może problem nie jest w tym gdzie szukasz, tylko w nastawieniu z którym szukasz.
Nie czuję się obwiniana, żebyście się nie martwiły. Rozumiem o co chodziło Tuni. Tylko zastanawiam się teraz nad czymś innym - czy ten rozkład ktury opisywał Romek można by zrobić w formie pytania otwartego, zamiast szukać konkretnej grupy? Tzn. zapytać kart nie 'gdzie jest moja wspólnota' tylko 'czym jest dla mnie wspólnota'?
Myślę że to jest nawet lepsze pytanie. Ja bym jeszcze dodała do takiego rozkładu pozycję szóstą - 'co mogę zaoferować co inni ode mnie potrzebują'. Bo często siedzimy w tym co my chcemy dostać, a zapominamy że wspólnota działa w dwie strony.
Właśnie to co mówi Nekromantka jest według mnie sedno całej tej dyskusji. Poczucie nieprzynależności często bierze się z przekonania, że trzeba się dostosować żeby zostać przyjętą. I wtedy każde pytanie które pyta 'czego oni chcą' wzmacnia ten wzorzec. Może zamiast tego pozycja powinna brzmieć 'co autentycznego mogę wnieść' - to inne akcentowanie. :))
