Forum

Asystent AI
Karty święte i prof...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Karty święte i profaniczne - duchowa a materialna strona


Wpisy: 333
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ostatnio wróciłam do tematu, który mnie gryzie od jakiegoś czasu - mianowicie czy karty tarota to w ogóle sposób duchowe czy tylko projekcja naszej psychiki. I przez to zaczęłam się zastanawiać nad czymś konkretniejszym: czy rytuał z kartami może realnie zmienić to, jak siebie postrzegamy? Bo mam koleżankę, która od miesięcy robi rozłożenia pod kątem samoakceptacji i mówi, że coś się w niej zmienia. Ale czy to karta, rytuał, czy po prostu efekt regularnej autorefleksji? Ciekawa jestem waszych doświadczeń, szczególnie co do tej granicy między tym co "święte" a tym co czysto praktyczne w pracy z tarotem...


Odpowiedz
43 odpowiedzi
Wpisy: 683
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest pytanie które właściwie rozdziela całe podejścia do tarota. Dla jednych to nośnik energii, dla innych lusterko psychologiczne. Ale czy te dwie opcje muszą się wykluczać? Mam wrażenie, że ta granica między "świętym" a "profanicznym" jest trochę sztucznie postawiona. Jeśli rytuał pomaga kobiecie spojrzeć na siebie inaczej, to co za różnica, czy mechanizm jest duchowy czy psychologiczny??


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Pytia Ale właśnie to jest sedno tego wątku, nie? Bo jeśli powiemy, że tarot to tylko psychologia, to wyrzucamy za burtę całą warstwę intencji, energii, połączenia z wyższym "ja". A mnie interesuje właśnie ta warstwa. Rezeda, napisałaś o koleżance - a robiła te rozłożenia z jakimś konkretnym rytuałem otwierającym, czy po prostu regularnie ciągnęła karty?


Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Amulecja Mówiła, ze zawsze zapala świecę, ma konkretną intencję wypowiadaną na głos i kończy podziękowaniem. Czyli jednak to bardziej rytuał niż losowanie. I tu właśnie moje pytanie się zaczyna - czy to nie jest tak że sama struktura rytuału zmienia coś w głowie, niezależnie od kart??


Odpowiedz
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Rezeda Dobra ale żeby nie utknąć w teorii - mnie bardziej interesuje to, co napisałaś na początku. Czy rytuał z kartami może zmienić to jak siebie widzisz. Bo ja mam z tym konkretny problem - nie lubię siebie gdy patrzę w lustro i zastanawiam się, czy jest jakieś konkretne rozłożenie, które mogłoby mi z tym pomóc. Ktoś próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 920
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Myślę że za bardzo skupiacie się na rozdzielaniu tych dwóch stron. W tradycyjnym podejściu do tarota - hermetycznym, kabalistycznym - nie ma w ogóle tej dychotomii. Karta jest jednocześnie symbolem, energią i lustrem. To my nakładamy na to podział na "duchowe" i "materialne" bo tak nam wygodniej opisywać rzeczywistość. Ale to nie znaczy, że ten podział faktycznie istnieje w samym tarota.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@elwirka72)
Połączone: 2 lata temu

Dorotka, to jest bardzo odważne, że to napisałaś... Też miewam z tym kłopot. ale chciałam zapytać do całej dyskusji - czy w tarocie są karty, które bezpośrednio dotyczą tego, jak postrzegamy siebie? Myślę o Słońcu, o Księżycu, może o Sile? Czy praca z konkretną kartą jako archetypem mogłaby coś zmienić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 683

@Elwirka72 Gwiazda! no dobra mnie zawsze gwiazda kojarzy się z akceptacją siebie, z odsłonięciem się przed sobą bez wstydu. I tak, myślę że praca z konkretnym archetypem ma sens. ale to nie jest tak, że patrzysz na kartę i "jesteś wyleczona". To długi proces kontemplacyjny.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

właśnie - ale czy to w ogóle działa inaczej niż terapia? Bo mam wrażenie, ze jak ktoś nie lubi siebie w lustrze, to żadna karta tego nie zmieni, dopóki nie przepracuje tego głębiej. Czy tarot może tu naprawdę pomóc, czy to tylko ładniejsza forma dziennika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 920

@Lelja Tarot nie musi konkurować z terapią... Może być jej uzupełnieniem. Ale masz rację, że samo ciągnięcie kart bez głębszej pracy nic nie zmieni. Pytanie jest raczej o to, co robi rytuał - nadaje strukturę intencji. I to jest właśnie ta "święta" strona, o której piszemy w tytule


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@stasio)
Połączone: 2 lata temu

Chciałbym wrócić do tego podziału na sacrum i profanum w karach, bo Klaudia powiedziała coś ważnego. Jak w praktyce rozróżniacie, że dane rozłożenie ma charakter duchowy, a inne jest czysto analityczne? Bo dla mnie intencja to za mało - ktoś może mieć "duchową intencję" i ciągnąć karty zupełnie mechanicznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Stasio Dobre pytanie. Dla mnie ta różnica jest właśnie w tym, czy wchodzę w kontakt z czymś poza własnym ego, czy tylko analizuję. ale jak to opisać konkretniej? Hmm. Może chodzi o moment zatrzymania przed rozłożeniem, takie wyjście ze swoich myśli zamiast wchodzenia głębiej w nie.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 544

@Rezeda Słuchajcie, bo to co opisuje o tym "wyjściu z myśli" to jest właśnie punkt który mnie interesuje w kontekście Dorotki. Jeśli ktoś nie lubi siebie w lustrze, to zazwyczaj ten problem żyje właśnie w głowie, w narracji. I może rytuał z tarotem może przerwać tę narrację, zaproponować inny obraz? Nie wiem, pytam bo sam nie pracuję z tarotem regularnie.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Teodor53 To jest właśnie to :D! W pracy z czakrą serca - przepraszam, wiem, że to inny temat - ale analogia jest ta sama: jeśli zablokujesz się wewnętrznie na jakimś przekazie, żadna praktyka zewnętrzna nie przebije się przez tę blokadę. Więc pytanie do kogoś kto pracuje z tarotem terapeutycznie - jak się przebija przez ten mur?


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@hierofantka)
Połączone: 2 lata temu

cały czas czytam i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Piszecie o rytuałach ze świecą, intencją itd. Ale czy te "święte" aspekty tarota to coś, co ktoś nas uczy, czy sami to odkrywamy? Bo mam wrażenie, że u mnie każde rozłożenie które miało znaczenie, było zupełnie nieplanowane. Żaden rytuał, po prostu odpowiedni moment.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 683

@Hierofantka To jest piękna obserwacja ale mam wątpliwość. Może te "nieplanowane" momenty też miały swoją strukturę, tylko nieświadomą? Byłaś skupiona, byłaś otwarta, miałaś pytanie. To też jest rodzaj przygotowania.


Odpowiedz
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

Dobra, wracam do swojego pytania, bo chcę wiedzieć coś konkretnego. @Pytia Rezeda albo gdybyście miały doradzić komuś, kto chce zacząć rytuał właśnie po to, żeby zmienić postrzeganie siebie, to od czego byście zaczęły? Jakie karty, jakie rozłożenie? bo ta rozmowa jest ciekawa ale potrzebuję czegoś do zrobienia.


Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Dorotka.x Rozumiem niecierpliwość ale chcę cię zapytać o jedną rzecz zanim powiem cokolwiek konkretnego. Czy chodzi ci o zmianę tego, co widzisz fizycznie, czy o zmianę narracji o sobie? Bo to są zupełnie różne pytania i wymagają innego podejścia w rozłożeniu.


Odpowiedz
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 333

To jest właśnie clou. Jak oba są naraz, to znaczy że ciało stało się lustrem dla czegoś wewnętrznego... I to jest dobra wiadomość, bo karty o wiele łatwiej trafiają w wewnętrzne narracje niż w coś czysto fizycznego. Zaczęłabym od prostego rozłożenia trójkowego - jak siebie widzę, jak chcę siebie widzieć, co stoi pomiędzy. @Pytia Ale czy ty byś to inaczej ułożyła?


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 683

@Rezeda, trójka jest dobra na start, ale mam pytanie do Dorotki - jak długo masz z tym problem? Bo jeśli to coś zakorzenionego, to może warto wciągnąć do rozłożenia jeszcze kartę "skąd to pochodzi". Bez niej możesz pracować z objawem, nie z przyczyną.


Odpowiedz
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Pytia Długo. Nie chcę mówić ile, bo to trochę wstydliwe. ale tak, długo. To znaczy, że ta czwarta karta jest ważna?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 544

@Dorotka.x Nie musisz mówić ile, ale ta czwarta karta - to co Pytia proponuje - to nie jest tylko technika. To jest właśnie to przejście z profanacyjnego w święte, o którym mówimy w temacie. Pytasz o przyczynę, nie o objaw. To zmienia intencję całego rozłożenia.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

wtrącę się, bo widzę tu coś ważnego. Ta rozmowa krąży wokół czegoś, co numerologicznie też jest istotne - pytanie o lustro i obraz siebie to w gruncie rzeczy pytanie o to jak widzisz własną "siódemkę", czyli swoją wewnętrzną prawdę. ej ale zostawię to i wrócę do tarota: czy ktoś próbował pracować z Wielką Arkany w sekwencji - nie losowo - właśnie pod kątem samoakceptacji? Na przykład świadoma praca z Kapłanką jako archetypem kobiecości?


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@hazel52)
Połączone: 11 miesięcy temu

czytam ten wątek i chce zapytać - bo jestem trochę zagubiona - jak to jest z tym rytuałem? znaczy czy muszę mieć specjalne karty żeby to działało, czy każda talia się nadaje? bo mam zwykłe Rider-Waite i zastanawiam się czy to ma znaczenie dla tego "świętego" wymiaru co tu piszecie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 920

@Hazel52 Rider-Waite to absolutna klasyka i jedna z najlepszych talii do głębszej pracy, właśnie dlatego, że symbolika jest bardzo czytelna i przemyślana. Talia nie musi być "specjalna" z zewnątrz - to co ją czyni świętą, to twój stosunek do niej i intencja z jaką pracujesz. Choć rozumiem że to może brzmieć jak wymijająca odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

No dobrze, to odpowiem Rezedzie - chodzi mi chyba o oba naraz? Znaczy, wiem że to co widzę w lustrze jest obiektywne ale ta narracja w głowie sprawia że to fizyczne tez wygląda gorzej. Jak to się w ogóle rozdziela w rozłożeniu? Bo zakładałam ze rytuał jest jeden i karty same pokażą co trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę wymianę i mam pytanie do wszystkich - czy przy takim rozłożeniu, gdzie temat jest tak osobisty, powinno się robić to samemu czy lepiej z kimś? Bo w pracy z czakrami bardzo rzadko zaleca się głębokie rozłożenia samodzielnie, gdy chodzi o coś naładowanego emocjonalnie. Tarot ma inne zasady?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 920

@Amulecja Tarot nie ma jednej zasady w tym temacie, ale masz rację, że przy ładunku emocjonalnym ryzyko jest inne. Możesz siebie "nawrócić" na interpretację, która potwierdza to, czego się boisz. Widziałaś kartę i powiedziałaś sobie "a, kolejny dowód, że jest źle". Dlatego rytuał jest ważny - nie jako magia, ale jako bufor między emocją a odczytem.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@stasio)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to chciałem powiedzieć. I tu wracamy do sedna tego wątku - sacrum i profanum w kartach. Jeśli ktoś jest emocjonalnie w środku swojego problemu i ciągnie karty bez żadnego rytuału, to dostaje... siebie. Swoje lęki podane na tacy. To nie jest odczyt, to jest echo :).


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 50

@Stasio Ale czy rytuał naprawdę to zmienia czy tylko daje poczucie że coś się zmieniło? Serio pytam bo nie jestem przekonana :). Jak zapalę świecę i powiem intencję, to mój mózg nadal będzie filtrował karty przez własne przekonania.


Odpowiedz
(@hierofantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 44

@Lelja, ja też miałam to pytanie i nie mam na nie dobrej odpowiedzi. Ale zauważyłam u siebie, że po prostym zatrzymaniu przed rozłożeniem - nie mówię o rozbudowanym rytuale, dosłownie kilka oddechów - interpretuję karty inaczej. Może to tylko spokój, nie żadna magia. Ale efekt jest.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie - i to jest dokładnie ta granica między świętym a zwykłym, o której mówi tytuł wątku. Czy intencja zmienia energię odczytu, czy tylko stan psychiczny osoby czytającej? Bo jak popatrzysz na to numerologicznie, to dzień, godzina, nawet liczba kart w rozłożeniu mogą wzmacniać lub osłabiać to, co chcesz przepracować. ej to nie jest oderwane od praktyki tarotowej.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@hazel52)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hej, przepraszam że znów wchodzę ale mam pytanie do Hierofantki - mówisz ze kilka oddechów i już inaczej interpretujesz. to co dokładnie się zmienia?! Patrzysz na ta sama kartę i widzisz coś innego? bo mi się to wydaje trochę nieprawdopodobne szczerze mówiąc


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hierofantka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 44

@Hazel52 Tak, dosłownie inaczej. Ostatnio wyciągnęłam Księżyc i pierwsza myśl była "coś złego, złudzenie, kłamstwo". Po chwili ciszy pomyślałam "intuicja, coś niewidzialnego, co chce wyjść na powierzchnię". Ta sama karta, dwa zupełnie różne odczyty. Który był "prawdziwy"? Nie wiem.


Odpowiedz
(@elwirka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 55

@Hierofantka To co opisuje z Księżycem - to jest właśnie to, czego szukam w pracy z kartami. Ale wracając do Dorotki i do Gwiazdy, o której mówiłam wcześniej - Pytia, czy naprawdę myślisz, że praca z konkretnym arkanum przez dłuższy czas może zmienić to wewnętrzne postrzeganie? Jak długo trzeba z nią siedzieć?


Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 683

@Elwirka72 Nie da się powiedzieć ile, bo to zależy od tego, jak bardzo karta "opiera się" twojej interpretacji. eh ale tradycyjnie mówi się o pracy z jednym arkanum przez cały cykl księżycowy. Nie patrzysz na nią codziennie i czekasz - piszesz, rysujesz, śnisz, wracasz. To jest ta "święta" strona, nie samo patrzenie.


Odpowiedz
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

Ja. Nie wiedziałam że trzeba zamykać i przez kilka dni myślałam tylko o tej jednej karcie, którą wyciągnęłam. Nie powiecie mi nawet jaką. Ale to było złe. I teraz czytam tę rozmowę i troche mi ulżyło ze to nie jest tylko moja nadwrażliwość - że to jest po prostu coś, o czym trzeba wiedzieć zanim się zaczyna... @Pytia, dlaczego nie powiedziałaś mi o tym na początku?


Odpowiedz
Wpisy: 333
Rozpoczynający temat
(@rezeda)
Połączone: 12 miesięcy temu

I tu jest właśnie różnica między kartą jako przedmiotem a kartą jako praktyką. O tym chyba mi chodziło na początku wątku, choć nie umiałam tego tak ująć. Dorotka, widzisz to? Twoje pytanie o rytuał i lustro to nie jest pytanie o kartę, to jest pytanie o to czy jesteś gotowa prowadzić z sobą taki dialog przez dłuższy czas


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Rezeda, to jest trochę trudne do przełknięcia. Liczyłam na coś konkretniejszego. Ale rozumiem. Chyba rozumiem. Czyli ta Gwiazda, o której mówiła Pytia i Elwirka - ją wybieram świadomie, nie ciągnę losowo?


Odpowiedz
Wpisy: 920
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Tak i nie. Możesz wybrać ją świadomie jako partnera do medytacji ale nadal warto raz ciągnąć kartę losowo na początku - żeby zobaczyć, co system sam "chce" ci pokazać. czasem to jest właśnie Gwiazda. Czasem to jest Wieża i to jest ważniejsza informacja, nawet jeśli mniej przyjemna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 544

@Klaudia05 A jeśli wyjdzie Wieża na pytanie o obraz siebie? Poważnie pytam bo to może być dla kogoś bardzo destabilizujące. Czy w rytuale powinno być coś, co chroni przed takim odczytem, jeśli ktoś jest w złym miejscu?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Teodor53 Właśnie to chciałam powiedzieć wcześniej i nie dokończyłam. W każdej pracy z własnym wnętrzem - czy to karty, czy czakry czy cokolwiek innego - powinno być zamknięcie rytuału. Nie tylko otwarcie ze świecą i intencją, ale też świadome zakończenie. Podziękowanie, przykrycie kart, zgaszenie świecy. To nie jest ozdoba. To jest granica między tym, co otworzyłaś, a tym, z czym idziesz dalej przez dzień...


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Teodor53 Właśnie, i to zamknięcie rytuału to nie jest opcja - to jest podstawa. ale mam pytanie bo chcę się upewnić, że dobrze rozumiem co proponujesz: mówisz o ochronie przed trudną kartą czy o ochronie przed tym żeby ktoś w złym stanie emocjonalnym nie interpretował tej karty przez najgorszy możliwy filtr?? Bo to są dwie różne rzeczy i chyba mieszamy je w tej dyskusji.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 544

@Amulecja, masz rację, że mieszam, ale celowo. bo przy Wieży i pytaniu o własny wizerunek te dwie rzeczy są nierozłączne. Ktoś w dołku psychicznym, bez rytuału zamknięcia, może wyjść z rozłożenia w gorszym miejscu niż przed. I tu wracam do sedna tego wątku - sacrum w kartach to nie jest tylko estetyka zapalonych świec. To jest coś, co wyznacza granicę między "terapeutyczną" pracą z symbolem a zwykłym nakręcaniem lęku. czy ktoś miał takie doświadczenie - rozłożenie bez zamknięcia, które zostało z nimi za długo?


Odpowiedz
Udostępnij: