To co opisuje Konradek to może być po prostu pamieć somatyczna. Ciało pamięta co robiłeś z daną talią wcześniej i reaguje z wyprzedzeniem. Nie musisz tego tłumaczyć energetycznie żeby to miało sens. Choć rozumiem, że dla niektórych energetyczne tłumaczenie jest bardziej znaczące.
no cóż, wracając do Wieszczki i jej konkretnego problemu, bo troche odpłynęliśmy. Jeśli nie da się zamknąć drzwi i nie zawsze jest czas na wyciszenie przed, to może pytanie powinno brzmieć inaczej: jak skracać czas potrzebny do powrotu po przerwie, a nie jak jej zapobiec? 🙁
Tylko że żeby skracać czas powrotu, trzeba wiedzieć co właściwie się traci w momencie przerwy. Bo jeśli tracisz konkretny nastrój, to go odbudujesz inaczej niż gdybyś traciła skupienie na konkretnej karcie. Wieszczka, co dokładnie odpada kiedy ktoś wchodzi?
A robisz notatki w trakcie rozkładu? Nie mówię o notatkach po, ale dosłownie w trakcie, między kartami. Bo to mogłoby byc właśnie tym czymś, do czego wracasz zamiast probowac odtworzyc stan z pamięci.
A czy to nie zaburza samego procesu że piszesz miedzy kartami? Mnie by to wybiło z rytmu bardziej niz przerwa. Choć rozumiem logikę
Ale wracając do talii, bo mi się wydaje że tu leży cześć odpowiedzi. są talie, których obrazy same w sobie są jak kotwica. Jak wrócisz po przerwie i patrzysz na kartę, ona cię 'łapie' spowrotem. Widziałem to przy Thoth Tarota, tam symbolika jest tak gęsta że naturalnie wraca się do środka
Słuchajcie, tu wchodzi też sprawa tego co robisz z kartami. Jeśli czytasz intuicyjnie, to prosta grafika może ci lepiej służyc, bo nie 'nadpisujesz' jej treścią podręcznika. jesli czytasz analitycznie, gęsta symbolika daje ci więcej haczyków do myslenia.
Muszę się zastanowić do której grupy należę. Chyba obu, zależy od dnia. Ale ta przerwa o której piszę, to był rozkład, gdzie szlam bardziej intuicyjnie. I wlaśnie dlatego strata była tak dotkliwa, bo nie ma sie do czego wrócić.
no cóż, no właśnie. Intuicyjne czytanie to jest taki stan, którego nie można cofnąć i odtworzyć. To nie jest wiedza którą zapiszesz, bo to był moment. I może dlatego przerwa boli bardziej niż przy analitycznym czytaniu, bo tam zawsze jest do czego wrócić. :/
Przepraszam że wchodzę, może to głupie pytanie, ale co to znaczy czytać intuicyjnie? Bo zawsze myślałam że czyta się według znaczeń kart. Czy to jest coś innego?
A czy można to ćwiczyć? To intuicyjne podejście? Bo jak zaczęłam, to zawsze zaglądam do znaczeń i nie wiem jak przestać xd
Właśnie to mnie zastanawia z tą znajomą talią kontra nową. Bo z jednej strony nowa talia wymaga więcej skupienia, bo nie masz gotowych skojarzeń. Z drugiej, znajoma talia po przerwie jakby 'wie gdzie skończyłaś'. Nie wiem czy to ma sens jako zdanie
Ma sens. To co opisujesz to jest coś w rodzaju pamięci kontekstowej. Znajoma talia niesie ze sobą historię twoich poprzednich czytań. Nowa talia jest czysta, ale właśnie przez to nie ma tego zakotwiczenia. Pytanie jest chyba takie, czy potrzebujesz zakotwiczenia po przerwie, czy raczej nowego startu?
Mam pytanie do Wieszczki bo mi to nie daje spokoju od kilku postów. Jak wyglądała ta przerwa konkretnie? Ktoś wszedł do pokoju, powiedział coś, przeszedł tylko przez pomieszczenie? Bo to robi różnicę przy tym co tu omawiamy.
ojej, to co opisujesz to nie brzmi dramatycznie, to brzmi bardzo konkretnie. Jesteś w stanie skupienia, ktury jest trochę jak lekki trans, i ktoś cię z niego wyciąga rozmową wymagającą reakcji. Mózg przełącza tryb i tego pierwszego trybu nie można po prostu 'przełączyć z powrotem'. To nie jest kwestia siły woli.
A czy ktoś testował, jak szybko wraca skupienie w zależności od talii, po takiej nieplanowanej przerwie? Bo to brzmi jak coś, co można by porównać, choć rozumiem że to nie jest eksperyment laboratoryjny. 🙁
Ja mam w domu Rider-Waite i jedną bardziej współczesną talię artystyczną. Rider zawsze jest łatwiejszy do powrotu. Nie wiem czy to wyrobione skojarzenia przez lata, czy grafika. Prawdobodobnie obydwa razem. Ale nie wyobrożam sobie kogoś zaczynajacego od razu od talii z minimalną grafiką, bez żadnych scen, tylko symbole. Po przerwie to by był koszmar 😀
hmm, przepraszam, że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie rozumiałam tej części. Czyli Minor Arcana w starszych taliach, przed Rider-Waite, nie miały scen? Tylko symbole jak na kartach do gry?
I właśnie wróciliśmy do sedna, bo to jest odpowiedź na pytanie o talie dla introwertów skupionych. Jeśli chodzi o skupianie sie po przerwie, Marsylski jest chyba najgoszym wyborem. Musisz wnosić za dużo z siebie przy każdej karcie, nie masz tej narracyjnej drabinki, żeby się na niej złapać.
Tu jest pęknięcie w całej tej dyskusji, bo mówimy o dwóch róznych problemach jednocześnie. Jedno to talia dla kogoś, kto zaczyna i potrzebuje wejść w skupienie. Drugie to talia, do której łatwo wrocić po przerwaniu. To nie musi być ta sama talia.
Ja bym dodala jeszcze trzeci wymiar, bo o nim zapominamy. Nie tylko wejscie i powrót, ale też to co dzieje się w środku, kiedy skupienie już jest. Dla mnie talia z bogatą grafiką czasem zaczyna mi odciągać uwage od pytania, bo zaczynam podażać za obrazem za daleko. To tez jest problem dla introwertów skupionych.
Właśnie. Przez ostatnie kilkadziesiąt postów próbujemy znaleźć jakąś jedną talię dla introwertów skupionych, jakby to była spójna kategoria. A może nie jest. Może pytanie powinno brzmieć inaczej, nie jaka talia dla introwertów, tylko jaka talia dla jakiego stylu skupienia.
no cóż, no dobra, ale jeśli tak, to wróćmy do Wieszczki, bo ona opisała konkretną sytuację. Przerwa, wymagana rozmowa, powrót do kart. Jaką talią najłatwiej byłoby w tej sytuacji wrócić, bez względu na to jak klasyfikujemy introwertyków?
Właściwie to czekałam, kiedy ktoś znowu zapyta. Próbowałam po tej przerwie wrócić do tej samej karty, na którą patrzyłam. I problem polegał na tym, że moje pierwsze odczytanie tej karty jakby wyparowało. Pamiętałam co widziałam na obrazie, ale nie pamiętałam co mi to mówiło. Jakby kontekst zniknął.
To jest bardzo precyzyjny opis i wydaje mi się, że to ważna wskazowka przy tym pytaniu o talię. Czy talia, do której wraca sie po przerwie, powinna pomagać odbudować ten kontekst, czy raczej pozwolić zacząc od nowa bez poczucia straty?
oj, to jest sytuacja, w której talia z bardzo wyraźna wewnętrzną logiką narracyjną moze pomóc. Nie przez samą grafikę ale przez to, że sekwencja kart ma ciągłośc, którą da się odczytać ponownie. Thoth ma taką wewnętrzna spójność systemu, choć wejście w niego jest trudne
To jest ważne doprecyzowanie i właściwie zmienia pytanie. Jeśli problemem jest utracone tempo rozkładu, a nie sama talia, to może szukamy odpowiedzi w złym miejscu. Mam jedno pytanie do Wieszczki: czy jak wróciłaś do tego rozkładu, próbowałaś czytać od nowa te karty, które były już odczytane, czy zaczęłaś od miejsca, gdzie przerwałaś? :>
