Siedzę sobie, rozkładam karty, wchodzę w taki stan skupienia gdzie naprawdę coś czuję, i nagle wchodzi ktoś z domu i zaczyna gadać o zupełnie przypadkowych rzeczach. Cały nastrój prysł, karty zostały na stole ale już nic z tego nie było. Zastanawiam się czy to tylko mój problem, że jestem bardzo wrażliwa na zakłócenia przy rozkładaniu, czy to jest coś, o czym więcej osób mówi? I czy są jakieś talie które jako takie łatwiej do nich wrócić po przerwie, albo które wymagają mniej tego głębokiego wejścia na początku?
ojej, znam to doskonale. Mnie tez potrafi wytrącić nawet glośny dźwięk z zewnątrz, nie tylko wejscie człowieka. Ale wróć do swojego pytania o talie, bo to ciekawe. Myślisz że to kwestia samej talii, czy raczej metody, jaka się posługujesz przy rozkladaniu? xd
To co opisujesz z tym Thothem to nie jest sprawa talii jako takiej, tylko tego, czego od niej oczekujesz. Thoth wymaga pewnego rodzaju aktywnego myślenia, bo symbolika jest warstwowa. Natomiast jesli szukasz talii, do której łatwiej wrócic po przerwie, to pytanie brzmi raczej: czy preferujesz pracę intuicyjna, czy analityczną? Bo od tego bym zaczął szukac.
Też mam ten problem, że mi ktoś przerwie i potem kartom już nie ufam tak samo. Mam pytanie do Genio, bo nie rozumiem tego podziału na intuicyjne i analityczne w kontekście samej talii. Czy masz na myśli to, że niektóre talie prowadzą bardziej za rękę przez obrazki?
Ale czy tu nie chodzi bardziej o wyćwiczenie skupienia niż o wybór talii? Bo ja też jestem introwertką i bardzo siebie znam w tym sensie że wiem kiedy jestem gotowa a kiedy nie. Żadna talia mi tego nie zastąpi. Choć przyznam że mam talie, do których czuję się bardziej... przywiązana i łatwiej mi się z nimi skupić, ale to pewnie indywidualne. 🙁
Wiem co czujesz. Sama praktykowałam różne sposoby i jeden, który mi naprawdę pomaga, to mieć pewien krótki rytuał przed rozkładaniem, coś bardzo prostego, kilka oddechów, trzymanie kart w dłoniach przez chwilę. Jeśli ktoś przerwie, wracam do tego mikro-rytuału i jakoś to działa. Ale czy to zawsze wraca do tego samego miejsca? Nie zawsze
eh, właśnie, warto zadbać o przestrzeń fizyczną zanim się zacznie. ja zawsze polecam postawić coś, co tworzy barierę energetyczną, świecę albo kamień, który przyciąga uwagę do środka, a nie na zewnątrz. dzięki temu nawet jak ktoś wejdzie, to sama przestrzeń jeszcze przez chwilę trzyma ten nastrój. Sprawdzone
Intencja, owszem. Ale to jest coś zupełnie innego niż bariera energetyczna więc po co to tak nazywać, szczególnie komuś kto dopiero szuka swojej drogi z kartami. Słowa mają znaczenie.
eh, zgadzam się z Krokusik bo właśnie przez takie skróty myślowe ludzie potem mają dziwne wyobrażenia o tym jak działa praca z tarotem. Wracając do tematu, mnie ciekawi co autorka posta rozumie przez zamknięte osoby w kontekście tarota. Bo introwertyzm to jedno, ale wrażliwość na zakłócenia przy wróżeniu to trochę inna sprawa. 🙁
Masz rację że to nie to samo. Myślę, że chodzi mi o takie osoby, które potrzebują większego wyciszenia żeby w ogóle poczuć coś przy kartach. Niekoniecznie introwertyk w psychologicznym sensie ale ktoś, kto nie może robić odczytu w hałasie albo w towarzystwie, bo to po prostu nie działa. Znacie takich? 🙂
Ja właśnie taka jestem. Nawet sama myśl że ktoś może wejść, już mi wystarczy żeby sie rozkojarzyć. Nie wiem czy to jest jakis blok energetyczny czy po prostu mój charakter, ale przy kartach muszę być absolutnie sama i cicho.
Ale wróćmy do pytania o talie, bo to mnie bardziej interesuje. Czy ktoś ma doświadczenie z taliami, kture polecałby właśnie dla takich wrażliwych osób, co potrzebują spokoju? Gdzieś czytałem o taliach, które są zaprojektowane bardziej minimalistycznie i podobno łatwiej się z nimi skupić, ale nie pamiętam nazwy.
Własnie to mnie zastanawia w tym co napisałas. Jeśli bogactwo obrazu sprawia, że się gubisz po przerwie, to moze problem nie leży w samej talii, tylko w tym jak zaczynasz rozkład. Czy robisz jakieś notatki w trakcie, zanim ktoś przerwie?
To bardzo trafnie opisujesz. Mnie się zdarzyło podobnie i zaczęłam wtedy zapisywać nie tylko słowa, ale też pierwsze wrażenie po każdej karcie. Jedno zdanie, emocja, cokolwiek. Czy próbowałaś czegoś w tym stylu?
ojejku, a wracając do tematu talii, bo troche odbiegliśmy, to chciałbym zapytać Genio wprost: czy jest jakaś talia, którą poleciłbyś osobie wrażliwej na przerywanie, która jednocześnie ma dość bogatą symbolikę? Bo to zdaje się być paradoks.
Pytam raczej o technikę, bo mam już kilka talii i nie planuję kolejnych. Ale te przykłady są ciekawe bo nigdy nie myślałam o tym w kontekście kompozycji obrazu, tylko treści.
To co mówi Genio o kompozycji to ma sens, bo sama zauważyłam, że przy taliach, gdzie karta ma wyraźny punkt centralny, szybciej wracam do watku myslowego. Nie wiem tylko czy to jest ogolna zasada czy moja osobista tendencja
No właśnie. I to chyba odpowiada na to pytanie lepiej niż szukanie talii 'dla introwertów' jako kategorii bo ta kategoria jest dosyć rozmyta. co innego powiedzieć: szukam talii z wyraźną hierarchią wizualną, a co innego: szukam talii dla osób zamkniętych.
Ja bym tu dodał kwestię energii samej talii. Są talie, które maja jakby spokojniejszy charakter, bez względu na grafikę. Nie wiem jak to inaczej opisać, ale przy niektorych po prostu się siadam i już wiem, że to bedzie inne doświadczenie
Mnie bardziej ciekawi co sie dzieje z samą osobą przed rozkładem. Bo jeśli ktoś jest już od początku bardzo napięty na ewentualność przerwy, to żadna talia nie pomoże. Czy ktos tu mial doświadczenie z jakimś świadomym wyciszeniem się przed, nie po przerwie, ale własnie przed? :>
To jest kwestia, ktura zalezy bardzo od tradycji w jakiej ktoś pracuje. Są podejścia, gdzie robi się wyraźne rozgraniczenie między codziennym stanem a pracą z kartami, i są takie, gdzie to rozgraniczenie jest plynne. Przy tym pierwszym przerwa jest po prostu bardziej destrukcyjna, bo wyrywa cię ze stanu który trzeba było aktywnie budować. Wieszczka00, ty do którego podejścia się skłaniasz? :))
eh, dokończę myśl bo mnie chyba ucięło. Chodziło mi o to, że przy rozgraniczeniu wyraźnym nawet krótka przerwa jest bardziej bolesna, bo trzeba budowac ten stan od nowa. Płynne podejscie ma swoje wady, ale tu jest łatwiejsze. Pytanie do Marzenki: czy mówisz o wejściu w stan jeszcze przed wyciągnięciem kart, czy już w trakcie tasowania?
Właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten temat. Bo ta przerwa, o której piszę, to nie było że wyszłam na chwilę i wróciłam. Ktoś wszedł i zaczął mówić do mnie, i to był ten rodzaj przerwy, który dosłownie wyrywa ze środka. Pięć minut ciszy wcześniej by nic nie dało.
No to jest ważne rozróżnienie. Przerwa zewnętrzna z bodźcem, czyli ktoś wchodzi i mówi, to zupełnie co innego niż przerwa bez bodźca, np. dzwonek telefonu który zignorujesz. czy to rozróżnienie pojawiło się już wcześniej w tym wątku? Bo jeśli nie, to myślę że powinniśmy od tego wyjść.
Zamykanie drzwi to jedno, ale co z sytuacjami, gdzie nie możesz? praca, dziecko, współlokatorzy. dlatego pytam Wieszczka, czy ta przerwa którą opisujesz to był jednorazowy incydent, czy regularny problem?
Raczej regularny. Mieszkam z rodziną i nie zawsze da się zamknąć. Właśnie dlatego szukałam czegoś co działa od wewnątrz, nie od zewnątrz. Jakiegoś podejścia, techniki, może właśnie odpowiedniej talii.
no, przepraszam że wchodzę bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie. Czy talia może naprawdę mieć jakiś wpływ na to jak łatwo się skupić? bo to brzmi jakby karta miała własne właściwości, a nie my nadajemy im znaczenie
