no cóż, siedziałam ostatnio nad rozłożeniem kart i nagle uderzyło mnie, jak wiele z nich można powiązać z tematyką szkoly, nauki, przekazywania wiedzy. Hierofant to oczywisty kandydat, ale jak zaczynam się głębiej wczytywać, to i Magik, i Kapłanka, i nawet Świat otwierają zupełnie inne skojarzenia z edukacja. Pomyślałam, że warto o tym pogadać, bo rzadko sie ten temat pojawia wprost. Czy ktos z was kiedys kładł karty w kontekście nauki, egzaminów, wyboru kierunku? Co wchodziło i jak to interpretowaliście? :>
Ten temat pojawia się u mnie bardzo często, bo sporo klientow przychodzi właśnie z pytaniami o studia, kursy, zmiany zawodowe. I faktycznie Hierofant jest tym który jako pierwszy skacze w oczy, ale ja mam wrażenie, że jest bardzo niedoceniany. Ludzie go kojarza z dogmatem, instytucją, nudą. A przecież to jest karta mistrza i ucznia zarazem. Pytanie do autorki tematu: czy chodzi ci bardziej o to, jak poszczególne karty opisuja procesy uczenia się, czy o to, jak układać rozkłady stricte pod temat edukacji?
Też mam pytanie, bo trochę mnie ten temat dotyczy. Ostatnio wyciagnelam na siebie Asa Mieczy przy pytaniu o nowy kurs i zastanawialam się, czy to dobry znak. Miecze kojarze z mysleniem komunikacją, ale As to tez nowy poczatek jakiejś idei, tak? Czy przy edukacyjnych pytaniach Miecze generanie są dobrym kolorem czy raczej ostrzegają?
ej, ten temat mnie mocno wciagnal bo sam od lat prowadze notati dotyczące kart i ich relacji do procesów poznawczych chce sie odnieść do watku As Miezy bo to jest karta o ktorej naprawdę mozna by pisac osobny temat. As Meczy przy pytaniach edukacyjnych to dla mnie przebicie się przez mgłę. Jasnosc, gotowosc do ciecia tego co niepotrzebne żeby dotrzec do sedna. ale jest w niej też ryzyko bo ostrze tnie w obie strony. Ktoś może się uczyć w sposob, ktory niszczy mu inne rzeczy w zyciu. Trzeba patrzec co obok wyszło, Nightshade.
Pustlenik i As Mieczy razem to zestaw kogoś, kto potrzebuje sam do czegoś dojść, bez podpowiadania z zewnątrz. Ale to ciekawe pytanie, Nightshade bo Pustelnik ma dwa oblicza w kontekście nauki. Z jednej strony symbolizuje samodzielne szukanie prawdy z drugiej może oznaczać, że zamykasz się na wiedzę, którą ktoś mógłby ci dać. Wszystko zależy od pytania, jakie zadałaś.
Wtraace sie bo w ogole nie brałam pod uwagę, że tarot mozna stosowac do tak codziennych pytań jak wybór kursu czy kierunek studiów. myslalam, że to raczej do spraw duchowych albo emocjonalnych. Czy to w ogole dziala, żeby pytać karty o coś tak konkretnego jak egzamin?
No właśnie, ludzie często mysla ze karty mają odpwiadać zero-jedynkowo. Zdasz czy nie zdasz. A to tak nie dziala. Mnie bardziej interesuje co Kamilcia miała na myśli pisząc ze "jej percepcja działa inaczej niz u większosci". Bo to brzmi jak cos ważnego dla interpretacji kart wlaśnie. Czy mozesz rozwinac?
no cóż to, co opisujesz, to bardzo konkretny styl percepcji i warto go rozumieć, zanim zaczniemy mowic o kartach. Część osob odbiera infformacje przez ciało, inne przez obrazy, jeszcze inne przez konceptualne struktury. jesli twój odbiór jest mocno obrazowo-skojarzeniowy, to Wielkie Arkana moga do ciebie przemawiać bardzo głęboko bo są zbudowane z symboli działających wlaśnie na tę warstwe. Ale Małe Arkana, szczególnie numeryczne karty dworów, moga wymagać innego podejścia. Czy zauwazasz że z Dworami masz jakiś problem?
Może to jest wlasnie odpowiedź na pytanie o symbolikę szkoły w kartach? Kazdy z nas jest uczniem w innym systemie nauki. ktoś uczy sie przez Hierofanta przez strukturę i przekaz. Ktos inny przez Kapłanke przez cisze i wewnętrzne wiedzenie kamilcia to co opisujesz brzmi jak nauka kapłańska, nie hierofantowa. I moze dlatego Dwory sa trudne bo Dwory są bardzo hierofantowe w swojej strukturze, mają role hierarchię, konkretne funkcje
Moim zdaniem Dwory to po prostu archetypy i nie ma co ich rozbijać na etapy dojrzewania bo to niepotrzebnie komplikuje sprawę. Paź to człowiek młody i niedoświadczony, Rycerz to działanie, Królowa to intuicja, Krol to kontrola. Prosto i dziala 😛
Ech, no bo tak to tłumaczy wiekzosc podrecznikow które czytałem
no, właśnie tu widać, skąd bierze się problem z edukacją w tarota. podręczniki często podają uśrednione opisy, które działają jako punkt wyjścia, ale jeśli ktoś ich nie zweryfikuje w praktyce, zostają jako dogmat. to troche jak ze szkolną wersją historii, wygodna i skondensowana ale nie zawsze prawdziwa. Dlatego mam szacunek do osób, które pytają: "skąd to wiesz, jakie masz źródło", bo to jest właśnie myślenie Mieczy w dobrym sensie. ^^
Czytam od poczatku i mam pytanie moze troche z boku. czy ktos z was probowal kiedyś ulozyć rozkład specjalnie pod pytanie o wlasny styl uczenia się? czyli nie pytac kart o egzamin ale zapytać: jakim typem ucznia jestem, gdzie mi blokuje skąd czerpac wiedze? Czy to ma sens jako pytanie do kart?
To, co Kamilcia opisuje w tym trzykarciowym rozkładzie, to bardzo konkretna rzecz, i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mowisz, że karta środkowa to blokada w procesie uczenia się tak? Bo zastanawiam się, czy nie waarto by dodać czwartą pozycję właśnie pod kątem tego, jak odbierasz informacje. Coś w rodzaju: co muszę zaakceptować w swoim stylu odbioru, żeby przestał mi przeszkadzać
eh, to co mówisz o narracji jest bardzo precyzyjne. dwory to jedyne karty w talii kture sa dosłownie kims. reszta to sytuacje stany, procesy. A osoba wymaga opisu przez zachowanie motywację, relację. To troche jak róznica miedzy opisem pogody a opisem charakteru. Może wlasnie dlatego Dwory są też najtrudniejszym tematem w edukacji tarotowej bo uczysz sie nie symbolu ale psychologii. 😛
Wczytuję się w tę rozmowę i mam poczucie że omawiamy dwa rozne problemy naraz. Jedno to symbolika szkolyi nauki w kartach, a drugie to jak kazdy z nas inaczej sie uczy samego tarota czy to nie jest trochę jak Hierofant kontra Kaplanka znowu tylko że stosowany do samej praktyki?
no, różnica jest kolosalna i myślę, że warto o tym powiedzieć wprost. Uczyłam się tarota przez obserwację własnych reakcji na obrazy, nie z podręcznika. Dopiero po latach sprawdzałam, czy to co czuję pokrywa się z klasycznymi znaczeniami. Natomiast kiedy uczę innych, zaczynam od struktury, bo widzę, że większość ludzi potrzebuje najpierw szkieletu, żeby potem móc go zapomnieć. Mój błąd polega na tym, że zakładam, że każdy przejdzie tę samą drogę tylko szybciej.
Kurczę, to, co piszesz, jest dla mnie bardzo wazne bo właśnie tak trafiłam na sciane. wzielam podrecznik, nauczylam się znaczeń, a potem przy rozkładzie wszystko mi uciekało i nie wiedziałam, co z tym zrobić. czyli ten szkielet to dobry punkt startowy, ale trzeba jakos od niego odejść. Tylko jak to zrobic praktycznie, skoro nie mam takiej naturalnej obrazowosci jak Kamilcia?
Ale właśnie tu jest ryzyko. Jak ktos zbuduje sobie całkowicie własny system znaczeń bez zakorzenienia w tradycji to potem bedzie miał problem z komunikacja z innymi czytającymi i z klientami, którzy przyszli z jakimiś oczekiwaniami. Tarot ma jednak wspólny język i tego nie można tak po prostu pominąć.
Wchodze między was, bo to jest ważna rozmowa o edukacji właśnie. Swarog ma racje, że wspólny jezyk jest użyteczny ale Filomena ma rację że jest konstruktem w kontekscie szkoły to jest dokladnie ten sam problem, ktury pojawia sie w każedj dziedzinie: uczyć sie normy, zeby ją potem twórczo łamać czy od razu szukac własnej drogi. Jak myslicie, co jest bezpieczniejsze dla kogoś kto dopiero zaczyna?
Dla mnie bezpieczniej było zacząć od normy. Jak nie wiem co to Hierofant, to nie ma od czego odbiec. Ale rozumiem, że dla Kamilci ta droga bylaby prawdopodobnie uduszeniem. Czy ktoś probowal uczyć się tarota bez żadnego podrecznika w ogóle, tylko z obrazow?
Numerologia przy nauce tarota to dla mnie był przełom, mogę potwierdzić. Kiedy zobaczyłem że Piątki w kazdym kolorze mają wsppólną energię konfliktu i wyzwania, a Dziewiątki to dopełnienie przed przejściem, to nagle dostałem siatkę ktura pomogła mi rozumieć karty, ktorych wcześniej nie pamiętałem. Moze to jest właśnie ta czwarta karta w rozkładzie Kamilci, co musisz dołożyć do systemu, żeby zaczął działać :/
Dla mnie cyfry nie mają takiego ładunku, jak dla ciebie opisujesz. Ale kolory mają. Kiedy widzę Miecze, to jest inne powietrze niż przy Kielichach dosłownie inne wrazenie w ciele. Może każdy z nas ma inny klucz wejścia do systemu i edukacja tarota powinna zaczynać się od znalezienia tego klucza, a nie od zadawania wszystkim tych samych pytan. 🙂
To jest naprawdę ważna obserwacja i wraca do początku tego wątku. Symbolika szkoły w kartach to nie tylko pytanie, co Hierofant oznaca przy pytaniu o studia. To też pytanie, jak sam tarot nas uczy i przez co. Cztery kolory, Wielka Arkana, cyfry, Dwory, każdy z tych systemów to inny jęzzyk i różni ludzie wchodzą przez różne drzwi. Kamilcia, masz poczucie, że twój inny sytl percepcji to był w nauce tarota zasób czy przeszkoda?
Klimcia to mnie bardzo uderzyło, co napisalas na końcu. Że kazdy ma iny klucz wejscia. Bo ja przez długi czas myślałam że jak nie idzie mi przez cyfry ani przez żywioły, to znaczy że robię coś źle. A może po prostu szukalam nie tego klucza. Tylko skąd w ogóle wiedzieć, ktory jest mój?
W punkt to pytanie i myślę, że odpowiedź jest w tym co cię zatrzymuje, a nie w tym co rozumiesz. Jeśli patrzysz na kartę i jest jakaś warstwa, do której wracasz bez wysiłku, to tam jest twoje wejście. Dla jednych to kolor, dla innych postać, dla innych to co jest poza kadrem. xd
Ale jak to sprawdzić praktycznie? Znaczy, moge siedziec z kartą i patrzeć, ale skad wiem ze to co mnie zatrzymuje to moje wejscie a nie po prostu przypadkowa ciekawość wizualna? 😀
